MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
INNE RÓŻNE TEMATY I WĄTKI

Forum > INNE RÓŻNE TEMATY I WĄTKI > matka pod presją...ogromne wyrzuty
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Iwona Milejska 04.02.2010 09:15  
matka pod presją...ogromne wyrzuty
Witam .Bardzo potrzebuje rady ,juz nie wiem zy robie dobrze czy krzywdze tylko swojego syna.Mieszkam za granicą dlatego dziele dom z przyjaciółką.Mój syn ma 6 lat .Od jakiegos czasu skarzy sie na "ciocie".Mam mieszane uczucia.konkretnie chciała bym zapytać czego mozna wymagać od sześciolatka?czy fakt ze co rano nie wstaje na czas nnie jest nigdy gotowy do wyjscia do szkoły,(podkreslam ze od jakiegoś czasu przyjełam ze sam sie ubiera ..ma gotowe ubranie i śniadanie ).jest powodem by dostał kare?moja przyjaciółka bardzo mi pomaga ale czasem mam wrażenie że posówa sie zbyt daleko.Rzeczy których ja nie zauważam..ona widzi nadwyraz.....nie wolno mu się wygłupiać przy jedzeniu,chodzić po domu po tym jak go położe do spania...ma być gotowy do wyjscia o danej godzinie ...czy to nie za duze wymagania???? Trudno mi tutaj znaleść psychologa dlatego prosze o rade na forum.błagam o szybki odzew.dziekuje baedzo
wyślij odpowiedź


Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 04.02.2010 18:20  
matka pod presją...ogromne wyrzuty
Według mnie 6 latek owszem może i powinien się sam ubrać, ale wymaganie od niego,żeby nie spóźnił się do szkoły i na czas wstał to chyba zbyt duże wymaganie.Takie jest moje zdanie , sama jestem matką i nauczycielką od wielu lat.Widzę przecież w przedszkolu jakie 6 latki są nieporadne i potrzebują pomocy przy wielu czynnościach.Fakt moja córka jako 7 latka też musiała wstać ubrać się i iść sama do szkoły, ale często do niej dzwoniłam i sprawdzałam czy już jest gotowa.A Pani syn ma dopiero 6 lat mimo,ze to tylko rok różnicy, ale w sumie ten rok to dużo.A co do koleżanki to nie dziwię się,że się buntuje, przecież to Pani jest matką i to mamy powinien słuchać i to mama powinna radzić.Rady koleżanki nie są złe, ale ona nie ma prawa tak ingerować w wasze życie.Syn ma prawo się buntować.Może mu coś doradzić, może mu zwrócić uwagę jeżeli faktycznie naprawdę nabroi, ale ona mu rozkazuje.Mam wrażenie,że ona wami rządzi a nie widząc Pani sprzeciwu będzie posuwać się coraz dalej.Według mnie syn przeszkadza Pani współlokatorce i moja rada proszę na to nie pozwolić ja bym nie pozwoliła.Nie namawiam do kłótni, ale w delikatny sposób proszę jej dać do zrozumienia,że to nie jej dziecko.Możecie zawrzeć jakiś układ,ze syn np. o wyznaczonej godzinie idzie spać, ale powinien to usłyszeć od mamy.Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Iwona Milejska 04.02.2010 19:00  
re ;matka pod presją...ogromne wyrzuty
Dziekuje serdesznie za odpowiedż..nie napisałam wsześniej ze jestem samotna matką ,ale to chyba nie ma znaczenia w tej sytuacjiChodzi o to że nie wiem jak dotrzec do przyjaciółki.kilka razy juz rozmawiałałysmy,próbowałam jej jakoa jestem matką ale ona cały czas odwraca kota ogonem.Mówi że dziecko wejdzie mi na głowe ...nigdy ni nie jest dobrze..mam wrażenie ze robi z dziecka robota na komendy.wiele razy pokłóciłysmy sie w tej sprawie...mówi że bo niańcze jak trzylatka.Faktem jest że pomaga mi bo dowozi syna do szkoły czasem też odbiera ale jak jej wytłumaczyć że to nie daje jej prawa tak postepować .Już nie wiem co robić płakac mi sie chce kiedy nikt nie widzi.napisałam regulamin i przyklejiłam na lodówke.Są tam wypisane rzeczy których synowi nie wolno i kary np. zabranie dvd na tydzień za nie bycie gotowym do wyjście do szkoły.Połowa z tego regulaminu wyszła nie z mojej iniciatywy.boje sie ze popełniam największy błąd w zyciu ulegajac presji .Co ja mam robić ???
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 04.02.2010 19:23  
matka pod presją...ogromne wyrzuty
Tak rzeczywiście jest Pani w bardzo trudnej sytuacji- pewnie zmiana mieszkania nie wchodzi w grę.Trudno jest radzić, gdy nigdy nie było się w takiej sytuacji i to tak trudnej- z jednej strony pomoc koleżanki a z drugiej presja, nacisk.Kary naprawdę dożo nie pomoga , bo tak naprawdę to jescze małe dziecko, które potrzebuje miłości, wsparcia a nie ciągłej krytyki.Proszę Panią moja młodsza córka nie chciała się uczyć a więć wprowadziłam wiele zakazów i nic to nie dało, bo ona się tak naprawdę do wszystkiego przyzwyczaiła.Lepsze są w tym wypadku nagrody - za to,że np. był punktualny,ze odrobił lekcje bez przypominania itp.Pani jest w pewnym stopniu uzależniona od koleżanki i ona o tym wie i to wykorzystuje, ale po co to jej, przecież mogłaby być kochana ciocią a nie powinno być jej sprawą to jak Pani postępuje z dzieckiem. Wydaje mi się,bo Pani nic nie napisała,ze ona nie ma dzieci - a więc cóż ona może wiedzieć jakby postępowała ze swoim dzieckiem a może ona jest zazdrosna o to,ze Panią ktoś kocha,że dziecko obdarza mamę uczuciem.Najlepszym rozwiązaniem byłoby uwolnienie się od tej kobiety ale tak jak pisałam wcześniej pewnie jest to niemożliwe ze strony finansowej no i ważna jest pomoc. Przecież Pani syn może się buntować w ten sposób,ze nie wstanie na czas, czy w inny sposób, może nawet uciec z domu, będzie coraz starszy i problemy mogą zacząć narastać.Proszę napisać czy nie wchodzi w grę przeprowadzka, bo mi się wydaje,ze ta kobieta nie ustąpi a Pani pewnie jest zbyt uległa i nie lubi się kłócić. Wyobrażam sobie jak musi być Pani trudno.
wyślij odpowiedź

Autor: Iwona Milejska 04.02.2010 19:37  
re re;matka pod presją...ogromne wyrzuty
To prawda że czuje że jestem jej cos winna za te pomoc...i jestem uległa wiem ...ale robie tym krzywde dziecku prawda?Nie chce wyjśc na niewdzięcznice...ale juz we mnie coś pękło i nie umiem juz robic pewnych rzeczy wbrew swojemu sumieniu.A o przeprowadzce myslałam juz kilka razy....moja mama powiedziała mi ostatnio cos co utkwiło mi bardzo utkwiło mi w pamięci i powtarzam sobie to kilka razy dziennie_Dziecko na pierwszym miejscu ma być szczęśliwe a dopiero potem idealne...
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 04.02.2010 19:56  
re re;matka pod presją...ogromne wyrzuty
Ja Panią jak najbardziej rozumie i na pewno źle nie oceniam mogę naprawdę współczuć z powodu takiej sytuacji. Pani kocha syna i chce żeby było mu dobrze a z drugiej strony potrzebuje pomocy, bo jest Pani ciężko i tu jest dylemat.Syn jest za mały,żeby od niego aż tyle żądać, moje dzieci nie są ideałami, bo ja też nim nie jestem, chcę aby były szczęśliwe i żebym kiedyś gdy mnie opuszczą kojarzyła im się ze szczęściem i chętnie do mnie wracały.Może więc warto pomyśleć o przeprowadzce, jeżeli to możliwe, może będzie trudniej, ale wtedy naprawdę poczuje się Pani - panią samej siebie.Syn jest coraz starszy i wdroży się do wielu spraw, bo będzie wiedział,ze Pani na nim polega. Proszę się nad tym zastanowić.Przecież jest Pani młoda na pewno kogoś pozna a przez tą koleżankę syn może się zrazić do innych ludzi.
wyślij odpowiedź

Autor: Iwona Milejska 05.02.2010 17:40  
re re;matka pod presją...ogromne wyrzuty
Zaczynam się nad wszystkim ,całą ta chorą sytuacją ..pisze pani że syn powinien słyszeć ode mnie ze zrobił coś żle..a tymczasem częściej słyszy to od cioci.Mówi mu że zabierze albo wyrzuci mu zabawki(pewnie że nie wyrzuci ,ale on tego nie wie)...że postawi go do kąta...Kamil stał sie nerwowy .Mówi do mnie szeptem żeby ciocia nie słyszała...Kiedyś taka nie była bawiła sie z nim...śmiali sie razem...A teraz ze skrajności w skrajność.Albo przejmuje wszystkie moje obowiązki ...albo obraża sie kiedy juz delikatnie daje jej do zrozumienia że to ja powinnam np.kłasc go spac ,robić mu kolacje podawac lekarstwa czy tym podobne.Mówi wtedy że jestem wredna i niewdzięczna.Wczoraj spedziłam na zabawie z synem jakies 3 godziny..sama ..nie musiałam nawet raz go upomnieć ..był spokojny ,grzeczny i zaczełam stosować nagrody zamiast kar za wszystko.chyba działa.Ale za to "ciocia" nie odezwała sie cały dzień...czy wyprowadzka jest jedynym wyjściem??? To nie pierwszy raz jest taka burza zawsze po tem na jakiś czas sie zmienia ...ale tylko na tydzień ,dwa.Nie chodzi o finanse...bo pewnie jakoś bym sobie dała rade ...przecież mogła bym tańsze mieszkanie wynająć,tylko o to że czuje jakiś obowiązek wdzięczności więc nawet ciężko mi przychodzi powiedzieć co bym chciała co myśle co jest nie tak jak powinno...to taki szantasz emocjonalny chyba..wzbudzanie poczucia winy...nawet jeśli nic sie nie zrobiło złego to i tak obwinia sie o całe zło.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata - nauczycielka przedszkola 05.02.2010 18:31  
re re;matka pod presją...ogromne wyrzuty
Z tego co przeczytałam wnioskuję co wcześniej podejrzewałam Pani koleżanka chce zastąpić miejsce należne matce ona jest po prostu zazdrosna o względy syna, dla mnie to chore.Wykorzystuje Pani uległość.Naprawdę to tylko Pani zadecyduje jak dalej postąpi ja nie mam prawa zbyt ingerować w Pani życie.Według mnie nie powinna mieć Pani wyrzutów sumienia w stosunku do koleżanki, gdyby była w porządku to normalna byłaby wdzięczność, ale w tej sytuacji.Dziecko jest nerwowe boi się jej to powinien być sygnał ostrzegawczy.Ja porozmawiałabym z nią szczerze przedstawiła sytuację opowiedziała o swoich odczuciach i powiedziała wprost,że jeżeli się nie zmieni to będziecie musieli się wyprowadzić bo taka sytuacja nie jest normalna.Gdyby była babcią Pani dziecka czy też prawdziwą ciocią można by spojrzeć na to inaczej,łagodniej, ale to w sumie obca osoba i ta jej pomoc według mnie nie jest bezinteresowna.Widzę,ze męczy Panią ta sytuacja i źle wpływa na Was oboje.Moja rada szczera rozmowa- to Pani jest matką, pomoc jak najbardziej, ale nie przejmowanie roli matki na to nie można pozwolić.Ja sobie nie wyobrażam,żeby ktoś starał się zastąpić moje miejsce. Moja mama pomagała mi w wychowaniu starszego dziecka, ale nie rządziła nie wtrącała się w wychowanie po prostu pomagała za to teściowa chciała mi narzucać swoje "mądrości"rady których nie akceptowałam, ale nie pozwoliłam i szybko zrozumiała,ze ze mną nie wygra.Ona miała okazję wychowywać swoje dzieci a więc musiała zrozumieć, ze ja też chcę sama wychować swoje. Nie odsunęłam jej od wnuków, ale dałam do zrozumienia,ze to ja jestem matką.
wyślij odpowiedź

Autor: Iwona Milejska 06.02.2010 22:17  
re re;matka pod presją...ogromne wyrzuty
Dziękuje Pani za wsparcie ,którego bardzo potrzebuje..będe się starać poczynić kroki jeszcze nie wiem jakie ale napewno cos się zmieni ...syn jest dla mnie całym światem i nie tego nie zmieni...Napisze jak się potoczyło.Narazie mam głowe pełną i nie wiem jeszcze co zrobić
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
  #####   #######   #####   ####### 
 #     #  #        #     #  #    #  
       #  #        #            #   
  #####   ######   ######      #    
 #              #  #     #    #     
 #        #     #  #     #    #     
 #######   #####    #####     #     
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp