MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
PROBLEMY NASZYCH DZIECI

Forum > PROBLEMY NASZYCH DZIECI > Jaki jest sens przedszkola?
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Roman 30.08.2008 01:09  
Jaki jest sens przedszkola?
Oddawanie własnych dzieci na wychowanie do obcej kobiety?
Czasami zmusza sytuacja finansowa ale najczęściej jest to wygodnictwo kobiet albo moda. Co się stało z tym światem, że matki nie chcą wychowywać i opiekować się swoimi dziećmi?
wyślij odpowiedź


Autor: Jean 30.08.2008 09:42  
Ano sens jest...
Przedszkole to pierwszy etap edukacji dziecka uczącego się funkcjonować bez rodziców, wtedy też przechodzi okres chorób. Dziecko całkowicie pozbawione przedszkola, także zerówki w szkole byłoby narażone na dużo trudniejszy start "społeczny", a także co najmniej roczny okres chorób i absencji na lekcjach.
Poza tym nie sądzę, że byłoby możliwe w realiach polskich by kobieta do 7 roku życia dziecka siedziała a nim w domu. Może w innych krajach to możliwe, gdzie kobiety siedzą w domu, ale u nas to chyba absurd. Gdybyśmy tak chcieli to kobiety nie mogłyby w ogóle pracować bo w przypadku kilkoro dzieci nie mogłyby wcale pracować, tylko w domu.
wyślij odpowiedź

Autor: ewa 31.08.2008 13:01  
Odp:Jaki jest sens przedszkola?
a co się stało ze światem że ojcowie nie chcą siedzieć w domu i się zajmować własnymi dziećmi???
wyślij odpowiedź

Autor: Jean 31.08.2008 15:39  
Ano świat ma swój porządek...
Od świata początków nigdy nie było tak, by to mężczyzna zajmował się dziećmi - taki porządek natury i podział ról. Oczywiście można powołać się na tzw "nowoczesność", ale dochodzimy do absurdu, że rola kobiety-matki i mężczyzny ojca odwraca się. Nic i nikt nie zastąpi matki, oraz nikt i nikt nie zastąpi ojca. Przed wiekami, w czasach piastowskich Słowian był taki obyczaj, że wychowaniem syna od 7 roku życia po postrzyżynach zajmował się ojciec. Do tego czasu matka. Nie burzmy porządku rzeczy jaki ustanowiła natura od prapoczątków. Nie róbmy z wyjątków reguły.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 31.08.2008 15:47  
Odp:Ano świat ma swój porządek...
Witam, czy Pan też zajmuje się wychowaniem swojego dziecka? Moje dziecko chodzi do przedszkola i uważam, że bardzo dobrze się rozwija. Mój mąż też jest zdania, że lepiej rozwijają się dzieci chodzące do przedszkoli. Proszę zwrócić uwagę, że to parlamentarzyści burzą nazwany przez Pana ład. Należałoby wprowadzić do obrotu prawnego takie przepisy aby kobiety bez szkody dla siebie i rodziny mogły same wychowywać dziecko. Nadto, równie dorze wychowaniem dziecka może zająć się ojciec. Znam kilku, którzy swietnie dają sobie radę i nie można im niczego ując, są wspaniałymi mężami i ojcami. Poza tym nie nalezy tak krytykować innych, proszę najpierw przyjrzeć się sobie, czy nic w omawianej kwestii nie mozna zarzucić Panu? pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Jean 31.08.2008 21:11  
Oj ma, niestety...
Tak w większości to ja zajmuję się dzieckiem, począszy od jego narodzin jako 30-tygodniowy wcześniak: ja pierwszy go karmiłem, przewijałem, przebierałem, etc., jeszcze ngdy leżał w szpitalu. Przerabiałem też roczne przedszkolne chorowanie dziecka, gdzie też samotnie niemal z tym problemem walczyłem. Jednocześnie też pracuję. Potrafię przy dziecku zrobić wszystko. Nie mam innego wyboru ponieważ żona jest chora i nie jest w stanie tego wszystkiego robić. Jest to jednak sytuacja wyjątkowa, nietypowa, to po prostu życiowa konieczność. Prawdą też jest że parlamentarzyści prowadzą politykę antyrodzinną, ale to już inna sprawa. Nikogo nie krytykuję, ale to jednak na barkach ojców spoczywa utrzymanie rodziny, praca potrafi zniszczyć zdrowie co jest rzeczywistościa naszego kraju niezbyt dobrą zwaszcza w porównaniu np z Włochami, gdzie mażeństwa stać na opiekunki. Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Roman 01.09.2008 01:42  
Chciałbym odpowiedzieć...
Mam 4 dzieci więc wiem co piszę. Ja pracuję, ciężko, i nie jest to 8 godzin tylko znacznie, znacznie więcej. I nie rozumiem sytuacji obserwowanej u siebie w rodzinie ale też u znajomych, że kobieta nie pracuje, siedzi w domu a dzieci posyła do przedszkola. Nie dość, że trzeba wydawać dodatkowe pieniądze na przedszkole to jeszcze obce osoby decydują jak wychować nasze dziecko i je wychowują. Gdyby ojcowie siedzieli też w domu to ciekawe co do gęby rodzina by włożyła. Jeszcze w życiu nie spotkałem kobiety, która poszła do pracy aby utrzymać dzieci i męża. Może i są takie ale z pewnością są nieszczęśliwe, że nie mogą się realizować w rodzinie. Co do przebywania ojca w domu to zawsze przebywał mniej niż kobieta ale ostatnie dwieście lat szczególnie do tego się przyczyniło gdyż miejsce pracy zostało oderwane od domu. Wcześniej dzieci mogły przyglądać się pracy ojca, np. w przydomowym warsztacie. Tego już chyba nie zmienimy ale czemu kobiety nie chcą się opiekować swoimi dziećmi i traktują niejednokrotnie to jako zło konieczne? np. ewa w poprzednim liście pisze tak jakby to był przykry obowiązek. Czy opieka nad dziećmi to jest czyszczenie kibli? Tak samo nieprzyjemne czy bardziej?
Jean i Elżbieta piszą, że w przedszkole to pierwszy etap edukacji i lepiej dziecko rozwija się w przedszkolu. Chcę powiedzieć, że to jest totalna bzdura, to jest po prostu bełkot powtarzany za innymi. Pierwszy etap nauki dziecko ma jeszcze w łonie matki, potem od urodzenia uczy się i rozwija, a nauka trwa aż do śmierci (przynajmniej u normalnych ludzi a nie u tępaków). Szkoła to tylko drobny element tej nauki, który prawdę mówiąc może bardziej zaszkodzić (ten system nauczania) niż pomóc. Czy przedszkolanka może więcej nauczyć dzieci jeśli ma ich 25-30 czy matka jeśli ma 1 - 3 dzieci? Kto poświęci więcej czasu dzieciom? Dzieci uczą się też przy gotowaniu obiadu, pomagają obierać, w ten sposób bawią się i uczą. Pewnie, że przygotowanie posiłku czy inne czynności zajmują kilka razy więcej czasu ale czy tego czasu jest mało, czy trzeba oglądać telewizor?
W ogóle nie rozumiem tego tekstu zamieszczonego przez Elżbietę
"Należałoby wprowadzić do obrotu prawnego takie przepisy aby kobiety bez szkody dla siebie i rodziny mogły same wychowywać dziecko. Nadto, równie dobrze wychowaniem dziecka może zająć się ojciec."
Jakie przepisy? Po co? Do wychowania dziecka potrzebne są przepisy? Ludzie wychowują dzieci dziesiątki czy setki tysięcy lat bez przepisów i być może dlatego robią to dobrze. Ojciec może zająć się wychowaniem dzieci tylko co na to powiedzą dzieci, jeśli one potrzebują matki a nie ojca w tym młodym wieku. Kobieto, czy chciałabyś aby od narodzin wychowywał Ciebie ojciec a matkę widywałabyś tylko czasami jak wraca późno z roboty. Czy Ty bys tego chciała a jeśli nie to dlaczego chcesz uczynić to swojemu dziecku?
wyślij odpowiedź

Autor: Roman 01.09.2008 01:45  
Odp:Odp:Jaki jest sens przedszkola?
A kto powiedział, że nie chcą? Pracują i nie mają kiedy. A czy małe dzieci wolą matkę czy ojca? Kogo wołają jak się boją? Do kogo uciekają?
Czy to co czuje dziecko to się nie liczy? No to co się liczy?
wyślij odpowiedź

Autor: Jean 01.09.2008 07:21  
Odp. do Romana
Idąc Twoim tokiem rozumowania najlepiej byłoby:

* w ogóle nie posyłać dzieci do przedszkola w tym także do zerówki, zamknięcie przedszkoli
* w przypadku podobnym do Twojego czyli np. czworo dzieci kobieta siedzi w domu, aż dziecko w wieku 7 lat pójdzie do szkoły, czyli całe życie dla kobiety w domu
* wątpliwości co do sensu nauki szkolnej

Powyższe rzeczy są całkowicie oderwane od obecnej rzeczywistości, nierealne, absurdalne, nielogiczne, nie rozsądne. Oczywiście było to możliwe, ale jak sam piszesz 200 lat temu.

Piszesz, że stymulacja rozwoju dziecka w przedszkolu vs wychowanie w domu to "bełkot i bzdura". Pomijając niezrozumiałą agresję i emocję wypowiedzi, która nie wnosi nic merytorycznego do tematu w myśl "adwersarz jest głupi i tyle" postaram się na tą inwektywę odpowiedzieć.

W rodzinie wielodzietnej jak Twoja, dziecko w grupie rodzeństwa rozwija się lepiej, tutaj nie możesz zaprzeczyć. W przedszkolu są realizowane programy nauczania prowadzone przez wyedukowanych nauczycieli co jest bardzo ważnym uzupełnieniem wychowania dziecka, oprócz wychowania rodzinnego. To nie wychowanie przez obce osoby ale przez nauczycieli, nieco podobnie jak w szkole. Ta przedszkolna edukacja ma w swoim pierwotnym celu właśnie uzupełnienia wychowania tak by dziecko było przystosowane do wymogów świata, które nieco się różnią od tego jak było 200 lat temu. Mamy więc przedszkole plus wychowanie rodzinne. Ani matka ani ojciec nie byliby w stanie nauczyć dziecka tego co nauczyciel no chyba że sami są nauczycielami.

Pozdrawiam i proszę o mniej emocji, wszak ojcowie muszą zachować chłodny dystans i umiar.
wyślij odpowiedź

Autor: Roman 01.09.2008 10:17  
Odp:Odp. do Romana
Wyciągasz błędne wnioski, nie napisałem żeby nie posyłać dzieci do przedszkola. Napisałem, że przedszkole to jest zło konieczne, jeśli rodzice muszą pracować i nie mają z kim zostawić dziecka. Trudno taka jest sytuacja w rodzinie innego wyjścia nie ma. Podobnie jest ze żłobkiem. Nie rozumiem tylko, czemu kobiety, które nie muszą pracować albo nie pracują, dają swoje dziecko do przedszkola. Znam kuriozalny przypadek, że kobieta oddaje swoje dziecko do przedszkola a sama jedzie daleko do pracy z wieloma przesiadkami, pracuje w szkole jako nauczycielka. Jej pensja wystarcza akurat na przedszkole i na dojazdy.
Co znaczy "całe życie dla kobiety w domu"? A gdzie ma być życie? w parku, pubie, w pracy? Przecież 95% ludzi pracuje po to aby przeżyć i nie jest to ich pasja życiowa. Dom jest najważniejszy i chyba wiele ludzi tego nie rozumie.
Oczywiście mam wątpliwości co do nauki szkolnej, sam uczyłem się w różnych szkołach 24 lata więc mogę coś na ten temat powiedzieć. Uważam, że nauka jest potrzebna i człowiek się uczy całe życie ale ten system edukacji jaki jest to po prostu ogłupianie dzieci, młodzieży. W większości niedouczeni nauczyciele źle uczą, olewają zajęcia z uczniami, nie mają przygotowania ani powołania do nauczania.Podobnie jest w przedszkolu. Napisałem, że jest to bełkot bo takie tłumaczenie jest powtarzane, jako usprawiedliwienie dlaczego posyła się dziecko do przedszkola. Nie uważam aby przystosować dziecko do "wymogów świata" był potrzebny nauczyciel a rodzice nie nadają się do tego. W końcu przez 200lat świat nie zmienił się tak wiele, wbrew pozorom. I właśnie chodzi o realizowanie "programów nauczania", ktoś gdzieś tam je układa i ktoś dzieci uczy, i jest to program zupełnie inny niż rodzice by chcieli realizować. Chyba, że rodzice są debilami i nie są w stanie nic nauczyć swojego dziecka. Najczęściej są po prostu leniami, którzy nie chcą poświęcić czasu swojemu dziecku i najczęściej oddaliby dziecko do przechowalni a sami brali by je na weekend i to nie na każdy.
I to właśnie chciałem powiedzieć, że rodzice sami nie chcą się uczyć i nie chcą uczyć swoich dzieci ani poświęcać im swój czas bo przecież reklamy w telewizji i w gazetach promują inny styl życia.Trzeba dobrze zakąsić i dobrze popić, w skrócie ujmując. Uznają, że inni lepiej zrobią pracę, której im nie chce się robić
wyślij odpowiedź

Autor: Jean 01.09.2008 13:32  
No to odpowiedzi ciąg dalszy...
W przypadku gdy kobieta jest w domu posłanie dziecka do przedszkola ma sens, ale nie wcześniej jak w wieku 5 lat. Wtedy cały rok dziecko przechodzi przeróżne infekcje i uodparnia się. Dzięki temu w zerówce choruje mniej a w szkole sporadycznie.
Rodzice oczywiście przy odrobinie chęci są w stanie dziecko dużo nauczyć, ale nie zastąpią nauczyciela: przedszkolego, szkolnego, akademickiego. Chciałbym tu zaznaczyć: przedszkola to nie miejsca do przechowalni dzieci, gdzie pracują opiekunki, ale placówki edukacyjne gdzie pracuja nauczyciele. Tak samo jak w szkole, jak na uczelniach. W sytuacji idealnej wiedza przekazywana przez nauczyciela dopasowana jest do cywilizacyjnych/kulturowych wymogów świata, bierze pod uwagę wszelkie aspekty psychologiczne, techniki edukacji, które nie są w stanie zastąpić rodzice. Inną rzeczą jest że ta misja edukacyjna jest przez nauczycieli realizowana różnie, ale odwracając sprawę tak samo misja rodzicielska też nie jest zawsze idealna, dzieci są zaniedbywane.
Wszystko jest potrzebne, nie można popadać w skrajności i deprecjonować jednej strony podczas gdy wychowanie rodzicielskie też nie rzadko jest problematyczne. I to i to dziecko potrzebuje.
wyślij odpowiedź

Autor: Agnieszka 07.09.2008 15:50  
Romanie...
posadź żonę przed komputerem, niech ona się wypowie, ok? Ale widzę, że chyba zaplanowałeś jej życie. Acha i masz szczęście... przecież możesz sam uczyć dzieci w domu.
wyślij odpowiedź

Autor: Maja 11.09.2008 08:48  
Maja
do Romana
Od trzech lat jestem z córeczką w domu. Choć mam rewelacyjny zawód, mogłabym robić karierę i świetnie się realizować, wybrałam dobro dziecka. W czasie ciąży kończyłam jeszcze kolejne studia podyplomowe, a wieczorami, juz po urodzenia się dziecka, pisałam dyplom.
Wiele rzeczy, o których wspominasz jest prawdą Romanie. Trudno nie zauważyć, że dziś wiele kobiet zwyczajnie nie chce zajmować się swoimi dziećmi. Niektóre z nich pomimo dobrych warunków materialnych, spieszą się z powrotem do pracy - często przebierając nóżkami już pod koniec urlopu macierzyńskiego, który przecież trwa tak krótko... To mnie strasznie szokuje. Ale rzeczywistość jest taka jaka jest. Młode kobiety nie są wychowywane na mamy. Są uczone przede wszystkim tego by się realizować, dbać o siebie, myśleć o swoich potrzebach. I choć niby nie ma w tym nic złego, to jednak zgodzę się z Romanem, że przerażające jest to, że ludzie robią sobie dzieci i oddają je do opieki obcym ludziom. Nie mam tu na myśli przedszkola, ale okres wcześniejszy. Dla mnie to STRASZNE. Nie mówię tu oczywiście o sytuacjach konieczności. Wiele przecież kobiet chętnie zostałoby z dzieckiem, ale nie może sobie na to pozwolić finansowo.

Ale jest też Romanie druga strona medalu. Tej strony nigdy nie zrozumiesz, bo nie przeżyłeś tego i nic na ten temat nie wiesz. Nie da się na sucho o tym rozmawiać, dopóki się nie ma takiego doświadczenia. Po trzech latach bycia w domu z dzieckiem mogę coś na ten temat powiedzieć. Czuję potworny brak WŁASNYCH spraw. Nie mam czasu dla siebie - w ogóle. Czasem czuję się sprowadzona jedynie do roli kury domowej. Nie chodzi tu o żadne wybujałe ambicje zawodowe, czy inne. Zwyczajnie - dorosła kobieta potrzebuje czegoś więcej niż 24- godziny na dobę zajmować się jedynie karmieniem, wysadzaniem na nocnik, zabawą, gotowaniem, praniem, prasowaniem, itp. Gwarantuję Ci, że po 3 latach takiego funkcjonowania tez byś zaczął kombinować, jak sobie zorganizować czas dla siebie.

No i najważniejsze, co chciałam napisać. Nie chodziłam do przedszkola i nie ma własnych doświadczeń. Jednak moja córcia tak rwie się do dzieci, że dosłownie obłapia je na ulicy. Ma tak silną potrzebę bycia z takimi samymi jak ona. Wciąz mówi o uczeniu się piosenek, wierszyków, tańcach, itp. Zapisałam ją więc do przedszkola na 4- 5 godzin dziennie po to właśnie, żeby miała to, o czym marzy. Ja nie jestem jej w stanie tego zapewnić.
Gotowanie z mamą obiadu z pewnością nie jest tak atrakcyjne jak tańce z dziećmi przy akompaniamencie pianina, czy prace plastyczne, do których ja nie mam inwencji. Nie znam też prawie żadnych piosenek przedszkolnych i zabaw. Poza tym... Jak mam się sama z dzieckiem bawić w "stary niedźwiedź mocno śpi"???
Codziennie kiedy odbieram małą z przedszkola widzę, jaka jest szczęśliwa. Pytam ją, czy podobało jej się i czy było fajnie. Odpowiedź jest ta sama - "Mamusiu, było SUPERRRR"!!!
wyślij odpowiedź

Autor: mama Monika 11.09.2008 19:04  
nasz sens przedszkola
Ja nie musiałam posyłac syna do przedszkola - jestem na wychowawczym z 8miesięczną córcią. Wróciłam do pracy, gdy miał 11mieś, bo mąż nie miał "legalnej" pracy, z zarejestrowaniem i w każdej chwili mogliśmy zostac bez środków do życia! Synkiem opiekowała się babcia (niech żyją babcie i dziadkowie też). Prawie od roku jest ze mną - zwolnienia, macierzyński, wychowawczy. Ale ma 4 lata i bardzo chce do dzieci! Potrzebuje uczyc się relacji z rówieśnikami, (bo w szkole na ten etap nauki będzie za późno i nie będzie czasu, no i dodatkowy stres obok ostrej nauki)z obcymi dorosłymi, działania w grupie, czekania na swoją kolej, ustępowania, przestrzegania reguł, pomagania innym, też dbania o siebie i swoje "interesy". W domu tego się nie nauczy. W domu często niestety się nudził. Początki nie były łatwe (trudno się podporządkowac!), ale już śpiewa, recytuje, opowiada o kolegach, nowych zabawach itp. Rozumiem, że dom i rodzice są najważniejsi, ale musi też nastac moment rozstania (w naszym przypadku najtrudniejszy dla rodziców). My też wybraliśmy opcję na 4-5 godzin. Mamy ten komfort, że możemy działac dla dobra dziecka, a nie z konieczności.
Ps. Nie jestem z "tych wyzwolonych" kobiet, ale obok kupek, zupek itp. mamy też inne potrzeby!
wyślij odpowiedź

Autor: Traktorzystka 01.09.2009 14:59  
przed postrzyżynami
Romanie, powiedz przełożenemu mojego męża, żeby dostał 2 x większą pensję - a z rozkoszą zostanę z dzieckiem w domu! Buziaczki
P.S. Słowianie górą!
wyślij odpowiedź

Autor: asia 08.02.2010 12:36  
Do Romana
Piszesz ze jeszcze nie spotkales kobiety ktora by pracowala na utrzymanie rodziny bardzo mi milo mam na imie asia i jestem wlasnie taka kobieta.Utrzymuje zarowno dziecko jak i jego ojca,pracuje w dwoch miejscach i tak jak ty wiecej niz 8h.Moj synek chodzi do przedszkola i pomimo wielu przeplakanych porankow wiem ze to dla niego dobre bo wiele sie tam nauczyl.Masz duzo racji jesli chodzi o kobiety ktore nie pracuja a dzieci wysylaja do przedszkoli ciekawe tylko czy dla dobra dzieci czy swojego?Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: GOSIK 10.02.2010 18:12  
DLA DOBRA DZIECI I SWOJEGO
dla dobra dzieci i swojego--bo zwariować można siedząc 24h z gromadką dzieci ani się pożądnie wykąpać nie idzie,ani POŻĄDNIE załatwić innych ważnych spraw!!!!
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   #     #####   #######   #####  
  ##    #     #  #        #     # 
 # #          #  #        #       
   #     #####   ######   ######  
   #    #              #  #     # 
   #    #        #     #  #     # 
 #####  #######   #####    #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp