MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > NOWE PRZEDSZKOLE I WYPADEK
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: mama 11.10.2006 21:02  
NOWE PRZEDSZKOLE I WYPADEK
Moja 4,5 letnia córeczka spadła ze schodów idąc na rytmikę. Także nikt nic nie wiedział lub udawali że nie wiedzą, nie wiem?.Była na rytmice i na ogródku. Twierdziła że było jej niedobrze i chciała wymiotować, kręciło jej
się w głowie jak szli do ogródka, ale Pani nie powiedziała bo się bała.W domu
wymiotowała, no i natychmiast jak dziecko powiedziało że spadło ze schodów pojechaliśmy do szpitala, wiadomo co było. W szpitalu
dowiedzieliśmy się reszty, kiedy lekarz wypytywał dziecko, że szli na rytmikę i jak doszli prawie na piętro a stali jeszcze na schodach to Pani powiedziała dzieci cofamy się, bo szła druga grupa i wtedy chłopczyk za szybko się cofnął i spadła. Główką uderzyła w ścianę i poręcz a pupą w szafkę. Pytana czy
płakała stwierdziła że tak i koleżanka jej pomogła jej wstać i powiedziała Pani. Pytana dalej czy Pani przyszła do niej i pytała ją o coś twierdziła że nie było Pani i nie wie gdzie była. Wstała i poszła na rytmikę, potem na ogródek.I idąc na ogródek kęciło jej się w głowie, że nie jadła bo było jej nie dobrze. Pani potwierdziła że dziecko nie chciało nic jeść.Dlaczego przedszkola nie dbają o bezpieczeństwo dziecka. Do dziś zostały bóle głowy. Pani Dyrektor najpierw rano nas przepraszała że rozmawiając z Paniami
stwierdziły że było duże zamieszanie i chałas i nie zauważyły i nawet by nie słyszały
jakpłacze czy spadła. Zapewniała że zniosą pianino na dół itd. ale nic nie zrobiono. Następnego probowała Pani Dyrektor zmieniać fakty, broniąc personelu i siebie twierdząc że dlaczego dziecko nie powiedziało.
Odpowiedzią dziecka było że się bała tej złej Pani, ponieważ ona z nimi szła na rytmikę a
nie Pani wychowawczyni. Widziałam jak to wygląda w przedszkolu, jeżeli dziecko idzie z grupą na zajęcia dodatkowe czy religię, pani wychowawczyni ma wtedy wolne. Przy mnie wychodziła Pani z przedszkola jak dzieci miały religię i twierdziła że się spieszy bo ma krótką przerwę. A teraz twierdzą że nie wychodzą że są z dziećmi. Dlaczego pedagog kłamie, czego zamierza nauczyć dziecko, skoro po powrocie do przedszkola natychmiast zaczęto naukę dziecka że mamusia nie musi wszystkiego wiedzieć co się dzieje w
przedszkolu, rodzice nie muszą wszystkiego wiedzieć lub nie musisz opowiadać o wszystkim rodzicom.Byłam świadkiem poważnego wypadku 6 latka na ogródku, czekałam w cholu jak Pani przyprowadziła chłopca silnie krwawiącego z ust, calego we krwi i szukala chusteczek aby obetrzeć krew, potem zostawiła go w łazience samego i kazała płukać zimną wodą tak długo aż przestanie lecieć. Nikt nie dzwonił do rodziców, tylko same działały, nawet nikt nie zawiózł dziecka do szpitala, a bardzo krwawił. Ciekawe co powiedziały tamtym
rodzicom.Jak Panią się nie chce wychodzić z ogródka z dziećmi jak chcą siusiać to karzą im sikać w krzaki nie pytając czy potrafią 4 latki tak sikać. Moja córka nie potrafi, więc się cała osokała i tak mokra i brudna od
piasku ( błoto) biegała po ogródku z dziećmi. Mimo że miała ubranka na przebranie nikt
jej nie przebrał. W całych mokrych spodenkach od moczu i brudnych od piasku, który nawilgł od moczu wróciła do przedszkola, jadła obiad, odpoczywała na dywanie i bawiła się. Pani twierdzi że nic nie powiedziała. Jeżeli my z
małżonkiem widzieliśmy czarnego "diabołka" zamiast różowych spodenek i dotego mokrego to jak przez kilka godzin nikt nie widział na sali. Narażono dziecko na śmiech innych dzieci że jest mokra, że w ogródku
przedszkolnym wystawiała gołą pupę w krzakach, które były przy publicznym chodniku, Ze nie potrafi sikać w krzakach i osikuje sobie spodenki. Jeżeli były 3 panie w ogródku to dlaczego jedna nie poszła z nimi siusiu, szczegolnie jak dziecko twierdzi
wobec nas i lekarza, że była z koleżanką u Pani prosiły siusiu i Pani powiedziała że niestety nie pójdzie z nimi i mają póść w krzaki i tam zrobić. Takich różnych sytuacji z Paniami mogła bym opisać wiele tylko w samym wrześniu. Pani Dyrektor święcie broniła Pań i swojego przedszkola, nie dając
wiary dzieciom w nic co mówią.Dlaczego tak jest w przedszkolach. Z góry przepraszam inne przedszkola jeżeli u nich tak nie jest. Pedagodzy są różni. Z opowiadań innych zaczynam sądzić, że wszędzie tak jest, że to jest nagminne w przedszkolach publicznych. Dzieci między posiłkami nie dostają pić, tylko muszą czekać do następnego posiłku,
lub nam proponuje się potajemne przynoszenie w plecaku dziecka, aby po cichu się napiło, Zaznaczam że dziecko jest na całodziennym pobycie i wyżywieniu.Co sądzicie, czy dziecko powinno nadal chodzić do tego przedszkola, skoro lubi swoje koleżanki i ma przyjaciółkę za którą tęskni i płacze. Twierdzi nawet że może nie pić, chodzić mokra, i nie będzie nic mówić rodzicom aby być z dziećmi i przyjaciółką. Jeteśmy przerażeni tym że czuje się winne za upadek na schodach, że obsiusiała sobie spodenki w krzakach itd.

4 października 2005
wyślij odpowiedź


Autor: zoyka 11.10.2006 21:03  
Odp:NOWE PRZEDSZKOLE I WYPADEK
jestem w szoku. gdzie znajduje się takie przedszkole? nawet jak nie wszystko co córka mówiła jest prawdą to jednak nie mogła wymyślić tylu historii. ja też pracuję jako nauczycielka w przedszkolu i nie wyobrażam sobie by tak się zachować. w mojej placówce dzieciom pozwala się z podwórka wracać do budynku aby się załatwiły a nawet wręcz zabrania załatwiania się na podwórku. wypadki się zdarzają, ale rodzice są o nich powiadamiani,a dziecko natychmiast otrzymuje potrzebną pomoc. a na zajęciach dodatkowych obowiązkowo znajduje się nauczycielka oprócz osoby prowadzącej, bo to ona jest odpowiedzialna za grupę.( chyba że 2-3dzieci idzie na zajęcia z terapeutą, ale wtedy mamy na te wyjścia zgodę rodziców i zajęcia odbywają się na terenie przedszkola). radzę zabrać dziecko, a z przyjaciółką córki umawiać się po przedszkolu. życzę powodzenia

4 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama 11.10.2006 21:03  
wypadek

Sikanie w krzaki Pani wychowawczyni potwierdziła że nie mogła iść z nimi i rzeczywiście kazała sikać w krzaki, ponieważ były we dwie, choć dziecko twierdzi że były trzy Panie i rozmawiały. Dziecko doskonale potrafi liczyć. Wszystkie inne przypadki także potwierdzone przez Panie lub rodziców, ktorzy twierdzą " niech się Pani nie przejmuje tu uczą wszystkie dzieciaki aby nie mówiły nic o przedszkolu rodzicom" ale dzieci i tak opowiadają.

4 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: rodzic zadowolony z przedszkola 11.10.2006 21:04  
Coś mi tu nie gra

Coś mi tu nie gra w Pani opowaistkach. Tyle złych rzeczy dzieje sie w tym przedszkolu, że trudno uwierzyć. Wyglądacie na bardzo rozszczeniowych rodziców a cała ta opowieść o wypadku pachnie mi ... ( nie chcę naruszać regulaminu). Poza tym ten styl Pani pisania:chaotyczny, z błędami stylistycznymi, nie mówiąc już o błędach ortograficznych. Ja również mam dziecko w przedszkolu, jestem w trójce klasowej i muszę powiedzieć, że nieraz spotykałam takich rodziców jak państwo : przynieść nic do przedszkola, zrobić nic, tylko ciągłe pretensje, wystawanie pod przedszkolem i obgadywanie nauczycieli, krytykowanie całej pracy przedszkola. Ja nie wierzę w to co Pani pisze, to są naciągane brednie, zastanawiam się tylko w jakim celu. Przepraszam za krytykę, ale nikt przy zdrowych zmysłach w to nie uwierzy. Pozdrawaim.


wyślij odpowiedź

Autor: Monika 11.10.2006 21:04  
Trudno uwierzyć
Przeczytałam Pani komentarz i nie potrafię nic napisać. To co Pani opisuje nie mieści się w głowie. To jak historia nie z tej ziemi. Ludzie, czy naprawdę są na świecie takie przedszkoal? Proszę napisać gdzie ono się mieści. Muszę to przeczytać jeszcze raz bo nie wierze w to co przeczytałam.

5 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama 11.10.2006 21:05  
Do mamy zadowolonej z przedszkola

Jeżeli Pani nie wierzy, to informuję Panią że sprawa została skierowana do Kuratorium. To nie są brednie. Panie przepraszały nas za takie sytuacje i ciągle twierdziły, że to się nie powtórzy, niestety powtarzało się codziennie coś nowego. Jesteśmy dojrzałymi rodzicami i to nie są brednie, tylko fakty. Co do błędów, przepraszam za nie, stres i niedospanie po nocach robi swoje. Moje dziecko krzyczy po nocach, płacze i obecnie korzysta z pomocy psychologa klinicznego, ponieważ tyle błędów pedagogicznych zostawia swój ślad na psychice dziecka. W końcu nie chodzi o błędy tylko o sedno sprawy. Mam wrażenie że Pani pracuje w tym przedszkolu i dobrze zna fakty, próbując je podważyć. Może należało by zapobiegać tym sytuacjom, niż oskarżać rodziców. Pani skojarzyła fakty, i dlatego anonimowo oskarża Pani rodziców.
TO NIE BREDNIE TO POPROSTU FAKTY!!!

5 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama 11.10.2006 21:05  
Do mamy zadowolonej z przedszkola

Jeżeli chodzi o błędy w pisowni, to proszę ich także nie popełniać!!!!!.
Nie mieliśmy przymusu posyłania dziecka do przedszkola, tylko dla jej prawidłowego rozwoju w grupie i silnej potrzeby bycia z dziećmi, zdecydowaliśmy się na posłanie do przedszkola. My także mieliśmy pierwszy raz styczność z edukacją przedszkolną i jak byśmy wiedzieli że tak ona wygląda, nigdy byśmy córki nie narazili na tak poważne stresy.
My nie mamy w tym żadnego interesu jak Pani twierdzi, natomiast obecnie najważniejszy jest powrót dziecka do stanu, przed rozpoczęciem edukacji przedszkolnej.
BARDZO JESTEŚMY WDZIĘCZNI PANI PSYCHOLOG ZA POMOC DLA DZIECKA I RADY JAKIE NAM UDZIELA.

5 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama zadowolaona z przedszkola 11.10.2006 21:06  
Przepraszam

Najmocniej Panią przepraszam. Chyba się zbyt uniosłam. Nie pracuję w tym przedszkolu, nawet nie wiem gdzie ono jest. Takie rzeczy się w głowie nie mieszczą. Sama posyłam dzieciaka do przedszkola, ale to co Pani opisuje to jak historia z innej bajki. Nigdy się z takim czymś nie spotkałam, ale z rodzicami rozszczeniowymi tak i być może źle oceniłam. Jeszcze raz przepraszam, mój komentarz był zbędny. Widocznie nie wszystkie przedszkola potrafią sobie zasłużyć na to, żeby były przyjazne dla dziecka i rodzica.

5 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: Monika 11.10.2006 21:06  
Wypadki się zgłasza

Przeczytałam wszystko jeszcze raz. Pracując z dziećmi, w licznych grupach nie da się czasami uniknąć wypadku, nawet jak się dzieci bardzo pilnuje. Przeważnie jest tak, że im więcej się pilnuje to zawsze coś się stanie. W swojej karierze zawodowej też miałam kilka wypadków , niektóre nawet " pod moim nosem" .Procedura wygląda tak, że dzwoni się po pogotowie - w cięższych przypadkach , udziela sie pierwszej pomocy, dzwoni po rodzica, zapisuje się w zeszycie obserwacji godzinę wypadku, okoliczności, objawy występujące u dziecka. To również przekazuje się pani z BHP,wpisuje dokładnie w zeszycie wypadków.Wszystko ze szczegółami przekazuję rodzicowi.Lżejsze wypadki , typu stłuczenia, zadrapania, upadki, wszelkie bóle brzucha, ucha też zgłaszamy rodzicowi, a nawet dzwonimy do niego z informacją, że taka sytuacja zaistniała. Czasami jest tak, że z drobnego stłuczenia czy upadku może powstać problem, bo to jest tylko dziecko. Czasami wychodzimy do rodzicow z takimi drobnostkami, że sami się śmieją, że to nic takiego . Ale jak to mówią, lepiej na zimne dmuchać. Nie wiem dlaczego w przypadku Pani córki było inaczej. Wygląda to tak, jakby Panie z przedszkola się Państwa bały.Jak czytam Pani wypowiedzi to od początku tam coś się działo. Zaczęło się od długiego pobytu dziecka w maluchach, potem po sikanie na dworze a teraz jeszcze ten wypadek.Te relacje od początku układają się bardzo źle. Być może Państwo zbyt impulsywnie na wszystko reagowali, ze zbyt dużymi pretensjami? Nie wiem. Ale to nie przekreśla faktu, że upadek córki powinien być zgłoszony. Trudno w to uwierzyć, że w przedszkolu jest aż tak zła sytuacja, że dziecko musi być pod opieką psychologa klinicznego. Tych problemów nawarstwiło się mnóstwo, życzę powodzenia w ich rozwiązaniu i może trochę wyrozumienia dla nauczycielek. Choć to będzie pewnie trudne, bo teraz to już emocje biorą górę. Wiem, że to trudne ale nie chce się wierzyć,że aż tak bardzo chciały zaszkodzić dziecku.Tak na marginesie dodam, że nigdy jako nauczyciel nie chciałabym czegoś takiego przechodzić. Proszę napisać jak to wszystko się zakończyło.Do zobaczenia.

6 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama 11.10.2006 21:07  
Pani Moniko

Bardzo dziękuję za, zawsze cenne rady!!!. Zawsze spokojnie rozmawialiśmy w przedszkolu, bez robienia afery i mam wrażenie że chyba zbyt spokojnie wszystko przebiegało, kończyło się na obiecankach, my wierzyliśmy itd przez miesiąc. Zależało nam dobrych stosunkach z Paniami,ponieważ córka pragneła być z dziećmi. Wiem że rodzice tam milczą, ponieważ za wszelką cenę chcą utrzymać dzieci w przedszkolu, może nie mają co z nimi zrobić, może dlatego że prawie cala grupa to 5 godzinne dzieci i koszty opłat dla rodziców mniejsze, większość to niepracujący rodzice, mający w domu mniejsze dzieci. Rozumiem i tych rodziców, ale taka sytuacja jest niekorzystna dla dzieci całodziennych. Nie mam żalu o to że spadło ze schodów, to może się zdarzyć wszędzie, ale że nikt nie wiedział i nas nie poinformował, choćby dla dobra dziecka i jego bezpieczeństwa, lub okłamywanie rodziców i zatajanie.Liczyliśmy na współpracę w obydwie strony, a nie tylko z jednej. Nie należymy do "marudzących" rodziców, zawsze prosiliśmy grzecznie aby takie sytuacje się nie zdarzały i na tym się kończyło.
Może rzeczywiście Pani Dyrektor młoda, chciała by jak najlepiej, ale brak doświadczenia na tym stanowisku powoduję nie umijętność rozwiązywania problemów.
Uważam jako rodzic, że powinna zorganizować spotkanie z Paniami i nami wspólnie i wyważyć sytacje, i spróbować znależć sposób na wyeliminowanie tego, co się zdarza.
Znam sytuację braków kadrowych, zmęczenia Pań tyloma dziećmi w grupie, dobrych i złych dni, ale dlaczego kosztem dzieci.

6 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: mama 11.10.2006 21:07  
Do Pani Moniki
Nasza córeczka nadal jest pod opieką psychologa. Decyzją Pani psycholog jest wstrzymanie narazie do Lutego 2006 jakigokolwiek pójścia do przedszkola, ze względu na dobro dziecka. Nasza córeczka nieufa narazie nikomu poza nami. Wogóle zamyka się w sobie jaktylko by padła rozmowa oprzedszkolu (nawet u Pani psycholog)
Jest nam bardzo ciężko w obecnej sytuacji. Wszyscy pracujemy nad tym aby powróciła do nas w takim stanie jak przed edukacją.
PANI ZASADY PROWADZENIA DZIECI SĄ TAKIE O JAKICH MARZY KAŻDY RODZIC DLA SWOJEGO DZIECKA.
Szkoda że nasza córeczka nie trafiła na takich. Sprawę przekazaliśmy do Kuratorium i oczekujemy na odpowiedź.
Winimy siebie, że wcześniej nie zorientowaliśmy się jak jest faktycznie w przedszkolu, liczyliśmy się że będą wspomagać nasze dziecko w rozwoju. Po drugie tak bardzo pragnęła być z dziećmi i ze względu na te fakty i dobro dziecka podjeliśmy taką decyzję, mimo że lekarz nam mówił, abyśmy się zastanowili. Wybraliśmy dobro dziecka a jednocześnie tym dobrem zaszkodziliśmy jej. SAMI MAMY WYRZUTY SUMIENIA, ŻE TAK BARDZO ZAUFALIŚMY PEDAGOGOM NASZEGO DZIECKA.
TERAZ NAM SERCE PĘKA JAK PATRZYMY NA NASZĄ CÓREŃKĘ. OBECNIE MAMY "INNE" DZIECKO TJ. SMUTNE, ROZCZAROWANE, ZAWIEDZIONE I NIEUFNE.
Pokladamy nadzieję w Pani psycholog, ktora poswięca się i bardzo stara się pomóc jej. Nadal jest w trakcie terapii, są małe zmiany na lepsze, ale jeszcze daleka droga.
10 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: Monika 11.10.2006 21:08  
Ciężko to pojąć
Trudno w to uwierzyć, że przedszkole mogło tak źle wpłynąć na dziecko. Nie wiem jak można tak pracować, żeby aż tak zrazić dzieciaka. Jak już kiedyś wspominałam Pani jestem nauczycielem wymagającym ale nawet mimo tego nigdy nie miałam przypadku, żeby dziecko nie chciało chodzić do przedszkola.Do tej pory odwiedzają mnie w przedszkolu dzieciaki, które opuściły jego mury kilka lat temu. Rodzice są wdzięczni za dobre przygotowanie dzieci do szkoły i cenią sobie to, że byłam wymagająca bo dzięki temu dzieciaki się dużo nauczyły i chwalą sobie rownież wymagających nauczycieli w szkole.Ja się tak trochę tłumaczę i usprawiedliwiam, bo czasami się zastanawiam czy nie jestem zbyt " ostra" ale dzieci się nie skarżą, są ze mną związane, mówią, że mnie lubią więc chyba im to odpowiada.One iwdzą kiedy można ze mną żartować, a kiedy należy być poważnym. Należy to wszystko wypośrodkować, do każdego dziecka podejść indywidualnie. Są dzieci do których można mówić nieraz sto razy i one nie reagują, czsami trzeba powiedzieć do nich trochę głośniej, co i też przyjmą na zasadzie ( tu mi wleciało a tam wyleciało ). Ale są dzieci bardzo wrażliwe, gdzie trzeba wyważyć każde słowo mówione do nich, bo reagują płaczem, histerią. To trzeba wszystko czuć, dobrze poznać dziecko, wiedzieć jak z nim postąpić, żeby nie doprowadzić do takiej sytuacji, jak w przypadku pani córki.Ja bardzo nie lubię sytuacji, kiedy dziecko np.przychodzi rano i płacze. Zaraz sobie myślę, że pewnie nie chce chodzić do przedszkola, że może ja coś zrobiłam nie tak jak trzeba. Zaraz drążę temat, wypytuję, staram się dowiedzieć co jest powodem. Zazwyczaj są to jakieś drobnoostki, lub jak to się mówi: " muchy w nosie". Szkoda, że w przypadku pani córki tak się to wszystko potoczyło. Sama mam dziecko w przedszkolu, początki ( jak to każdy trzylatek ) miało ciężkie, jednakże teraz bardzo lubi swoje przedszkole i panie. Wstaje z ochotą, opowiada co robili, śpiewa piosenki, po prostu lubi do niego chodzić.Tego też życzę państwu i córce. Tylko niech pani już nie posyła dziecka do tego samego przedszkola. Lepiej poszukać inne, sprawdzone przedszkole, polecone przez, np. przyjaciół. Po co ma sobie dziecko przypominać złe chwile. Nawet my dorośli nie lubimy wracać, przebywać w miejscach w których nam bylo źle, lub z którymi mamy przykre wspomnienia. Pozdrawiam

11 pa+dziernika 2005
wyślij odpowiedź

Autor: pedagog 07.11.2007 17:41  
mamo!
dlaczego lekarz miał obawy aby posłać twoje dziecko do przedszkola. Czy wcześniej nie zauważyłaś żadnych symptomów, że coś się dzieje złego, dlaczego je lekceważyłaś. A teraz o wszystko obwiniasz innych.Dlaczego nie reagowałaś wcześniej tylko czekalaś aż dziecku potrzebna jest pomoc psychologa??????
wyślij odpowiedź

Autor: Małgorzata,Jacak 28.01.2008 14:39  
Pomocy!!!
Mam brata który ma 3,5 lata .On nadal sika do pampersa i pieluch na widok nocnika wpada w szał.pomocy.
wyślij odpowiedź

Autor: 678u79y6544 28.01.2008 14:41  
yuyiuoyhyt7
0=ioiytguti
wyślij odpowiedź

Autor: Janina Kowalska 29.03.2009 03:26  
Danusia
Po tym co przeczytałam wcale mnie nie zdziwiło bo nigdy bym dziecka nie posłała do państwowego przedszkola choć to co Pani mama dziewczynki
opisuje to tamta pani nauczycielka widocznie nie
jest z powołania i nie wie że podstawą w pracy w przedszkolu jest zapewnienie dzieciom
bezpieczeństwa.Są prywatne przedszkola nie
wszystkie bardzo drogie i o wiele bardziej starają
się panie o dobro dziecka sama tego doświadczyłam
z moim dzieckiem.
wyślij odpowiedź

Autor: zawiedziona 16.04.2009 13:36  
prywatne lepsze od publicznego?
Moje dziecko też chodziło do przedszkola prywatnego (prowadzonego przez siostry) ale... Nasze dziecko nie chciało opowiadać o przedszkolu i siostrach. Sprawa się wyjaśniła dopiero jak dziecko skończyło tam edukację. Okazało się, że siostra karała niemal za wszystko (krzyk, szarpanie, poniżanie z biciem włącznie, niemal doszukwanie się diabła w dziecku). Cóż, nie każde prywatne przedszkole jest takie dobre, nawet jesli dysponuje pięknymi salami, sprzętem dydaktycznym, itp. Często przedszkola publiczne z gorszym zapleczem mają lepszy personel i traktują nasze dzieci jak ludzi a nie źródło dochodu. Być może są prywatne przedszkola gdzie szanuje się dziecko i uczy zgodnie z planem MEN ale po tym co moje dziecko (po terapii) mi powiedziało mam duże zastrzeżenia do tego typu placówek.
wyślij odpowiedź

Autor: MAMA MIA 17.04.2009 01:07  
Zderzenie
Mam problem i nie wiem jak powinnam postapić. Moze zacznę od tego że moje dziecko w tym roku było 13 dni w przdszkolu - raz ze względu na przyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola a dwa na zaistniały trzy tygodnie temu wypadek.
Dodam że chodzi o przedszkole prywatne.
Sytuacja: mała sala, trzy panie dzieci siedzące i czekające na film i dwóch biegających chłopców. Duży chlopak wpada z całym impetem na malego. Płacz. Lekarstwo - ciasteczko, położenie na stole. Pierwszy telefon dostałam przed 12 że coś takiego sie wydarzyło, mnie zatkało bo dzieciak poszedł akurat pierwszy raz po dwu i pół tygodniowej przerwie do przedszkola, potem pani stwierdziła że jeszcze godzinkę poobserwują. Po godzinie zadzwoniła że jest OK. Przed 16 dostaje telefon że jest coś nie tak bo pani od angielskigo go przytuliła a syn zawył z bólu. Od razu poszłam po niego i od razu stwierdziłam że jest coś nie tak: mial wypieki, ciepłe czolo, i niemógł podnieść ręki do góry. Wg pani zachowywał się normalnie i wszystko raczką robił - bo miał ją opartą o blat. Od razu pojechałam z synem na ostry dyżur i okazało się że ma złamany obojczyk. Ze względu na następną trzytygodniową nieobecność w przedszkolu poprosiłam panią właścicielkę o potrącenie z czesnego tych dni. Dostałam odpowiedź że się nie da. Po pierwsze to i tak dostanę odszkodowanie z NNW, a po drugie przedszkole nie ponosi za to wydarzenie żadnej odpowiedzialności bo nie było zaniechania ze strony wychowawcy. Czy jest ktoś, kto tym razem przyzna rację po stronie przedszkola??? Czy TRZY panie to jest za mało żeby dać radę dwójce chłopców prawie pięcioletnich???
Czy panie powinny wezwać lekarza?
Czy powinnam płacić za nieobecność syna w przedszkolu z powodu tego wypadku?
Nadmienić jeszcze chcę, ze ani w umowie, ani w regulaminie nie jest opisane żedne postępowanie w takich sytuacjach.
Bardzo proszę o pomoc!!!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: kaka 19.06.2010 01:06  
Bzdury
A co te Panie miały zabronić się dzieciaczkom bawić?
To byś pisała że zołzy tylko by dzieci [rzy stolikach trzymały
Bzdury i tyle...
wyślij odpowiedź

Autor: Ewa 19.06.2010 10:22  
Zderzenie
To zaopiekuj się nim sama.
wyślij odpowiedź

Autor: Sylwia K. 20.06.2010 16:30  
Odp:NOWE PRZEDSZKOLE I WYPADEK
Nauczycleka nie musiała kłamać w trakcie religii- ma "okienko"- więc ma prawo wyjśc z placówki. To Pani zadanie aby nauczyć dziecko aby mówiło gdy coś mu jest nie tak np. gdy go coś boli. A swoją drogą Pani powinna przyłożyć sie do ortografii.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 24.05.2011 23:50  
Odp:Coś mi tu nie gra
Za przedszkole sie płaci oraz podpisuje sie z nimi umowe więc mają obowiązek zająć sie dzieckiem.A takie przedszkola są i to jest głupota dyrektorek a nie rodziców.Jak pani nie zna sie na prawie to wyjaśniam pani że pracownicy przedszkola w czasie pobytu dziecka w przedszkolu odpowiadają za to dziecko a zaniedbanie jest karalne.
wyślij odpowiedź

Autor: hahah CALA prawda 18.06.2011 14:09  
Odp:Coś mi tu nie gra
BRAWO!!!!
Skoro jest tak strasznie w niektórych przedszkolach dlaczego już minute po otwarciu są w nich dzieci i siedzą do końca - rodzicow którzy wcale nie pracują cały dzień, TYLKO tych z najwiekszymi wymaganiami ale nie DO siebie TYLKO innych !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
  #####   #        #######   #####  
 #     #  #    #   #        #     # 
       #  #    #   #        #     # 
  #####   #    #   ######    ###### 
 #        #######        #        # 
 #             #   #     #  #     # 
 #######       #    #####    #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp