MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
PROBLEMY NASZYCH DZIECI

Forum > PROBLEMY NASZYCH DZIECI > Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Marta 27.11.2008 12:41  
Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Jestem mamą 5-letniego chłopca i 3-letniej dziewczynki. Mieszkamy w bloku, gdzie jak wiadomo jest doskonała akustyka, szczególnie intersąsiedzka;}Moje dzieci bardzo często próbują płaczem i krzykiem wymusić na mnie pewne rzeczy (oczywiście jak to dzieci-najczęściej drobne, ale dla nich WAŻNE). Nie ulegam im, nie daję się szantażować, wydaje mi się, że postępuję prawidłowo - spokojnie tłumaczę dlaczego nie i proszę, żeby przestały krzyczeć -potem ignoruję ich dalsze wycie. Tak, WYCIE oraz krzyki,płacz, wyzwiska (na szczęście jakieś dziecinne wymyślanki, inaczej bym się załamała), rozrzucanie rzeczy i zabawek itp.Potem oczywiście są przeprosiny, rozmawiamy na spokojnie i po sprawie. Moj problem( wbrew pozorom) nie dotyczy dzieci, ale sąsiadów! Ja się po prostu boję, że oni kiedyś wezwą policję!- bo rzeczywiście,te częste rozdzierajace płacze dzieci, krzyki:"Mamo, BŁAGAM!!!", walenie różnymi przedmotami w ściany i drzwi, szlochy, przeraźliwe piski...Ja wtedy staram się nic nie mówić, nie reagować, chociaż sprawia mito również ból również fizyczny, mam skierowanie do otolaryngologa(leży w szufladzie od 3lat...skierowanie, nie otolaryngolog;)).Kiedy podczas takich awantur słyszę kroki na schodach oblewa mnie zimny pot, że to do nas, ze sąsiedzi zareagowali, jak to często widzieli i słyszeli w mediach. A moje dzieci mogłyby człowieka jednym słowem wsadzić do kryminału: np.córeczka siedzi przy stole, je obiad i słyszę,jak mówi do lalki"Jedz, BO CIĘ ZBIJĘ!", syn podczas zabawy"Zaraz ci wbiję kolec w serce i wreszczie nie będziesz żył!".Dotychczas często jeździliśmy do dziadków jednych i drugich (choć to dość daleko, w innym mieście), bo uważałam, że bardzo ważny jest bliski kontakt z nimi. Teraz staram sie tego unikać, jeźdżę jak musze coś załatwić, bo sposób na grzecznego wnuka babcia ma jeden-włączyć bajki, najchętniej JETIX( JA NIE POZWALAM, WIĘC JEST ATRAKCJA)- i dziecko siedzi nawet 2 godziny sam na sam z jakimiś potworami i ani mrugnie-taki "grzeczny". A co do jedzenia-zmuszanie i szataż, że go nikt nie będzie kochał jak nie zje to norma.Prosiłam, tłumaczyłam - nic.Ponadto nauczyła moje dzieci, że jak krzykna to dostaną wszystko ( z komentarzem, że są okropni, nienormalni, nadpobudliwi(!), nieznośni itp i...mają ROBALE!)-dla świętego spokoju.I nie mówcie mi, że babcie są od rozpieszczania a matki od wychowywania, bo w tym przypadku moja teściowa zachowuje się jak...druga matka, ta od wychowania w kilka dni(głównie skupia się na zmuszeniu ich do grzeczności na wszelką cenę i jedzenia na siłę). Teraz mój sym poszedł do przedszkola-martwię się, że panie przedszkolanki zachowania synka odbiorą jako efekt zaniedbań wychowawczych z mojej strony.A może nawet stwierdzą, że maltretujemy nasze dzieci?Znęcamy się fizycznie i spychicznie? Wkurza mnie, że wiele pracy i uwagi poświęconej dzieciom poszło na marne, właśnie przez pobyty u babci. Możecie się śmiać, ale ja znam moje dzieci i zauważyłąm nagatywne zmiany. Ja wiem- 3-latka...5-olatek...ten wiek jest dosyć przełomowy, ale można sobie poradzić, żeśli nikt nie sabotuje akcji wychowawczej.No dobra, problem to nie tylko sąsiedzi, ale i teściowa. No i jak przekonać przedszkolanki, że synek ma bardzo bogatą wyobraźnię, ale podpina ją często pod jakieś negatywne wzorce z kreskówek?
Mam nadzieje, że nie spełnią się moje obawy. Czy jest ktoś, kto również się boi posądzenia o maltretowanie (czy jak to zwał)swoich dzieci?
wyślij odpowiedź


Autor: mama Aga 27.11.2008 13:39  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Witam, jestem w szoku........sama mam synka 4 letniego i nie wyobrażam sobie żeby kiedykolwiek wrzeszczał do mnie lub używał zwrotów przy stole które występują u Pani. Moim zdaniem powinna Pani jak najszybciej udać się z dziećmi do psychologa bo takie słowa w ustach takich małych dzieci to raczej sprawa nienormalna. Nie zwalałabym wszystkiego na teściową, to trochę niemodne, sama mam nie lepszą ale dałam jej na początku do zrozumienia że ja jestem matką i tyle. Przecież nie musi pani do niej jeździć lub posyłac dzieci. Babcię można odwiedzic 1 w tygodniu lub rzadziej i nic sie nie stanie. Nie dziwię sie że obawia sie pani sąsiadów, gdybym ja mieszkała pod panią to na 100% już bym zareagowała gdybym usłyszała krzyk, płacz i tekst Mamo Błagam. To tylko i wyłącznie Pani wina, moze za dużo Pani zabrania dzieciom ? prosze sie zastanowić , takie zachowania z chmurki się nie biorą. Jest to z pewnością spowodowane może mała uwagą która Pani poświęca dzieciom ? Przecież istnieją różne sposoby i systemy typu : karanie- nagradzanie lub po prostu czyność - nagroda . Na pewno gdyby Pani zwróciła się o pomoc w przedszkolu to Pani z pewnością powiedziałyby co robić. Ja bym tego tak nie zostawiła, jeszcze trochę a dostanie Pani młotkiem od synka.....i potem będzie że teściowa go tego nauczyła bo on nie jest winny
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 27.11.2008 15:54  
Odp:Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Nie o to pytałam. Te przykłady niepokojących wypowiedzi mają źródło tam, gdzie je wskazałam. Ja i mąż jesteśmy spokojnymi ludźmi, nie kłócimy się, nie zachowujemy się wobec siebie agresywnie, zwracamy się do siebie i dzieci z szacunkiem.Dzieci wiedzą, że je kochamy, tego jestem pewna. Nie twierdzę, że wszystko robimy idealnie, mamy różne potknięcia jeśli chodzi o wychowywanie dzieci, ale radzimy sobie korzystając dostępnych publikacji,jak i porad znajomego psychologa. Więc na młotek proszę uważać raczej u swojego synka - kiedyś musi się zbuntować.
Mam rozumieć, że według Pani, powinnam pozwolić mu na wszystko, byleby tylko był cicho? Smutne...
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 27.11.2008 19:23  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Pani Marto Jestem mamą 2,5letniej córki i jak tylko przeczytałam tytuł o wezwaniu policji postanowilam odrazu odpisać Chcialabym na początek Panią pocieszyć Ja tez nie raz zastanawiam się kiedy 'serdeczny' sąsiad zadzwoni na policje W telewizji cały czas nagonka żeby nie dawać klapsa bo można do więzienia pójść za maltretowanie itd itd Rozumiem Panią doskonale Ja też od pazdziernika posłałam małą do przedszkola i obawiałam się co ona tam będzie opowiadała bo sama wymyśla czasem niestworzone rzeczy Ale do czego zmierzam.. Kiedyś pewna osoba powiedziała mi bardzo ważną rzecz Dzieci to najwięksi szantażyści na świecie. I zupełnie się zgadzam Moja córka ma 2,5 roku ale jest nad wyraz rozwinięta o czym dowiaduję się od pań w przedszkolu i ogólnie od rodziny. Jest jedynaczką co dodatkowo wpływa na jej zachowanie (dokładnie chodzi mi o szantaż, wymuszanie czegoś płaczem) Odkąd poszła do przedszkola jest nieznośna i czasami doprowadza mnie do szału Ja jednak nie poddaję się Nigdy nie dostaje tego co chce a jej nie woolno Gdy zaczyna płakać staram sie jej wytłumaczyć że nie wolno tak się zachowywać no ale czego można wymagać od 2,5latki?! Jeśli wyje jak to Pani określiła (i ja też tak to nazywam) to po prostu mówię żeby sobie popłakała w drugim pokoju a jeśli nie słucha to ją tam po prostu wynoszę Oczywiście nie zamykam jej! Efekt jest taki że ona sobie chwile popłacze i przychodzi do mnie z powrotem i mówi: Juź nie płacię :)
Poza tym pilowałam trochę dzieci w życiu i wiem doskonale jak dzisiaj ciężko wychować je na mądre istoty Pani Aga widocznie jest mamą jedynaka który nigdy nie widział klapsa i któremu poświęca mnóstwo czasu co w późniejszym czasie okaże się nie do końca dobre bo syn prędzej ja młotkiem uderzy niż Panią Albo oglądała nie do końca dobrą supernianię :) Pozdrawiam serdecznie Edyta
wyślij odpowiedź

Autor: Monika 27.11.2008 19:58  
odp. boję się, że sąsiedzi wezwą policję
Droga Marto! My z mężem nie ras cieszyliśmy się, że nie mieszkamy w bloku, bo pewnie już dawno policja by nas zamknęła... A nie bijemy naszych dzieci. Dobrze Panią rozumiem. Co do babc, ja postawiłam juz dawno sprawę jasno, co moje dzieci mogą, a czego nie i choc nie było łatwo, ale się opłaciło. W pewnym wieku chłopcy po prostu zaczynają bawic się w wojnę (u nas w piratów, rycerzy, policjantów), polowanie, zabijanie, choc byśmy nigdy wcześniej nie kupowali im pistoletów, i tak już jest. Pisze Pani, że kochacie swoje dzieci i one o tym wiedzą i to według mnie jest najważniejsze!
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 27.11.2008 21:02  
nie jestem sama
To dla mnie naprawdę ważne. Dokładnie o to mi chodziło i prawdę powiedziawszy...oczy mi się spociły po przeczytaniu waszych odpowiedzi Edyto i Moniko. Ktoś czuje to, co ja!:]Po pierwszym wpisie (mamy Ady)miałam ochotę sama dobrowolnie oddać się w ręce policji...;}
Dzięki!
wyślij odpowiedź

Autor: Nata 27.11.2008 22:56  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Ja też czasami mam wrażenie, że - kiedy próbuję być konsekwentna i nie ulegać na płacze i wrzaski - sąsiedzi wezwą policję... Nawet czasem gdy ulegam to właśnie dlatego żeby nie było półgodzinnej histerii... choć później jest tulenie i przepraszanie.... Gratuluję mamie Adze że ma tak tak grzecznego synka ;-)) niestey nie wszystkie dzieci to aniołki, i widzę że wg niej ja ze swoja córką też powinnam pójść do psychologa, bo też zdarzają jej się teksty "nienormalne" dla pieciolatki...obawiam sie tylko, że psychologów by zabrakło...
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 28.11.2008 10:56  
Odp:Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
ma Pani racje Brakłoby psychologów..
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 28.11.2008 12:16  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
ładnie na mnie wsiadłyście........śmiać mi sie chce z tego co piszecie. Owszem jestem mamą jedynaka, nie przeczę, nie mam ochoty na drugie głównie z powodu ciągłego marudzenia teściowej o potomstwie. Nie mam ochoty robić jej przyjemności lub wyrównywać konkurs rodzinny że każdy ma dwoje a ty nie. Mój syn nie nalezy do spokojnych, wręcz jest zespoleniem dwóch bomb atomowych. Nie raz doprowadził mnie do furii, nie raz ryczał, piszczał i krzyczał. Ale podczas ataku wymuszania lub tzn marszczenia oczu jak ja to nazywam - sadzam go w pokoju na łóżku aż się wyryczy i stosuję system typu : posprzątaj pokoik to np włączymy bajkę. Od samego początku wychowuję dziecko systemem rutyny, co daje bardzo dobry efekt. Nie prowadzę surowej dyscypliny i nie pozwalam na wszystko. Wiem co można a co nalezy do rzeczy zabronionych. Niewiem czy wy wszystkie nauczyłyście dzieci mówić : Jedz, BO CIĘ ZBIJĘ!", "Zaraz ci wbiję kolec w serce i wreszczie nie będziesz żył!"???????? Forum jest po to aby się wypowiedziec dlatego napisałam co uważałam za prawidłowe względem dzieci z którymi Marta nie moze sobie poradzić. Pomimo tego że tak bardzo je kochasz to nie ulega wątpliwości, że zwalasz wszystko na teściową. Niewiem tylko jak ona wychowała twojego męża ???? Jeśli jest tak spokojny i tak cię kocha to gdzie się wychował że matka nie uczyła go tego czego uczy twoje dzieci ??? Zmieniła sie na gorsze ? A gdzie w tym wszystkim jest twoja rola ? Mój syn z pewnością nie rzuci we mnie młotkiem bo nie mówi do zabawek ze je zabije, zreszta wie że są rzeczy którymi moze sobie zrobic krzywdę. Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: MARTA 28.11.2008 13:06  
?
Mój mąż miał wspaniałą babcię i to ona go wychowywała. Na szczęście.
wyślij odpowiedź

Autor: baska 28.11.2008 14:14  
baska
hmm...czytam i tak sobie mysle, jak dzieci moga zmienic rodziców.
ja nie należałam do krzykliwych i porywczych osób, ale odkąd córka (2,4 obecnie)poszła do żłobka we wrzesniu i zmienila sie dosłownie w "diabła wcielonego" tak brzydko nazwe, to i ja nie poznaje siebie. Wrzeszce na nią i czasami dostaje klapsa (chociaz wiem ze nie powinnam)Czasami mam wyrzuty, ale człowiek nad tym wszystkim nie panuje, a juz na pewno nie pozwoli dziecku usiasc na łóżku i sie wykrzyczeć. probując nie reagowac to tez nie zbyt dobrze, bo z kolei ona mnie krzyczy: odpowiedz, mówie do Ciebie:) i bądź tu rodzicem...
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 29.11.2008 09:13  
Pani Basiu
Ma Pani dokladnie taka sytuacje jak ja Corka skonczy 3 lata w marcu i odkad poszla do przedszkola jest diabelkiem Ja tez siebie nie poznaje i nie wierze Pani Agnieszce ze toleruje krzyki swojego synka ze spokojem Ja mala wynosze do pokoju i tam sobie placze a pozniej do mnie wraca z usmiechem :) Pozdrawiam wszystkie mamy łobuziaków A jesli chodzi Pani Agnieszko o stosowanie metod typu posprzataj pokój to włączymy bajke to w ten sposób zmierza Pani w kierunku tego ze synek bedzie niedlugo Mowił ze nie posprzata pokoju jak pozniej nie wlaczy mu pani bajki i bedzie pania szantazowal zwyczajnie On po prostu ma ten pokoj posprzatac a nie ja mam prosic cócie zeby laskawie posprzatala to dostanie np zabawke bo pozniej jak nie dostanie tej zabawki a posprzata to wpadnie w szal Takich rzeczy sie nie uczy i to jest wlasnie skutek ogladania superniani Bla bla bla klapsa nie wolno dawac A czy Pani nie dostala klapsa nigdy??? Nie uwierze w to ze nie A wierze ze wysrosla Pani na porzadnego czlowieka Od klapsa do maltretowania jest daleka droga a ja jak slysze od dyrektora przedszkola ze byl Mikolaj i rodzic dostal furii gdy ten wział jego dziecko na kolana (bo pewnie zaraz by go molestował) to szału dostaje Ludzie opamietajcie sie bo klaps nikomu jeszcze nie zrobił wielkiej krzywdy!!! Nie mowieo biciu ale o klapsie Do czego to wszystko prowadzi sie zastanawiam?!
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 29.11.2008 10:50  
małe rozrabiaki
heh, takie to życie Mamy... Jak może dzieci wkurzą mnie maksymalnie to patrzą na nich i mówię "No, teraz to macie u mnie PRZECHLAPANE...". diabliki momentalnie zaprzestają swej zbrodniczej działalności i Proszą za łzami:"Mamo, niech nie mamy PRZECHLAPANE! proszę!Nie mamy, prawda?Już nie bądziemy". Nadmienię, że do tej pory nikt z nas nie wie, co oznacza owo PRZECHLAPANE;) Podejrzewam, że mgliście kojarzą to z niemożnością pomagania w robieniu np.sałatki, co uwielbiają itp "brak przyjemności życia";))Nigdy nie musiałam tej zapowiedzi wprowadzić w czyn. I co?
CZY TO JUŻ JEST ZNĘCANIE SIĘ PSYCHICZNE?
Pani Basiu! Ma pani jednak rację, że zmieniamy się jek zostajemy mamami, bo przecież ciąży nad nami ogromna odpowiedzialność!
Moje dzieci są nader gadatliwe i ciągle domagają się mojej uwagi, odpowiadania ma pytania,tłumaczenia niezrozumiałych rzeczy (np.czemu lód jest śliski), oglądania dokonań (włosy stają dęba czasami - uwielbiają budować rakietę ze zszystkiego), godzenia, rozwiązywania sporów 1000 razy na minutę - dlatego u nas ignorowanie i milczenie podczas ich okropnych zachowań odnosi skutek. Podkreślam - u nas.
Ale klapsa też dostali, nie przeczę - np gdy postanowili wyrwać ze ściany kontakt a na moje przerażenia i tłumaczenia, jakie to niebezpieczne wybuchali śmiechem.Nie uważam, że trzeba ich prowadzć do psychologa (słusznie wyżej stwierdzono:ZABRAKŁOBY PSYCHOLOGÓW)bo mają pomysły nieziemskie - ja wiem, że oni są świetnymi obserwatorami i doskonale wiedzą co zrobić, żeby mama przerwała natychmiast zmywanie naczyń i przybiegła przerażona a przez następne kilkanaście nimut tłumaczyła IM czego nie wolno i dlaczego. Chociaż już to wiedzą.
Dla mamy doba powinna być dłuższa, żeby zdążyła wszystko zrobiś w domu i poświęciła swoim szkrabom tyle czasu, ile potrzebują i ile by chciała. Bo zawsze chciałoby się więcej:)
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 29.11.2008 11:03  
meritum
ale to, co działa na moje dzieci "wyrównawczo" pewnie mrozi krew w żyłach sąsiadów ;}
wyślij odpowiedź

Autor: Monika 29.11.2008 18:45  
Pani Marto!
Tak sobie myślę, że fajną jest Pani Mamą! Pozdrawiam!
Ps. U nas to Super Niania miała by co robic Ha! Ha! Jednak nie zupełnie zgadzam się z jej metodami.
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 30.11.2008 08:16  
Odp:Pani Basiu
bardzo proszę nie porównywać moich metod do NIANI ponieważ nie oglądam programów tej baby, nie wierzę w cudowne wychowania kogoś kto sam dzieci nie ma. Ten probram robiony jest tylko i wyłącznie pod publikę i dla kasy a nie dla dzieci. Zresztą w życiu codziennym jej metody efektu nie dają, tak myślę.......... Co do klapsów to ja na nich jestem wychowana i sama nie jednego sprzedałam juz synkowi bo nie nalezy do najcierpliwszych. Stosowanie metody : czynność - nagroda stosuje juz długo i nie powiem aby syn buntował sie przeciw takiemu systemowi, moze kiedys ..niewiem, znajdę inny......
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 30.11.2008 17:06  
:)
Dzięki,Pani Moniko!Strasznie mi miło:)
Podczas wizyty Superniani to chyba my byśmy siedziały na "karnym jeżyku";)
Pozdrawiam!
wyślij odpowiedź

Autor: Grażka 08.12.2008 16:30  
Historyjka
Opowiem mamom historyjkę dotyczacą właśnie nadwrażliwych sąsiadów. Było to troche czasu temu, mój synek miał wtedy około 18-20 miesięcy, latał po całym mieszkaniu i akurat uczył się mówić. Z jego małych ustek dobiegały na całe mieszkanie krzyki " maaa, taaa, maaaa" i tak na zmianę. Pewnego pięknego dnia zapukała do nas sąsiadka (mieszkająca za ścianą) że ma do nas ważną sprawę. Jak się okazało sąsiadka bardzo uważnie nasłuchiwała co się dzieje u nas ( chyba az za uważnie) przyniosła karteczkę z numerem telefonu do psychologa i kazała nam iśc z dzieckiem bo ona słyszy jak on cały czas tak dziwnie woła "maaa, taaaa" i chyba ma autyzm lub ADHD ( czyli dwie całkiem różne rzeczy jak dla mnie) a ona się martwi bo my młodzi to teraz tak inaczej wychowujemy dzieci. Kobiecina mnie zagięła. Podziękowałam jej grzecznie i powiedziałam, że akurat moje dziecko jest na etapie nauki mówienia i tylko akurat tylke umi mówić- wykrzyczeć, ale ją było ciężko do tego przekonać. Świetnie rozumiem mamy głośnych dzieciaczków, bo teraz jak nasz syn ma już 4 lata i drze się w niebogłosy to też sie modle, żeby czasem nie przyszedł sąsiadce głupi pomysł do głowy, że to już nie ADHD tylko my się nad nim znęcamy. Niestety sąsiadzi czasami potrafią namieszać szczególnie jak mieszka się w bloku gdzie ściany są baaardzo cienkie.
wyślij odpowiedź

Autor: Bogusia. mama Amelki i Kornelki 12.12.2008 13:29  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Pani Marto, ja też mam obawy że któregoś dnia moi życzliwi sąsiedzi wezwą do nas Policję przez to że u nas jest głośno. Ja jestem młodą mamą dwóch dziewczynek: Amelki (2 lata i 9 miesięcy) oraz Kornelki (półtora roku). Obie są kochane, potrafią pięknie się sobą zająć jak muszę posprzątać czy ugotować obiad, bawią się razem itp... ale są też chwile niemiłe. Obie dziewczyny płaczem, krzykiem i histerią próbują wymusić na mnie pewne rzeczy których im nie wolno. W takich sytuacjach robię tak: Najpierw mówię aby się uspokoiły a jeżeli to nie skutkuje to po prostu zostawiam je i idę do łazienki (to takie miejsce dla mnie gdzie uspokajam nerwy) i tam (przy zamkniętych drzwiach) czekam na uspokojenie się córki. Z reguły uspokaja się po dwóch minutach i przychodzi pod łazienkę i woła: "mamusiu już się uspokoiłam" . Wychodzę i jest spokojna rozmowa i potem przeprosiny i tulenie ;) Tak jest w przypadku starszej córki. A w przypadku młodszej to jak się nie uspokoi po prośbie to nie zwracam na nią uwagi i zajmuję się starszą córką (z reguły się bawimy, albo rysujemy). Młodsza córka jest większą histeryczką i potrzebuje więcej czasu na uspokojenie się. Potem oczywiście rozmowa (tzn mój monolog, bo córka nie mówi) i tulimy się ;)
Bardzo kocham swoje dziewczynki i nie jest mi łatwo gdy muszę ignorować ich histerię ale to najlepszy sposób. Nie raz przy przeprosinach i tuleniu łezka mi się w oku zakręci.

Pozdrawiam wszystkie Mamy małych diabełków ;D
wyślij odpowiedź

Autor: Marta 29.12.2008 18:12  
:)
Heh, Pani Bogusiu! "Łazienki" próbowałam kiedyś, ale natychmiast obydwojgu zachciewa się siusiu!:) Nie pozostaje mi nic innego jak zaprzyjaźnić się z sąsiadami chyba. A z drugiej strony - jeśli przyjdą pożyczyć soli w momencie, gdy dzieci z oczami zaklejonymi zieloną plasteliną będą "opalać się" prawie na golasa w przedpokoju, otoczeni "morzem" butów?;)Albo z gazetowymi ogonami natkniętymi w majtki, z ciałami misternie zdobionymi DŁUGOPISEM w gepardzie cętki "wygrzewają" się na "skałach" kufrów na precjoza?;)Nadmieniam, że moje dzieci są nad wyraz szybkie.
I tak źle i tak nie dobrze:)
p.s. śliczne imiona mają Pani córeczki.
wyślij odpowiedź

Autor: mama Monika 30.12.2008 15:29  
:)
Gratuluję dzieciaków z taaaaaaką wyobraźnią!!! To ważna cecha, choc czasem bardzo uciążliwa dla rodziców. :-)
wyślij odpowiedź

Autor: Edyta 25.02.2009 11:02  
Odp:Odp:Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Pani Marto ja jestem po Pani stronie, mam dwoje dzieci 11 letniego zrównoważonego, spokojnego syna z którym nigdy nie bylo problemów i malego diabla dziewczynkę 5 letnią. Jest typem dominatorki, upartej bez granic, żaden argument na nią nie dziala. Ostatnio zmienilam zachowanie na stanowcze, nie krzyczę, nie dyskutuję za dlugo bo to i tak nie dawalo efektów poprostu mówie o konsekwencjach jej zlego zachowania i odpuszczam wszelkie spięcia bo ona tak potrafi wrzeszczeć, że chyba na końcu ulicy slyszą. Ja sie sąsiadów nie obawiam, generalnie nie interesują mnie bo ja mam czyste sumienie. Interesuje mnie jak pomóc dziecku opanowywać takie sytuacje, żeby zaczęla inaczej myśleć. Nie ma deficytu milości, czulości i innych rzeczy. Trudno znaleźć rozwiązanie, trzeba mieć ogromną cierpliwość i tyle. Mam nadzieję że wyrośnie:)
wyślij odpowiedź

Autor: Adelajda 04.03.2009 15:49  
Odp:?Pani Marta ma rację
PaniMarto ma Pani absolutną rację, też mam córkę 3 lata histeryczkę, już czasami sobie z nią nie radzę, staram się być konsekfentna a teściowa pozwala dziecku na dosłownie wszystko oraz ciągle mnie krytykuje. Pani boi sie policji a ja właśnie teściowej, bo już miałam sytuacje, że gdy córka wyła, teściowa wpADAŁA w gębą na mnie "co ja temu dziecku robię"? Mąż mój jest dość dobrze wychowany, ale jestem zdania że babcie do swoich dzieci potrafiły być i bardziej konsekfentne i lepiej wychowywać a nasze dzieci częst poprostu niszczą
wyślij odpowiedź

Autor: Anastasia 16.03.2009 20:37  
Odp:Odp:?Pani Marta ma rację
Ja przerabiam to do tej pory tylko nie z tesciami a z rodzicami.Mam tez dwoje dzieci syn 6 lat 10 mies. corka 2 latka 9 misiecy. Kazde dluzsze wolne od szkoly i pracy spedzamy u moich rodzicow i ciagle ten sam scenariusz: rano sniadanie oczywiscie obfite bo dzieci rosna i musza jesc.Za dwie godziny drugie sniadanie.Od rana huczy telewizor, bo babcia ma pranie sprzatanie i gotowanie obiadu.Czasami jest wyjscie na miasto i oczywiscie pelne torby jogurcikow, slodyczy i jakas zabawka. Potem obiad i telewizor i tak caly bozy dzien. Walcze z dziadkami od lat, bo w rozpieszczaniu dzieci jestesmy powsiagliwi, a oni nie rozumieja ze robia im krzywde. Doszlo do tego ze gdy moj syn jest sam u dziadkow np. w czasie ferii to ciagle zastanawiam sie co on tam porabia i jestem niespokojna. Moj ojciec pozwala mu na wiele, ale gdy ten przesadza to dziadek sie irytuje i zwraca mu uwage podniesionym glosem ze jest niegrzeczny.No i ciagle sie wtraca w wychowanie syna. Gdy syn robi cos co uwazamy za niepoprawne, dziadek kwituje to stwierdzeniem...zostawcie go to jest dziecko. Juz tyle ray rozmawialam z nimi ze to jest nie w pozadku, ze wszyscy powinni miec wklad w wychowanie dzieci i trzymac zawsze te sama strone, anie ze robia co im sie podoba, a potem gdy dziecko jest nieznosne doszukuja sie winy w rodzicach. Najlepiej jest moim zdaniem, postawic dziadkom ultimatum...albo robicie tak jak my chcemy, albo dzieci beda spedzac z nimi minimum czasu lub wcale nie beda sie widywac. Przynajmniej przez jakis czas, dopoki dziadkowie nie pojda po rozum do glowy.
wyślij odpowiedź

Autor: MONIKA 17.03.2009 10:39  
PODOBNY PROBLEM
WITAM JESTEM MAMĄ 14 MIESIĘCZNEGO ROZRABIAKI KTÓRY TAKŻE POTRAFI GŁOŚNO I WYRAŻNIE POKAZAĆ ŻE COŚ MU SIE NIE PODOBA.TAKŻE MIESZKAMY W BLOKU I TAK SZCZERZE PISZĄC TO JEST TO NAJGORSZE CO MOŻE BYĆ HIHIHIHIHI ALE MISZKAĆ GDZIEŚ TRZEBA,W BLOKU JEST PEŁNO MAŁYCH DZIECI ALE TYLKO SŁYCHAĆ MNIE I MAŁEGO;}TEŻ MIAŁAM OBAWY ŻE WKOŃCU KTOŚ PODA MNIE DO OPIEKI SPOŁECZNEJ,TERAZ TO ZAPRASZAM WSZYSTKICH BARDZO CHĘTNIE BY SAMI POSIEDZIELI Z MOIM ZŁOŚNIKIEM I Z SĄSIADAMI PROBLEM ZNIKNOŁ.ZACZOŁ SIE NATOMIAST PROBLEM WIEKSZEGO KALIBRU TEŚCIOWA;}CZĘSTO MÓWI DO SYNKA ŻE MAMA JEST BRZYDKA BO CZEGOŚ NIE KUPIŁA ŻE MAMA JEST BEBE BO ZABRONIŁA ŁAMAĆ KWIATKA I TAK CIĄGLE W OBECNOŚCI MAŁEGO NEGUJE WSZYSTKIE MOJE DECYZJE I SPOSÓB WYCHOWANIA SYNKA,JEST MI PRZYKRO BO KIEDYŚ MIAŁYŚMY WSPANIAŁY KONTAKT ZE SOBĄ.OBECNIE UNIKAM JEJ JAK OGNIA,JAKOŚ MAMA WPOIŁA MI ZASADE ŻE STARSZYM NALEŻY SIĘ SZACUNEK,WIEM ŻE GŁUPIO ROBIE ALE MOŻE KIEDYŚ ODWAŻE SIE OTWARCIE POWIEDZIEĆ CO O TYM MYŚLE.BOJE SIĘ ŻE SYNEK JUŻ I TAK DOŚĆ OPORNIE PODCHODZI DO MOJEGO WYCHOWANIA A USZCZYPLIWOŚCI TEŚCIOWEJ TYLKO POGORSZĄ SYTUACJE.KOCHANE BABCIE POMYŚLCIE JAK WY SIE CZUŁYŚCIE JAK BYLIŚCIE MŁODYMI MAMAMI I TEŻ ZACZYNALIŚCIE TEN TRUDNY ETAP W ŻYCIU
wyślij odpowiedź

Autor: Beata Mrozik 25.03.2009 23:17  
Tak już jest

Zgadzam się z Pani obawami, Pani Marto! Dzieci potrafią zmyślać różne historie, powtarzać zasłyszane np. podczas spaceru zwroty i słowa, naśladować zachowania dziadków, kolegów z przedszkola...Najwazniejsze, że Pani je kocha mądrze, tak właśnie MĄDRZE: bo bezmyśłną miłością, bez ustalonych granic, bez zakazów, bez tłumaczenia tego świata z dorosłego na dziecięcy, można zrobić dziecku krzywdę.
A dzieci krzyczą i płaczą - bo to dzieci. Nie potrafią panować nad emocjami jak dorośli. Pocieszyć się można tym, że większość sąsiadów pamięta jeszcze, jak to jest mieć dzieci:)
W razie czego - pozostaje nam chyba liczyć na dobrych psychologów policyjnych...;]]
wyślij odpowiedź

Autor: mama kochanego oliego 19.02.2010 20:06  
Odp:Boję się, że sąsiedzi wezwą policję!
Dokładnie Panią rozumiem Pani Marto! Ponieważ rok temu miałam podobną sytuację ze swoim synem który miał w tedy 3 latka nie należał do dzieci nadpobudliwych ale zarówno nie był i nie jest nadal cichutkim dzieckiem. jest po prostu dzieckiem i zachowuje się jak każde dziecko ,czasami histeryzuje,buntuje a także jest słodki jak cukiereczek. Niestety ja nie miałam takiego szczęścia.Ponieważ przeprowadzając się do nowego bloku po rocznym zamieszkaniu nagle zaczeło przeszkadzać dziecko sąsiadce która mieszka pod nami. To było jak straszny sen nie potrafiła zrozumieć że to jest małe dziecko które czasem się potknie lub upuści zabawkę a także buntuje się przeciwko okropnemu lekarstwu które miało przyjąć.Wydarzyło się mnóstwo przykrych sytuacji spowodowanych przez tą panią która jest pedagogiem w podstawówce. Doszło do tego iż nawet przeszkadzało jej chodzenie mojego 3 latka. Do tej pory nie mogę patrzec na tą kobietę. Sprawiła że moje dziecko długo było lękliwe i znerwicowane a takze zaczęło się jąkać ,co naszczęście po czasie ustąpiło, dodam tu iż mały był i jest nadal bardzo jak na swój wiek bystry i okropnie wrażliwy dokładnie wiedział co się dzieje i kogo te spory dotyczą. Przeżyliśmy na prawde okropne chwile nie życze tego nikomu ! Wspomne tylko że niewszyscy pamiętają jak to się było kiedyś samemu dzieckiem a przede wszystkim jakie się miało własne dzięci(tu dla starszych osób). Moja rada jest taka niech każdy patrzy na siebie i swoje dzieci zwlaszcza jak sprawialy kiedyś okropne problemy wychowawcze a potem mogą doradzać innym jak wychowywać dzieci!!!!!!!(To tak na marginesie dla niewyrozumiałych ludzi bez serca zatruwającym życie normalnym ludziom i dzieciom bez największego powodu!) Dodam że u nas zakończyło się interwencją policji z mojej strony ponieważ już nie wytrzymywałam psychicznie! Od tej pory spokój!!! DZIĘKI BOGU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: Agata 20.02.2010 14:53  
odp
Ja jestem mamą niespełna 3letniego urwisa, który chce nami rządzić...wymuszanie krzykiem jest na porządku dziennym - i już kilkoro sąsiadów delikatnie zaczepiło mnie na klatce schodowej, mówiąc, że synek bardzo płacze:) z uśmiechem odpowiadam, że przechodzi bunt 3latka i mówię do widzenia...Pozdrawiam wszystkie mamy!
wyślij odpowiedź

Autor: Ola 03.03.2010 09:26  
Ola
Ech czytam czytam i uśmiecham się do siebie. Mam 4,5 letnią córeczkę i wszystkiego w niej po trosze. Kochany aniołek kiedy śpi, zgoła inaczej kiedy jest na "chodzie" ;-). Rozumiem Was wszystkie kochane Mamy bo też codziennie doświadczam wspaniałości związanych z wychowaniem pociechy. Nie rozumiem natomiast Pani Agnieszki i pewnie gdybyśmy się spotkały to nasza rozmowa przypominałaby burzę z piorunami. Znam mamę z podobnymi opiniami i zasadami związanymi z wychowywaniem dzieci. Jedno co mogę powiedzieć to to, że Pani Agnieszka bladego pojęcia nie ma o dzieciach i ich zachowaniach. Jej synek jest prawdopodobnie zachowaniem bardziej przypomina cielaczka na łączce niż rozbrykanego 4 czy 5 latka. Pani Agnieszko jest Pani bardzo ograniczona w swojej wiedzy, doświadczeniu. I niech Pani broń Boże nie pomyśli, że jest wzorcową Mamą (znam podobną). Ot trafiło się Pani mieć baaardzo spokojne dziecko, co ja prędzej nazwałabym nienaturalnym, niż zachowania innych dzieci wyżej tu opisane. Mnie zdarzyło się usłyszeć raz o ADHD pod adresem mojej córeczki. To powiedziała moja serdeczna przyjaciółka, która jak Pani ma bardzo spokojne dziecko i zna wszystkie sposoby tego świata na zajęcie dziecka... Moja córcia nie ma ADHD, jest normalnym 4 latkiem i cieszę się, że nie ulega wszystkim nakazom i zakazom, bo cóż wtedy uznałabym, że brak jej ikry, pewności siebie, ciekawości, odwagi .... zdrowia psychicznego!!!!
Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: A. M 03.03.2010 18:45  
Ola
Według mnie to jest bezczelność spokojne dziecko nazywać cielakiem i nazywanie spokojnego usposobienia czymś nienormalnym, powinna się pani wstydzić.Spokojne dzieci są zazwyczaj bardzo mądre bo zanim coś zrobią to wcześniej pomyślą.Jaki to powód do dumy być matką rozbrykanego dzieciaka.Matki grzecznych dzieci mogą być dumne i nie słuchać takich głupich opinii.W szkole się okaże , czy to takie cudowne być matką rozbrykanego dzieciaka.
wyślij odpowiedź

Autor: ap 02.06.2011 13:07  
do autora
A ja myślę, że jakby Pani nie miała nic na sumieniu to nie bała by się Pani policji, tym bardziej że sąsiedzi mogli by po nią zadzwonić. Poza tym wydaje mi się że ma Pani manie prześladowczą, a dzieci owszem mają bujną wyobraźnie ale w większości uczą się od własnych rodziców. Tym bardziej dla dzieci w takim wieku jak ma pani całym światem jest rodzic, więc powielają zachowania i słowa po rodzicach. Cyt".córeczka siedzi przy stole, je obiad i słyszę,jak mówi do lalki"Jedz, BO CIĘ ZBIJĘ!"-dziecko 3 letnie raczej z bajki takich słów nie powtórzy, raczej takim szantażem posługuje się podczas karmienia zdesperowany rodzic. Uważam że Pani boi się panicznie by nie daj boże na jaw nie wyszła przemoc domowa i inne patologie-tak dziecko wszystko powtórzy i nie tylko kłamie w większości mówi prawdę. Powinna się pani sama zgłosić do psychologa- aż dziwne że nie było u pani jeszcze nikogo z ośrodka pomocy społecznej
wyślij odpowiedź

Autor: kp 04.03.2012 15:11  
Odp:do autora
Pani autor. Pani ma tupet, takie bzdury pisać. Ile ma pani lat? 50? każde dziecko uczy się z bajek slów i zachowania, a od rodzeństwa tym bardziej.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 04.03.2012 21:51  
Odp:do autora
To nie trzeba mieć NIC "na sumieniu",by w obecnych czasach obawiać się interwencji policji zaalarmowanej przez sąsiadów zza ściany. Może być normalnie funkcjonująca rodzina,ale jeśli dziecko płacze głośno (lub krzyczy ze strachu !)choćby przy spłukiwaniu włosów to w bloku słychać tak,jakby to dziecko było maltretowane. Każdy wrażliwy sąsiad/ka zatroskany o los tego dziecka(np.mytego),zgłosi hałas na odpowiedni numer.Pół biedy,jeśli przyjadą niepotrzebnie na rozpoznanie,a ileż jest spraw kiedy Nikt nie wezwie patrolu i dziecko jest faktycznie maltretowane ?!
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   ###      #    #######   #####  
  #   #    ##    #    #   #     # 
 #     #  # #        #    #     # 
 #     #    #       #      #####  
 #     #    #      #      #     # 
  #   #     #      #      #     # 
   ###    #####    #       #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp