MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Mama 5 letniej slicznotki 30.10.2007 19:50  
Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
16.10.2007 r moja 5 letnia coreczka złamała obojczyk w przedszkolu, wychowawczyni która w tym momencie opiekowała sie dziecmi miala pod swoja opieka tylko 10 dzieci. Kiedy do mnie zadzwonila z informacja ze moje dziecko sie przewrocilo i bedzie mialo "prawdopodobnie" bo tak to okreslila simiaka na glowie natychmiast sie udalam po coreczke to co zobaczyłam to nie był siniak, nad prawym okiem obok skroni miala ogromnego guza wraz ze zdartym naskorkiem a bezposrednio pod okiem zdarta skore, nie ruszala prawa raczka i nie chciala wstac na nogi, na pytanie jak to sie stalo uslyszalam, ze dwojka dzieci biegla i zderzyla sie czolowo. Nikt nie zaproponowal mi wezwania pogotowia ani zadnej konkretnej pomocy, druga z przedszkolanek powiedziala tylko, zebym zobaczyła co z raczka bo moja coreczka nie chciala nia ruszac. Wzielam coreczke na rece ale nie bylam wstanie jej zaniesc do domu i wezwac pogotowie, zadzwonilam do meza i poprosilam go aby natychmiast przyjechal pod przedszkole opisujac mu jak wyglada nasza coreczka. Maz przyjechal i wezwal pogotowie oraz poszedl do przedszkola zadac pytanie jak doszlo do takiego wypadku. Dostal ta sama odpowiedz co ja, tylko z ta roznica, ze jemu powiedziano, ze dzieci bawily sie pod drzewem gdzie jest trawa i ze tam doszlo do zderzenia czolowego dwojki dzieci. A moja coreczke boli reka bo mogla uderzyc sie o kasztany. Po przybyciu do szpitala okazalo sie, ze na szczescie nie ma wstrzasu mozgu ale obrazenia glowy byly duze i ze ma zlamany obojczyk ze skroceniem na 1,5 cm. Na pytanie lekarza jak doszlo do tego wypadku powiedzielismy wersje pan przedszkolanek na co lekarz odpowiedzial, ze obrazenia coreczki wskazuja, ze uderzenie bylo od boku i ze musiala calym ciezarem ciala upasc na bardzo twarde podloze. Taka tez wersje opowiedziala nam nasza coreczka. Pani przedszkolanka kontaktowala sie z nami telefonicznie i pytala o zdrowie naszej coreczki. W jednej z rozmow z pania przedszkolanka poinformowalam ja, ze wersja zdarzenia ktora mi przedstawila rozni sie od wersji ktora opowiada moje dziecko i od obrazen jakie odnioslo, oraz przedstawilam jej wersje mojej coreczki i tu popelnilam widac duzy blad bo teraz po przeczytaniu protokolu z wypadku okazuje sie, ze wersja zdarzenia jest juz calkiem inna niz nam przedstawiana i ze to ja ponoc odmowilam wezwania pogotowia. Zastanawiam sie caly czas dlaczego pani przedszkolanka mimo, ze obrazenia na glowie mojego dziecka byly duze nie wezwala pogotowia aby miec pewnosc, ze moje dziecko nie doznalo wstrzasu mozgu, lekarzem nie jest, wiec pewnosci miec nie mogla i dlaczego teraz zmienila swoja wersje i mowi, ze to ja odmowilam wezwania pogotowani mimo, ze taka propozycja nie padla z ust pan przedszkolanek a my wezwalismy pogotowie. Dlaczego tak trudno jest sie przyznac, ze nie widziala zdarzenia i ze wpadla w panikie. Ja dowiedzialam sie od sasiadki, ze w tym przedszkolu nie jest to pierwszy przypadek zlamania obojczyka, szkoda tylko, ze dowiedzialam sie tego po wypadku mojej coreczki a nie wczesniej.
wyślij odpowiedź


Autor: nauczycielka 02.11.2007 23:37  
wypadek
obowiązkiem nauczycielki było natychmiastowe wezwanie pogotowia, Pani przecież przyszła po wypadku, dowiadując się o nim przy odbiorze dziecka. Czy w ogóle nauczycielka była przy tym wypadku?Jeżeli nie zgadza się Pani z treścią protokółu i widzi Pani że treść jest zafałszowana (niezbieżność faktów) to trzeba porozmawiać z dyrektorem, a jeżeli i to nie pomoże to z kuratorium, Pani dziecku należy się odszkodowanie!
wyślij odpowiedź

Autor: ULKA 03.11.2007 16:40  
WYPADEK
A ile ma Pani tych "ślicznotek" w domu. Ja mam w grupie 26 "ślicznotek" i to jedno lepsze od drugiego. Dzieci jak to dzieci biegają, ganiają sie, wchodzą tam gdzie nie wolno. Oczywiście wszystkie wiedzą jak należy się zachować ale jest to bardzo rzadko przestrzegane. A czy Pani jako dziecko nigdy się nie wywróciła, nie nabiła guza.
A poza tym jeśli nie odpowiada przedszkole do do LALUNI płatna niania a nie zbiorowisko niegrzecznych dzieci, które biegają i wpadają na "ŚLICZNOTKĘ".
wyślij odpowiedź

Autor: nauczyciel pracujący w przedszkolu 07.10.2008 21:56  
wypadek
Drażni mnie slowo "przedszkolanka". Czy do nauczyciela pracującego w swietlicy mówicie świetliczanka ,nauczyciela chemii chemiczka(chemiczanka) ? Nauczyciel pracujący w przedszkolu to nauczyciel posiadający wykształcenie najczęściej wyższe pedagogiczne w zakresie wychowania przedszklnego lub wychowania przedszkolnego I nauczaniA początkowego
wyślij odpowiedź

Autor: K.S. 13.10.2008 19:37  
Odp:WYPADEK
ha ha ha ha dobra jesteś....tak polecaj większej ilości matek a nikt dzieci do przedszkola nie odda o i wtedy nie będziesz taka mądra, bo nie będziesz miałą gdzie i z kim pracować. A skoro dzieci jak to dzieci biegają itd. to panie przedszkolanki jak to przedszkolanki powinny pilnować i to ostro, jesteście tam od tego jak dupa od srania, za to wam płacimy
wyślij odpowiedź

Autor: K.S. 13.10.2008 19:38  
WYPADEK
moja powyższa wypowiedź adresowana była do ULKA
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 13.10.2008 20:53  
Wypadek w przedszkolu
Czy naprawdę anomimowość wyzwala u niektórych takie chamstwo? Czy takim chamem jest się na codzień? Ech, zostawmy to, bo szkoda klawiatury.

Do rzeczy.
Wypadek to z definicji wydarzenie nieoczekiwane. Zdarzyć może sie zawsze i wszędzie. Chociaż prawdą jest, że niefrasobliwośc, brak przewidywania następstw będzie sprzyjało większej ilości wypadków, ale to odrębny temat. Każde przedszkole, szkoła i inne instytucje edukacyjno-wychowawcze MUSZĄ mieć opracowany tzw: algorytm postepowania w razie wypadku. Tam szczegółowo rospisane jest jak się postępuje, kogo powiadamia, w jakiej koleności. Bewzględnie natychmiast muszą być powiadomieni:rodzice, dyrektor placówki, BHP-owiec, a w razie poważniejszych wypadków:pogotowie, organ prowadzący, organ nadzorujący.
Niemożliwym jest fakt, że nastąpiła rozbiezność w opisie przebiegu wypadku. Cóż to oznacza? Nie było nauczycielki na miejscu zdarzenia? Coś chce się ukryć? Wszyscy działają w placówce na oślep i nikt nie jest pewmy tego co się stało?
Proszę umówić się z dyrektorka przedszkola na poważną rozmowę, warto równiez powiadomić o zdarzeniu i jego konsekwencjach organy:prowadzący i nadzorujący.

wyślij odpowiedź

Autor: Anna 13.10.2008 20:54  
Odp:Wypadek w przedszkolu
Przepraszam za literówki, oczywiście: "ROZPISANE"
wyślij odpowiedź

Autor: Kasia 13.10.2008 21:22  
Do nauczycielek wypowiadających sie w tym temacie
Czy jesteście Panie pewne, że w wypadku podejrzenia złamania ręki, należy wzywać pogotowie? Przyznam, że w naszym przedszkolu dziecko złamało rękę w zeszłym roku, przyjechał rodzic, ale,że nie był w stanie zawieżć go do szpitala, zawiozła ich jedna z nauczycielek (była już po pracy). I wszystko było w porządku. My nie mamy dyrektora na miejscu (jesteśmy zespołem szkół, a przedszkole mieści się w osobnym budunku), ale przyszedł, gdy go zawiadomiliśmy i nic takiego nam nie nakazał. A przecież dyrektorzy są doskonale przeszkoleni w zakresie BHP. Widzę teraz, ze "nasi rodzice" to prawdziwe skarby. Nie mieli do nas zadnych pretensji. Dziękowali za pomoc i stwierdzili, ze przecież w takiej dużej grupie ruchliwych dzieci, wszystko może się zdarzyć. Oczywiście spisaliśmy póżniej protokół, a po zakończeniu leczenia rodzicm wypłacono odszkodowanie.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 15.10.2008 09:30  
Pogotowie
Kasiu!
Ja jednak będę trwała na stanowisku, że pogotowie w takiej sytuacji jest konieczne. Chciażby po to, żeby fachowo zabezpieczyć złamaną rękę. Małe dziecko jest ruchliwe, do tego po wypadku może zachowywać się nawet troszkę histeryczne - ma prawo: jest wystraszone, obolałe.
Ja bałabym się, że w transporcie prywatnym mogłoby dość do wtórnych uszkodzeń.Ja zrobię swoje, niech lekarz zrobi swoje.
Może rzeczywiście przesadzam, ale wolę nadgorliwość, niż niedopilnowanie czegoś.
wyślij odpowiedź

Autor: Kasia 15.10.2008 17:28  
Odp:Pogotowie
Rzeczywiście Aniu, masz rację z tymi wtórnymi urazami - może przecież dojść do przemieszczenia. Chodziło mi tytaj o to , czy jest rzeczywiście taki wymóg, bo ja o tym nie słyszałam, a czytałam też inny wątek, gdzie rodzic domaga się odszkodowania od nauczycielki , tylko dlatego, że pogotowia nie wezwała.
Gdyby to był uraz głowy, taki, ze byłoby podejrzenie wstrząsu mózgu, to dzwoniłybyśmy po pogotowie, ale z PODEJRZENIEM złamania, to jakoś nie wydawało nam się to konieczne (ani nauczycielkom ani dyrekcji).
Teraz widzę jednak, że trzeba być bardzo ostrożnym - zarówno w trosce o zdrowie dziecka, jak i o własny spokój psychiczny.
wyślij odpowiedź

Autor: AGNIESZKA 10.10.2010 10:39  
Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
po pierwsze - nauczyciel wychowania przedszkolnego- z wykształceniem wyższym, najcześciej mgr. nie rozumiem tej całej nagonki na nauczycieli. W każdej placówce jest cała masa rozbrykanych dzieci i bardzo czesto zdarzają się urazy więc jeżeli rodzic chce tego uniknąc zawsze może zatrudnić naianię - najczęściej bez wykształcenia pegagogicznego, ewentualnie po maturze, która może łaskawie ugotuje jakiś obiad za dopłatą... koszt takej pani to conajniej 1200 zł na miesiąc. także rodzice - POWODZENIA
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka przedszkola 10.10.2010 15:50  
Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
Wiesz co Agnieszko atakują nas osoby, które nie radzą sobie z rolą matki i ojca i w ogóle z życiem. Cała frustrację, żal, niezadowolenie muszą na kogoś zrzucić no np. na nauczycieli.Do przedszkola przyprowadzają poobijane, podrapane, pokaleczone dzieci, tłumaczą się tym,ze tak trudno malucha dopilnować i to normalna sprawa, ale kiedy wydarzy się wypadek mimo,że nauczyciel ma pod opieką 25 czy więcej dzieci a do tego zero pomocy, to oczywiście dochodzi wg nich do strasznej "zbrodni". Jak można było nie dopilnować dziecka i zaczyna się oskarżanie: a to siedzą na ławkach a to plotkują, a to piją kawę itd.Nic nie poradzimy na ludzką podłość, brak obiektywizmu, głupotę.
wyślij odpowiedź

Autor: lalalal 16.10.2010 22:19  
Odp:Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
wypadki zdarzaja sie wszedzie i nie da sie ich uniknac!!!i nie jest to niczyja wina, a tymbardziej pani przedszkolanki!!!(co za nazwa , przedszkolanka!!!)nauczycielki nie sa jakimis minsterami, krore maja oczy dookola glowy!!!
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka przedszkola 17.10.2010 19:08  
Odp:Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
No właśnie, kiedy w domu matka pod opieką czasami ma tylko jedno dziecko często dochodzi do wypadków.W przedszkolu zaś kiedy nauczycielka ma pod opieką 25 dzieci, nikogo do pomocy, dzieci różne, czasami mam wrażenie ,że są z piekła rodem, no i kiedy jeden drugiego podrapie, czy zderzą się głowami i pozostanie guz, wtedy jest afera i pretensje. A co afera otóż jak pani w przedszkolu śmiała nie dopilnować, tylko,że pani nie wie który dzieciak w którym momencie jeden zaatakuje drugiego, kto się przewróci, czy potknie o coś, ale drogie mamy i tatusiowie tego nie rozumieją. Jedyną metodą byłoby chyba wiązanie dzieci (oczywiście to żart). Tam gdzie są dzieci zawsze były, są i będą drobne wypadki, tego nie da się uniknąć.Rozcięta głowa w domu to nic takiego, ale nabity w przedszkolu guz to zbrodnia.
wyślij odpowiedź

Autor: beata bujanowicz 17.11.2010 12:59  
pedagog wiedzą, przedszkolanka sercem
Witam:)
Prowadzę przedszkole w małej miejscowości i niedawno mieliśmy wypadek.Jedno z dzieciaczków uderzyło ręka o ścianę. Po prześwietleniu okazało się,że ma pękniętą kość. Uderzenie nie wróżyło nic złego, ale na wszelki wypadek zadzwoniłam do rodzica.Mama malca nie mogła wyjść z pracy. Zapytałam więc, czy mogę zabrać własnym autem Jasia do lekarza. Wdzięczna zgodziła się. Po wstępnych oględzinach lekarz unieruchomił rączkę i zalecił wykonanie prześwietlenia po odebraniu dziecka z przedszkola oraz podał dziecku lekkie środki przeciwbólowe. Jaś marudził jeszcze trochę, ale moje pracownice p. Marta i Karolina tuliły go i pocieszały na zmianę, nawet dostał żelki.Kiedy mama przyjechała po niego bardzo nam podziękowała, chociaż oczywiście była mocno zdenerwowana.Jaś ma rączkę w gipsie, a ja po poinformowaniu tow. ubezp. i spisaniu protokołu przygotuję dokumenty potrzebne do pobrania odszkodowania przez rodziców. Mam wykupione dodatkowe ubezpieczenie NNW i OC.Piszę o tym tak dokładnie, bo myślę, że wszystkie osoby uczestniczące w tym zajściu zachowały się wzorowo. Myślę też, że tak naprawdę nie potrzebne są jakieś konkretne przepisy, jeśli wykażemy minimum zdrowego rozsądku, a przede wszystkim będziemy mieli odrobinę miłości dla drugiej osoby, trochę taktu i wyrozumiałości. Dziękuję tu więc moim "dziewczynom",Jasiowi i jego rodzicom, że wykazali tak dużo powyższych cech. A swoją drogą, kochani pedagodzy przedszkolni!!! nie obrażajcie się na słowo Przedszkolanka. Mam 40 lat a nie od 3-do 5-ciu i gdybym miała kogoś pokochać, uwielbiać i szanować to wolałabym zdecydowanie przedszkolankę przytulankę,a nie pedagoga.Bądźcie więc może w rozumie pedagogiem, a w sercu przedszkolanką? Pozdrawiam wszystkie cudowne przedszkolanki z wykształceniem pedagogicznym:)
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka wychowania przedszkolnego 17.11.2010 15:52  
Odp: pedagog wiedzą, przedszkolanka sercem
Mm 45 lat, od 24 lat pracuję w przedszkolu. Lubię swoją pracę, dzieci lubią mnie, nie brakuje im czułości z mojej strony. Natomiast nie lubię słowa przedszkolanka, a jeszcze jeszcze przytulanka, kojarzy mi się to ze szmacianą lalką nie ciekawa nazwa. Nie jestem przedszkolanką nie nazywam się pedagogiem, jestem nauczycielką.Chciałabym, aby do dotarło do ludzi i zaczęli zauważać,że my także mamy wykształcenie a nasza praca jest bardzo ciężka. Niestety dla większości przedszkolanka to ktoś gorszy od nauczycielki, ktoś kogo nie trzeba szanować, ot taka ciocia, niańka, opiekunka - jaka tam nauczycielka. Taka jest rzeczywistość i Pani argumenty nie docierają do mnie.Pani lubi określenie "przedszkolanka", ale proszę nie wymagać od innych, aby to polubili.A określenie jakiego Pani użyła " dziewczyny" dla Pani nauczycielek jest nie na miejscu i bardzo głup[io i dwuznacznie to brzmi.
wyślij odpowiedź

Autor: magda zając 19.09.2011 17:16  
marusia
Witam!!
Trzy dni temu w moim przedszkolu doszło do wypadku, czteroletnia dziewczynka spadłą z drabinek na placu zabaw. Płakała, że boli ją noga w kolanie, wzięłam ją na ręce i zaniosłam do przedszkola, zrobiłam okłady z mrożonki, druga Pani nauczycielka zadzwoniła w tym czasie do rodzica. Mama wysłała do przedszkola po dziewczynkę jej ciocię bo sama była daleko w pracy, obydwie wzięliśmy ją na ręce i włożyliśmy do samochodu. Po dwóch dniach otrzymałam telefon, że dziewczynka jest na wyciągu w szpitalu i że ma bardzo poważne złamanie nogi po czym oznajmiła, ze moim obowiązkiem było wezwanie pogotowia, i że tak tego nie zostawi!!
Nie wiem co mam myśleć, szczerze mówiąc się bardzo przeraziłam i sama zaczęłam mieć do siebie wyrzuty, może rzeczywiście powinnam zadzwonić, tylko naprawdę nie spodziewałam sie ze to tak poważnie się skończy. dzieci często się przewracają, spadają, płączą że boli ich reka czy noga, byłam pewna że w tym przypadku to też nic wielkiego. Jak myslicie, naprawde mozemy dzwonić na pogotowie, przecież nie potrafimy zdjagnozować wypadku.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 20.09.2011 14:00  
Odp:marusia
Witam ! Z tym wezwaniem karetki,to z jednej strony bezpieczne rozwiązanie( lekarz oceni uraz)ale z drugiej strony,nie zawsze w karetce przyjeżdża "właściwy" i dobry specjalista.Jednak,jeśli chodzi o upadki dzieci (powierzone opiece placówki),wezwałabym jednak karetkę. Nauczycielka,nie ma obowiązku znać się na medycynie,ana ortopedii w ogóle.Powodzenia
wyślij odpowiedź

Autor: jjjj 06.10.2011 13:32  
zerowka
Mam problem z nauczycielka zerowki..
uczy mojego 5-letniego syna..wiem ze zostawia dzieci na dluzej same w klasie,ale afere zrobilam kiedy dowiedzialam sie ze moj syn siedzial sam w klasie i zanosil sie od placzu, a pani w klasie nie bylo..przeciez tych maluchow nawet na chwile nie zostawia sie samych...
wyślij odpowiedź

Autor: A. M. 06.10.2011 21:15  
zerowka
To co on jeden jest w klasie?A nie pomyślała pani,ze nauczycielce chciało się siku?Nauczyciel to tez człowiek i ma swoje potrzeby.
wyślij odpowiedź

Autor: jjjj 07.10.2011 17:24  
Odp:zerowka
pani jest od tego zeby dzieci pilnowac,a jesli musi wyjsc to prosi woznego o przypilnowanie dzieci...
zreszta takie sytuacje byly nagminne,
nie raz zdarzylo sie ze dziecku stala sie krzywda a okazalo sie ze Pani akurat wtedy w klasie nie bylo..
prosze poczytac kodeks etyki nauczyciela,co wolno nauczycielowi,a czego nie ...pozniej ewentualnie wypowiadac sie na ten temat..
chodzi mi o odpowiedz osoby z podobnym przypadkiem,a nie kogos kto nie wie o czym pisze !!!Nauczyciel to praca ,i odpowiedzialnosc za nasze dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: jjjj 07.10.2011 17:33  
zerowka
i prosze nastepnym razem czytac dokladnie..
pisalam ze dzieci nie raz zostawaly w klasie same bez opieki ...a poza tym plakal bo pani na niego krzyczala,ale kiedy spytalam ja dlaczego taka sytuacja miala miejsce,to powiedziala zebysmy ta sprawe zostawily,w zaden sposob nie potrafila mi tego wytlumaczyc....
wyślij odpowiedź

Autor: maria kalinowska 07.10.2011 22:33  
po wypadku
przedszkolanki zasrane bo inaczej ich nie nazwę jedna przed drugą się stroi i plotkują popijając kawkę dziecmi wcale się nie zajmują a na placu zabaw jedna z drugą siedzi na ławeczce i jabłka wpierdalają z kanapeczkami a dzieci to samopas gówno ich obchodzą zasrane strojnisie
wyślij odpowiedź

Autor: maria kalinowska 07.10.2011 22:36  
po wypadku
one wszystkiego się wypierają kłamią w żywe oczy wielkie mi wyłuczone przedszkolanki a gówno wiedzą
wyślij odpowiedź

Autor: jjjj 08.10.2011 13:29  
zerowka
dokladnie tak jest,zgadzan sie a Toba w 100 procentach...i mysla ze sa nie wiadomo kim,a przeciez one sa dla naszych dzieci!!
Wiec nie wacham sie ani chwili,i jesli cos sie dzieje to ide bezposrednio do dyrektorki..
wyślij odpowiedź

Autor: A. M 08.10.2011 15:28  
maria kalinowska
Prostaczko przydałoby się ci trochę ogłady i kultury, ale chyba za późno już na jakąkolwiek edukację. A jeśli nie podoba się opieka w przedszkolu to zajmij się sama dzieciakiem i nie pluj jadem, bo ci niechcący pysk wyżre.
wyślij odpowiedź

Autor: ??? 08.10.2011 17:21  
do Pani A.M
co to za forum,ja juz tu nie wejde
myslalam ze jest tu choc odrobina kultury
ale sie mylilam...a pani A.M to pewnie jedna z zakamuflowanych przedszkolanek,troche obiektywizmu Droga Pani,nikt nie pisze ze wszystkie nauczycielki sa takie...to subiektywne odczucie kazdej matki,,,a nim zacznie pani oceniac wszystkich dookola,to prosze spojrzec na siebie !!!!!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: ...... 08.10.2011 17:46  
ibufen2@o2.pl
Żegnamy, pa, pa.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 08.10.2011 17:56  
Odp:po wypadku .maria kalinowska
Rozumiem,że była pani zdenerwowana wypadkiem,ale to nie upoważnia do używania takich wulgaryzmów ! To nie przystoi kobiecie !!!
wyślij odpowiedź

Autor: .... 08.10.2011 19:56  
nmnmn
ale tu kultura...
az strach cos napisac
wyślij odpowiedź

Autor: Irena 08.10.2011 20:20  
maria kalinowska
Prostactwo nie do opisania .Widać, ze kanapki , jabłka i ładne ubranie to szczyt marzeń niektórych "osób"
wyślij odpowiedź

Autor: iwona 27.10.2011 22:53  
To chyba żarty...
Przeraziłam się czytając niektóry wpisy, niektórzy mają bardzo mylne pojęcie o pracy w przedszkolu. Jestem przedszkolanką ,czy tam nauczycielką dyplomowaną z dwóch fakultetów(to prawda) i całe serce ładuję w "moje" dzieci. Pracuję 5 rok. Wiem ile energii pochłania ta praca, dla dzieci jestem na 100%, na pełen gaz, żadnego pytania nie zostawiam bez odpowiedzi, bawię się z nimi, piosenki, wiersze, zabawy, rozmowy i oczy cały czas dookoła głowy. Pełna koncentracja nad ich bezpieczeństwem. Po powrocie do domu muszę się zdrzemnąć 20 min. aby zregenerować siły i zasypiam w sekundę, tak jestem wypompowana. Do pracy chodzę w dżinsach i koszulkach a nie koralach i srojach.Więc marii kalinowskiej odpowiem: powieszchowne gatki szmatki zachowaj dla siebie i naucz się szanować ludzi.
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 20.11.2011 20:51  
rerere
mój 2 letni syn w czartek był 1raz w żłobku byl 3godz jak po niego pojechałam leżal upłakany na dywanie i nie miał siły wstać podeszłam do niego wziełam go na ręce i pytam sie pon co sie stało ze tak plakal mowią ze nic ja chce go postawic na nogi a on leci na dywan i krzeczy ze boli go noga zdjełam rajsope i ogladam noge i czuje ze cos w niejchrupie pojechałam z nim do szpitala okazało sie ze ma złamanie z przemieszczeniem kości piszczelowej panie opiekunki twierdziły ze płavze z tęsknoty za mama!!!1 do mnie nikt nie dzwonił i na pogotowie tez nie bo przeciez nic sie nie stało!!!!nie wien ile cierpiał i nie wiem co mam zrobic z tą wykfalifikowana kadra zaznacze było 5 dzieci i 2 opiekunki i twierdza ze nie widziały zeby upoadał albo cos
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 21.11.2011 12:36  
rerere
panie do tej pory twierdza ze nie widzialy co moglo mu sie stac twiedziy ze plakal z tesknoty malego odbieralam o 16 mowily ze ok 15 skarzyl sie na boj nogi powidziala 1 z nach ze zdjely mu rajsope i calowaly noge i niby pzrestal plakac godine dziecko lezalo na dywanie na brzuszku ze zlamana noga . Na pytanie dlaczego nie zainteresowalo ich to ze maly nie wstaje odpowiedzialy ze sadzily ze jest zmeczony!!!!!jak go zobaczylam to twarz maial tak wycieczona placzem ze nie mial sily mowic w szpitalu lekarz stwierdzil ze ma zlamanie kosci piszczelowek i to musialo nastapic poprzez nadepniecie go na nozke albo upadek na cos bardzo twardego i przyduszenie tej nogi jak weszlam na sale na dywanie lezaly niemal wszystkie zabawki jesli dzieci tanczyly lub cos nie wiem domniewam teraz to dlaczego zabawki nie byly pozbierane dlaczego nikt po mnie nie zadzwonil i nie wezwal pogotowia!!!!jak o tym pomysle serce mi peka on na 2latka a calą nozke w gipsie przez conajmniej6 tyg.
wyślij odpowiedź

Autor: Beata M. 21.11.2011 15:27  
rerere
Według mnie to panie opiekunki popełniły bład. Przecież mały musiał strasznie płakać i dziwi mnie,że zrzuciły to na tesknote za mamą. Zapewne łapał sie za bolącą nogę. Jestem nauczycielką w przedszkolu i kiedy tylko dziecko sie przewróci, uderzy o coś czy inne dziecko uderzy to sprawdzam czy nie ma guza, rany, rozcięcia czy sińca.No i ta ilośćc dzieci 5 na 2 opiekunki i dziecko leżało na podłodze, to trochę dziwne.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 21.11.2011 19:27  
Odp:rerere
Mi też wydaje się to bardzo dziwne,że Opiekunki tak zbagatelizowały sprawę,zostawiając dwulatka płaczącego na podłodze.Sytuacja była komfortowa:2 opiekunki/5 dzieci ! Mogły się zainteresować co jest i skoro się skarżył na nóżkę,to należało wezwać przynajmniej pielęgniarkę i zgłosić problem rodzicom ,a nie zostawiać dziecko spłakane samemu sobie ! Wobec tych opiekunek wyciągnęłabym konsekwencje,za brak zainteresowania dzieckiem !
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 21.11.2011 21:02  
rerere
jedna z tych pan to byla pielegniarka 2 to pani magister nie wiem jak to jest mozliwe ze do tego doszlo
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 21.11.2011 21:26  
Odp:rerere
To tym bardziej intrygujące,że pielęgniarka nie umiała dostrzec problemu i wezwać kogoś bardziej Kompetentnego od siebie(Mam na myśli lekarza np.z Pogotowia) ?! Tylko obie nie umiały zająć się płaczącym dłuższy czas,z buzią na dywanie dwuletnim maluchem ? Nie potrafię tego zrozumieć ! Tym bardziej wyciągnęłabym daleko idące konsekwencje za brak zainteresowania i brak udzielenia dziecku należytej pomocy!!! Powodzenia i mam nadzieję,że się bez mały szybko zapomni o tym incydencie.
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 21.11.2011 21:30  
dsfds
ja popełniłam blad w tych nerwach nie wezwalam pogotowia tylko sama z dzieckiem pojechalam do szpitala
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 21.11.2011 21:40  
rerere
niestety nie bedzie mi tak latwo wyciagnac konsekwencji z bezmyslnosci tych kobiet poniewaz moj maly byl tam 1 raz dalam go tam zeby zobaczyc jak sie zachowa gdyz wracam do pracy niebawem i jestem zmuszona go dac pod opieke zlobka i.... wracajac do sprawy on nie byl jeszcze czlonkiem tego zlobka szefowa pozwolila by mały poibyl sobie tak poprostu...i teraz tak nie byl ubezpieczony wiec zadne odszkodowanie mi sie nie nalezy a malego czeka rehabilitacja juz mi lekarz tak powiedzial
wyślij odpowiedź

Autor: hkjkl 22.11.2011 14:49  
rerere
panie zasugerowały mi jezszcz zebym zrobila dziecku badania na zwapnienie kosci!!!ale po co??/zeby sie wybielic z popelnionego zaniedbania???ja dalam zdrowe dziecko do zlobka ktkore skakalo w domu biegalo i do tej ppory nie mialo nic złamanego!!!
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 22.11.2011 18:22  
Odp:rerere
Mimo wszystko ( nawet gdy nie chodził i nie był na liście dzieci)wyciągnęłabym dokumentację medyczną,zażądała protokołu z wypadku i wyciągnięcie konsekwencji wobec tych pań opiekunek.Zwłaszcza,że dziecko czeka rehabilitacja.Skoro nie potrafią zająć się dzieckiem we dwie,to jakim cudem tam pracują,mając tak komfortowe warunki pracy.Widzę,że sytuacja jest dwuznaczna,ale skoro opiekowały się tymi dziećmi to poniesienie konsekwencji nie powinni ich ominąć.
wyślij odpowiedź

Autor: sylwia 26.09.2014 12:56  
Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
Pani wpis jest z przed 4 lat. My w tym roku mielismy identyczne zdarzenie. 05.09.2014 roku synek miał zdjęty gips po 3,5 tyg. noszeniu ponieważ upadł na placu zabaw przed naszym blokiem. 08.09.2014 poszedł do przedszkola, czyli po 3 dniach. Na placu zabaw w przedszkolu chłopiec biegł i z relacji mojego synka i dzieci wpadł na jego plecy i przewrócił go łamiac mu ten sam obojczyk w tym samym miejscu. Zaznaczam, że lekarz wydał decyzję, ze leczenie się zakończyło i synek mógł iśc do przedszkola. Pani przedszkolanka zajścia nie widziała tylko finał akcji tzn. jak chłopiec leżał na moim synku. Do zdarzenia doszło ok. południa. Nikt nas nie poinformował co się stało. Przyjechałam po synka ok godz. 16.15 gdzie synek zapuchniety od płaczu z podkurczona rączkoą do mnie przyszedł mówiąc, ze bardzo boli go szyja i rączka. Na pytanie co się stało, bo pani przedszkolanka nadal nic mi nie mówiła, powiedziała że dziecko miało mały wypadek ale dostał cukierk ai uspokoił się...a mój synek od 4h siedział w przedszkolu ze złamanym obojczykiem. Tak jak u Pani nikt nie wezwał pogotowia sama zabrałam synka do naszego szpitala, gdzie w wielkim płaczu bo wiedział co go czeka, zakładano mu gips. Serce mi płekało jak słyszałam gdy prosił lekarza aby ten go nie gipsował , bo boli, bo znowu gips... Spotkalismy się z panią dyrektor przedszkola, która na poczatku próbowała rozmawiać z nami jak z dziećmi w dodatku unosząc się i unosząc swój głos na nas rodziców poszkodowanego dziecka. Chciał odwrócic kota ogonem bo z chłopcem, który był sprawcą wypadku były i są problemy wychowawcze. Dzieki Bogu mój mąz nie dał sobie w kasze dmuchać i dosłownie przekrzyczał panią dyrektor bo inaczej się nie dało. Na spotkanie żaden z rodziców dziecka-sprawcy wypadkunie przyszedł, mama chłopca powiedziała, ze obawia się rodzicow wszytkich poszkodowanych dzieci. Natomias po tygodniu tata dziecka, który nie mieszka z chłopcem, odziwedział na w towarzystwie syna. Z tatą chłopca można było porozmawiac na poziomie w odróżnieniu od mamy, która zadziera nos i jest arogancka. W rozmowie wynikło, ze pani dyrektor przedszkola w wielu sprawach nas okłamała mając na uwadze pewnie znajomosci z babcią sprawcy wypadku, co w całej pewności przyznał ojciec chłopca. Na spotkaniu pani przedszkolanka nagle dostala olsnienia i już pamiętała, ze widziała wypadek, a później po wymianie zdan przyznała, ze nic nie widziała. Chor to jest jakie osoby sa odpowiedzialne za przedszkole, do którego przywozimy nasze pociechy z całym przekonaniem, ze sa tam bezpieczne. Bezmyslność ludzka nie ma granic.Przedszkolanki i dyrektorzy przedszkoli maja zero poczucia odpowiedzialności i to nie tylko w przedszkolu,do którego chodzi mój synek. Przecież powinny pracować z wielką chęcią bycia z dziećmi z powołania bo to jest wpisane w ich zakres obowiazków słuzbowych, a czy tak jest ... może przeczyta, któraś z Pań pani dyrektor czy przedszkolanka i odpowie sobie na pytanie. Drogie Panie tylko wzczerze sobie odpowiedzieć proszę, bo może czas zmienić zawody.
wyślij odpowiedź

Autor: Zofia 27.09.2014 19:51  
Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
O rany jakie gledzenie i co słowo "przedszkolanka" Gdzie ty zyjesz kobieto, nie ma takiego wytworu jak "przedszkolanka" jest natomiast nauczyciel. A tak na marginesie tam gdzie sa dzieci zawsze beda wypadki, nie pomoże nawet 10 nauczyciel , no moze jedyniewiazanie i trzymanie na smyczy.
wyślij odpowiedź

Autor: julita165 01.10.2014 11:38  
No szok !!!
Nie chodzi o to że dziecko ma w p-kolu wypadek. Wypadki są rzeczą nieuniknioną. Ale jak to możliwe że dziecko po upadku przez 4h nie rusza ręką a nikt z obsługi nie uważa za stosowne wezwać pogotowia !!! Moim zdaniem to już nie tylko nadaje się do kuratora ale raczej do prokuratora
wyślij odpowiedź

Autor: Lukrecja 07.10.2014 21:49  
Odp:Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
@Sylwia
Rozumiem, że jest Pani słusznie wzburzona, jednak wypraszam sobie generalizowanie. Nie wszyscy nauczyciele i nie wszyscy dyrektorzy zachowują się w sposób przez Panią opisany i uważam, że poprzez generalizowanie większość nauczycieli i dyrektorów, którzy pracują z pasją i oddają dzieciom serce a także swoje umiejętności i wysokie kwalifikacje - obraziła Pani. Taką właśnie zapłatę otrzymują dobrzy nauczyciele od niektórych rodziców... Przykre! Opisywany przez Panią przypadek nadaje się jak słusznie zauważyła julita165 do zgłoszenia do prokuratury. W każdym przedszkolu są albo powinny być procedury dotyczące wypadku w przedszkolu, dyrektor ma obowiązek wpisać taki wypadek do księgi wypadków, sporządzić protokół powypadkowy, który musi zostać przedstawiony rodzicom a wypadek powinien zostać zgłoszony do ubezpieczyciela po zakończonym leczeniu.
wyślij odpowiedź

Autor: Megan 04.11.2014 18:10  
Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
Oczywiście, wypadki zdarzają się nawet w domu. Jednak dziecko było pod opieką pani "nauczycielki" więc to ona odpowiadała za jego bezpieczeństwo. Skoro się coś stało, to powinna zareagować i zachować się odpowiedzialnie a nie udawać, że nie jej wina i się wykręcać. Jeśli nie potrafi przyznać się do błędu, to niedojrzała do roli nauczyciela
wyślij odpowiedź

Autor: Zawsze modna - Nauczycielka 14.12.2014 00:20  
Bezrobotna?
Zakładam, że jesteś bezrobotna i bez męża, a jak go masz, to bądź pewna, że cię zdradza z jakąś młodą przedszkolanką. Z taką niewyparzoną gębą, frustracją w d* i jadowymi kłami na pewno w życiu daleko nie zaszłaś, a internet to jedyny sposób na wygadanie się bo oddanych przyjaciół na pewno też ci brak.
wyślij odpowiedź

Autor: Zawsze modna - Nauczycielka 14.12.2014 00:23  
Żałosna kobieta
do: maria kalinowska post z dn.07.10.2011 22:36
wyślij odpowiedź

Autor: Lisowska 10.05.2019 00:37  
Odp:Wypadek w przedszkolu
Organ prowadzący-nadzorujący? Można prosić jaśniej? Bardzo mi zależy.Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Lisowska 10.05.2019 01:44  
Odp:Odp:Wypadek w przedszkolu i obowiazek przedszkolanki
Tu nie chodzi o to że dochodzi do wypadku tylko o nie poinformowaniu rodzica o tym zdarzeniu.można nie zauważyć co sobie dziecko zrobiło ale PANI NAUCZYCIELKA powinna ocenić sytuację,zapytać ewentualnych świadków (inne dzieci)co się stało jednocześnie oglądając malucha,pytając co boli,co się rusza a co nie DELIKATNIE.i telefon do rodzica,tym bardziej kiedy dziecko płacze za mamą to znaczy że to jedyna osoba która potrafi mu pomoc.przecież nie powie Pani nauczycielce-proszę mnie zwolnić z lekcji.. dwa dni po wypadku zadzwoniłam do dyrektorki że moje dziecko miało wypadek a ona że nic o tym nie wie.w dzień wypadku przyszłam po córkę,PANI NAUCZYCIELKA jak wspomniałam wyżej podciągła córce rękaw, powykręcała rączkę we wszystkie strony,mówi tu nic nie jest spuchnięte nie ma złamania..to trwało jakieś dwie godziny,zanim po nią przyszłam.nie zadzwoniła po mnie.jak sobie pomyśle że ma złamanie kłykciowe to mam czarne myśli co bym chciała jej zrobić.Córka(lat 4) ma szynę od ramienia do paluszków mimo to lekarz nie ma zastrzeżeń by chodziła do przedszkola.ja nie jestem pewna czy córce będzie tam dobrze.więc całe 4tygodnie,aż ściągną jej szyne, będziemy w domu. Dyrektorka pisze protokół ja załatwiam z ubezpieczeniem.tylko ciekawi mnie co w tym protokole będzie napisane...cdn.
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   ###      #     #####    #####  
  #   #    ##    #     #  #     # 
 #     #  # #          #  #       
 #     #    #     #####   ######  
 #     #    #    #        #     # 
  #   #     #    #        #     # 
   ###    #####  #######   #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp