MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
PROBLEMY NASZYCH DZIECI

Forum > PROBLEMY NASZYCH DZIECI > ofiara agresjii
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: aga 11.10.2006 22:41  
ofiara agresjii

Mój 5-letni syn boi się chodzić do przedszkola gdyż został już kilkakrotnie dotkliwie pogryziony przez tego samego chłopca (z tzw dobrego domu).Panie nie są w stanie go nijak ujarzmić a rodzice chowają głowę w piasek.Czy istnieją jakieś możliwości prawne nakazu psychoterapii lub usunięcia dziecka z przedszkola? Wszędzie w internecie jes pełno współczucia i porad dla dzieci agresywnych,a nie ma nic o ich ofiarach i sankcjach dla rodziców nie leczących agresji.

21 września 2006
wyślij odpowiedź


Autor: Anonim 11.10.2006 22:45  
agresja

tzw. "dobry dom" nie ma tu nic do rzeczy.
Dzieci jeśli są agresywne to na pewno powinni zająć się tym rodzice ale i panie w przedszkolu.Panie nie powinny ujarzmiać takich dzieci tylko starać się zapobiegać takim sytuacjom ale przede wszystkich w razie wystapienia agresji szybko i umiejętnie reagować (na pewno nie każda pani potrafi)
Proszę się postawić w sytuacji rodzica dziecka agresywnego.Może dużo pracuje z dzieckiem,ale nie od razu są tego wyniki.Natomiast wyrzucanie z tego powodu dzieci z przedszkola to jest tzw.pozbycie się problemu.
Proszę sobie wyobrazić,że pani syn kiedyś będzie się np.źle uczył.Czy powinni go wtedy wyrzucić ze szkoły?

Proponuję nauczyć się więcej tolerancji do różnych dzieci i starać się po prostu informować przedszkole i wymagać od nich reakcji na sytuację a nie wyrzucania dzieci z przedszkola.


22 wrzeÂnia 2006
wyślij odpowiedź

Autor: Beta 11.10.2006 22:45  
Nawzajem

Oczywiście, że trzeba się kierować tolerancją dla różnych reakcji dzieci, ale główne współczucie skierowałabym jednak do poszkodowanego. To też dziecko. Dziwi mnie zawsze gorliwa obrona "winowajcy" i jego rodziców. Skąd wiadomo, że oni z nim pracują ? Czy powiadomili nauczycielkę o tym, że mogą się zdarzyć takie sytuacje i jak oni sobie z tym radzą ? Jeśli zbywają uwagi o takim zachowaniu pociechy to chyba liczą, że przedszkole go wychowa ? A im już się nie chce ?
Współczuję pogryzionemu, jego mamie i pani wychowawczyni z przedszkola. Macie problem nie tylko z "gryzonien", ale -gorszy-z jego rodzicami. A może dla przykładu ugryźć np. mamusię "gryzonia", kiedy poczuje jak to boli to zacznie reagować ?

22 wrzeÂnia 2006
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 11.10.2006 22:46  
Odp:ofiara agresjii
Nie można też wyrzucić z przedszkola dzieci
To prawda, często dzieci są poszkodowane w sytuacjach nadpobudliwości jakiegoś dziecka w takim samym stopniu jak każda ofiara agresji życiu codziennym poza przedszkolem. Ileż razy my dorośli uczymy się i podejmujemy działania mające obronić nas lub zabezpieczyć przed agresją innych. Dziecko też tego uczy się w przedszkolu aby potrafić sobie w życiu radzić, bowiem w szkole nie będzie osłonięte kloszem ochronnym. Dzieci wspierane przez nauczycielkę szybko uczą się jak to robić. Oczywiście nie jest możliwe aby zabezpieczenie było pełne, tak jak nie jest możliwe aby biegające dziecko nie przewróciło się i nie stłukło kolana, czy guza na głowie.
Nie można wyrzucić małych rozrabiaków z przedszkola bowiem oni po okresie adaptacji przestaną atakować inne dzieci. Nie można też wyrzucić z przedszkola dzieci nadpobudliwe, bowiem w grupie mogą nauczyć się zachowań społecznych.
Proszę sobie wyobrazić, że Pani dziecko miałoby taką przypadłość, co wtedy by Pani oczekiwała?


22 wrzeÂnia 2006
wyślij odpowiedź

Autor: Aśka 11.10.2006 22:46  
Odp:ofiara agresjii
Mam podobny problem. Z moim dzieckiem do sześciolatków chodzi dziewczynka ( w tamtym roku też chodziła do 6 - latków, obecnie ma odroczony obowiązek szkolny - Pani Dyrektor nie wie z jakiego powodu), która gryzie, kopie ( nawet siostrę od religii), bije ( z relacji Pani na spotkaniu z rodzicami - nie było na nim rodziców tej dziewczynki- wynika, że mała nawet uderzyła krzesłem dzieck), szarpie, wyzywa. Nawet dzieci, które chodziły do tej grupy od początku (tj. od 3 - latków były w jkednej grupie) nie chcą chodzić teraz do przedszkola, bo się jej boją. W tamtym roku problem z tą dziewczynką był również - o czym poinformowała nas pani wychowawczyni oraz pani dyrektor. Na zebraniu pani przyznała, że nie jest w stanie nad tym dzieckiem zapanować. Kilkakrotna interwencja pani dyrektor u jej mamy w sprawie przebadania jej u psychologa bądź przepisania jej do przedszkola integracyjnego, nie przyniosła rezultatu. Boję się o moje dziecko, tym bardziej, że siedzi z nią przy jednym stoliku. Co można w takiej sytuacji zrobić, gdy jedno dziecko terroryzuje wszystkie dzieci, a panie wychowawczyni i pani dyrektor "mają związane ręce"( tak powiedziały na zebraniu rozdziców)?

28 wrzeÂnia 2006
wyślij odpowiedź

Autor: aga 11.10.2006 22:47  
Odp:ofiara agresjii
Drogi Anonimie. Gdy moje dziecko będzie się żle uczyło to, w najgorszym wypadku, będzie powtarzać klasę, na pewno fakt ten nie będzie stanowił realnego zagrożenia dla innych dzieci.
Nie o moją też tolerancję tu chodzi, bo nie czuję najmniejszego żalu do "gryzonia" tylko do jego rodziców. Trudno tu mówić o okresie adaptacyjnym gdy chłopaki sa ze sobą w grupie juz 3 rok i jest coraz gorzej.Nie zamierzam też wywalać z przedszkola dzieci agresywnych, z którymi pracuje się w domu.
Mam na myśli poważny problem jaki stanowią rodzice takich dzieci, którzy nie reaguja na sygnały ze strony przedszkola,w związku z czym panie nauczycielki rzeczywiście mają związane ręce.Uważam,że powinny istnieć narzędzia prawne zmuszające takowych rodziców do pracy ze swymi dziećmi.

1 pa+dziernika 2006
wyślij odpowiedź

Autor: Anonim 11.10.2006 22:47  
Odpowiadam.
Dopiero teraz pisze Pani,że rodzice nie pracują z dzieckiem i nauczycielki nic nie mogą zrobić.Jako pierwsza była podana informacja,że dziecko jest ofiarą agresji i co zrobić,aby zmusić prawnie rodziców do pracy albo wyrzucić dziecko z przedszkola (trudno się na to nie oburzyć).Dlatego taka reakcja na takie stwierdzenia.
Jeśli rodzice rzeczywiście nie pracują z dzieckiem i nie chodzą do psychologa,to jest to problem.Natomiast zdaje mi się,że przedszkole może zwrócić się do poradni psychologicznej z takim problemem u siebie w przedszkolu (nie wiem czy nie jest tu potrzebna zgoda rodziców).U nas w szkole (szkoła integracyjna,gdzie uczą się dzieci zdrowe i w klasie jest do 5 dzieci integracyjnych z orzeczeniem) są przypadki rodziców dzieci,których rodzice korzystają z porad poradni psychologicznej i mają problem z uzyskaniem orzeczenia ,aby dziecko mogło znaleźć się w klasie integracynej mimo,że im na tym zależy.Tak więc są 2 strony medalu:brak pracy rodziców i brak pomocy ze strony poradni.
A czy ktoś próbował rozmawiać z rodzicami dziecka,aby przekazać problem na spokojnie i zapytać się czy dziecko jest pod opieką? Czy rodzice uchylają się od rozmowy z powodu problemu czy od problemu bo nie chcą się d niego przyznać?
Może warto z nimi porozmawiać na spokojnie,skoro nauczycielki nic nie mogą.
3 pa+dziernika 2006
wyślij odpowiedź

Autor: aga 11.10.2006 22:48  
Odp:ofiara agresjii
Nasza sprawa ujrzała światełko w tunelu, głównie dzięki paniom nauczycielkom. Nie wiem czy dojdzie do współpracy z poradnią, ale wiem,że rodzice chłopca dostrzegli problem.Biada jednak tym, którzy trafią na rodziców typu "beton", bo bez ich zgody nie można dziś nic zrobić. W szkole mojej córki pielęgniarka zbierała zgody rodziców na sprawdzanie głowy ich dziecka. Rozumiem, że nie wyrażając zgody mogę np posyłać ją zainfekowaną, bo nikt nie ma prawa ingerować w nasze prywatne wszy.Kolejny absurd
Swoją drogą, ciekawe dlaczego w szkołach wiejskich nie ma tylu absurdów, agresji ani potrzeby tworzenia klas integracyjnych,i, choć wiele dzieci posiada orzeczenia z poradni, i one i panie świetnie sobie radzą w zwykłych klasach.

3 pa+dziernika 2006
wyślij odpowiedź

Autor: Ania 24.11.2006 18:33  
ofiara agresjii
Jestem nauczycielką wychowania przedszkolnego od dawna. w tym roku przeszłam do grupy w której jest dziecko bardzo agresywne. Ta agresja wynika z błachych powodów, np. "po co na mnie się gapi", "ja chce tą zabawkę", albo nie podaję przyczyny.Bije inne dzieci z ogromna siłą, bez opanowania. Prawie każdego dnia przychodzi do mnie rodzic ze skargą,że jego dziecko zostało popchnięte albo udeżone. Chłopiec jest wychowywany w rodzinie patologicznej: tato w więzieniu, mama z nowym wujkiem mieszka. Z jednej strony żal mi dziecka, ale ta jego agresja jest niedoopanowania. Do domu przychodzę chora i zmęczona tym właśnie chłopcem. Mama twierdzi,że sobie z nim nie radzi, to co ma powiedzieć nauczyciel gdy musi opiekować się i uczyć w tym samym czasie następnych 24 dzieci i dodatkowo pilnować łobuza. Ręce mi opadają bo wiem,że rodzice mogą mieć pretensje, bo niby dlaczego ich dziecko ma być bite. Wszystkie medody w tym wypadku nie działają, ani praca poradni nie pomaga. Ja za rok będę miała spokój ale wiem że problem w szkole się pogłębi. Co się dzieję z tymi dziećmi w tych czasach.
wyślij odpowiedź

Autor: Iza Boczkowska 07.04.2008 12:11  
proszę pomóżcie
ja mam podobny problem ale w domu i proszę o radę. Mieszkam z rodziną mojego męża (bratem i bratową mają 3 letniego syna) nie utrzymujemy żadnych kontaktów poza wspólnym mieszkaniem zpowodów o których wolałabym nie mówić. My mamy 5 letnią córkę i ich mały ciągle a to ją uderzy, kopnie, popchnie. Ona mu nie odda bo on jest malutki ale rodzice nie reagują w ogóle, mało tego jego matka (czyli bratowa męża) wydaje się być nawet bardzo usatysfakcjonowana. Nie wiem kompletnie jak mam się zachować w takich sytuacjach. tym bardziej że zwrócenie mojej uwagi kończy się aferą.
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 08.04.2008 13:21  
Odp:proszę pomóżcie
......może nauczyć córkę oddawać ?....dość brutalna rada ale jak raz odda to może kuzyn da jej spokój ? Jak da się poniżać to jak poradzi sobie w przyszłości ?
wyślij odpowiedź

Autor: mama Bartka 22.09.2008 20:25  
ofiara agresji
Witam, ja mam podobny problem. Mój syn chodzi do "zerówki", w grupie jest chłopczyk, który ciągle go popycha, przezywa, kopie w krocze a ostatnio popchnął mojego syna tak, że uderzył głową w szafke i za uchem nabił sobie guza. Sprawa dotyka tylko mojego synka bo innych dzieci ten chłopiec nie bije. Rozmawiałam z wychowawczynią ale bez żadnego skutku. Co powinnam dalej zrobić? Nie chcę zmieniać szkoły ale nie mogę pozwolić na to aby ktoś znęcał się nad moim dzieckiem, które pada ofiarą.
wyślij odpowiedź

Autor: Bożena 29.09.2008 23:28  
granice tolerancji też muszą istnieć
Ja osobiście nie mam takiego problemu, ale również nie rozumiem tłumaczenia i bronienia agresywnych dzieci i ich rodziców. Dlaczego inne dzieci mają cierpieć, bo ktoś wychowuje małego potwora. Dlaczego moje dziecko ma się bac iść do przedszkola czy szkoły, a tamto spokojnie przychodzi i dalej stosuje swój terror. Jestem pedagogiem i boję się chwili kiedy moja córeczka będzie musiała iść do szkoły. Ja wiem że te agresywne dzieci tez mają swoje problemy, że często ta agresja jest wołaniem o pomoc, ale dlaczego w naszych czasach obowiązkiem wychowanie dziecka, zapewnienia mu bezpieczeństwa, ciepła, wpojenia wartości obarcza się przedszkola, szkoły, wychowawców i opiekunów. To dom jest najważniejszym miejscem dla dziecka, to dom rodzinny i rodzice mają przygotować dziecko do życia, to rodzice powinni nauczyć szacunku do innych, poszanowania norm społecznych, empatii, a jednoczesnie wiary w siebie i innych bardzo wielu wartości. Przedszkola i szkoły mogą tylko w tym pomagać. A może wyrzucenie takiego dzieciaczka z kilku przedszkoli i szkół w koncu otworzyło by oczy rodzicom. Moze i u nas powinno istnieć cos takiego jak zawieszenie dziecka w prawach ucznia itp. Z małego agresywnego człowieka bardzo często wyrasta agresywny i niezrównoważony dorosły. Strach pomysleć co będzie dalej, skoro już teraz dzieci i młodzież są zdolni do gwałtów i mordowania.
wyślij odpowiedź

Autor: Agnieszka Szurczak 15.10.2008 12:40  
ofiara agresji
Witam, mam również podobny problem. Moja 6-letnia córka chodzi do zerówki w przedszkolu. Od półtora roku ma w grupie koleżankę, która często agresywnie się zachwuje: popycha, bije itp. W ten sposób stara się narzucić swoje zdanie innym. Sądze, że wyczuła w mojej córce łagodny charakter. Ola nie potrafi udeżyć drugiej osoby, nie oddaje. W stosunku do tamtej dziewczynki nie pomaga unikanie kontaktu, kiedy Oliwka odchodzi nie chcąc mieć do czynienia z agresorką, tamta biegnie za nią i bije. Panie nauczycielki nie potrafią sobie z tym poradzić. Rodzice dziewczynki nie przyjmują do wiadomości, że jest jakiś problem. Próbowaliśmy z mężem sami porozmawiać z mamą dziewczynki, bezskutecznie. Ta osoba, tak jak mówią nauczycielki uważe, że jej córka jest wspaniała, grzeczna, a jesli coś jest nie tak to "w zabawie", albo "panie nauczycielki odpowiadają za jej zachowanie w przedszkolu". Nas skwitowała jako "rodziców jedynaczki". Rozkrwawiony nos, czy naderwane ucho mojej córki to jej zdaniem to samo co podrapane kolana.
Proszę poradźcie co możemy zrobić. Oliwka poza incydentami z tą dziewczynką dobrze czuje się w tym przedszkolu, nie chcemy go zmieniać. Nie chcemy też uczyć córki przemocy. Jak można przemówić do rozsądku rodzicom agresorki? Czy można w wypadku braku współpracy z ich strony usunąć takie dziecko z przedszkola? Czujemy się bezradni.
wyślij odpowiedź

Autor: kinga 15.10.2008 13:44  
Odp:ofiara agresji
Bardzo Pani współczuje i dziwi mnie postawa nauczycielki przedszkola. (Wiem, ze zaraz spotkam sie z krytyką), ale złapała bym gówniare i postarszyła troche to może odechciało by sie jej zaczepiac innych.
pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: kinga 15.10.2008 13:57  
Odp:Odp:ofiara agresji
dziecku tez współczuje..moze sie zrazic do przedszkola, sama mam dziecko w przedszkolu i "zareagowała" bym..
wyślij odpowiedź

Autor: mama 16.10.2008 10:01  
Odp:ofiara agresjii
Chciałabym trochę napisać o "małych gniewnych" ponieważ jestem matką chłopca który drapie i gryzie w przedszkolu. Otóż wszyscy zagniewani rodzice, rozumiem Was bardzo dobrze że bronicie dzieci przed agresorami i nie mam o to pretensji ale postawcie się w sytuacji ich rodziców. Moje dziecko ma 3,5 lat i od kiedy poszedł do przedszkola drapanie i gryzienie bardzo się nasiliło (wcześniej sporadycznie). Nie ma dnia żeby komuś nie zrobił krzywdy. Współpracujemy z wychowcami, psychologiem przedszkolnym i nie tylko, tłumaczymy jak zdarta płyta że tak nie wolno, że to boli inne dzieci i co??? Bez rezultatu!U tak małego dziecka proces "naprawy" trwa niestety bardzo wolno i dlugo, fakt utrudnia jeszcze brak mówienia. Uwierzcie: nie jest łatwo!P-lanki rozkładają ręce bo nie wiedzą już co robić i jak go ukarać bo na niczym mu nie zależy (w domu jest inaczej).Wg innych najłatwiej jest pozbyć się problemu wyrzucając z przedszkola ale to nie jest rozwiązanie więc jeśli ktoś ma pomysł jak pomóc takim dzieciom czekam na propozycje. Zanim wydacie werdykt o agresywnym dziecku zastanówcie się czy nie potrzebuje on lub rodzice pomocy!!!
wyślij odpowiedź

Autor: mamusia 23.10.2008 00:01  
Odp:Odp:ofiara agresjii
Jeśli uzyska Pani dobrą radę proszę się ze mną podzielić wiedzą. Mój synek ma 3 lata, w domu aniołek: posłuszny, grzeczny, nieagresywny; ledwie przekroczy próg przedszkola zamienia się w małego potwora. Przez pierwsze 2 tygodnie był taki jak w domu, dopóki kolega go nie pogryzł, no i zaczęło się. Gryzie i bije wszystkich wokoło. Ostatnio poinformował mnie ze nikt go nie lubi i że koledzy go straszą "czarownicami" i "diabłami". A propos czy to nie jest agresja słowna wobec mojego dziecka, które broni się jak umie czyli gryząc i bijąc?
wyślij odpowiedź

Autor: mama 23.10.2008 08:33  
Odp:Odp:Odp:ofiara agresjii
Witam,
każdy przypadek jest indywidualny. Wraz z mężem rozmiawialiśmy dużo z przedszkolankami i psychologiem przedszkolnym i doszliśmy do wniosku że nasz syn najprawdopodobniej chce zwrócić uwage rodziców przez takie zachowanie (szczególnie taty którego przez caly tydzień nie ma w domu). Tata zataem ma min. 1 dzień wyznaczony że wcześniej wraca z pracy i bawi sie tylko z synem i znim spędza czas (mama oczywiście też). Ja zatem nic w domu innego nie robie tylko bawię się z dziećmi (mam jeszcze drugie), czasami nawet obaidu nie jem, w przedszkolu chodzi za nim przedszkolanka krok w krok i chyba widać po mału efekty. Wszyscy naprawdę się starają. Pani doradzam wizytę u psychologa najlepiej przedszkolnego bo będzie mógł poobserwować syna. A co na to zachowanie mówią przedszkolanki??
wyślij odpowiedź

Autor: mamusia 23.10.2008 09:22  
Odp:Odp:Odp:Odp:ofiara agresjii
Witam.
Dziękuję za szybką odpowiedź. Niestety w przedszkolu psychologa nie ma, ale w przyszłym tygodniu mamy wizytę w poradni. Obawiam się że wychowawczyni mojego syna sobie nie radzi (już słyszę głosy oburzenia), jest młodziutka i w grupie oprócz Kuby jest jeszcze 2 innych łobuziaków. Panie są dwie, wychowawczyni + pomoc.
Dzisiaj mały ma obiecane wyjście do fast foodu jeśli nikogo nie ugryzie i nie uderzy. Zobaczymy. A od poniedziałku system naklejkowy zaczynam, zobaczę jak to się sprawdzi...
Dziękuje i życzę powodzenia z Pani łobuziakiem.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 23.10.2008 10:52  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:ofiara agresjii
ha ha ha smieję się bo ja przez wszystko przeszlam: nagradzanie slodkim, słoneczka w przedszkolu niestety bez poprawy, na sloneczkach mu nie zależało, bez slodkiego też się obył :-( najważniejsze jest zrozumienie przyczyny dlaczego tak robi. U mojego syna jest też młodzioutka osóbka z rocznym stażem ale ma fantastyczne podejcie do dzieci i choc nie raz może go upilnować to wole nie mysleć co by bylo gdyby jej nie było. proszę niech pani da znać czy fast foody i słoneczka pomagają :-) będzie dobrze!
wyślij odpowiedź

Autor: mamusia 23.10.2008 20:33  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:ofiara agresjii
he.... ja tez się śmieję... tyle że bez przekonania... pogryzł znowu kilkoro dzieci. A po przyjściu do domu również mnie się oberwało.Zostałam ugryziona :( Chyba ma dość tematu.
Dam jutro wychowawczyni notes, niech mi pisze komu co zrobił, przynajmniej z czymś pójdę do poradni. Ciekawi mnie czy zawsze te same dzieci obrywają...
oczywiście naklejki już kupione i tablica zrobiona... będę próbować.
wyślij odpowiedź

Autor: Arkadiusz 05.03.2009 16:56  
Odp:ofiara agresji
Witam !
Jestem ojcem 4-letniego przedszkolaka i mam podobny problem. Nauczycielki wyczerpały już mozliwości opanowania problemu. Mamusia agresywnego chłopca wysłuchuje za każdym razem tego co nauczycielka ma do powiedzenia po czym dzwoni do gminy i szkaluje przedszkole. Na prośbę o zmianę przedszkola odpowiedziała, ze jej wszystko jedno wszędzie będzie tak samo. Nie chce współpracować z psychologiem . Dyrekcja wyczerpała już wszystkie mozliwości. Osobiście postanowiłem rozwiazać ten problem i nie poprzestanę dopóki nie usunę tego dziecka z przedszkola. Nie przekonują mnie opowieści o trudnych dzieciach, bo owszem dziecko jest niewinne, winna jest matka, ale dlaczego pozostałe 20 dzieci ma cierpieć.
Jak tylko coś będę wiedział to będę opisywał.
Ze swojej strony zapraszam jakiegoś prawnika do przedstawienia opini prawnej w kwestii możliwości usunięcia z przedszkola agresywnego dziecka, którego rodzce nie współpracują z przedszkolem.

PS: Nasza sytuacja to efekt nowych zasad rektrutacji. Mamusi wszystko jedno gdzie dziecko chodzi do przedszkola, posłała dziecko tutaj bo ma najbliżej, a dyrektorka musiała przyjąć bo to dziecko z trudnego domu (takim zawsze trzeba pomagać (sic!)). W starym systemie rekrutacji po rozmowie z rodzicem, dyrektorka mogłaby nie przyjąć dziecka do przedszkola.
wyślij odpowiedź

Autor: mama mm 11.03.2009 22:22  
jestem mama gryzonia
Witam serdecznie,
mam w domu 3,5 letniego synka, ktory w domu jest raczej grzeczny i w przedszkolu ogolnie tez, ale nietstety nie radzi sobie z sytuacjami kiedy inne dzieci mu np zabieraja zabawke. jego reakcja to gryzienie. bylam z problelem u psychologa, okazalo sie, ze moje metody wychowawcze sa w porzadku, w domu nic zlego sie nie dzieje..wspopracuje bardzo chetnie z nauczycielkami, panie robia co moga i my z mezem tez. niestety nic nie dziala. panie przedszkolanki zauwazyly, ze mojemu sykowi takie konfliktowe sytuacje nie zdarzaja sie na podworku i wtedy kiedy w grupie jest malo dzieci.problememwobec tego sa przeladowane przedszkola, bo dzieci z natury potrzebuja byc zauwazanym. mam 2 dzieci wiec nie wyobrazam sobie wynajac nianie we wroclawiu, bo wyniosloby mnie to wiecej niz moja pensja.pan ktory sie wypowiada powyzej powinien sie zastanowic co mowi, bo zarzuca wszystkim rodzicom malych agresorow, ze maja zycie zle poukladane...prosze sie zastanowic 2 razy zanim oskarzy sie rodzica takiego jak ja i odbierze mu mozliwosc pracy wyrzucajac jego dziecko z przedszkola.fakt jest taki (tak jak mi pani psychologpowiedziala), ze dzieci potrzebuja czasu na niektore rzeczy. prosze to zrozumiec. nakoniec poprosze pana o wsparcie i pomysl jakmoge ujarzmic moje dziecko. przypuszczam, ze nie dstane odpowiedzi.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 12.03.2009 13:56  
Odp:Odp:ofiara agresji
W statucie przedszkola są zapisy określające sytuację, gdy mały człowiek może być usunięty z placówki. Proszę przeczytać statut. Można - jeżeli mamunia, jest niewydolna wychowawczo, zainteresować sytuacją sąd rodzinny... to tyle ze strony prawa.
Moja córcia też miała problem z małym agresorem, a własciwie agresorką. Napastniczka nie tylko popychała moje słoneczko ale stale ja wyśmiewała i pluła jej w twarz. Moje dziecko jest dziewczynką bardzo wrażliwą, nigdy nie spotkała się z sytuacją, że człowiek człowieka wysmiewa, popycha lub pluje mu w twarz. Poczatkowo namawiałam dziecko do rozmowy z agresorką, co niestety nie przyniosło oczekiwanych przeze mnie efektów. Prosiłam o interwencję nauczycielki w przedszkolu. Cóż, też z marnym efektem. Postanowiłam więc sama porozmawiać z małym napastnikiem. Poprosiłam nauczycielkę o zgodę na rozmowę z dziewczynka na korytarzu, po czym (kucnełem, aby nasze oczy były na tym samym poziomie) i patrząc jej w oczka bardzo stanowczo przedstawiłam małej swój punkt widzenia i konsekwencje jej dalszych czynów. Mała słuchała mnie z otwartą buzią - tak jakby nikt wcześniej nie próbował z nią rozmawiać!!! Dałam dziewczynce kredyt zaufania i czas na zmianę zachowania. Pomogło. Nie musiałam interweniować u jej rodziców (bo i tak byli zajęci układaniem sobie nowych związków), a moja córeczka zyskała przyjaciółkę.
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 12.03.2009 14:02  
Odp:jestem mama gryzonia
Mało wychowawcza metoda - choć skuteczna, to ta gdy ktoś kto był ugryziony przez Pani malca sam go ugryzie.
Proszę może porozmawiać z synkiem i wyjaśnić mu, że gdy ktoś nas gryzie to nas boli, że ludzie nie lubią osób, które krzywdzą innych. Jesli nie zmieni swojego zachowania to zostanie sam...
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 12.03.2009 20:23  
jestem mama gryzonia
mamunia nie jestem jak pani powzyjej wypowiadajaca sie o swoim "sloneczku" i swoej genialnej metodzie wychowawczej...mamunia zastosowala to co ja stosuje na codzien (coz za blyskotliwy pomysl, jestem pod wrazeniem) i nie pieszcze sie ze swoimi dziecmi jak NIEKTORZY. moje dzieci wiedza dokladnie co moga a co nie, nie sa nadwrazliwe ani zbyt delikatne zeby nie wiedziec jak inni sie moga wobec nich zachowac bo nie dmucham na nich i nie chucham jak mamunia powyzej. czy nikogo nie zdziwil fakt, ze z drugim dzieckiem problemu wcale nie ma (a tezchodzi do przedszkola)?? wiec to jest kwestia samego dziecka a nie moja niewydolnosc wychowawcza. jak juz powzej wspomnialam to nie ja jestem niewydolna wychowawczo lecz nasz system nie jest przygotowany na dzieci trudniejsze niz inne i tyle. dzis dokladnie sie dowiedzialam jak pani dyrektor naszego przedszkola powinna zareagowac na syuacje...powinna ale tego nie robi. bo moje dziecko nie jest dzieckiem standardowym,bo sie wychylilo a ona sie wychylac nie chce bo chyba jej sie poprostu....nie chce. a tez nie sam status przedszkola mowi o tym kiedy dziecko moze byc wyrzucone z przedszkola lecz jest to odgornie ustalane, o czym tez sie dzis dowiedzialam. i tez sie dowiedzialam, ze rada rodzicow nie moze o tym zadecydowac i dobrze bo jak beda w niej tylko takie mamunie to chyba samo przez sie mowi, ze byloby to conajmniej nieudolne.
PS: moje dziecko wie jak boli ugryzienie bo nie raz zostal ugryziony przez inne dziecko
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 12.03.2009 20:26  
jestem mama gryzonia
prosze ujawnic rabek tajemnicy i powiedziec co moze sad rodziy zrobic jesli dziecko odgryza sie na wyrzadzana mu szkode (jak wsomnialam: zabrana zabawka) bo nie bardzo rozumiem co autorka miala na mysli...
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 13.03.2009 08:07  
dla fruittelli
droga mamo, moja odpowiedź była przeznaczona dla Arkadiusza i dotyczył innej sytuacji. Być może masz synka, który nie liczy się z innymi dziećmi i wszystko chce mieć dla siebie, ale to mnie nie interesuje. Sąd rodzinny interesuje się niewydolnymi rodzicami, a ja nie napisałam, że jesli matka nie potrafi zapanować na agrsją swojej pociech to jest niewydolna, chociaż jak stare przysłowie mówi: uderz w stół a nozyce się odezwą... Życzę Tobie i Twojemu dziecku aby ktoś je potraktował tak humanitarnie jak Twój syn postepuje z kolegami i koleżankami w przedszkolu lub tak jak jest traktowane dziecko Arkadiusza. A może syn ma ADHD, może warto go zdiagnozować w poradni psychologicznej lub psychiatrycznej. Powodzenia
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 13.03.2009 12:20  
Odp:jestem mama gryzonia
ależ Pani jest przewrażliwiona na swoim punkcie. Każdy przecież może na tym forum przedstawić swój podląd a jeśli komuś to się nie podoba to już jego problem i nie ma potrzeby tak się emocjonować. To już Pani w tym głowa aby Pani syn nie atakował inne dzieci, bo to nie są dla niego worki treningowe. Musi się nauczyć, że jego prawa kończą się tam, gdzie zaczynają innego dziecka. Jeśli jednak jest takim samolubem i nie umie się dzielić z innymi przedszkolakami to może proszę dać mu jego zabawkę albo zatrzymać agresywne dziecko w domu do czasu aż dorośnie i nauczy się żyć choćby w takiej społeczności jak przedszkole.
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 15.03.2009 21:28  
jestem mama gryzonia
weszlam na forum po to aby uslyszec choc jedno slowo otuchy, zrozumienia a przede wszystkim myslalam, ze moze ktos w koncu pomoze a nie po to aby koleje osoby mnie oraz moje dziecko ocenialy. takie opinie nic nie wnosza a utwierdzaja mnie w przekonaniu ze jesli rodzic ma problem z dzieckim to jest zawsze sam i nikt tak naparwde nie potafi a chyba bardziej nie chce mu pomoc.. ciekawe jest to, ze oceniaja mnie rodzice ktorzy nie wiedza na czym tak naparwde problem polega, poniewaz sa po tej drugiej stornie. proponuje tym wszystkim osobom zmiane foru mmoze na takie pt: moje sukcesy wychowawcze...badz cos podobnego. a w ramach uscislen to (szkoda ze nikt nie czytal dokladnie tego co pisalam) ani moje dziecko nie jest samolubem (ma brata z ktorym ma zupelnie normalne relacje), u psychologa bylam i nie stwierdzil zadnych odchylen (np. typu adhd), dziecko jest ponoc bardzo inteligetne i ponoic jak na swoj wiek bardzo dobrze rozwiniete i diagnoza psyhcologa jest taka, ze nadaje sie do przedszkola....ja proponuje aby rodzice dzieci ktore atakuja moje dziecko zatrzymali swoje w domu bo czy humanitarne jest to ze dzieci sie popychaja, wyrywaja zabawki albo podstawiaja sobie haki?dlaczego to ma byc badziej humanitarne niz gryzienie, nie rozumiem? dlatego ze nie ma po tym sladow??i dlaczego moj syn nie moze sie bronic tak jak potrafi?
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 16.03.2009 00:03  
do fruittella
Droga Pani!
Rozumiem Pani wzburzenie,punkt widzenia rodzicow zmienia sie wraz z punktem "siedzenia".Nie wiem, czy Pani zauwazyla, ze rodzice na faorum zachowuja sie tak samo jak ich dzieci, to znaczy utworzyly sie dwa wrogie obozy, tych , ktorzy maja idealne, grzeczne dzieci i tych, ktorzy maja dzieci z problemami. Jedni drugich nie sa w stanie zrozumiec.
Moje metody sa bardzo niekonwencjonalne. Rodzice czesto maja opory w zastosowaniu sie do nich.Poniewaz poprosila pani o metode, ktora moglaby przerwac ciag niewlasciwych zachowan synka, postanowilam napisac do pani.
1) prosze zaprzestac dotychczasowych metod, ktore nie odniosly sukcesu.Prosze nie tlumaczyc, perswadowac, karac czy nagradzac,
2) Prosze zaprzestac poruszania tego tematu "gryzienia" przy dziecku
3)prosze przywolac dziecko do siebie i utrzymujac z nim kontakt wzrokowy , trzymajac go za raczki powiedziec:" Wiem, ze nie jestes w stanie kontrolowac sie aby nie gryzc dzieci, dlatego nie bede cie juz wiecej prosila abys tego nie robil, bo ty i tak nie bedziesz potrafil tego nie robic.W przyszlym tygodniu zamowie wizyte u dentysty i on nam poradzi cos na twoje ostre zeby. Moze przypiluje je pilnikiem aby nie mogly sprawiac bolu innym dzieciom, kiedy je gryziesz, a moze zrobi na zamowienie specjalny aparat ochronny, ktory zalozysz na zeby i bedzie po klopocie."

Prosze juz nic wiecej nie mowic na ten temat i nie dac sie wciagnac w dyskusje. Zobaczy pani czy nastepne dni w przedszkolu przyniosa zmiane, ( prosze nie pytac synka czy dzisiaj ugryzl kogos, przy dziecku zmowa milczenia) zapyta pani nauczycielke. Nawet jesli dziecko przestalo gryzc, po trzech dniach przypomni pani chlopcu , ze idziecie do dentysty. Niech to bedzie on , ktory powie , ze dentysta juz nie jest potrzebny. Jesli natomiast , chlopiec nadal, bedzie gryzl dzieci, prosze naprawde zamowic wizyte u dentysty, wczesniej poinformowac lekarza, w jakim celu pani przyszla. Dentysta zacznie powazna wizyte i glosno zacznie sie zastanawiac co moznaby zrobic z zebami aby nie sprawialy bolu. A na konic moze dac pani taki "Smoczek na krzywy zgryz", ktory przeczkolaki powinny trzymac w buzi, jesli maja klopoty z nieprawidlowym zgryzem. To jest taka plastikowa plytaz zakonczona koleczkiem jak smoczek. Zaklada sie ja miedzi zeby i wargi, jest niewygodna i dzieci nie lubia tego trzymac w buzi. Dlatego pani synek szybko sie zmeczy jej noszeniem i bedzie wolal trzymac kontrole nad gryzieniem niz aparat korekcyjny w buzi.
Metoda prosta i nie wymagajaca ze strony pani zadnych akrobatycznych metod wychowawczych. Najprostrze strategie najlepiej dzialaja. Jesli problem jest skomplikowany to wcale nie znaczy, ze nalezy szukac tak samo skomplikowanych metod na jego zlikwidowanie.
Zycze powodzenia Dorota
Prosze powiadomic mnie o rezultatach
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 17.03.2009 20:09  
jestem mama gryzonia
jestem otwarta na wszelkie metody, ktore moga nam pomoc. czytala maila z zapartym tchem i uwazam, ze pomysl jest wart uwagi. jednak musi pani o czyms wiedziec i prosze odpisac co pani o tym mysli. psycolog ktory byl u dzieci w przedszkolu (tylko raz i stwierdzil problem i nie przyszedl juz wieej...nie skomentuje) zaproponowal aby uszyc dziecku taka mala poduszeczke ktora bedzie sie synkowi zakladalo na szyje na sznureczku wted kiedybedzie gryzl...dziecko mialo nauczyc sie gryzc w ta poduszeczke a nie dzieci...eksperymentsie nie powiod poniewaz dziecko i tak nie gryzlo poduszki a jak w ogle ta poduszke widzialo to wpadalo w panike pwywolana wstydem - to byl taki straszak i sama nie wiem czy tak mial dzialac. zastanawiam sie czy pani metoda nie bedzie mialo takiego samego skutku. no chybaze to wlasnie chodzi o to zeby dziecko tak straszyc...prosze o odpowiedz.

bardzo dziekujei pozdawiam!!!
fruittella
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 18.03.2009 02:52  
Odp:jestem mama gryzonia
Droga Pani, metoda pani psycholog nie odniosla pozytywnych rezultatow gdyz , pani psycholog zalozyla z gory, ze dziecko lubi gryzc,a wiec, skoro lubi to nie nalezy dziecku w tym przeszkadzac, niech gryzie ale bezpiecznie, bez robienia krzywdy innym dzieciom.A tu problem jest bardziej zlozony.Ale nie uwazam aby pani psycholog chciala straszyc synka, i ja rowniez tego nie planuje. Dziecko odrzucilo noszenie poduszeczki, bo byla dla niego niewygodna i zbedna. Ciekawa jestem czy pani chcialalby ja nosic przez 8 godzi, i warto tez zapytac pania psycholog czy chcialaby ja nosic!
Aby znalezc skuteczna strategie trzeba przyjrzec sie problemowi i odpowiedziec na pytanie dlaczego ten problem, mimo naszych, doroslych usilnych dzialan, nadal sie utrzymuje-
Mamy tu do czynienia z kompulsywnym zachowaniem. To znaczy , ze chlopiec mimo ze wie, zdaje sobie sprawe,iz gryzienie jest niedobrym, blednym zachowaniem, nie jest w stanie sie powstrzymac od gryzienia. Dziecko rozumie , ze tak nie wolno, ale w danej chwili i tak emocje biora gore. Dlatego wszelkie perswazje, tlumaczenia, kary i nagrody nie odnosza pozytywnych skutkow.Wszystkie te metody wrecz prowadza do zaostrzenia problemu.
Strategia, ktora pani zaproponowalam ma rozbic to bledne kolo. Nie ma ona nic wspolnego ze straszeniem synka ( straszenie to raczej on juz mial ze strony pani i nauczycielki, kiedy mowiliscie mu ze jak bedzie tak postepowal to zostanie ukarany, ze dzieci nie beda sie z nim bawic itd, ale jak pani wie ta metoda nie odniosla skutku). Dlatego, tak jak wczesniej napisalam, pierwszy krok w kierunku rozbicia tego patologicznego mechanizmu "akcji i reakcji" to znaczy zachowania synka i reakcji otoczenia , to ZMOWA MILCZENIA, od tej chwili nie rozmawiacie w obecnosci synka na temat problemu i zachowujecie sie jakby problem nie istnial. Nastepnie przywoluje pani dziecko i zamiast , jak jak to bylo wczesniej tlumaczyc mu ze tak nie wolno, zupelnie zmienia pani front. Spokojnie mowi, ze pani rozumie problem synka, wiem ze nie potrafisz sie powstrzymac od gryzienia, wiec nie bede cie namawiala abys tego nie robil, ale znalazlam swietne rozwiazanie twojego problemu wizyta u dentysty. Ten pani monolog dotrze do synka na poziomie emocjonalnym a nie zdrowego rozsadku jak o bylo do tej pory. To znaczy, 1) Zmienia pani calkowicie swoje nastawienie, wiem ze nie potrafisz nie gryzc dzieci, ty musisz to robic, tutaj synek moze sie wewnetrznie zbuntowac, jak to nie potrafie, a ja im pokaze , ze potrafie. W ten sposob jego spontaniczny odruch gryzienia przestanie byz spontaniczny, bo pani swoim monologiem skierowanym do dziecka odbierze jego czynowi spontanicznosc.Od tej pory synek moze zaczac sie kontrolowac . Wizyta u dentysty nie ma sluzyc straszeniu dziecka,Nie napisalam aby pani dziecku powiedziala:" jak nadal bedziesz gryzl dzieci to pojdziemy do stomatologa" tak absolutnie nie wolno pani powiedziec.To by bylo STRASZENIE I SZANTAZOWANIE.Wizyta u dentysty ma byc droga do rozwiazania jego problemu, niekontrolowanego gryzienia, On musi wiedziec, ze ta wizyta pani chce mu pomoc a nie ukarac!
Powiedzialam aby odczekac po "monologu" skierowanym do dziecka , kilka dni. aby nie poruszac wiecej tego problemu, nie prosic aby dzisiaj byl grzeczny i nie gryzl dzieci. Zaniechac dotychczasowych metod. Zapytac nauczycielke, a nie dziecko o zachowanie synka, czy nastapila jakas zmiana. Dziecko nie moze byc przy tych rozmowach
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 18.03.2009 22:15  
jestem mama gryzonia
odpisalam na maila takze nie bede sie powtarzac z podziekowaniami itp :)
wyślij odpowiedź

Autor: mama Norberta 27.03.2009 20:11  
problemy z dziecmi
Jestem pod ogromnym wrażeniem pomysłu Pani Doroty. uwazam ze to własnie wnikliwa analiza i chęć podjecia konkretnych działan przez rodziów może rozwiązac takie problemy. Istotnym wydaje sie aby rodzice agresora nie liczyli ze problem rozwiąze przedszkole, szkola albo psycholodzy.Psycholog może poradzic podpowiedziec ale to rodzice musza chciec, naprawde chciec. Psycholog nie zna na tyle dziecka , nie obserwuje go w codzienych sytuacjach ani nie zna jego emocji. Sama czesto obserwuje synka i wiem ze jego zachowanie jest reakcja na otoczenie, na moje i meza zachowanie, czasem ujawniaja sie reakcje dziecka po jakims czasie od wydarzenia ktore mialo na niego wplyw. Dzieciom ciezko jest dac sobie samemu rade z wlasnymi emocjami w trudnych sytuacjach, zachowanie dzieci jest reakcja na ich problemy. Jesli rodzic uczestniczy w procesie uczenia sie dziecka radzenia sobie z emicjami to nic sie nie dzieje, ale jesli dziecko zostaje pozostawione samo z problemem pojawiaja sie klopoty z jego zachowaniem w ty min. agresją, brak koncentracji i wiele innych.
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 31.03.2009 23:12  
jestem mama gryzonia
wszystko to prawda co pisane jest powyzej. ale ja naparwde chce zmian, napawde sotsuje sie do porad i naarwde nie zrzucam wszystkiego na przedszkole. no i przede wszystkim nie zostawiam dziecka samemu sobie. trafilo mi sie trudne dziecko, pani psycholog powiedziala, ze nigdy latwym nie bedzie ale im wiecej dzis wypracuje tym latwiej bedzie w przyszlosci. no i przede wszystkim nikt z nas nie moze siebie obwiniac za to. no coz..przynajmniej sie nie bede w zyciu nudzic :)
wyślij odpowiedź

Autor: NANA 02.04.2009 21:07  
?
WITAM MAM PYTANIE CZY NIE SADZICIE DROGIE MAMY ŻE SAM FAKT ROZMOWY Z DZIECKIEM NA TEMAT DENTYSTY KTÓRY MA SPIŁOWAĆ ZĄBKI NIE SPRAWI PÓŻNIEJ DODATKOWEGO PROBLEMU,DZIECKO MOŻE NIE CHCIEĆ CHODZIĆ DO STOMATOLOGA,PAMIĘTAJCIE ŻE DZIECIACZKI MAJĄ MEGA FANTAZJE.PO CO NAKRĘCAĆ DODATKOWY PROBLEM.POZDRAWIAM I ŻYCZE POWODZENIA.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 03.04.2009 07:31  
Odp:?
też tak sądzę, ale widocznie nie każdy widzi zagrożenie... może wolą straszyć np. dentystą, potem jeszcze kimś inny aż życie jakoś minie. Szkoda tylko, że na strachu... uważam tez, że dobry psycholog poradziłby sobie z problemem dziecka gryzącego, bijącego, agresywnego. Niestety są osoby, które wolą obarczać "winą" otoczenie za zachowanie swojego dziecka i stosować dość dziwne metody wychowawcze, niż krytycznie spojrzec na malca i skonsultować się z dobrym psychologiem, a nastepnie rozpocząć profesjonalną terapię. Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 04.04.2009 03:30  
replika do pani Elzbiety i pani NANY
Drogie Panie, nie jestem zdziwiona ani zaskoczona waszymi wypwiedziami. Rozumiem wasze ortodoksyjne stanowisko. W Polsce psychologia i metody terapii zatrzymaly sie na Freudzie. Brak literatury naukowej i wyszkolonej kadry prowadzi do tego, ze male problemy przedszkolne urastaja w przyszlosci do wielkich zaburzen.Ja mieszkam we Wloszech, jestem terapeuta, lata studiow i praktyki terapeutycznej opartej na amerykanskiej szkole w Palo Alto w Kalifornii, w ktorej szeregach byli miedzy innymi swiatowej slawy naukowcy jak M. Erickson, niedawno zmarly Watzlawick, czy Bateson.pozwalaja mi glosic takie ( waszym zdaniem ) bzdurne metody.
Terapia,o ktorej mowie , rozwinieta na terenie Wloch przez profesora Giordzia Nardone, scisle zwiaznego ze szkola w Palo Alto, nie tylko skutecznie rozwiazuje problemy psychologiczne ale swietnie sobie radzi z klinicznymi przypadkami anoreksji , bulimii, fobiami, uzaleznieniami a nawet z tak straszna choroba jak schizofrenia.
Dlatego drogie panie, zanim poddacie cos krytyce to najpierw sie do tej krytyki nalezy przygotowac, a inaczej mowiac poznac temat na ktory sie wypowiadacie.
A wy zachowujecie sie jak uczen, ktory nie przeczytal zadanej lekury i na pytanie nauczyciela "Dlaczego nie przeczytales Malego Ksiecia "? uczen odpowiada: " Bo to glupia ksiazka"

wyślij odpowiedź

Autor: nana 04.04.2009 19:58  
droga pani doroto
co do ksiażki która pani przytoczyła nie mam zastrzeżeń,jest piękna i ma w sobie wartości które sama będe wpajała dziecku,nazwy szkół nazwiska profesorów nic nam nie mówią ale przyznam szczerze że pięknie brzmią;}i nadają pani wypowiedzią piękniejszy ton i brzmienie,wypowiadałam się do metody która pani zaproponowała bo budzi ona we mnie sprzeczne odczucie mam do tego prawo prawda?metoda bardzo przypomina mi porade którą otrzymałam od pani,nie będe wnikać w szczegóły skończyło się problemem że maluch nie chce spać w łóżeczku choć do tej pory pięknie zasypiał,podpowiedziała mi pani bym w chwili agresji malucha zaniosła go na chwile do łóżeczka by się uspokoił.więc wybaczy mi pani śmiałosć w ocenie metody która wiele nie różni się od tamtej,różnią się tylko malutkimi szczegółami.nadal bede obstawać przy swoim zdaniu że nigdy bym nie mówiła maluchowi ze pójdziemy do dentysty by ten troszeczke spiłował ząbki,może spowodować nowe lęki a to chyba gorsze od agresji z agresji dziecko może wyrośnie wyciszy sie z czasem znajdzie wkoncu odpowiedni poziom zabawy z innymi,natomiast lek przed dentystą moze powodować inne leki przed innym lekarzem,nie jestem psychologiem nie ukonczyłam prestiżowych szkół,jestem zwykłym szraczkiem ale biore takie przypadki na własne logiczne myślenie i własne przeżycia,pozdrawiam mimo wszystko
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 05.04.2009 14:28  
Odp:replika do pani Elzbiety i pani NANY
we włoszech popularne są metody Marii Montessori. Oczywiście jesli na zachodzie Europy stosowane są takie metody i pozostawianie dziecku "olnej ręki", to wyrastają osoby z wieloma problemami natury psychicznej, może nawet przestepcy... Dziecko do prawidłowego rozwoju wymaga jasnego określenia reguł, granic i zdroworozsądkowo myslących rodziców i opiekunów. Tylko wówczas, mając poczucie bezpieczeństwa wyrośnie na świadomego swojej wartości człowieka, który respektuje przyjęte wśród osób dorosłych normy postępowania. Amerykanie - może to Pani umknęło, wycofują się z metod, które przynoszą więcej szkód niż korzyści. Wbrew Pani opinii jestem osobą bardzo dobrze wykształconą (prawo, pedagogika i wiele kursów), podobnie zresztą jak większość piszących tu osób. Tylko dlatego, że nie akceptujemy zwariowanych (wg pani staromodnych) metod nie znaczy, że źle wychowujemy dzieci. My poprostu KOCHAMY, dlatego nie narażamy na koszmary typu dentysta... Proszę więc zanim Pani zacznie wypisywać bzdury na temat osób wypowiadających się na tym formu i "doradzać", dobrze się zastanowić. Życzę Pani mądrości i rozsądnych decyzji
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 05.04.2009 18:53  
bardzo wam dziekuje drogie panie
Wszystkich na tym forum bardzo przepraszam, ze osmielilam sie na wypisywanie, jak to okreslila pani Elzbieta "bzdur". Nie osmiele sie juz wiecej. Oczywiscie ,Pani Elzbieto , ma pani racje, patrzac z pani punktu widzenia. Na pewno jest pani osoba , swietnie wyksztalcona-Moze tylko troszeczke horyzonty sa zbyt waskie, nie charakteryzuje pani otwartosc na swiat nauki, lecz skostniale kryteria ocny.
O. Wilde powiedzial, a ja sie pod tym podpisuje :" Kiedy wiekszosc zaczyna przyznawac mi racje, zaczynam sie zastanawiac czy przypadkiem sie nie myle.
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 05.04.2009 20:24  
Odp:bardzo wam dziekuje drogie panie
Pani Doroto prosze się nie obrazić ale widzę że często wypowiada sie Pani tutaj w wielu watkach jako wysoko uczony psycholog który...........ma jedną metodę na wszystko. Zauwazyłam że zawsze proponuje Pani " patrz prosto w oczy swojemu dziecku i mów kilka razy dziennie zezwalając na złe zachowania czy przyzwyczajenia". Jak można pozwalać np bić dzieci ? gryźć dzieci ? kopać ? pluć ? dłubać w nosie ? wrzeszczeć ? uciekąc ?.....przecież to chore że matka, która jest ostoją wychowania i uczenia stałych zasad ma je łamać i pogarszać swój stan? Niech się Pani mocno zastanowi zanim komuś zrobi krzywde
wyślij odpowiedź

Autor: doota kotarska 06.04.2009 02:34  
odp do mama Aga
Na nikogo sie nie obrazilam i jak wyzej napisalam rozumiem wasze stanowisko, wasz punkt widzenia.
Sa jdnak mamy, ktre chyba z desperacji,i ktore wyczerpaly juz te wszystkie zdroworozsadkowe metody , stosuja moja strategie.Jeszcze sie nie zdarzylo aby , ktoras z nich powiedziala, ze nie osiagnela oczekiwanych rezultatow.
Metody i stategie, ktore jak pani slusznie zauwazyla nie maja nic wspolnego ze zdrowym rozsadkiem i ortodokyjna logika.

Aby pani zrozumiala ten mechanizm podam przyklad z nerwica natrectw.
Pacjentowi, ktory przychodzi do mnie z problemem kompulsywnego natrectwa mycia rak nie tlumacze, ze jego dzialania sa bledne, ze nie maja sensu, bo nie uchronia go przed swiatem bakterii.
ON DOBRZE O TYM WIE, LECZ TA WIEDZA NIE POMAGA MU W POZBYCIU SIE NATRECTWA.
A dlaczego? zwyczajnie zaburzenie powstalo na poziomie emocjonalnym, i zdrowy rozsadek oraz inteligencja nic z tym wspolnego nie maja.
Takiemu pacjetowi nie przeciwstawiam sie, wrecz przeciwnie,przyznaje, ze go rozumiem, dyskutyuje z nim o metodach, jakie moglyby jeszcze brdziej mu pomoc w drodze do utrzymania sterylnosci rak. Na koniec zadaje mu , ja to nazywam prace dmowa, aby jesli przyjdzie mu niepohamowana ochota mycia rak, jesli w zadnym razie nie bedzie sie mogl od tej czynnosci powstrzymac, to ma isc do lazienki i umyc rece tyle razy ile bedzie uwazal za stosowne a nstepnie powtorzyc te czynnosc jeszcze 10 razy,przymusowo dziesiec razy wiecej.A wiec jesli pacjent umyl rece 5 razy to musi jeszcze powtorzyc mycie i wycieranie rak 10 razy.
Tak samo z natrectwem sprawdzania , czy drzwi od mieszkania sa zamkniete, itd.
W ten spsob pozbawiam ta czynnosc kompulsywnosci.
Zmiana zachowania powstaje na poziomie emocjonalnym. Znuzony 10 krotnym myciem rak, zaczyna smiac sie z samego siebie, lub tez nastepnym razem, nie bedzie mu tak ciezko powstrzymac sie od mycia rak, bo wie ze go czeka jeszcze dodatkowe 10 krotne umycie rak.
Ten prosty sposob, wyprowadza pacjenta z ciagnacej sie latami fobii.
Moglabym podac tysiace przykladow z zycia. Dlaczego tak ciezko jest nam np. stosowac sie do diety? bo kazda dieta jest oparta na ograniczeniach, na wyrzeczeniach.Wiemy, ze nie powinnismy tyle jesc a mimo to jemy, bo ochota jest silniejsza niz zdrowy rozsadek.
Wszelkie prohibicje, ( wystarczy przypomniec sobie historie ) nigdy nie daly pozytywnych rezultatow.
Wracajac do problemow psychologicznych dzieci. Metody perswazji, tlumaczenia i zakazywaia czy stosowania kar i nagrod moga miec i maja dobre pozytywne skutki ale tylko tam gdzie nie mamy do czynienia z problemem, ktory utrzymuje sie w czasie lub z patologicznymi zachowaniami. W takich sytuacjach te wszystkie konwencjonalne metody oparte o zrowy rozsadek nie dadza pozytywnych rezultatow a wrecz przyczyniaja sie do narastania problemu.
Dlatego nalezy wtedy zaniechac tych metod,i zastosowac strategie, ktora dotrze do dziecka na poziomie emocjonalnym.
W takiej sytuacji zaprzestaje walki z dzieckiem,wyrazam moje zrozumienie, ( wiem, ze ty nie jestes w swtanie tego nie robic). Dziecko nie majac przeciwnika nie musi juz walczyc. A wiecej, teraz chce pokazac, ze to nie prawda, ze ono nie umie sie powstrzymac przed tym kompulsywnym zachowaniem.
Mechanizmy, o ktorych pisze sa troche bardziej skomplikowane, ale w wielkim uproszczeniu to wlasnie tak wyglada.

Psycholog, ktory powiedzial matce " gryzonia " pani Fruittelli, ze bedzie miala z syem zawsze problemy postapil nieodpowiedzialnie, bo w ten sposob rozgrzeszyl matke z odpowiedzialnosci , ona teraz ma gotowa diagnoze od psychologa:"ten typ tak ma". To jest bardzo niebezpieczne. Moze pani Fruittella obudzi sie dopiero w sadzie, jesli, ktorys z rodzicow pogryzionego dziecka wytoczy sprawe o odszkodowanie.Doradzam matce gryzonia aby sie ubezpieczyla od odpowiedzialnosci cywilnej za szkody , ktore moze wyrzadzic jej synek.
Dlatego robienie ofiary z napastnika , mam na mysli dziecko , ktore gryzie, i twierdzenie, ze wizyta u stomatologa moze byc trauma dla dziecka, wydaje mi sie nietrafna.
Aby zlikwidowac tak powazny problem nalezy zastosowac kuracje wstrzasowa, ktorej ja nie zastosowalam, bo jak powiedzialam wczesniej , wizyta u stomatologa nie miala na celu straszenia dziecka lecz szukania rozwiazania dla problemu. Mysle, ze matka chlopca nie zdaje sobie sprawy z powagi problemu.Mozna jej tylko zyczyc aby nie napotkala na swojej drodze rodzica poszkodowanego dziecka, ktory przejdzie do czynow.

Jeszcze raz chce powiedziec, ze na nikogo nie jestem obrazona, ale nie bede sie juz wiecej wypowiadala na tym forum.
Robilam to tylko dlatego, ze jestem Polka i ze ubolewam nad tym iz w Polsce terapia dzieci jest nadal w zalazku. Ze nauczyciele i rodzice nie maja narzedzi , ktorych mogliby uzyc skutecznie, ze psycologowie, zamiast pomocy daja opinie o dzieciach, ze szkola i przedszkole szukaja winy w rodzicach a rodzice w instytucjach wychowawczych itd itd. To bledne kolo w ktorym sie znajduja polskie dzieci.A tu nie winnego nalezy szukac lecz metod i srodkow, ktore by pomogly rozwiazac problm.



wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 06.04.2009 07:11  
Odp:odp do mama Aga
.......odniosłam wrażenie, że przestaje Pani pisać na forum przez mnie.........przesada, czyzby to był akt obrazy z Pani strony? No to musze powiedzieć że szybka reakcja na atak. Chciałam tylko aby Pani zrozumiała sytuację matki klęczącej przed dzieckiem i powtarzającej w kółko : możesz bić kochanie Kubusia czy Maciusia, możesz ich bić 30 razy więcej dzisiaj, mamusia ci pozwala, pogryź ich jeszcze więcej razy i pokop ale niżej brzuszka żeby bardziej bolało. I tak kilka razy dziennie - to jest metoda ????? Ja z problemem u swojego synka poradziłam sobie inaczej bo Pani odpowiedz na mój problem zwaliła mnie z nóg. Zaczęłam pilnie zajmować synka ciekawymi wycieczkami lub pracami które nie pozwalały mu na myślenie że może cos zbroić - poskutkowało i skutkuje dalej.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 06.04.2009 09:30  
miłość w wychowaniu dziecka a nie agresja
Obawiam się, że czyta Pani nasze wypowiedzi bardzo wybiórczo, ponieważ ja znalazłam kilka takich, gdzie mamy wyraźnie wskazały ile zła wyrządziły dziecku stosując Pani metody. Popieram (choć Pani zdaniem mam wąskie horyzony) stanowisko mamy Agi. Matka to bezpieczeństwo, miłość. Miłość, prosze Pani nikogo nie krzywdzi!!! Oczywiście wychowując dziecko mozna nie stosować zdroworozsądkowy metod, tylko jaki później będzie efekt? Pozdrawiam rozsądnie myslących i kochających swoje dzieci rodziców
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 06.04.2009 09:32  
Odp:miłość w wychowaniu dziecka a nie agresja
Uściślając, pisząc wyraz: "Pani", miałam na mysli Panią Dorotę Kotarską
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 06.04.2009 11:01  
Drogie Panie, d p- Elzbiety i Agi
Pani Ago, znow zle pani zrozumiala na nikogo sie nie obrazilam i ani pani ani nikt inny nie jest powodem, ze przestaje sie wypowiadac na forum, Robie to dlatego, ze nie jestescie w stanie przyja innego stanowiska niz wasze. Dla was , moje milczenie bedzie duza strata, bo jak widze uparcie chcecie sie ze mna klocic i czym ja bardziej staram sie przekonac was,ze szanuje wasze opinie, nawet was przepraszam za " bzdury", kore jak twierdzicie napisalam, mimo tego wszytkieg nadl chcecie mnie prowokowac do prowdzenia walki z wami. Ja moglabym podiac te walke i naszym polmikom nie byloby konca, to napewno nie byloby trudne ani dla was ani dla mnie. ALE PYTAM WAS CZEMU TO MA SLUZYC ? To bylaby strata czasu da was i dla mnie.
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 06.04.2009 11:56  
do pani Agi i Pani Elzbiety
Pani Elzbieto przeczytalam wszystkie wypowiedzi na forum i nie znalazlam takich, cytuje:"ja znalazłam kilka takich, gdzie mamy wyraźnie wskazały ile zła wyrządziły dziecku stosując Pani metody" . Czy moglaby mi pani wskazac te wypowiedzi???

Znalazlam natomiast wypowiedz pani Agi, ktora cytuje w calosci:Autor: mama Aga
04.03.2009 06:58
Odp:To jest straszne...
może to głupie co doradzę ale jeśli to wymuszona histeria to może wystarczy lekko nastraszyć ? Np w momencie gdy dziecko zaczyna cokolwiek prowokowac to niech mama weźnie torebkę, ubierze się i wyjdzie mówiąć że już nie wróci bo ma dośc tego co robi synek lub córka? Moze dziecko sie wystraszy że mama sie wyprowadza i przestanie? Jest to lekko brutalne ale ponoć wroga niszczy sie jego własną bronią - strachem ! Nie nazywam wrogiem dziecka zaznaczam.

To chyba tez nie jest konwencjonalna metoda, to wlasnie metoda, ktora stosuje , sama ja pani podpowiada, a nastepnie kytykuje mnie za to samo.
Dziwne!
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 06.04.2009 13:08  
Odp:do pani Agi i Pani Elzbiety
Proszę jednak uważniej czytać. Np. wypowiedź Nany z 4 kwietnia br., cyt:" (...) skończyło się problemem że maluch nie chce spać w łóżeczku choć do tej pory pięknie zasypiał (...)"... resztę proszę szukac samemu a nie wyręczać się osobami, które z uwagą czytają to co zatroskani rodzice piszą.
wyślij odpowiedź

Autor: doota kotarska 06.04.2009 13:29  
do p. Elzbiety
To pani mnie bezpodstawnie oskarza, a kiedy prosze o przyklady napisala pani cos czego nie ma na forum, prosze o dowody, zrodla , tematy na forum , dokladne adresy, Niech sie pani ze mna nie bawi w ciuciubabke.Jest pani goloslowna,i wypisuje pani te wszystkie klamstwa anonimowo, co znaczy, ze nie chce pani wziac odpowiedzialnosci za to co pani pisze. Prosze sie przedstawic, albo skonczyc te bezpodstawne ataki.
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 06.04.2009 13:50  
do p. Elzbiety
Nie bede juz z pania dyskutowala,bo ja , w odwrotnosci do pani biore calkowita
odpowiedzialnosc, za moje wypowiedzi. Podaje swoje imie i nazwisko i adres e mali.Pani przez caly czas jest anonimowa, czego sie pani boi zdemaskowania?
Dlaczego jest pani taka zlosliwa i krytycznie nastawiona? Pani krytycznym wypowiedziom nie ma konca, oskarza pani nie tylko mnie ale rodzicow, zarzuca im pani brak milosci itd...
A moze to pani potrzebnajest terapia, niech sie pani nad tym zastanowi!!!
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 06.04.2009 19:40  
hahaha
Pani Doroto , Pani chyba już nie miała sie wypowiadać na tym forum ?????????????????? A odnoszę wrażenie że rozpoczyna Pani wojnę, niestety na takie idiotyzmy ja czasu nie mam. Niezłą jest Pani doradczynią w wychowywaniu dzieci jak dostaje Pani szału od byle krytyki małej jednostki. Ojjjjjj miałabym duże ALE aby mi Pani doradzała w rozwiązywaniu problemów - bo widze że sama z sobą sobie Pani nie radzi. Może herbatka z Melisy na wieczór ????? pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Aśka B 06.04.2009 20:42  
Droga pani Doroto! Pomocy!
To ja jestem tą nieudolną przedszkolanką, która nie radzi sobie z małymi agresorami.Pracuje już prawie 20 lat, w tym dłuższy czas w przedszkolu! Moim atutem jest strach przed popadaniem w rutynę, więc ciągle czegoś poszukuje!
W tym roku mam grupę trzylatków, a w niej małego agresora.Wypróbowałam wszystkie znane mi metody i nie potrafię opanować mojego malca. Bije, pluje, kopie, rozrzuca zabawki, wrzuca zużyte chusteczki do zupy kolegi i robi mnóstwo innych równie frustrujących rzeczy. Pochwała jest środkiem działającym bardzo krótko.Jeszcze gorzej jest z karami. Jeśli je stosuje, wyłączając go z zabawy, przenosi złość ze mnie na rówieśników. Sytuacja jest już naprawdę zaogniona, rodzice pozostałych dzieci się skarżą na sińce, a co gorsze na naśladownictwo zachowań niesfornego malucha. Z moich obserwacji wynika, że rozwój uspołecznienia w mojej grupie zamiast tendencji wzrostowej, ewidentnie spada, a zachowanie wszystkich dzieci znacząco się pogarsza. Rodzice mojego małego agresora z radością przyjmują pochwały ( każde dziecko można za coś pochwalić), a negują wszystkie zwracane im uwagi. Ich malec nie może być najgorszy, a przedszkolanki są od tego, żeby zapewnić dziecku opiekę i bezpieczeństwo.jeśli sobie nie radzą ( a nie radzimy sobie i głośno się do tego przyznaje), to są do niczego. I zgadzam się z nimi całkowicie, tak jestem skupiona na zapobieganiu agresji jednego malucha, że zaczyna mi brakować czasu dla pozostałych 26. Ale przecież najważniejsze jest bezpieczeństwo moich podopiecznych. Droga pani Doroto, pani metody są może niekonwencjonalne, ale będę wdzięczna za każdą radę, wykaz jakiś lektur w tym temacie, bo naprawdę poszukuje rozwiązania, zwłaszcza, że nad moim maluchem wisi widmo skreślenia z listy. To nie jest takie proste, jak się wydaje patrzącym z boku. Przedszkole jest w trudnej sytuacji, bo musi dbać o dobro wszystkich swoich dzieci.A mały agresor budzi sprzeczne uczucia, jest kochanym maluchem, ale jest też tym, kto krzywdzi innych. Mój łobuziak wygląda na opisywany przez Panią przypadek. Zna zasady panujące w grupie, ale ich nie respektuje. Wie, że źle robi, ale nie potrafi się powstrzymać. Łatka tego najgorszego sprawia z kolei, że jest złośliwy. A ja czuje się taka bezradna.Moja bezradność budzi u mnie frustracje, co z kolei sprawia, ze gorzej pracuje. Mam pod opieką fantastyczne maluchy i każde z nich pojedynczo jest do kochania, ale w grupie zmieniają się w małe potworki, a obecność agresora nie ułatwia sytuacji.
wyślij odpowiedź

Autor: Aska B 06.04.2009 21:14  
Drogie Panie!
Może metody proponowane przez panią Dorotę budzą Wasze zastrzeżenia, ale rozwiązanie ważkiego problemu wymaga czasem sięgnięcia po radykalne środki. I nie mam tu na myśli bynajmniej żadnej agresji. Sama jestem mamą wspaniałej nastolatki i wiem , że stosowane przeze mnie metody nie zawsze byłyby zaakceptowane przez mamy z forum. Jednak wydaje mi się, że niezależnie od stosowanych metod, moje prywatne i osobiste dziecko, jak i maluchy w pracy wiedzą, że są kochane i akceptowane. Ja też bywam zła, zmęczona, a czasem wręcz wypalona obowiązkami, ale moje dzieci wiedzą, że powodem są nie one, a ich zachowania.Naprawdę się lubimy!
Dlatego ośmielam się bronić pani, pani Doroto!
A na poprawę humoru anegdotka rodzinna!
Ranki z moją córeczką bywają frustrujące. Dopiekłam jej straszliwie! Wymieniłyśmy kilka ostrych zdań. Ale zanim wyszła do szkoły, były życzenia miłego dnia i następujący dialog:
Ona: Oglądałam wczoraj program Ewy Drzyzgi
" Rozmowy w toku"
Ja: Tak! A o czym był?
Ona: O wrednych matkach! A Twoje zdjęcie było na początku, na końcu, a trakcie programu byłaś w lewym dolnym rogu.
Śmiałam się dwa dni! I wcale Drogie Mamy nie byłam obrażona! Moje dziecko w ten oryginalny sposób wyładowało całą swoją frustrację! Byłam dumna! Nie kopało, nie ćpało, ma swoisty humor i w wielu sytuacjach nas to ratuje!
Pozdrawiam Panie przy kawce, herbatce, melisce.
I co tam jeszcze macie.
Wasza nieudolna przedszkolanka!
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 06.04.2009 23:57  
do pani Asi
Wyslalam do pani odpowiedz na adres pani e maila, czy pani otrzymala? bo mam problemy z poczta.
podpisuje sie pod tym co pani napisala, w zyciu najwazniesze aby sie nie usztywniac,bo zycie to balansowanie po linie, jak sie usztywnisz to spadniesz! I wazne tez aby nie "skostniec", bo wtedy latwo sie rozsypac!
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 07.04.2009 07:29  
Odp:do p. Elzbiety
a jednak nie czyta Pani dokładnie... wypowiedz, o której wyżej wspomniałam była napisana przez Nanę 4 kwietnia 2009 r. (br, skrót który uzyłam wyżej oznacza bieżacego roku) o godzi 19:58! E:maila podaję tylko przyjaciołom a Pani do taki nie nalezy, więc... Radzę, jak moja przedmówczyni zasugerowała aby sama Pani poddała się jakiej ralaksacyjnej terapii lub wypiła meliskę a może coś z farmakologii, bo nie ma nic gorszego niż znerwicowany psycholog. Oj, to straszne udzielać rad jak zapanować nad agesywnym dzieckiem, kiedy aż tak denerwuje Panią stanowisko innej osoby
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 07.04.2009 07:33  
przedszkolanko Asiu B.
Cieszę się, że moje dziecko nie jest w przedszkolu gdzie jest przedszkolanka, która nie potrafi okiełznać małego agresora. Dobrze, że mój maluch ma mądre, dobrze wyedukowane nauczycielki, które nie uczą agresji wobec kolegów. Może proszę zastanowić się nad zmianą zawodu, no chyba że została pani przedszkolanką ze względu na krótki dzień pracy i duża ilość wolnych dni?
wyślij odpowiedź

Autor: Aska B 07.04.2009 22:01  
Do Mamy Przedszkolaka!
Droga Mamo Przedszkolaka!
Zachwyciła mnie Pani wypowiedź! I naprawdę bardzo się cieszę, że Pani dziecko ma dobrze wyedukowane i mądre nauczycielki, bo z pewnością zaufanie mamy do nauczycielek ułatwia współpracę, a przecież współpracuje Pani z przedszkolem, prawda? Ale z pewnością te wspaniałe Panie są takie wspaniałe, dlatego że poszukują wiedzy, nowych rozwiązań i nie tkwią w marazmie. Pragnę też poinformować Panią, że bardzo odpowiada mi krótki czas pracy, bo mam możliwość absorbowania swoją osobą różnych pań na tym forum. Weszłam tu bowiem znudzona tym nadmiarem czasu, a nie dlatego, żeby poszukać rozwiązania moich problemów w pracy. Tak przecież według Pani robią te wszystkie beznadziejne przedszkolanki, które maja tyle wolnych dni. Kochana, gdyby nie zależało mi na moich małych podopiecznych, to z pewnością piłabym kawkę i patrzyła jak mój mały agresor tłucze swoich kolegów. Jeśli razi Panią fakt, że szukam pomocy w rozwiązywaniu problemów wszędzie, gdzie tylko się da, to bardzo przepraszam. To z pewnością z powodu tego nadmiaru czasu takie bzdurne pomysły chodzą mi po głowie. I powiem Pani jeszcze, że ludzie nigdy nie przestaną mnie zadziwiać! Nie zna mnie Pani, nic o mnie nie wie, a oceniła mnie Pani negatywnie! Gratuluje przenikliwości. Po kilku napisanych przeze mnie zdaniach wyrobiła sobie Pani zdanie na mój temat! Szkoda, że ja tak nie potrafię i niestety muszę dobrze poznać człowieka, żeby coś na jego temat powiedzieć. Niejednokrotnie zastanawiałam się też nad zmianą zawodu, bo przecież taki mało stresujący i tak świetnie opłacany, że aż nudno, ale ten wolny czas przeważył na jego korzyść. Bardzo też przepraszam za nieudolność w kwestii okiełznywania agresora, bo przecież nawet Pani poradziłaby sobie z tym problemem, nieprawdaż?
Zgodzę się z Panią również w tej kwestii, że szczęśliwie się złożyło, że Pani maluch nie uczęszcza do mojej grupy, bo z pewnością moja nieudolność miałaby na niego zgubny wpływ, a mnie wredną przedszkolankę bezsprzecznie denerwowałaby jego wszechwiedząca mamusia. Planowałam prosić Panią o nieinteresowanie się więcej moją osobą, ale nie mogę odmówić sobie przyjemności zapytania Pani, z czego wynosi Pani, że uczę moich podopiecznych agresji.Będę wdzięczna za odpowiedź, bowiem ułatwi mi to w przyszłości takie formułowanie moich myśli, które nie będzie razić wrażliwych mam przedszkolaków. Może się bowiem zdarzyć jeszcze taka sytuacja, że w mojej grupie wystąpi jakiś problem, a ja z nim nie potrafię sobie poradzić, w końcu jestem niedouczona.
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 07.04.2009 22:19  
do Pani Asi
Nie wiem czy pani zauwazyla, ze pod mame przedszkolaka podszyla sie pani Elzbieta.Ten sam syl,wypowiedzi pani Elzbiety poznam , nawet jesli sie pod nimi nie podpisze Ta agresja w stosunku do pani, tak naprawde skierowana jest w moim kierunku, kazda osoba, ktora nie bedzie mnie krytykowala stanie sie powodem do krytyki dla pani Elzbiety.
Kiedy czytam jej wypowiedzi, zastanawiam sie co jest bardziej nieskonczone, Wszechswiat czy glupota ludzka.
Pozdrawiam, czy dotarl moj mail do pani?
wyślij odpowiedź

Autor: Aska B 07.04.2009 23:08  
Odp:do Pani Asi
Pani Doroto! Oczywiście, że dostałam i bardzo dziękuje za natychmiastową odpowiedź. Niestety moja poczta też szwankuje, a próbuje napisać do Pani od powrotu z pracy, a jak Pani wie pracuje krótko, więc trochę to trwa. Uważam, ze proponowana metoda jest genialna ( i tu się niektórym naraziłam) i zamierzam zastosować ją najszybciej jak się da. Na bieżąco będę informować Panią o postępach, bo jak Pani wie nie jestem specjalistka w tej dziedzinie, a opinia specjalisty, nawet w mniemaniu niektórych, kontrowersyjnego jest dla mnie bardzo ważna. Pani Doroto, może mnie obrażać całe forum, kilka razy dziennie i mnie to nie wzruszy, jeśli istnieje szansa, że pomogę mojemu maluchowi. Mam wolę walki o to co ważne, nawet, jeśli nie spodoba się to tej czy tamtej pani. A moja odpowiedź na maila mamy przedszkolaka to tylko taka wprawka retoryczna. Niewiele obchodzą mnie opinie ludzi, którzy mnie nie znają, a Ci którzy są mi bliscy wiedzą jakim jestem człowiekiem. Bardzo Pani dziękuje, że podzieliła się Pani ze mną swoją wiedzą, bo rzeczywiście problem agresji opisywany jest dość szeroko, ale proponowane w literaturze tematu metody zawiodły w wypadku mojego malucha na całej linii. Dzięki Pani w moim dotychczas ciemnym tunelu pojawiło się światełko. I mam w nosie, co sobie myślą inni, jeśli nie podają sposobów rozwiązania, jedynie obrzucając mnie i Panią nieuzasadnionymi epitetami, bo dla mnie zawsze najważniejsze były dzieci. Chciałabym, żeby rzeczona mama zmierzyła się z Pani, bądź z moimi problemami, bo w tej chwili nie wie o czym rozmawiamy.A może poda mi, tak jak pani, jakieś rozwiązania? Od dziś jest Pani moim guru, nawet jeśli komuś się to nie spodoba, bo guru niedouczona nauczycielka może sobie wybrać sama. A jeśli nam się powiedzie to moja grupa zyska nowe miano: Grupa pod patronatem Wielkiej Doroty Kotarskiej ( uuu I tu się naraziłam) Mam nadzieje, że Pani się uśmiecha, bo ja śmieje się od momentu przeczytania Pani maila. Ogarnął mnie taki przyjemny dreszczyk oczekiwania i dzięki Pani byłam dzisiaj o wiele lepszym nauczycielem, cierpliwszym, bardziej wyciszonym, radośnie uśmiechniętym i moje dzieciaki były bardziej radosne, a mały agresorek jakiś nieco grzeczniejszy, bo udzielił im się mój wspaniały nastrój. A od jutra do pracy, przygotowujemy się do wprowadzenia metody i do właściwej pracy, o czym będę na bieżąco informować.Jak ja Pani mam dziękować? Z całego serca! W takich wypadkach moja babcia staruszka mówi: Niech ją Bóg błogosławi. I niech błogosławi Panią, pani Doroto!

Mocno ściskam i gorąco pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 08.04.2009 07:46  
Odp:do Pani Asi
Myślę, że jest Pani nie tylko znerwicowaną osobą ale też ma Pani coś w rodzaju manii przesladowczej. Ja i mama przedszkolaka to nie ta sama osoba, ale jesli woli tak Pani mysleć to juz Pani problem. Ja nie zamierzam korespondować z osobą, która sama ma problemy i doszukuje się spisków. Nie interesuje mnie też Pani Asia i jej problemy zawodowe. Wskazuję także, że na tym formu każdy może przedstawić swoje stanowisko (co jest ogólnie przyjęte wśród osób dorosłych) a jeśli ktoś ma problem z akceptacją odmiennego zdania, cóż...
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 08.04.2009 11:18  
przedszkolanko Asiu B.
Sama pani nazwała się nieudolną przedszkolanką, więc dlaczego ma pani teraz pretensje, że za taka pania uważam? Tak cieszę się, że nie jest pani przedszkolanką w przedszkolu, do którego uczęszcza moje młodsze dziecko. Nie jestem wszechwiedzącą mamusią ale z pewności gdyby moje dzieci było ofiarą agresora a nieudolna nauczycielka nie panowała nad grupą, sprawę zgłosiłabym do kuratorium. Ma pani rację, spokój "udziela" się dzieciom, więc może wczesniej trzeba było się wyciszyć? To gdzie pani po 20 latach pracy szuka rozwiązania spraw z którymi pani sobie nie radzi to pani sprawa i może pani wybrać na guru każdą osobę, tylko żeby nikt na tym nie ucierpiał. Gdzieś na tym forum przeczytałam, że przedszkolanka odpowiada tez za bezpieczeństo dziecka. W razie nieszczęścia może zdarzyć się że jakaś wszechwiedząca mamusia lub wszechwiedzący tatuś powiadomi prokuratora, czego mimo wszystko pani nie życzę bo szkoda mi dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 08.04.2009 12:41  
do Pani Asi
Ogromnie mnie rozbawila Pani wypowiedz. Szczerze sie usmialam, bo zdawalam sobie sprawe, z niekonwencjonalnej taktyki, ktora pani zastosowala i ktora, tak jak latwo bylo przewidziec, rozjatrzy p.Elzbiete,ktora to zarzuca pani lenistwo i klopoty zawodowe a sama w pracy zamiast pracowac, uzywa komputera do celow prowadzenia wlasnych osobistych batelii.
To wlasnie pani Elzbieta bedzie miala powazne problemy zawodowe, bo zostalo namierze, ze wypowiedzi, ktore podpisuje : "mama przedszkolaka" i inne , ktore podpisuje " Elzbieta " sa wysylane z tego samego komputera,ktory jest wlasnoscia firmy.
Co pani na to pani Asiu ?
Osoba, ktora krytykuje innych , ktora wskazuje bledy innych sama dopuszcza sie lamania podstawowych norm i obowiazkow wynikajacych z podpisania umowy o prace.

Gdyby pani Elzbieta, ten ogrom energii , ktory konsumuje na krykowanie innych, zainwestowala w sama siebie, aby wniesc poprawki w swoje zycie, mialaby szanse na pozbycie sie zawisci i szarych szkiel przez ktore widzi swiat.

Niestety sa ludzie, ktorym nie da sie pomoc!

Pani Elzbiecie na pewno brak elastycznosci i poczucia hmoru, w odwrotnosci do nas!

Pozdrawiam,


wyślij odpowiedź

Autor: Aska B 08.04.2009 15:38  
Mamo przedszkolaka!
Czy nie myślała pani, żeby przenieść się na jakieś inne forum, może kulinarne? Mogłaby Pani wtedy ugotować dziecku coś dobrego! I męczyłaby Pani inne Panie kwestią ile soli dać do zupy. Mam wrażenie, że temat byłby Pani bliższy. Bo na tym forum nie błyska pani inteligencją, zostało ono stworzone po to, aby rozwiązywać problemy rodziców i nauczycieli dotyczące przedszkolaków. Pani zaś korzysta z niego, żeby obrażać innych ludzi. Poza tym nie rozumie Pani czytanego tekstu, podobno można nad tym pracować w każdym wieku. Zadałam Pani pytanie, z czego wynosi Pani, że uczę dzieci agresji? Gdzie odpowiedź? Jak to o Pani świadczy? I to Pani mnie obraża! Straszy kuratorem i twierdzi, że nie umiem zachować bezpieczeństwa!
Szanowni Państwo, czytający ten portal! Bardzo przepraszam za osobiste wstawki, ale nie mogłam się powstrzymać. Zapewniam Państwa, że na tym portalu można znaleźć wiele odpowiedzi na nurtujące Was pytania, dlatego z niego korzystam! Jednak i Tu, tak jak wszędzie, zdarzy się jakiś krytykant, który jet zupełnie niepotrzebny!
wyślij odpowiedź

Autor: Aska B 08.04.2009 16:43  
Witam moje GURU!
Miła Pani Doroto!
Stać nas chyba na to, żeby nie przejmować się bezzasadną krytyką. Pani pomaga mi nie ze względu na aplauz i szczegółną potrzebę bycia zauważoną, bo zna Pani swoją wartość, a ja szukam pomocy, bo jej potrzebuje, a prosić o pomoc to nie wstyd.
Byłoby dużo gorzej gdybym udawała,że jestem taka świetna i każdy problem potrafię rozwiązać samodzielnie, bo obie wiemy, że żeby być wartościowym i twórczym człowiekiem, to należy poszukiwać nowych, coraz lepszych rozwiązań. Dlatego też, jak tylko zacznie działać moja poczta,pozwolę sobie napisać do Pani i opowiedzieć na jakie natrafiłam "schodki" próbując przygotować się do wdrożenia Pani metody!
Pozdrawiam gorąco i jeszcze raz dziękuję!
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 08.04.2009 18:29  
do pani Asi
Ludzie dziela sie na krytykow i tworcw. Wole nalezec do tej drugiej grupy.
Krytycy to ci zawistni , bez pomyslow, ich jedyna dzialalnosc polega na : ZANEGOWC WSZYSTKO CO INNI TWORZA. Maja nadzieje ze w ten sposob zatuszuja wlasny brak pomyslow, ale to dziala na krotko.Rodzice nie sa bezmozgowcami, potrafia ocenic , poslugujac Sie wlasnymi kryteriami, nie potrzebuja KRYTYKA, w osobie pani Elzbiety uzywajacej, rowniez "imienia": MAMA PRZEDSZKOLAKA
wyślij odpowiedź

Autor: mama Aga 09.04.2009 07:33  
Odp:do pani Asi
Pani Doroto - niech się pani trochę uspokoi bo aż ciśnienie podchodzi jak się czyta Pani wypowiedzi. Proszę mi wytłumaczyc jakim cudem osoba która zajmuje się złożonymi problemami psychiki dzieci - ma w sobie tyle nienawiści i niestłamszonej agresji która wychodzi po wypowiedzi jednej osoby ? A jak Pani zareaguje jeśli kiedyś jakaś matka prosto w oczy powie pani że Pani metody są głupie i wymyślone - rzuci się Pani na nią jak zwierzę ? Proszę się troche zastanowic bo od kilku Pani wypowiedzi obserwuję tylko szeroko negatywnie nastawione wypowiedzi kontrataku wobec osób które mają odmienne zdanie. Ludzie nie dzielą się na takich jak Pani i ..........takich jak Pani , są także inni którzy nie boją się wypowiadać. Radziłabym się nad soą zastanowić, jest Pani doradczynią która nie potrafi poardzić sobie ze sobą. Jestem ciekawa jak teraz mnie Pani obsmaruje, z pewnością polecą ciekawe teksty bo przeciez nie miała już Pani sie wypowiadać :)
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 09.04.2009 09:42  
Mamo Ago
Myślę, że Pani Dorota nie pozostawi na Pani suchej nitki... Co ciekawe Pani Dorota jest specjalistą także w dziecinie jasnowidztwa (jej e:mail jest necieon przy ofercie usług para...) i ma gabinet w Łodzi (cyt: " (...)Nie ma dla mnie zadnych trudnosci. Rozwiaze kazdy twoj problem, Rozwieje twoja niepewnosc w sprawach sercowych, zawodowych czy problemow psychologicznych.Karty, rowniez Tarot, a takze czytam ze zdjecia, z charakteru pisma i z reki.Gabinet w centrum Lodzi. otwarty od poniedzialku do niedzieli wlacznie, w godz 10,00-21,00 tel. 782215971
Kontakt: lodz (łódzkie)
kotkot@alice.it (...)"
Bardzo ciekawe, teraz Pani Dorota może pomóc każdemu, niszcząc magią każdego kto ma inne zdanie niż ona sama.
Pozdrawiam wyszyskich i zyczę dużo uśmiechu oraz zdrowia na nadchodzące święta Wielkiej Nocy
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 09.04.2009 13:06  
pani Elzbiet
Prpsze uwazac, bo pani miejsce w pracy wisi na wlosku. Skontaktowalam sie juz z wlascicielem forum i ustalaja skad pani te glupoty wypisuje.
Pod nr. ktory pani napisala , nie znajdzie mnie pani,tam jest mezczyzna i to wynika z ogloszenia. Nie umie pani czytac??????
Ja na ogloszenie w alegratka uzyczylam swego adresu e mail, bo nie kazdy ma komputer.Pani to rozumie, bo tez go nie ma. Ale jesli chce sie pani ze mna skontaktowac , to nie musi sie pani bawic w dedektywa moj tel 0048 348 000 59 30,I znajdzie mnie tez pani na "naszej klasie" tam jest napisane gdzie mieszkam.
W odwrotnosci do pani od poczatku nie ukrywam sie, bo nie mam nic do ukrycia.Zastanawia mnie dlaczego w swoich komunikatach musi pani zawsze atakowac?

Musi byc tego powazna przyczyna, bo w pani przypadku to juz patologia.
Swoim zachowaniem, potwierdza pani tylko, ze metody, ktore stosuje sa sluszne a to z tej przyczyny, ze wszystkie moje strategie operuja na poziomie emocjonalnym,i na takim poziomie trzeba dotrzec do dziecka aby zlikwidowac problem.
Tak samo jest z pania, mimo tlumaczen, nie jest pani w stanie nic zrozumiec, bo targaja pania emocje.
Wpadla pani we wlasne sidla. I juz sie pani nie zatrzyma,musi pani nadal wypisyac te swoje agresywne wypowiedzi, bo to jest od pani silniejsze, i zeby nawet wszyscy zaczeli pani tlumaczyc aby sie pani wycofala z tej dyskusji , to i tak pani tego nie zrobi , bo to jest od pani silniejsze. Nawet ryzyko straty pracy nie powstrzyma pania od dalszego pisania do pani Asi i do mnie.
Teraz chyba latwiej pani zrozumiala mechanizm rodzenia sie problemu u przedszkolaka. Na swojej skorze pani to czuje.Mimo, ze wie pani, ze to co pani robi, jest glupie nadal pani to robi , a to z tej prostej przyczyny , ze wszystkie pani dzialania to dzialnia na poziomie EMOCJI.

BARDZO PANIA PROSZE ABY PANI TAK KONTYNUOWALA, W TEN SPOSOB BARDZO MI PANI ULATWIA.
i powiem wiecej.
PONIEWAZ JEST PANI OSOBA INTELIGENTNA , TO OCZEKUJE OD PANI JESZCZE WIEKSZEGO ZAANGAZOWANIA W TEN SPOR.

PANI ELZBIETO , PROSZE SIE POSTARAC, JA WIEM ZE PANIA STAC NA DUZO WIECEJ!!
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 09.04.2009 13:28  
pani elzbieto
Przepraszam, z rozpedu podalam num. kierunkowy do Polski, a to z tej prostej przyczyny, ze mieszkajac we Wloszech nie uzywam kierunkowego na wlochy.
, prosze dzwonic, moze bede w stanie pani pomoc 0039 348 000 59 30.
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka 09.04.2009 16:04  
Pani Doroto!
Pani Doroto nie rozumiem pani postawy, najpierw pierwsza oskarza Panią Elżbietę, że podszywa się pod ,,mamę przedszkolaka" i ze korzysta z firmowego komputera a dalej pisze pani, że to Elzbieta bawi się w dedektywa. Przecież to Pani zaczęła. Nie podoba mi się to straszenie, że dni Elżbiety w pracy są policzone dla mnie to istna głupota, dlaczego Pani jest taka mściwa. Nie sadzę,że gdyby nawet to była prawda,że Elżbieta skorzystała z firmowego komputera, to taki grzech czy za to wyrzucaja z pracy. Czy Pani wie, ze większośwc ludzi na ,,naszą -klasę" wchodzi z firmowych komputerów, więc trzeba wyrzucić ich z pracy.Elżbieta od dłuższego czasu udziela mądrych rad wiele osób skorzystało z jej rad nikogo nie obraża, to raczej Pani obraża ludzi w Polsce sadzac, że brakuje u nas wyszkolonej kadry. Czy pani ma dzieci ? czy wie pani,że czasami rodzice wyczerpują wszystkie możliwości a z dzieckiem ciągle sa problemy.Nie podoba mi się ta metoda ze smoczkiem i już i nie muszę się tłumaczyć, nie musi mnie pani namieżać, bo piszę z domowego komputera, więc z pracy mnie nie wyrzucą. Jestem nauczycielką w przedszkolu i ciągle sie borykam z problemem gryżenia, bicia,kopania.Często odsuwam takie dziecko od zabawy, dużo z nim rozmawiam.Jest naprawdę czasami bardzo ciężko, ale sobię radzę. Proszę więc dać święty spokój Elżbiecie, bo to bardzo mądra osoba.Pani twierdzi, że mieszka we Włoszech a my w Polsce i pewnie jesteśmy ,,zacofani", ale mamy prawo nie zgadzać się z poglądami innych. Kazdy jest mądry na swój sposób można nie mieć wogóle wykształcenia a być madrym człowiekiem.
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 09.04.2009 16:33  
do p. nauczycielk
Ma pani sluszna racje, zbyt daleko sie posunelam w tej glupiej zabawe. Chyba pani nie mysli , ze zajmuje sie szkodzeniem ludziom.Pani Elzbieta moze byc spokojna,NIGDY W MOIM ZYCIU NA NKOGO NIE DONIOSLAM I NIE ZAMIERZAM TEGO ROBIC.

Pani Elzbieto! prponuje rozejm, wyciagam do pani reka na zgode. Dajmy sobie spokoj z tymi zlosliwosciami, ktore jak slusznie zauwazyla "nauczycielka" do niczego nie prowadza.

pozdrawiam pania
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka 09.04.2009 16:52  
Do Pani Doroty i do innych uczestników dyskusji.
I to mi się bardzo podoba, można dzielić się spostrzeżeniami radami, ale nie kłóćmy się , nie oskarżajmy bo pozostanie niesmak. Pewnie nigdy osobiście osoby na tym forum nie poznają się pozostaniemy anonimowi. Jest tyle złośliwych i podłych ludzi na swiecie my nie musimy do nich należeć. Pani a takze Pani Elzbieta jesteście niewątpliwie madrymi osobami bo świadczą o tym wypowiedzi i wiele osób skorzystało i skorzysta z Waszych rad a człowiek jest człowiekiem i czasami w nerwach można napisać coś czego póxniej się załuje. A więc będzie zgoda a my czekamy na inne ciekawe rady.Pozdrowienia
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 09.04.2009 21:43  
do Pani Doroty
Cieszę się, że zrozumiała Pani, że każdy może przedstawić tu swój pogląd. Wpowiedzi tu przedstawiane nie mają bowiem na celu atakowania innej osoby.
W niczym mi Pani nie ubliżyła i nie obraziła, przecież ma Pani prawo do swoich opinii. Może być też Pani spokoja nie mam w zwyczaju posądzać ludzi o donosicielstwo i zawsze jestem spokojna oraz nigdy nie bałam się o swoją posadę.

Pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt

wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 10.04.2009 12:39  
mama maleg gryzonia
weszłam tu po długim czasie nie uczestniczenia w rozmowach na tym forum i złapałam się za głowę bo tyle tu jadu ze strony mamek, których dzieci nie maja problemów...powtarzam: prosze zmienić forum na inne, to nie jest forum dla oskarzycieli, którzy nie rozumieją problemów, którch nie mają!!! PANI PRZEDSZKOLANKO - nie jst pani nie udolna (jak twierdza niektorzy), podziwiam pani zapał i chec walki i trzymam kciuki - rozumiem pania doskonale, bo z moim dzieckiem tez jest a moze byl problem (bo ostatnio ponoc jest dobrze w przedszkolu)i panie w przedszkolu tez rozkladaly rece ale wszyscy zakasalismy rekawy i jest z moim synkiem coarz lepiej. PANI DOROTKO, prosze sie nie przejmowac tymi pustymi komentarzami i nieprzemyslanmi porownaniami (lozko z dentysta, matko moja!), ja wierze w takie metody bo u mnie sie sprawdzila!!!!! :) A MAMY BEZ PROBLEMOW niech ida na konkurs "kto ma wiecej jadu w sobie".

Pzdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 10.04.2009 12:42  
mama malego gryzonia
tylko czekac na klujace komentarze... ;)
wyślij odpowiedź

Autor: dorota kotarska 10.04.2009 15:43  
do mamy malego gryzonia
Dziekuje za mile slowa.
Prosze nie wierzyc w slowa pani psycholog, ze bedzie pani miala zawsz klopoty z synkiem.Sama sie pni przekonala, ze jest juz lepiej, ze wspola praca, pani i nauczycielek, zaczyna dawac pozytywne rezultaty.
A ja pani powiem wiecej... czesto te spokojne nie sprawiajace klopotow dzieci w okresie pozniejszm zaskakuja rodzicow koszmarnymi zachowaniami.
Natomias te nieznosne, SPRAWIAJACE KLOPOTY PRZEDSZKOLAKI, WYRASTAJA NA ODPOWIEDZIALNYCH I DOBRZE ZINTEROWANYCH W SPOLECZENSTWIE LUDZI.
Zycze powodzenia i optymizmu. Wesolych swiat dla calej rodziny , a szczegolnie dla synka

wyślij odpowiedź

Autor: fruittella 16.04.2009 23:05  
mama byłego gryzonia?
Pani Dorotko, dziękuję również za miłe słowa..mam nadzieję, że okaże sie prawdą to co Pani pisze (że synek nie zawsze będzie trudnym dzieckiem). zresztą jest to logiczne; dziecko w końcu odpuści mając tyle przegranych batalii za sobą :)konsekwencja to podstawa.
wyślij odpowiedź

Autor: julia machała 19.04.2009 22:29  
Odp:do mamy malego gryzonia
bardzo ciekawe
wyślij odpowiedź

Autor: OLA 20.04.2009 22:49  
CO TO BYŁO??????????????????
JESTEM W SZOKU..............
wyślij odpowiedź

Autor: pumaska 21.04.2009 18:36  
Witam wszyskie Mamy
Ja rowniez mam problem, tyle, ze nie ze swoim dzieckiem, tylko z agresorkiem z jego grupy przedszkolnej. Synek ma 3 latka i jest notorycznie podrapany do krwi. Raz mial rozciety luk brwiowy przez malego agresorka, ktory rzucil w niego klockiem. Pani dyrektor przepraszala mnie za zaistniala sytuacje, powiedziala rowniez, ze mam spodziewac sie telefonu od rodzicow agresorka z przeprosinami, niestety w efekcie nie bylo takiego telefonu. Przemilczalam to. Wczoraj kolejny raz synek byl podrapany do krwi, tym razem na policzku. Poszlam do Pani dyrektor, poinformowac ja o tym zdarzeniu. Powiedzaia, ze rodzice z dzieckiem uczeszczaja do psychologa, ale nie wie jakie sa tego efekty, bo mama owego dziecka nie informuje o tym przedszkola. W rezultacie moj syn na widok agresorka ze strachu sikal dzisiaj do majtek, pozniej zrobil kupe, ktora panie w przedszkolu zapakowaly mi do worka, do tego worka rowniez wlozyly buty mojego dziecka, spodnie i bluzeczke....
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka 21.04.2009 22:42  
Do pumaski
Bardzo Pani współczuję, chyba raczej dziecku bo to one jest najbardziej pokrzywdzone. Ale mam inną a sprawę napisała Pani,że nauczycielki zapakowały Pani wszystkie zabrudzone ubranka i nie rozumiem tego stwierdzenia może się mylę, ale czy Pani chodziło o to,ze powinny to wyprać. Jeżeli to miała Pani to miała to już chyba przesada. A myśli Pani,ze nauczycielki dobrze się z tym czują, gdy muszą się ciągle tłumaczyć,bo ja nie widzę tu ich zadnej winy. Ja też mam w grupie dziecko, które ciągle dokucza dzieciom : potrafi pogryźć, podrapać do krwi, przydusić dziecko itp.Najgorsze jest to,że on atakuje w najbardziej nie spodziewanych momentach i to bez powodu. Były ciągłe skargi rodziców, którzy domagali się jego usunięcia, pani psycholog stwierdziła,że nie widzi u niego żadnych zaburzeń. I proszę powiedzieć co my mamy poradzić, rodzice rozkładaja ręce a my ciągle się tłumaczymy. Co robię ja pilnuję go jakby był jakims skarbem właściwie nie spuszczam z oczu trochę skutkuje, bo wie że ciągle jest obserwowany. Ostatnio jest dużo lepiej, ale on jest jak wulkan, bo już nie pierwszy raz była poprawa.Takie nieznosne dzieci to ogromny problem, ale jak dotąd nikt nie wymyślił sposobu radzenia sobie z nimi, one są też dziećmi i mają prawo do wielu rzeczy i potrzebują aprobaty zainteresowania jak inne dzieci.Ja upatruje głównie problemów w rodzinie, bo jeśli dziecko od pierwszego dnia pobytu w przedszkolu jest agresywne to napewno nie można zrzucić tego na przedszkole,ze być może to jakaś reakcja na stres, nieprzystosowanie, bo on np. dobrze czuje się w przedszkolu jest bardzo aktywny na zajęciach tylko,że chce być tą dominujacą stroną, chce decydować i narzucać swoją wolę a każdy sprzeciw ze strony innych dzieci jest powodem do agresywnego zachowania.
wyślij odpowiedź

Autor: Joanna Banasiak 28.04.2009 03:35  
Odp:Witam wszyskie Mamy
Ja również, jak moja przedmówczyni, pracuje w przedszkolu i nie wiem, czy przedszkole jest winne czy też bez winy, jednak uważam, że reakcja Pani synka jest niepokojąca. Jeśli synek reaguje tak silnym strachem na agresywnego kolegę, że nie panuje nad czynnościami fizjologicznymi, to nie może Pani tego tak zostawić. Synek powinien dobrze czuć się w przedszkolu. Dzieci wychodzą z przedszkola czasem podrapane, czasem potłuczone i jak stwierdziła moja przedmówczyni, możemy się starać zaopiekować nimi najlepiej, jak potrafimy, a takie sytuacje jednak zaistnieją, bo często są skutkiem społecznego uczenia się. Jednak nawet w mojej bardzo trudnej grupie, obarczonej małym agresorem, dzieci nie reagują tak silnym strachem. Wydaje mi się, że to bardzo niedobrze!Nie wiem co, ale coś musi Pani z tym zrobić. Może inne panie mają jakieś pomysły.
A wracając do worka, to tu mogę dać radę! Proszę włożyć do woreczka synka torebki foliowe i poinformować o tym nauczycielkę, że w razie wpadki synka, prosi Pani o umieszczanie w niej brudnego ubranka! Pakowanie go do worka z czystymi rzeczami dziecka jest nieestetyczne i niehigieniczne!!!!!

Trzymam mocno kciuki i proszę scałować ode mnie wszystkie małe ranki malucha! Pozdrawiam!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka 28.04.2009 18:32  
Witam wszystkie mamy
Chcę jeszcze dodać,ze chłopiec o którym wcześniej pisałam, lubił sobie wybierać najsłabsze i najmniejsz dzieci, grupa była mieszana a więc nie miał problemów z nalezieniem takiej osoby. W tym roku jest trochę lepiej dzieci sa w bardziej wyrównanym wieku. Jezeli upatrzył sobie taką osobę starał się być jak najbliżej niej i atakował w odpowiednich dla niego momentach.Co ja wtedy robiłam? Aranżowałam takie sytuacje, aby był jak najdalej od upatrzonej ofiary. Dziecku , które sobie wybrał a wiedziałam ,że się go boi kazałam być blisko mnie, czasami chodziło ze mną po sali trzymajac mnie za rękę.Często miał po prostu zakaz zbliżania się danego dziecka.Nie mogłam liczyc na niczyją pomoc a tym bardziej rodziców więc radziłam sobie swoimi metodami.A w tym roku jak wyżej pisałaam raz jest czasami dobrze a czasami wszystko powraca. Ale jedno mogę powiedzieć, ze nigdy żadne z dzieci nie reagowało w ten sposób jak chłopiec o którym wyżej napisała jego mama.Tak sobię myślę, a gdyby ich pani spróbowała zbliżyć ich do siebie np. gdybyby moze w wolnej chwili usiadła z nimi na dywanie zaczęła budować klocków, może krzywdzony chłopiec przełamie się i wspólna zabawa złagodzi sytuację, może się polubią.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 30.09.2009 11:07  
do Pan które są naj....................?
Drogie panie,sprawa dotyczy dzieci ich zachowania itp.A to forum miało chyba pomóc rozwiązac problemy z agresja u naszych kochanych pociech.A tu co? same jestescie pełne agresi,nie potraficie uszanowac codzych poglądow.Za to obrzucać się błotem potraficie świetnie .No no godny przykład do nasladowania dla naszych dzieci .Załosne
wyślij odpowiedź

Autor: Polka 01.10.2009 21:07  
Do mamy
Proszę się najpierw nauczyć pisać poprawną polszczyzną a dopiero wchodzić na forum i wymądrzać się - żałosne!!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: ewa 19.11.2009 13:32  
Szok
Ile tu jadu a miałam nadzieję że dowiem się czegoś mądrego.

Autor: mama 30.09.2009 11:07
do Pan które są naj....................?
Drogie panie,sprawa dotyczy dzieci ich zachowania itp.A to forum miało chyba pomóc rozwiązac problemy z agresja u naszych kochanych pociech.A tu co? same jestescie pełne agresi,nie potraficie uszanowac codzych poglądow.Za to obrzucać się błotem potraficie świetnie .No no godny przykład do nasladowania dla naszych dzieci .Załosne

Zgadzam się z Panią w pełni.

Gorąco pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 09.12.2009 19:56  
naderwane uszy
Mój syn jest 5-io latkiem,na początku roku szkolnego kolega w przedszkolu naderwał mu uszy,zgłosiliśmy to dwukrotnie opiekunkom,nie pomogło,dalej ciągnie mojego syna za uszy,przeprowadziłem dwukrotnie ostrą rozmowę z ojcem agresora,który wypiera się ,że tego nie robi,zgłosiłem dyrektorce,przyszedl pedagog,wróg został przeniesiony do innej grupy,minął tydzień i wspominają o tym,że być może wróci,a ja zrobię wszystko by moje dziecko nie było testerem czyjejś agresji!!!z moich obserwacji wynika,że mama agresora pracuje całymi dniami,jego tata pracuje w domu,a dziecko ogląda dużo bajek z cartoon network i przynosi nowości typu bakugany,ben 10 do przedszkola.Zrobię wszystko aby nie wrócił do tej grupy,ale pytam co mogę zrobić,czy mogę wezwać policję,zrobić obdukcję gdyż jest to uszkodzenie ciała. A tata agresora robi z siebie ofiarę.
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 10.12.2009 14:32  
naderwane uszy
Jak się czyta ostatnią wypowiedź to można odnieść wrażenie,ze mowa jest o jakimś bandycie a nie przedszkolaku: wróg, agresor o to określenia i wzywanie policji do przedszkola, pewnie go zakują w kajdany najlepiej jeszcze ojca tego dzieciaka- człowieku opanuj się dla mnie to przesada przecież tak naprawdę nie wie Pan,ze może np już jutro Pana syn być przyczyną płaczu jakiegoś dziecka. Należy też trochę krytyczniej spojrzeć na swoje dzieci.Nie wierzę,ze nikt z pracowników nie zwraca uwagi na dzieci a jeden maluch wszystkich "terroryzuje"Emocje wzięły górę i nie Panuje Pan nad sobą i wypisuje wprost bzdury.Jest często tak,ze dziecko które zostaje podrapane czy ugryzione czasami bardziej zawini, bo niestety niektóre dzieci bronią się przed drugim : gryząc i drapiąc.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola. 10.12.2009 15:03  
naderwane uszy
Jeżeli che Pan wzywać policję do przedszkola to proszę powiedzieć jak Pan będzie rozwiązywał problemy syna kiedy będzie uczęszczał do szkoły, a problemy na pewno będą.Czy nie lepiej spróbować zbliżyć tych chłopców do siebie spotkać się poza przedszkolem może być tak ,ze będą najlepszymi kolegami. Spróbować porozmawiać z ojcem chłopca a nie straszyć policją.Policja tu nic nie pomoże to są małe dzieci dziś się nie znoszą a jutro okaże się ,ze są najlepszymi kolegami.Trzeba znaleźć przyczynę ataków, bo może być to błahostka.Pracuję od dawna w przedszkolu i wiem jak dzieci potrafią być zmienne.Na początku roku szkolnego moje dwa maluszki i to na dodatek dziewczynki zapałały do siebie nienawiścią, było popychanie, ciągnięcie się za włosy, płacz.Dzisiaj nie mogą bez siebie żyć.Proszę mnie posłuchać i porozmawiać z ojcem chłopca i spróbować aby chłopcy się zaprzyjaźnili.Proszę się też postawić w sytuacji atakowanego ojca, który tak naprawdę co może zrobić- zbić tego malucha. Rodzice często chcieliby zmienić postępowanie swoich dzieci i mimo starań niewiele to pomaga, nie możemy przewidzieć co te nasze dziecko w danej chwili zrobi.Często rodzice twierdzą ,ze znają swoje dzieci i ręczą za ich zachowanie. Wydaję mi się,ze monitoring często otworzył by niektórym rodzicom oczy i dostrzegli by na co nieraz stać ich dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 10.12.2009 19:27  
naderwane uszy
pewnie mam czekać aż przyniesie uszy w kieszeni do domu,jak słyszę jęk takich nauczycielek,zwłaszcza p.Ewa,która układa sobie film w głowie.Tak tak będę czekał i patrzał jak uszy memu dziecku obrywa-nie doczekanie,a gnojek nie będzie testował swojej psychiki na moim dziecku,wyjazd do przedszkoloa integracyjnego!
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 10.12.2009 19:51  
naderwane uszy
Pan chyba ma kłopoty z swoja osobowością, to nie ten dzieciak jest niebezpieczny i nie jego trzeba izolować tylko Pana. Pierwszy raz słyszę o takiej mściwości ze strony dorosłego chłopa.Gdyby Pan był moim mężem to naprawdę spłonęła bym ze wstydu.Ośmiesza się Pan i mam wrażenie ,ze poziom rozumowania ma Pan na poziomie przedszkolaków.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 10.12.2009 20:05  
naderwane uszy
Ręczę droga pani,że nigdy by pani moją żoną nie była,chociaż byłaby pani jedyną kobietą na świecie,czy chciałaby szanowna pani mieć naderwane uszy do mięsa i krwi codziennie przez trzy miesiące,a dzieciak zachowuje się jak dorosły i obserwuje panie kiedy się odwrócą lub odejdą i wtedy atakuje,a poza tym jak słucham opinii pań nauczycielek to odnoszę wrażenie,że stanowicie mafię chroniącą siebie na wzajem,tak jak to jest w innych branżach w tym kraju.
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 10.12.2009 20:21  
naderwane uszy
Pisze Pan bzdury aż się w głowie nie mieści. W mojej grupie w tym roku i w ubiegłych latach są i były dzieci, które często były przyczyną płaczu innych dzieci, ale proszę Pana nauczyciel w przedszkolu ma oczy wie na czym polega jego praca jaka jest jego odpowiedzialność i potrafi ochronić dzieci przed agresją innych - ja to potrafię.Nie wierzę ,że w przedszkolu Pana syna wszyscy spokojnie patrzą jak jakiś dzieciak jak Pan to nazwał "nadrywa uszy".Pracuję 20 lat w swoim zawodzie i widziałam różne rzeczy: dzieci biją się , gryzą , drapią, popychają, szczypią itp. ale nie nadrywają sobie uszu.Co Pan wypisuje o jakiś mafiach Pan ma urojenia a tak w ogóle zabierz chłopie tego swojego dzieciaka z tego przedszkola skoro tak cierpi są przecież inne przedszkola może tam nie obrywają uszu.Dla mnie jest Pan przewrażliwionym tatuśkiem , który zwariował na punkcie syneczka.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 10.12.2009 20:46  
naderwane uszy
Widzę,że pani jest taka mądra,że wie wszystko lepiej,skoro dzieci nie nadrywają sobie uszu,to pewnie moje dziecko zawisło uszami na płocie,no widzi pani 20 lat pracy a wszystkiego jeszcze pani nie widziała i wydaje się pani iż widziała wszystkie przypadki a tak nie jest.Droga pani urojenia to właśnie teraz pani przedstawiła pisząc swój osąd.Tak droga pani są inne przedszkola,ale dla tych co się nie potrafią zachować w grupie.Panią powinni zabrać od nauczania dzieci z takim podejściem,niech pani jeszcze pochwali sprawcę i niech tkwi w przekonaniu,że dobrze czyni i dalej ciągnie za uszy,ale przecież dzieci nie ciągną się za uszy pani zdaniem.
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 10.12.2009 20:54  
naderwane uszy
Z Panem to w ogóle się nie da dyskutować.Jeżeli by taka sytuacja zaszła to dyrektor ma prawo usunąć takie dziecko z przedszkola, ale widocznie tak źle nie jest.Przedszkole jest pewnie normalne tylko trafił się tatuś histeryk, który ma bzika na punkcie dzieciaka. Powtarzam zabierz chłopie tego swojego aniołka i daj ludziom spokojnie pracować.Jest Pan mściwy, złośliwy taka "dupa w korach" jak się mówi o takich ciapowatych facetach.A tak w ogóle to jak się pisze Pan, Pani to pisze się dużą literą.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 10.12.2009 21:12  
naderwane uszy
Wielka mi Pani,która pisze do mnie chłopie lub "dupa w korach" niby wykształcona kobieta a zachowuje się pani jakby sama potrzebowała opieki psychologa,tak to może Pani dyskutować z dziećmi a nie z dorosłymi!?najpierw niech Pani przeczyta uważnie post.Problem to Pani ma z rozpoznawaniem ludzi skoro ja jestem ciapowaty to pani jest cipowata,a nauczać pisowni to może Pani dzieci,ale to wychodzi chyba choroba zawodowa albo brak spełnienia,a takie dyrdymały to może sobie Pani prawić z koleżankami z kółka pedagogiczno-psychologicznego-jednak to prawdaże z koniem nie ma sensu się kopać!pozdrowienia dla wszystko wiedzącej pani!
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 11.12.2009 12:49  
naderwane uszy
Zabolało, dla mnie facet wyżalający się na taki forum to nie mężczyzna tylko takie malutkie zero, które widocznie z niczym sobie w życiu nie radzi chce napadać na małych przedszkolaków.Jeszcze ostatnia rada, wynajmij sobie chłopie płatnego mordercę i załatwi problem małego bandziora, bo się zapłaczesz he, he he.....A z twojego dzieciaka wyrośnie kopia ciebie.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 11.12.2009 19:14  
naderwane uszy
Gdybym był pani przełożonym i przeczytał te wypowiedzi to już by u mnie pracy nie było dla takiej kobiety.Niech pani przeczyta swoje wypowiedzi wszystkie i się zastanowi nad sobą,bo nie ma tutaj żadnej spójności ani logiki,jest pani zgorzkniałą babą dla mnie,może obłożyła sobie kiedyś głowę książkami,ale w taki sposób wiedzy się nie zdobywa-krótkomówiąc żal,żal,żal,że takie osoby są nauczycielami!
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 11.12.2009 20:01  
naderwane uszy
Żal,że taki ktoś został ojcem myśli,ze dokonał cudu powołując dzieciaka na świat.Ojcostwo przesłoniło ci chłopie cały świat a przez to dokuczasz innym ludziom i ich dzieciom.Rodzice dzieci bijących zawsze chcą współpracować z przedszkolem, ale takie ofiary jak ty człowieku zatruwają im życie mimo ,ze jest im i tak trudno.Wszystkie dzieci mają prawo do zabawy i szacunku bez względu na ich usposobienie i charakter a my nauczyciele mamy obowiązek wspierać takie dzieci a nie piętnować.Ja mam się wstydzić to ty człowieku się wstydź atakujesz przedszkolaka straszysz policją- puknij się w ten pusty łeb i daj normalnym ludziom spokojnie żyć.Nie podoba się przedszkole to fora ze dwora z tym swoim królewiczem.I to ma być mężczyzna? śmiechu warte- kłótliwy i zgryźliwy pewnie nie doceniany w pracy to się wyżywa na forum i biednych przedszkolakach.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 11.12.2009 20:28  
naderwane uszy
Żal to jest taki,że ktoś w ogóle spłodził taką nauczycielkę,bo poza mułem to w głowie chyba nie ma nic i wysokim samomniemaniu,ja na ich miejscu spłonąłbym ze wstydu!powtarzasz się kobieto,bo myślisz,że dyskusja polega na tym,że ty mówisz a ciebie należy słuchać,ale nie na tym to polega.Zauważ,iż piszesz z dziesięć postów i za każdym razem Ewa-nauczyciel,wiemy to już po pierwszym wpisie,czemu nie napiszesz Ewa-przerost ambicji nad treścią,wydumane ego czy też mania wyższości,jak dla mnie sztuczna inteligencja
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 11.12.2009 21:24  
naderwane uszy
Wedle starego powiedzenia "głupiemu trzeba ustąpić".Mało ty człowieku rozumiesz, szkoda czasu na dyskusję z taką"przekupą", baba nie chłop.Chylę czoło nauczycielkom, które muszą współpracować z takim rodzicem.Proponuję przenieść się na inne forum może jakieś kulinarne skończ z tymi wypocinami.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 11.12.2009 21:40  
naderwane uszy
No i widzisz mądra głowo,twoje osądy sa tyle warte co i ty,akurat moje stosunki z Paniami w przedszkolu są bardzo dobre,uważam je za sympatyczne i cieszę się, ze zajmuja się moim dzieckiem,ale to ty sobie uroiłaś w swojej głowie,że się nie lubimy,wymyślasz sama jakieś historie i sama sobie na nie odpowiadasz,radzę usiąść przed lustrem i pogadać z odbiciem to moze się zaspokoisz kobieto,a teraz kolację mężowi robić,ale wątpię iż taki jest,może był,ale pewnie wyszedł kiedyś po papierosy i nie wrócił,przeczytaj sobie co to jest dyskusja.pa!
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa- nauczyciel 12.12.2009 10:02  
BRAK KULTURY
Szkoda słów, widocznie za mało jest psychiatrów w Polsce, jeżeli nie szkoda ci człowieku pieniędzy do udaj się gdzieś prywatnie.Naprawdę szkoda mi czasu na dyskusje z kimś chorym i bardzo ograniczonym dla którego liczą się tylko jego problemy a reszta jest nieważna zwykły prymitywny egoista.Żegnaj i nie wysilaj a tak na marginesie mój mąż nigdy nie palił, bo nie musi się stresować.Widocznie twoja żona nadskakuje ci i robi kolacje,żeby furiata ugłaskać.Nigdy nie słyszałeś o partnerstwie w małżeństwie, widzę że we wszystkim jesteś do tyłu.Braki w edukacji można uzupełnić, ale charakteru już raczej nie da się zmienić nie mówiąc o kulturze osobistej.....No cóż tacy też muszą żyć- trudno.Na szczęście,ze nie mam z takimi typami na co dzień do czynienia.ZEGNAM I ZAPROPONUJĘ MOŻE COŚ NA WYCISZENIE.
wyślij odpowiedź

Autor: Aga 14.12.2009 09:33  
Moje dziecko ofira agresji
Rece opadaja !!!!!!!
Witam moj synek ma 5 lat i chodzi do przedszkola. Problem polega na tym ze mój syn od jakiegos czasu jest bity przez kolege z grupy. Rozmawiałam Z ojcem tego kolegi a ten uwaza ze tak naprawde wina lezy po srodku bo moj syn zaczepia jego syna. Chwila czy chęc zabawy z kims to powod do bicia, moje dziecko proponuje zabawe a jest w odpowiedzi uderzone - czy to jest normalne.?Na dodatek dziecko jest pozostawione w przedszkolu same sobie bo pani wychowawczyni twierdzi ze nie wolno sie skarżyc, przepraszam to gdzie moje dziecko ma szukac pomocy? Wydaje mi sie ze ta sprawa bedzie miała swój finał u dyrektora.
wyślij odpowiedź

Autor: rafał 14.12.2009 20:32  
Odp:Moje dziecko ofira agresji
Z mojego doświadczenia powiem tobie,żebyś poszła do pani dyrektor jak najszybciej,bo póżniej powie,że o niczym nie wiedziała i nie mogła pomóc,ja chciałem być miły i informowałem opiekunki ale bez skutku,bo mówiły,że dziecko ich nie informuje,a dziecko też mi powedziało,że panie mówiły,żeby nie skarżyć,ponoć w innym kontekście,ale dzieciak tego nie zrozumiał.
wyślij odpowiedź

Autor: Aga 15.12.2009 22:49  
re-rafal
Dziekuje za odpowiedz. Odezwe sie za jakis czas i napisze jak sie sprawy maja. Pozdrawiam serdecznie
wyślij odpowiedź

Autor: wkurzony na agresywne niewychowane bachory 14.01.2010 21:50  
Odp:naderwane uszy
MAM NA TO SPOSÓB OOSTRY WPIERDZIEL TATUSIOWI AGRESORA I PO SPRAWIE SAM USUNIE DZIECKO Z PRZEDSZKOLA
wyślij odpowiedź

Autor: Zniesmaczona 15.01.2010 19:01  
Autor: wkurzony na agresywne niewychowane bachory
Paranoja co wy tu wypisujecie "wpierdziel tatusiowi agresora i po sprawie .....".Mnie to trąci patologia społeczną, jakieś samosądy, rękoczyny - zwykły prymitywizm, brak kultury i na takich samych wychowacie dzieci.Wstyd....
wyślij odpowiedź

Autor: Anna nauczycielka 19.01.2010 16:53  
Odp:Odp:naderwane uszy
Właśnie dzieci takich tatusiów jak "wkurzonego" z 14 01 2010 są najczęściej agresywne w przedszkolu. Wynika to z wzorców wyniesionych z domu gdzie sprawy trudne i problemy rozwiązuje się biciem.
Poza tym są, ale to rzadziej dzieci mające wrodzone wady przekładające się na problemy osobowościowe i kontaktów społecznych.
Tego jednak ten tatuś nie zrozumie i nie ma sensu rozwijać
wyślij odpowiedź

Autor: nauczyciel 22.09.2011 17:25  
Odp:ofiara agresjii
och, kochana ja mam podobny problem z agresywnym dzieckiem (3lata), tylko że matka dziecka jest również pedagogiem i pracuje w żłobku. gdy mówimy o problemach z jej synkiem odwraca głowę i udaje ze nie słyszy, doszło do tego ze szybko zostawia dziecko i prawie wybiega z przedszkola po to by nie słuchać skarg!! poza tym była ostatnio u dyrekcji i stwierdziła ze Panie Nauczycielki są niesprawiedliwe, bo jej synek w piątek wieczorem tez miał ślady ugryzienia.. dziś np. pokopał w głowę dziewczynkę bo leżała mu na drodze na dywanie!!! dzięki Bogu, że była tyłem odwrócona do niego główka i szybko zareagowałyśmy bo inaczej miałaby złamany nos, a z jaką nienawiścią to robił!!! Nie wspomne ze bije, drapie, pluje również nauczycielki, matka dziecka oczywiście jest poinformowana o tej sytuacji!! i jeśli ona nie zacznie reagować na swojego synka socjopatę - to my możemy walczyć z wiatrakami!!
wyślij odpowiedź

Autor: danuta 28.09.2011 14:09  
Co zrobić
Chłopiec 6 lat z zerówki jest nagabywany przez rówieśnika. Dziecko zabiera jego rysunki, niszczy je, przezywa. Pani wychowawczyni słyszała tylko przezywanie, ale jak zwróciła uwagę to przezywać przestał. Tyle, że jak pani gdzieś wyjdzie to dzieje się to co napisałam powyżej. Rozmawiać z nią? Z rodzicem, dyrektorem? Co robić?
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 28.09.2011 17:31  
Odp:Co zrobić
Witam ! Na początku porozmawiałabym z wychowawczynią, powinno poskutkować.Jeżeli nie odniesie skutku,doprowadziłabym do konfrontacji z rodzicami agresora i wychowawczynią oraz Pani(matka).Zacznie Pani już jutro. Powodzenia.
wyślij odpowiedź

Autor: matka gryzonia 07.12.2011 12:50  
Matka takiego gryzonia
Sama mam gryzonia, którego teraz wyrzucili z przedszkola. Problem polega na tym, że nie należę do osób zaniedbujących dziecko. Tzn bawię się z nim, mam ustalony rytm dnia, uczymy się razem, naprawdę dużo czasu poświęcam dziecku. Nie biję dziecka. W domu nie mam z nim problemów typu agresja. Za to jak idzie do przedszkola słyszę ciągłe skargi, że gryzie dzieci. Byłam z nim u psychologa, sama przestrzegam ustalonych zasad, daję jasno do zrozumienia, że nie pochwalam takiego zachowania. Rozważanie staram się go nagradzać i karać. Doskonale rozumiem rodziców dzieci pokrzywdzonych przez gryzonia. Sama nie chciałabym aby ktoś krzywdził moje dziecko. Z mojej strony jak twierdzi psycholog uczyniłam już wszystko żeby dziecko nie gryzło. Reszta miała należeć do przedszkola, lecz niestety przedszkole mimo rozmów z psychologiem, mimo wskazówek jak postępować... nie zrobiło nic. po za tym nasze społeczeństwo (wychowawcy) nie potrafią poradzić sobie z np. nadwrażliwością sensoryczną u dzieci, z ADHD.
wyślij odpowiedź

Autor: matka 08.12.2011 13:41  
Odp:Matka takiego gryzonia
Na jakiej podstawie wyrzucono pan dziecko z przedszkola?
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 09.12.2011 10:37  
Odp:Matka takiego gryzonia
To przykre co Pani pisze, że z miejsca, gdzie człowiek szuka pomocy dla swojego dziecka Pani dziecko zostało wyrzucone. Gratuluję Pani tego, że uczyniła Pani ze swojej strony wszystko dla dobra swojego dziecka. Jednak wiem, że bez przedszkola, otoczenia rówieśników, fachowej pomocy wychowawców dziecko z problemami nie będzie rozwijało się optymalnie dla siebie. Proszę, jeśli to możliwe szukać innego przedszkola. Tylko PRZEDSZKOLA a nie przechowalni, bo wnioskuję, że dotychczasowe Wasze przedszkole było zwykłą przechowalnią.
Jestem tzw. mamą po przejściach, włożyłam mnóstwo pracy w moje dziecko, które miało zaburzoną integrację sensoryczną. Wiem, że bez przedszkola byśmy sobie nie poradzili. Proszę mi wierzyć, nie wszyscy czekali na nas z otwartymi ramionami, ale w końcu znaleźliśmy się tam gdzie trzeba. W wieku 2,5 lat z bólem serca oddałam ją do przedszkola, bo takie było zalecenie fachowców-natychmiast do przedszkola. Dzisiaj chodzi do szkoły i przyjemnie mi jest oglądać efekty pracy własnej i dobrych nauczycieli.
Proszę szukać DOBREGO PRZEDSZKOLA dla swojego dziecka. Zagadnienie integracji sensorycznej nie powinno być obce DOBREMU NAUCZYCIELOWI. Problem jest przecież dość powszechny.
wyślij odpowiedź

Autor: Aga 27.01.2012 00:42  
POMOCY!!!!
Witam serdecznie,
mam w domu syna z zaburzeniami neurologicznymi, syn w tym roku skończy siedem lat ale chodzi do przedszkola bo uznano, że na szkołę (zerówkę) jest jeszcze zbyt wcześnie. W ubiegłym roku chodził do przedszkola integracyjnego prywatnego gdzie go odizolowano ale w tym roku szkolnym zmieniliśmy mu przedszkole na państwowe i sądziliśmy, że tutaj nam pomogą, jednak już po trzech miesiącach Panie na czele z Panią Dyrektor stwierdziły, że lepiej mu by było w specjalnej placówce, że one nie są w stanie mu pomóc. Gdy zaczęliśmy konsultować ich opinię z innymi specjalistymi one obrały taktykę zniechęcenia nas ciągłymi skragami jak również oskarżono go o kradzież zabawek z przedszkola na podstawie "zeznań" dzieci (które oskarżają go o wszystko nawet pod jego nieobecność w przedszkolu). Oczywiście zabawki się znalazły o czym dowiedzieliśmy się przez przypadek i nie od osoby, która go oskarżyła (inne dzieci pochowały je między pluszaki). Jesteśmy załamani bo nie zrobiono mu testów kwalifikacyjnych do tego typu placówek a mimo to podjęto decyzję nawet dzwoniły Panie bez naszej wiedzy do jedej z takich placówek. Ja nie mam nic przeciwko takim placówką i jeśli faktycznie by miała pomóc mojemu dziecku to go tam przeniosę jednak wydaje mi się a nawet jestem przekonana, że decyzja tych Pań jest wynikiem bardziej ich potrzeb spokojnej pracy a nie dobrem mojego dziecka. Proszę o opinię lub jakąkolwiek wskazówkę co mamy w takiej sytuacji zrobić??? PS. Wysłaliśmy dziecko do grupy integracyjne ponieważ jego Pani psycholog absolutnie nie zgadzała się na placówkę specjalną.
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 27.01.2012 14:58  
Odp:POMOCY!!!!
Witam. Rozumiem, co Pani czuje, ponieważ też jestem mamą dziecka niepełnosprawnego. Przykro czytać Pani wpis. Wywnioskowałam z niego m. in. tyle, że placówki, w których przebywało dotychczas Pani dziecko nie były dla niego odpowiednim miejscem. Nie z powodu stanu Pani dziecka, ale z powodu, nazwijmy to-braku szczerych, dobrych intencji ze strony personelu wobec dziecka. A fakt, że dzieci również nastawione są do Pani syna negatywnie to jest dowód na to, że ktoś (panie) dał im taki przykład i przyzwolenie na takie zachowanie. Gdyby dzieci były zachęcane przez nauczycieli do tego, aby pomóc słabszemu koledze i były za to chwalone, to nie było by tych konfliktów. Pani dziecko miałoby pomoc (bardzo cenną) od kolegów i koleżanek, a zdrowe dzieci dużo satysfakcji z tego, że pomagają. WSZYSTKO zależy od nauczycieli, to oni tworzą przecież atmosferę w grupie.
Jeżeli Wasza pani psycholog zaleca pobyt w przedszkolu integracyjnym, to ja bym się jej słuchała. Takie zalecenie uznałabym za najbardziej obiektywne. Ja bym Wam doradziła tak: proszę szukać odpowiedniejszej placówki integracyjnej jeżeli jest taka możliwość. A jeżeli nie ma, to proszę zostawić dziecko tu gdzie jest i bacznie się przyglądać temu co się dzieje. Jeżeli to możliwe, to czekać na dziecko w szatni. Jeżeli zauważy Pani, że cała ta atmosfera wokół pobytu Pani syna w przedszkolu się nie poprawia, to proszę bez wahania udać się do bezpośredniego przełożonego dyrektorki lub wydziału edukacji. Nie pisze Pani, czy macie orzeczenie z poradni psychologiczno-pedagogicznej. Jeżeli macie i jest tam wyraźne zalecenie do kształcenia w integracji to super. Ja rozumiem, że przedszkole państwowe, do którego teraz chodzi syn jest integracyjne? Jeżeli tak, to bardzo dobrze. Jeżeli nie, to trochę zmienia postać rzeczy. Mianowicie należałoby najpierw postarać się o utworzenie oddziału integracyjnego. Ja z moją córcią byłam w podobnej sytuacji, najpierw zapisałam ją do przedszkola, a później wraz z dyrektorką zaczęłyśmy się starać o utworzenie oddziału integracyjnego.
W Pani sytuacji zalecany jest upór w dążeniu do celu, bo tylko dzięki niemu można być skutecznym w działaniu. Proszę się nie dać i mieć jasno określone wymagania. Przedszkole jest dla dziecka a nie odwrotnie. Z całego serca życzę powodzenia. Jeżeli ma Pani jakieś wątpliwości, to proszę pytać. Jeżeli będę znała odpowiedź, to chętnie udzielę. Powodzenia.
wyślij odpowiedź

Autor: Mama 5- letniego Kacpra 27.01.2012 16:36  
Odp:POMOCY!!!!
Dzieci upośledzone nie powinny przebywać w jednej grupie z dziećmi zdrowymi, bo zagrażają ich bezpieczeństwu.Zachowania dziecka upośledzonego umysłowego nikt nie jest w stanie przewidzieć i może dojśc do tragedii.Braki kadrowe w przedszkolach państwowych powodują, ze jedna nauczycielka nie jest w stanie zając się indywidualnie chorym dzieckiem i jednocześnie resztą grupy.W grupie mojego syna był chłopiec z autyzmem i doszło do tego,ze dzieci bały się chodzić do przedszkola, bo dzieciak bił kopał, dusił itp.Przeniosłam synka do innego przedszkola, bo chce mieć całe i zywe dziecko. Tragedii nikt nie cofnie. Dzieci upośledzone umysłowo sa nieobliczalne. Smutne, ale prawdziwe.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 27.01.2012 21:27  
Odp:Odp:POMOCY!!!!
Czy Pani rozumie znaczenie wyrażenia:Dziecko z zaburzeniami neurologicznymi ? Zaburzenia neurologiczne,to nie zawsze zaburzenia psychiczne.
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 27.01.2012 21:38  
Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!!
Ale też ani autyzm, ani upośledzenie umysłowe nie jest zaburzeniem psychicznym. Pozdrawiam Panią MAmę:-)
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 27.01.2012 21:59  
Odp:Odp:POMOCY!!!!
A mamie 5-letniego Kacpra;-) powiem tak: jedno, do czego ma pani prawo, to sobie pogadać (popisać) i na tym się pani rola w tym temacie kończy. Na szczęście to nie pani decyduje o tym gdzie i kiedy powstają placówki integracyjne i zapewniam panią, że dla utworzenia takowych zawsze znajdzie się czas i miejsce. Obracam się w środowisku rodziców dzieci niepełnosprawnych i powiem pani, że jesteśmy bardzo oddani naszym dzieciom i bardzo skuteczni w naszych działaniach. Tak więc pani i rodzicom podobnie myślącym nie pozostaje nic innego jak to, co pani uczyniła, czyli poszukać innej placówki dla swego dziecka.
I zapewniam panią, że to nie niepełnosprawni są dla nas (pełnosprawnych)zagrożeniem, tylko jest dokładnie odwrotnie.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 28.01.2012 19:42  
Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!!
To smutne,ale niestety prawdziwe,że zdrowe dzieci są zagrożeniem dla dzieci niepełnosprawnych. Często jest to przemoc słowna,a wielokrotnie zdarza się też przemoc fizyczna.Jeśli mówić o dorosłych- to albo skrajna znieczulica,albo bardzo niezdrowa ciekawość. Ale,żeby nie było,że uogólniam-nie wszyscy na szczęście tak się zachowują.Pozdrawiam p.mamaę przedszkolaka
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 28.01.2012 19:44  
Odp:Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!!
Przepraszam,miało być:pozdrawiam p.mamę przedszkolaka
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 28.01.2012 20:42  
Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!!
Są różne rodzaje i stopnie upośledzenia umysłowego i nie można tak uogólniać. Proszę się wybrać do przedszkola integracyjnego i tam zapisać swoje INTELIGENTNE dziecko.Może nauczy się,tolerancji w stosunku do dzieci niepełnosprawnych.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 6-latka 28.01.2012 23:59  
Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!!
Do "Mamy 5-letniego Kacpra"
To okropne i nieludzkie co Pani tutaj pisze.
Jak to możliwe , że ludzie z takim podejściem i takimi poglądami żyją na tym świecie - to straszne.
Ma Pani to szczęście, że ma Pani zdrowe dziecko, ja również, ale nie każdy tak ma. Powinna Pani wspierać i pomagać ludziom, którzy tej pomocy potrzebują dzielić się dobrocią i szczęściem a nie obrażać i krytykować.
Nie wiadomo co Panią jeszcze w życiu może spotkać.Nie życzę Pani źle ale nigdy nie wiadomo
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 29.01.2012 17:54  
Odp:Odp:Odp:Odp:POMOCY!!!! Mama 5- letniego Kacpra.
Niech To INTELIGENTNE dziecko,chodzi do przedszkola integracyjnego i tam nauczy się pozytywnego stosunku do niepełnosprawnych,póki nie jest za późno.Mam tu na myśli nabranie złych nawyków i ocen od matki.Ja też mam zdrowe i mądre dzieci,ale nigdy do końca nie wiemy,co może spotkać nas lub tym bardziej nasze dzieci ! Takie "klasyfikowanie" ludzi,jakie pani uprawia tu na forum,ma swoje korzenie w ...wiadomo czym i wiadomo jak się to zakończyło dla wielu milionów niewinnych ludzi ! Doprawdy,dziwię się pani jako matce i kobiecie !? Tak poniżać drugiego człowieka ,tylko dlatego,że jest inne od wyidealizowanego przez panią,obrazu dziecka.Napisała pani,że to nie jest wina kalekich dzieci,że się takie urodziły.Moje pytanie jest takie: wg pani,to czyja jest wina -rodziców,a może jednak tych dzieci ? Takie dzielenie,klasyfikowanie czy jak,by tego nie nazwał;jest żałosne i prymitywne. Każde dziecko zasługuje na to by je kochano !
wyślij odpowiedź

Autor: mama przedszkolaka 30.01.2012 10:38  
Odp:Odp:POMOCY!!!!
Ja jeszcze słowo do "mamy 5-letniego Kacpra". Pewna mądra mama powiedziała o swoim (nawiasem mówiąc zdolnym)dziecku tak: "w przyszłości może być choćby drwalem, byle szczęśliwym". Niech pani sobie to obierze za życiowe motto.
Szanownej Redakcji dziękuję za czujność i pozdrawiam.

wyślij odpowiedź

Autor: Aga 30.01.2012 21:22  
Odp:Odp:POMOCY!!!!
Serdecznie dziękuję wszystkim mamą za odpowiedź, przyznam że troszkę mnie one "podbudowała". Oczywiście nasze przedszkole posiada oddział integracyjny ( jedna grupa) do którego moje dziecko uczęszcza, oczywiście posiada również orzeczenie o niepełnosprawności jak i o kształceniu. Nie poddamy się , będziemy bronić naszych racji i co najważniejsze naszego syna. Z całego serca dziękuję. Czytałam również inne odpowiedzi, zwłaszcza jedną. Bardzo mi przykro, że rodzice potrafią uczyć takiej "znieczulicy" swoje dzieci. Dla wiadomości "mamy 5-letniego Kacpra", gdy wysyła rodzic dziecko do grupy integracyjnej to ma świadomość, że będą tam również dzieci z problemami więc nie bardzo rozumiem skąd się wzięło Pani dziecko w takim przedszkolu, zabłądziła Pani czy może wcześniej pojęcie "integracyjna grupa" była dla Pani obca, jeśli tak to może mała porada dla Pani, poszę sięgnąć po lekturę i zapoznać się z zagadnieniami autyzm czy choroba psychiczna może wtedy zacznie Pani rozumieć pewne sprawy a nie ocenia powierzchownie innych?!!! Nasze dzieci bardzo by chciały funkcjonować tak jak ich rówieśnicy ale niestety Bóg wybrał dla nich inną drogę. Bardzo proszę, niech Pani nie ocenia naszych dzieci jeśli nie ma Pani pojęcia o problemach osób niepełnosprawnych.
wyślij odpowiedź

Autor: załamana mama 27.03.2012 16:57  
żal patrzeć
Witam,
Przeczytałam uwaznie wszystkie posty i mam świadomość, że bardzo często za agresją "zdrowego dziecka" kryją się problemy w domu. Mój syn przychodzi regularnie dotkliwie pobity , przez chłopca, który terroryzuje całą grupę. Miał uszkodzoną przegrodę nosową, zbitą stopę, pogryzienia na całym ciele, wykręconą szyję w taki sposób, że wyskoczyły mu węzły chłonne, wyrzucane rzeczy do kosza na śmieci.
Co ja mam zrobić?
Rozmawiam na bieżąco z nauczycielkami, wiem, że robią co mogą, niestety przyznają, że wobec matki są bezsilne, starają się w chwilach agresji izolować terrorystę.
Na własną rękę podjęłam próbę rozmowy z matką (warszawska dentystka), ona nie widzi problemu. Uważa, że widocznie jej syn został sprowokowany.Nie mogę patrzeć na okaleczenia mojego dziecka, ponieważ sam mimo wielu naszych próśb, aby porządnie mu oddał, nie potrafi tego zrobić.

Pozdrawiam

Załamana mama
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 27.03.2012 20:47  
Odp:żal patrzeć
Witam ! W tej sytuacji,skoro nauczycielki i dyrekcja nie radzą sobie z agresorem sprawę zgłosiłabym na policję,robiąc wcześniej obdukcję swojemu dziecku(po każdym takim incydencie) i i dołączyła do tego opinię o tym dziecku,wydaną przez nauczycielki.Mam nadzieję,że to choć trochę pomoże i wstrząśnie Mamuśką.Można jeszcze taką sprawę zgłosić w Kuratorium Oświaty-również z dołączoną dokumentacją ! Może KTOŚ (wyżej-niż tylko personel placówki w końcu obudzi się i zareaguje.Powodzenia !
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 28.03.2012 09:10  
Odp:Odp:żal patrzeć
Chciałam dodać,że szkoda iż podjęłą Pani samodzielną próbę rozmowy z matką agresora.Skoro nie odniosła ona efektu,starałabym się doprowadzić do konfrontacji( o ile jeszcze takowej nie było):Pani(matka dziecka bitego),dyrekcja przedszkola,wych.grupy dzieci,matka agresora i psycholog z Poradni PP(rejonowa dla tego przedszkola).Wydaje mi się,że w takim gronie powinno udać się wypracować jakikolwiek kompromis dla Pani dziecka.(Zanim jeszcze zgłosi Pani sprawę na policji-doniesienie na matkę agresora.)Wydaje mi się także,że ma Pani prawo domagać się od niej kosztów leczenia swojego dziecka(jeśli takowe występują).
wyślij odpowiedź

Autor: kamila 29.08.2012 11:58  
aż strach pomyśleć....
Mam małego chłopca który za parę dni zaczyna edukację przedeszkolną. Aż strach pomyśleć o tym ,że może zrobić krzywdę innym dzieciom, a nie wspomnę o rodzicach tych dzieci. Ma momenty agresji... Nie jesteśmy rodziną patologiczną, natomiast mamy taki tryb pracy, że często wymieniamy się opieką nad dzieckiem. może tutaj tkwi problem. Nastawienie ludzi do takich dzieci jest bardzo krzywdzące, jeśli segregują nas rodziców do jednej kategorii. Mam nadzieję że przedszkole będzie opatrunkiem na zachowanie mojego dziecka....
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 07.03.2013 14:57  
u nas też agresor w przedszkolu
Mam podobna sytuacje dziecko przychodzi codziennie z przedszkola i mówi że kolega jemu lub komuś innemu coś zrobił. Z wychowaczynia rozmawiałam potwierdziła że jest problem z tym dzieckiem że robi co może rozmawiała z matka efektu jednak nie widać. Pani ogranicza dzieciom czas swobodnej zabawy bo wtedy agresor najczęściej atakuje ale dlaczego maja na tym cierpieć inne dzieci. Mama mówi że sobie nie radzi więc jak sobie nie radzi to niech szuka pomocy a nie liczy na to że samo minie. Ja zaczynam się bać o swoje dziecko gdy idzie do przedszkola że kolega coś mu w kocu zrobi. Przecież coś chyba trzeba w takiej sytuacji robić a nie czekać aż stanie się jakaś tragedia przecież jedno dziecko nie może terroryzować całej grupy w przedszkolu! Mamy tu efekty bezstresowego wychowania dzieci!!!
wyślij odpowiedź

Autor: Paula 12.05.2013 20:47  
Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Drodzy rodzice- moj syn jako 4,5 latek poszedl do przedszkola (w tej chwili ma 5 lat). Jest dzieckiem spontanicznym, wesolym, dosc ruchliwym, ale nie znajacym agresji i brzydkiego zachowania. Zapisujac go do przedszkola mialam te swiadomosc, ze w grupie beda rozne dzieciaki, ale nie bralam pod uwage, ze bedzie chlopiec ktory bedzie bil (podobno cierpi na syndrom braku czucia glebokiego). Od razu upatrzyl sobie mojego syna jako worek treningowy i maly zaczal byc odbierany z przedszkola z ranami na twarzy, szyi, zdarzaly sie na brzuchu, bylo tez podbite oko, siniaki po mocnych uszczypnieciach... Interweniowalam u pani dyrektor, bylo spotkanie z rodzicami tego chlopca i za kazdym razem slyszlaam, ze dyrektorka cos z tym na pewno zrobi, ale nie robila nic. Nadszed taki dzien, ze moj syn zostal podrapany na twarzy tak, ze zostala mu blizna. Oczywiscie kolejny telefon do dyrekcji, od ktorej uslyszalam, ze rodzice wspolpracuja z psychologiem i przedszkolem i ona nie ma podstaw nawet do przeniesienia do innej grupy:/
W miedzy czasie zmienila sie pani wychowawczyni (poprzednia kompletnie sobie nie dawala rady) i juz wydawalo sie, ze problem ustal (przynajmniej nie bylo nowych ran i skarg mojego dziecka, ze zostal "napadniety" przez kolege), ale okazalo sie, ze teraz moj syn jest tym agresorem. Popycha, ciagnie za koszulki, zdarza sie, ze kogos uderzy. Jakis czas temu bylam w przedszkolu i zaobserwoalam, ze w wielu sytuacjacj jest prowokowany do takiego zachowania- w grupie na 25 dzieci, 20 to chlopcy, wiec kazdy z nich chce rzadzic. Przykre jest to, ze w tej chwili sa zlozone na moje dziecko dwie skargi rodzicow, opinia psychologa i wychowawczyni (o ktorej dowiedzialam sie z rozmowy telefonicznej pare dni temu), dyrektorka podczas rozmowy nie zaproponowala jakiegos wspolnego rozwiazania, pomocy itd, powiedziala, ze moze lepiej bedzie zmienic malemu przedszkole. Zdenerwoalo mnie to, bo kiedy ja mialam problem to zbywano mnie obietncami a tak naparwde zamiatano problem pod dywan, teraz kiedy problem jest z moim synem to chca jak najszybciej pozbyc sie go z placowki. Maly w domu jest normalnym dzieckiem- nawet jak sie zdenerwuje to najwyzej sie rozplacze, ale nikogo nie bije. Chodzimy na place zabaw gdzie jest mnostwo dzieci i nie zauwazylam, zeby wobec ktoregos agresywnie sie zachowywal.Ostatnio bedac na zakupach zostawilismy go w kaciku zabaw gdzie sa opiekunki i gdy odbeiralismy go po godzinie opiekunka powiedziala, ze byl bardzo grzeczny, ladnie sie bawil itd.
Przyznam wam sie szczerze, ze nie wiem o co chodzi w jego zachowaniu. Przyzeklam sobie, ze zrobie wszystko aby wyjasnic te sytuacje bo nie pozwole, aby zalatwiano takie sprawy kosztem dziecka. Umowilam sie z nim na wizyte do psychologa- skoro rodzice bijacego chlopca mieli takie fory to dlaczego ja mam nie miec .
Moze Wy macie jakies pomysly...
wyślij odpowiedź

Autor: Iza 13.05.2013 00:07  
Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Tak, porozmawiać z synem o jego zachowaniu w przedszkolu. I dać mu jasno do zrozumienia, że takiego zachowania nie akceptujecie bez ale (nie ma bronienia się itp. niewolno bić i koniec!). Jeżeli będzie się tak zachowywał powinien ponosić konsekwencje swojego zachowania.
Porozmawiać z chłopcem o możliwych reakcjach na zachowania agresywne innych dzieci, czyli co powinien zrobić w takim wypadku. Możecie odegrać takie sytuacje na zmianę.
Nie rozmawiać o nauczycielach, dyrekcji, przedszkolu w sposób krytyczny przy dziecku, bo on to rozumie.
Porozmawiać z wychowawczynią, powiedzieć, że przeprowadziliście rozmowę z synem, dodatkowo będzie on skonsultowany z psychologiem i spróbować ustalić, jak będziecie współpracować, jakie ona ma inne propozycje, co ona zamierza zrobić (seria zajęć przeciwko agresji dla całej grupy jak najbardziej wskazana).
Życzę powodzenia.
wyślij odpowiedź

Autor: Paula 13.05.2013 10:59  
Odp:Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Dziekuje za odzew:) rozmowy sa caly czas- zarowno ja , moj partner (nie jest biol. ojcem dziecka, ale maly traktuje go jak tate), jest wprowadzony system kar i nagrod, tlumaczymy mu na roznych przykladach co oznacza bycie grzecznym. On to wszystko rozumie,chetnie slucha. Pytalam czy jak go bije Janek to sprawia mu to bol, pokiwal glowa, ze tak, wiec wytlumaczylam mu, ze jak on zaczepia inne dzieci to je to tez boli. Pare dni temu bylam swiadkiem takiej sytuacji kiedy to moje dziecko stalo w jednym koncu sali a Janek (bijacy chlopiec) w drugim, nagle bez jakiegos powodu podbiegl do mojego syna i rzucil sie na niego z piesciami, zanim wychowawczyni zareagowala moj syn skulil sie w klebek i nawet nie potrafil sie obronic- byl zaskoczony ta sytuacja.. Czy przedszkole nie powinno brac pod uwage tego, ze taka agresja moze byc przejmowana w zachowaniu przez inne dzieci- zwlaszcza te nowe, ktore dolaczja do grupy? Wiem, ze Janek zaczepial tez inne dzieci, ale one nauczyly sie uciekac przed nim, a moj syn nie za bardzo wie co ma robic w takiej sytuacji...
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka wych. przedszkolnego z Warszawy. 13.05.2013 14:40  
Odp:Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Pisze pani cytat"Czy przedszkole nie powinno brac pod uwage tego, ze taka agresja moze byc przejmowana w zachowaniu przez inne dzieci- zwlaszcza te nowe, ktore dolaczja do grupy?Chciałabym sie doeiedziec o co pani konkretnie chodzi. Przedszkole na kazdym kroku wpaja dzieciom zasada prawidłowego wychowania i zachowania. Co pani zdaniem ma zrobic nauczyciel z dzieckiem agresywnym?Czy pani mysli,ze nauczyciel w przedszkolu stoi i si epatrzy jak dzieci sie bija a moze jeszcze dopinguje. My nauczycielki tez jesteśmy bite przez wasze dzieci. Moja kolezanka ma w grupie 4- latków chłopca, który rzuca sie z łapami na dorosłych, kopie, pluje i jak sie uda potrafi udrzyc w twarz. Jest psycholog, rodZice chetni do współpracy a dzieciak jest coraz gorszy. Co ma zrobic nauczycielka? Tłumaczy, dale przykłady z literatury na zajeciach itp.Dzieci w przedszkolu nie ucza sie agresji raczej sie wyciszaja agresje przynosza z domu. Widzimy w szatni jak dzieci traktuja rodziców.Jeśli rodzic pozwala sie bic po twarzy, przyjmuje kopniaki to takie dziecko bedzie to samo stosować w stosunku do rówiesników.Wiele osób szczególnie dzieci agresywnych pisza, że ich dziecko zaczęło bic bo nie radzi sobie z emocjami, a jak zanim przyszło do przedszkola i biło rodziców to z jakimi emocjami sobie nie radziło? Moje dzieci tez chodziły do przedszkola , nigdy nie podnisły ręki na mnie i na meża a tym samym nie biły innych dzieci.Ja na pierwszym miejscu stawiam błedy wychowawcze, kłótnie rodziców, za duzo telewizji.
wyślij odpowiedź

Autor: Paula 13.05.2013 16:06  
Odp:Odp:Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Poprzednia nauczycielka nie radzila sobie z grupa w ogole, nowa ktora przyszla jest rygorystyczna i radzi sobie z nimi doskonale, proponowalabym dokaldnie przeczytac moj pierwszy wpis, gdzie dokladnie napisalam, ze moje dziecko nauczylo sie agresji od chlopca, ktory napadal na niego codziennie. Moj syn przychodzac do przedszkola nie znal takich zachowan i do tej pory nie przejawia agresji wobec np. dzieci bawiacych sie z nim na placu zabaw, nigdy nie podniosl na mnie reki, czasami sie o cos spieramy, ale nie sa to klotnie, nie kloce sie rowniez z moim partnerem przy dziecku (zreszta rzadko dochodzi do jakichkolwiek klotni), telewizja, komputer to jest cos z czego sie korzysta i moje dziecko ma swoje ulubione bajki (np. Cars, rybka Nemo itp, gdzie nie ma agresji)i nie zamierzam mu tego zabraniac (ewentualnie moge ograniczac), bo zyjemy w 21 wieku i musi miec stycznosc z tego typu rzeczami, lubi sie uczyc ( z angielskiego w grupie jest najlepszy), majac 4 lata juz liczyl do 100 , zna alfabet i juz sklada slowa, ale nie o to chodzi ze mam sie chwalic co moj syn umie. Chcialam zwrocic tylko uwage na to, ze nauczyl sie takiego wlasnie zachowania agresywnego w przedszkolu- dla mnie nienormalne jest, ze przez okres 3 m-cy maly odbierany jest z podrapana twarza, podbitym okiem itd i mimo moich interwencji u dyrektorki, wychowawczyni nic sie z tym nie robilo...A teraz gdy moje dziecko kogos popchnie w zabawie to mowia, ze jest agresywny i chcca go usunac z przedszkola...Dyrektorka bylo na tyle bezczelna, ze w rozmowie telefonicznej nie powiedziala o co tak naparwde chodzi tylko wymyslila, ze moj syn jest spoza wroclawia i nie moze kontynuowac nauki w przedszkolu (mimo ze jest to kontynuacja i nie maja prawa go usunac wedlug regulaminu), dopiero jak zaczelam drazyc temat i nie zgadzac sie z tym co mowi dyrektorka, wyszlo o co chodzi.Chlopiec bijacy mojego syna ma orzeczenie od psychologa, ale wedlug mnie powinien trafic do grupy gdzie jest mniej dzieci (ewentualnie wychowawczyni +opiekunka)
wyślij odpowiedź

Autor: Paula 13.05.2013 16:10  
Odp:Odp:Odp:Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Dodam jeszcze tylko tyle, ze w pierwsze mojej wypowiedzi napisalam, ze o moim dziecku est opinia psychologa i WYCHOWAWCZYNI. Podczas dzisiejszej rozmowyz nia powiedziala, ze zadnej opinii nt. mojego syna nie wystawiala... Czy nie jest to troche dziwne, ze za kazdym razem dyrektorka mowi wiadomosci, ktore nie maja nic wspolnego z prawda?
wyślij odpowiedź

Autor: Iza 13.05.2013 20:18  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Moj syn nauczyl sie agresji w przedszjkolu...
Najlepiej byłoby, gdyby ten agresywny chłopiec z przedszkola trafił np. do klasy integracyjnej ale nie zawsze są takie możliwości i trzeba sobie z tym poradzić. A ma prawo pójść do przedszkola jak każde dziecko.
W ogóle uważam, że grupa 20 chłopców + kilka dziewczynek to nieporozumienie. Ale czasami tak się dziwnie złoży podczas rekrutacji.
Dzieci chodzące do przedszkola uczą się tam oprócz wielu wartościowych umiejętności, zachowań, niestety również trochę tych negatywnych. I to bardziej podatne są te młodsze dzieci. Zwykle bywa to na szczęście przejściowe.
Oczywiście zgadzam się z opinią nauczycielki wych. przedszkolnego z Warszawy, że część dzieci po prostu jest źle wychowywana w domu, a potem my nauczyciele mamy te dzieci "naprostować" no i dodatkowo zadbać o bezpieczeństwo całej grupy, co w licznej grupie jest bardzo trudne. Wielu rodziców zresztą obraża się, jak się z nimi na temat zachowania dziecka rozmawia.
W Waszym przedszkolu rodzice chyba nic nie robią tylko latają do dyrektorki, zamiast traktować ją jako ostateczność (to moje odczucie).
A co wychowawczyni mówi o synu? Czy również uważa, że należy go zabrać z przedszkola? Psycholog przedszkolny też? Ja bym poprosiła o kopie tych opinii ostatecznie masz prawo wiedzieć o wszystkim, co dotyczy Twego dziecka.
Być może zrobiłaś duże zamieszanie domagając się reakcji w sprawie Twojego syna i dyrektorka próbuje się pod byle pretekstem pozbyć "kłopotu" z przedszkola.


wyślij odpowiedź

Autor: xyz 23.05.2013 22:05  
Szansa
Przeraża mnie wiele zamieszczonych tu wypowiedzi. Jestem mamą tzw. agresora, niestety mimo wielu moich starań jego zachowanie w przedszkolu w ogóle się nie poprawia. Wkładam dużo serca i trudu w jego wychowanie jednak to wszystko na nic. Rozumiem zawzięcie rodziców dzieci poszkodowanych, ale postawcie się również w naszej sytuacji. Wydalenie z przedszkola nie rozwiąże problemu, niedługo wasze dzieci pójdą do szkoły mogą trafić dokładnie na to samo agresywne dziecko, które wyrzucone z przedszkola nie miało szansy się socjalizować i tym samym jego problem mógł się pogłębić. Mój synek jest naprawdę kochanym i otwartym dzieckiem, jednak ma straszny problem z odnalezieniem się w społeczności przedszkolnej. Naprawdę wierzę, że w końcu moje starania i oczywiście starania Pań z przedszkola przyniosą zamierzony skutek, ale na wszystko potrzeba czasu. Pobyt mojego dziecka w przedszkolu wisi na włosku, przez jednych z rodziców, dali mu 2 m-c na poprawę a później rozwiązanie umowy. To przedszkole prywatne więc z wydaleniem dziecka nie ma problemu, po prostu wypowiada się umową i tyle. Jestem załamana bo mój synek uwielbia chodzić do przedszkola, bardzo źle tylko reaguje jak któreś z dzieci próbuje zabrać mu zabawkę. Jest problemowym dzieckiem, ale nie zmienia to faktu, że wydalenie z przedszkola zrobi mu jeszcze większą krzywdę niż on robi innym dzieciom. Nikomu nie życzę podobnych problemów wychowawczych, nas też serducha bolą jak słuchamy o wybrykach naszych pociech, boli nas to że krzywdzą inne dzieci, nie wrzucajcie wszystkich do jednego wora, dajcie i tym dzieciom szanse.
wyślij odpowiedź

Autor: Zuzanna B. 24.05.2013 12:11  
Szansa
Pani xyz a pani nie wie jak boli serce matke pokrzywdzonego dziecka, gdy budzi sie w nocy bo ma koszmary senne zwiazane z przedszkolem. Kiedy na słowo przedszkola dostaje "białej goraczki"Jedyna rada udac sie z dzieckiem do psychiatry dzieciecego. Rodzicom poszkodowanych dzieci nie dziwie się, bo przez takie osobniku moja córka miała nerwicę i zaczęły trześć sie jej ręce.Wydaje się ,ze małe dziecko nie potrafi zrobic duzej krzywdy drugiemu dziecku, oj potrafi, potrafi.Widziałam juz ręke pogryziona tak gleboko,ze widac było tkanki, widzialam tak ugryziony nos,ze spuchl jak balon,pogryziony policzek, który goił sie 4 tygodnie. Jestem matka i nauczycielka i wiem jak trudno jest wszystkim stronom. Treba działac aby nie doszło do taragedii.
wyślij odpowiedź

Autor: piotrek 20.03.2014 10:59  
strach byc na tym świecie.

... Co to się porobiło na tym globie? Ochrona przestępców, współczucie dla agresywnych dzieci.... Ofiarami są Ci którzy są nieudolni i dają sobie wejść na głowę. Ja swojemu dziecku mówię, że jeśli ktoś Cię uderzy to natychmiast oddaj. Jeśli ktoć Cie ugryzie to natychmiast Ty ugryź. Uwierzcie mi, że to najlepiej działa. Czy ma ktoś watpliwości co do tego, że mały człowiek ma prawo się bronić?
wyślij odpowiedź

Autor: hhh 09.11.2014 14:12  
do szkol integracyjnych tylko i wylacznie
Problem lezy w tym, ze poradnie wydaja bardzo ogolnikowe i nic nie mowiace opinie, a szkola musi sie do tego dostosowac. Takie dziecko to nie tylko zagrozenie dla bezpieczenstwa innych dzieci ale tez zly przyklad. dzieci agresywne, dzieci niepelnosprawne umyslowo powinny byc kierowane do specjalnych osrodkow badz klas integracyjnych. W szkole masowej nikt dla nich nie ma czasu i ich problem pozostaje nierozwiazany, a czesto narasta. Po co pchac na sile dziecko gdzies gdzie sie zle czuje. Niepelnosprawne umyslowo dziecko tez czuje i w glebi zdaje sobie sprawe ze nie pasuje, widzi ze nie dorownuje innym a ztego rodzi sie agresja.
wyślij odpowiedź

Autor: Ludwika M. 09.02.2017 07:57  
Odp:do pani Asi
Dziś mam mieć zebranie w szkole w sprawie zachowania naszych dzieci w zerówce.Do tej pory nie przejmowałałam się konfliktami maluchów,ale ostatnio jedna z matek opowiedziała mi o zachowaniu jednej z dziewczynek (ma 5 lat)i namówiła 2 dziewczynki do oplucia jej córki.Drugi obraz z zerówki ,kiedy weszłam do klasy jeden z chłopczyków 5 letni dusił drugiego .Nauczycielka była odwrócona tyłem i nie mogła tego widzieć.Dziewczynka ,która namówiła jest szefową i rządzi tymi ,które nie mają osobowosci dominujacej ,są spokojniesze ,bardziej dziecinne.Moja córka ,kiedy nie ma szefowe mówi uff ..dziś nie było Kasi i okazało sie ,ze dziewczyny grzecznie bawiły się.Martwię się,że córka jest uległa i będzie pod wpływem Kasi .Jak nauczyć dziecko żeby nie dało sobą manipulować.Córka lubi po prostu bawić się głównie w kotki i pieski ,nie rozumie tego co sie wokół niej dzieje ,dopiero w tym roku zetknęła się z takim sposobem manipulacji np miała podrzec zaproszenie na urodziny ,bo szefowa nie dostała zaproszenia i ona to zrobiła ,zeby nie stracić koleżanki.Idę dziś na zebranie z pedagogiem,ale podobno żaden rodzić nie jest zainteresowany...Kiedy rozmawiałam z matką dziewczynki ,której moja córka podarła zaproszenie ,zeby przyszła na zebranie ,to powiedziała ,ze nie widzi potrzeby ,bo wychowawczyni nic jej nie mówiła i ze to moja córka wymaga wychowania nie jej(a własnie jej była jedną z nich ,która uczestniczyła w opluciu).Jezeli takie ma być podejscie matki do problemu ,to rece opadają...Jestem przetażona zachowaniem naszych dzieci jak i nas rodziców.Wydaje mi się,ze powinny być mniejsze grupy ,bo gdzie tu uczyć ,jak trzeba pilnować ,żeby dzieci nie podusiły się...P.s.nie podoba mi się miejscami sposób dyskusji na tym forum , bo rozmówcy zniżają sie do poziomu przekupek na targu zamiast szukać rozwiazania problemów .Jestem za elastycznym ,popartym wiedzą i doswiadczeniem Pani Kotarskiej.
wyślij odpowiedź

Autor: Ojciec 6 latka 16.01.2018 00:32  
Z ofiary zrób sie agresorem
Mam problem w pzedszkolu jest agresor ktory niedaje zyc dzieciom i pania matka olewa apa i dr nic niemoze przegladam fora i wszedzie pisza ze agresor jest ofiara czyli nasze poszkodowane dzieci sa jednak agresoram? Gubie sie ale chyba powiem dziecku bij to ci nic niezrobia tak to mabyc ? Ludzie co wy piszecie ja juz niewiem swiat stanol do gory nogami a jak ten prawdziwy agresor zabine to on bedzie ofir a ie dziecko co zginelo tak to tumaczycie !!!
wyślij odpowiedź

Autor: Beata nauczycielka przedszkola z 30 letnim staże 28.09.2018 18:13  
dziecko
,,Dajcie mi dziecko spłodzone przez dowolną parę rodziców i dajcie mi pełną kontrolę nad środowiskiem, w jakim będzie ono wzrastać-a sprawię,że wyrośnie na wybitnego uczonego,artystę,politycznego przywódcę,czy też,jeśli będę tego chciał,zostanie pospolitym przestępcą.,, Johan Watson
wyślij odpowiedź

Autor: Wojciech Borowski 22.10.2018 19:55  
Złe zachowanie mi by
To jest chore! Zadaję pytanie co zrobić z wychowawczynią ktora zneca sie nad dzieckiem i oczekuję pomocy w postaci kierunku prawnego. A nie opowieści o dzieciach które są w tych sportach bardzo złe. Nie ma złych dzieci są tylko osoby które je krzywdzą.
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   #     #####   #######   #####  
  ##    #     #  #    #   #     # 
 # #    #            #    #     # 
   #    ######      #      #####  
   #    #     #    #      #     # 
   #    #     #    #      #     # 
 #####   #####     #       #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp