MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
PROBLEMY NASZYCH DZIECI

Forum > PROBLEMY NASZYCH DZIECI > Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ?
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Marcin Holender 24.02.2012 23:49  
Co zrobić żeby jej Syn mnie zaakceptował ?
Witajcie

Mam na imię Marcin i mam 28 lat. W swoim życiu w stałym związku byłem tylko raz (zerwałem z nią po 8 miesiącach, bo stwierdziłem, że to tylko zastępcza kobieta - zakochany byłem w innej). Mniej więcej przez 12lat byłem "zakochany" bez wzajemności, w koleżance z dzieciństwa (teraz wiem, że to była obsesja). Może nie "zakochany" tylko sobie po prostu tak wmówiłem i żyłem z myślą, że jak mam z jakąś być to tylko z nią. Do niedawna myślałem, że będę do końca życia sam (nie chciałem się wiązać bez uczuć) i z upływem czasu moje "zakochanie" w tejk z dzieciństwa mijało. Nigdy nie miałem problemów z zapoznawaniem dziewczyn, lecz nigdy żadna mi się nie spodobała do tego stopnia, żebym stwierdził, że mogę z nią być. Tak sobie żyłem samotny przez jakieś ostatnie 8 lat, byłem samotny, lecz podświadomie chciałem znaleść tą drugą połówkę... szukałem kilka lat (co tydzień na imprezy jeżdziłem) i w żadnej się nie zauroczyłem czy zakochałem (jakieś tam przelotne znajomości z lekkimi uczuciami miewałem).

Kilka tygodni temu poznałem kobietę. Jest ode mnie starsza o 8 lat. Gdy ją zobaczyłem pomyślałem "na pewno ma męża, lepiej się na nią nie patrzeć, bo się zakocham". Nie mogłem się nie patrzeć, zakochałem się w niej od pierwszego wejrzenia. Okazało się, że nie ma męża. Jestem z nią od 6 tygodni. Mieszkamy ze sobą od 6 tygodni. Ona mi powtarza, że nie spotkała w życiu nigdy takiego faceta jak ja - jest pod wrażeniem mojego zachowania, moich słów i mnie całego. Powiedziała mi, że jestem człowiekiem, który wie o niej więcej niż ktokolwiek inny (Ona o mnie też). Codziennie rozmawiamy po kilka godzin dziennie i czujemy się w swoim towarzystwie wspaniale. Znamy się tylko kilka miesięcy a oboje mamy wrażenie jakbyśmy znali się kilka lat. Jesteśmy pewni swoich uczuć. Ja jestem stały w uczuciach :) ale Ona ma obawy, że ja się odkocham i ją zostawie. Jak jej coś opowiadam to patrzy na mnie jak zaczarowana. Tęskni za mną jak mnie nie widzi... Ona naprawde mnie kocha. Ja bez niej sobie świata nie wyobrażam... jest dla mnie wszystkim.
Może i to będzie istotne więc napiszę: według testów Ja mam IQ na średnim poziomie, ona podobno bardzo wysokie. EQ mam bardzo wysokie a ona podobno bardzo niskie. Ja prowadzę malutki warsztat stolarski (meble na zamówienie robie i nie zarabiam dużo) a Ona jest dyrektorką banku. W skrócie - ja jestem robotnikiem fizycznym a Ona pracuje w biurze;]

Ona była w kilku związkach (w tym w 2 dłuższych, takich po 3-4 lata) i jak mi o tych wszystkich facetach opowiadała to byłem w szoku. Zastanawiałem się jak mogła być z kimś na siłę i żyć w takiej atmosferze - masakra. W szoku jestem nadal, bo nie mogę sobie wyobrazić jak pokręceni ludzie na tym świecie chodzą. Gdybym kiedykolwiek zachowywał się tak jak Oni w stosunku do niej... to nazwałbym się kretynem i debilem... i chyba musiałbym sobie w zeby przywalić.
Podczas naszych rozmów (tj. jej ze mną) nie raz Ona zszokowana mówiła mi, że nie wierzy, że to jest mozliwe, że taki jestem (taki dobry). Jak czasem sobie do niej mówię coś co jest dla mnie zrokiem zapatrzonym we mnie - jakby była zaczarowana)

ja zawsze uważałem się za ideał:) i teraz mam kobietę, która też twierdzi, że jestem idealny.
Wszystko jest super i zyć bez siebie nie możemy... mamy zaplanowaną przyszłość (ja planuję - ona słucha;)... ale... no właśnie... jest jakieś ale :)

Dla mnie to żaden problem. Wiem, że sobie poradzę i nie mam żadnych obaw. Jednak Ona ma... boi się, że jej dziecko mnie nie zaakceptuje... Na obecną chwilę mieszkamy w Holandii i za nieco ponad 2 miesiące przeprowadzamy się do Gdańska do wynajętego 3 pokojowego mieszkania. Jej 5 letni syn nigdy nie widział ojca (zakładamy, że nigdy nie zobaczy - choć ryzyko istnieje) i teraz mamy bardzo ważny życiowy dylemat i nie wiemy do końca jak się zachować. Chcielibyśmy, żeby było jak najlepiej, dlatego chcemy zasięgnąć opinni różnych ludzi (także psychologów).
Ponieważ to moja ukochana decyduje w najwazniejszych sprawach ja tylko mogę jej podsunąć rozwiązania i pomóc zbudować jak najlepszy plan. DLATEGO WASZE OPINIE BĘDĄ DLA NAS BARDZO ISTOTNE :)

Mój plan jest nastepujący:
Kasia przyjeżdża do synka co 2 tygodnie na 3-4 dni (ja go jeszcze nie widziałem). Piotrek (jej synek) ma 5 latek i myśli, że nie ma taty i bardzo kocha mamę (pewnie będzie o nia zazdrosny) i Kasia boi się, że jej synek mnie nie zaakceptuje. Myślałem, żeby Kasia podczas widzeń z synkiem mówiła, że w domu do którego się z nim przeprowadzi będzie czekał na niego ktoś wyjątkowy. Ktoś kto bardzo się mamą cały czas opiekuje i będzie się też nim opiekował . Chciałbym, żebym był dla niego kimś tak wyjątkowym (bo jestem) , żeby mógł zacząć na mnie mówić "tato" (może nie od razu, tylko po pewnym czasie). Przez pierwszy miesiąc mieszkania w nowym mieszkaniu ja i Kasia będziemy mieli urlop. Myślałem, żeby Piotrusiowi zrobić niezapomniane wakacje. Chce:
- iść z nim na polowanie (taką zabawe w tropienie po lesie)- na ryby - chce, żeby jak najwięcej czasu spędzał na powietrzu ... ogólnie chcę mu zapewnić masę atrakcji i zrobić tak, żeby te dni były dla niego wyjątkowe (szkoda chłopaka bo ciocia go wychowywała - mama nie mogła bo musiała pracować - co się teraz zmieni)... chcę, żeby miał wyjątkowe dzieciństwo... Jak skończy się nam urlop wtedy ja jeżeli będzie taka potrzeba będę pracował tylko w weekendy i w godzinach w których Kasia będzie w domu a jak będę potrzebny przy pilnowaniu Piotrusia to będe sobie robił wolne (on do przedszkola nie lubio chodzić)... ja sobie porawdzę doskonale pracując w taki sposób i będę miał wielką satysfakcję jeśli będę uczestniczył w wychowaniu dziecka i będę widział jak On i jego mama są szczęśliwi... taki jest mój plan:) dla mnie bardzo prosty i wydaje mi się bardzo łatwy do wykonania (no naturalny jest dla mnie) ale Kasia ma obawy...
Ja proponuję jej rozmowy z psychologami i zasięgnięcie opinni jak najwiekszej ilości lkudzi... więc napiszcie mi co sądziecie o tej całej sytuacji ? :) Jaki mielibyście w tej sytuacji plan? Gdzie mogę zaczerpnąc informacji albo dowiedzieć się jak pownniśmy do tej delikatnej sprawy podejść? zależy nam na tym, żeby dziecko było szczęśliwe... i mnie zaakceptowało...

Mam nadzieję, że coś doradzicie :)

Pozdrawiam Was serdecznie:)

Marcin
wyślij odpowiedź


Ten wątek nie ma jeszcze opinii.

Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
  #####   #         #####   ####### 
 #     #  #    #   #     #  #    #  
       #  #    #   #            #   
  #####   #    #   ######      #    
       #  #######  #     #    #     
 #     #       #   #     #    #     
  #####        #    #####     #     
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp