MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > Pomocy!!!
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Aneta Oligarska 14.05.2011 21:37  
Pomocy!!!
Mam spory problem, dzięki któremu moja praca stała się koszmarem. Jestem pomocą nauczyciela i pracuję pierwszy rok w przedszkolu. Pracuję z dwiema paniami nauczycielkami i pomocą techniczną, w grupie mamy 25 dzieci. Problem polega na tym, że pod moim adresem padły oskarżenia o agresywne odnoszenie się do dzieci. Oskarżenia te są bzdurą. Nigdy żadnemu z naszych dzieciaków nie zrobiłam krzywdy, za to często jestem świadkiem agresji jednej z nauczycielek. Pewnego dnia pani dyrekor wezwała mnie do siebie i stwierdziła, że rodzice się na mnie skarżą. Kiedy powiedziałam, że to nie ja jestem agresywna tylko pani nauczycielka, dyrektorka stwierdziła, że to nie jest możliwe bo ta pani pracuje w placowce już x lat a ja jestem nowa, więc to na pewno ja. Pare dni po tej rozmowie złamałam nogę i byłam na zwolnieniu, po powrocie do pracy dowiedziałam się, że zarzuty o agresję tym razem padły na drugą nauczycielkę, również nową w placówce. Tym razem chodziło o wiązanie dzieci i zaklejanie buzi taśmą klejącą! Zdarzenie podobno widziała pani techniczna - najlepsza koleżanka agresywnej nauczycielki. Obie panie i techniczna i agresywna nauczycielka zostały zatrudnione na zasadzie "po znajomości". Nauczycielki ciotką jest kadrowa a technicznej matką jest kucharka, więc one mają "plecy" i ludzi, którzy wciąż i wciąż świadczą o niewinności nauczycielki. Kiedy zwróciłam uwagę pani technicznej na zachowanie nauczycielki, ta odpowiedziała "oj, bo ona taka trochę nerwowa ostatnio". Zachowanie pani technicznej zaskakuje o tyle, że do nas do grupy niedawno dołączył jej syn. Nie wiem co zrobić. Interwencje u pani dyrektor nie wchodzą w grę, bo jako "nowa" nie mam nic do gadania. Nigdy też nie udało mi się nagrać takiej sytuacji na kamerę, bo zachowania typu szarpanie, klapsy, bicie po głowie, popychanie i mówienie do dzieci "odczep się", "daj mi święty spokój idioto", albo "ty głupku", dzieją się w sekundzie, tak szybko, że nie zdążam włączyć kamery.
Co mam robić?
Proszę o pomoc.
wyślij odpowiedź


Autor: x 14.05.2011 21:50  
Pomocy!!!
Widocznie to prawda i nie nadajesz się do pracy z dziećmi. Lepiej poszukaj sobie innej pracy i nie oskarżaj innych pracowników. Dziwne, ze to na ciebie są skargi, bo nabroiłaś.
wyślij odpowiedź

Autor: Aneta Oligarska 14.05.2011 21:57  
Odp:Pomocy!!!
Bzdura. Ja nie nabroiłam. Nawet prosiłam panią dyrektor o zamontowanie monitoringu w sali, żeby sama na własne oczy się przekonała kto i co robi. Rodzice się na mnie nie skarżą to wiem na pewno. Wręcz przybiegają do mnie i próbują podpytywać co się dzieje w grupie i dlaczego dzieci nie chcą przychodzić do przedszkola jak mnie nie ma. Pracy innej szukam, bo nie mam zamiaru zostać w placówce, na którą kierowane są skargi do sądu i kuratorium, ale póki tu niestety pracuję to mam zamiar tą sprawę załatwić.
wyślij odpowiedź

Autor: Andrzej 14.05.2011 22:22  
Odp:Odp:Pomocy!!!
Pani Aneto, najlepiej byłoby ponownie spróbować zainterweniować u pani dyrektor zaraz po takim zajściu, zaprosić ją do grupy. Dziecko potraktowane w sposób agresywny przez nauczycielkę na pewno potwierdzi zaistnienie takiej sytuacji. Jeśli i wtedy pani dyrektor nie zareaguje w odpowiedni sposób, radzę udać się do kuratorium.
Pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: iva 15.05.2011 23:15  
Odp:Odp:Pomocy!!!
Nie powinna Pani absolutnie zmieniać pracy póki sprawa nie zostanie załatwiona . a to z dwóch przyczyn. Zmiana pracy była by cichym przyznaniem się do winy i nie wiadomo jaka opinia by za Panią poszła . Po drugie nie może Pani pozwolić aby taka kobieta była na tak odpowiedzialnym stanowisku. Szkody wyrządzone przez "felerną" nauczycielkę w przedszkolu ciągną się za dziećmi latami, bo to z przedszkól takie nieufne, agresywne i źle nastawione trafiają do szkół. Więc choćby dla dobra tych dzieci proszę tę sprawę załatwić do końca.
Niektóre przedszkola i szkoły to bardzo hermetyczne otoczenia..i te czarne owce mimo skarg bronione są rękami i nogami póki się da . Przykre ale prawdziwe...niewiem jak wyglądała by kwestia kuratorium skoro większość przedszkola jest przeciwko Pani a nikt za. Bez dowodów to chyba niewiele da się zdziałać. Pomysł z nagrywaniem jest dość dobry, tylko zaopatrzyła bym się w dyktafon i nagrała większość dnia...itd.
Chociaż dziwne że rodzice nic nie zauważają, porozmawiała bym właśnie z kilkoma tych źle traktowanych i poprosiła aby porozmawiały z dziećmi i dowiedzieli się co się dzieje w przedszkolu. Każdemu rodzicowi zależy na dobru dziecka i na pewno nie odmówi współpracy w takim wypadku. Może skargi w końcu zostały by ukierunkowane właściwie??
wyślij odpowiedź

Autor: Aneta Oligarska 17.06.2011 15:55  
Problemy, problemy...
Piszę ponownie, gdyż sytuacja związana z agresywną nauczycielką bardzo się pogorszyła. Biorąc pod uwagę wszystkie porady, które tu otrzymałam, postanowiłam, ze najlepszym wyjściem będzie obserwacja i informowanie rodziców w przypadku agresywnego zachowania pani nauczycielki, i faktycznie sprawa trochę ucichła i nawet lepiej zaczęłyśmy się z panią nauczycielką dogadywać. Jednak parę dni temu ta pani przyszła do pracy bardzo zdenerwowana i od progu zaczęła krzyczeć na dzieci. Na początku starałam się nie zwracać na to uwagi, bo nie było z czego robić dramatu, dzieci faktycznie tego dnia były naładowane energią i roznosiły salę w strzępy, więc uznałam, że może trochę za głośno im zwraca uwagę ale słusznie. Nagle pani nauczycielka zaczęła strasznie wrzeszczeć, złapała jedno z dzieci biegających po sali i RZUCIŁA nim o krzesło tak, że chłopczyk uderzył się bardzo mocno w głowę i zaniósł się płaczem. Kiedy zaczął pytać czy przyjdzie po niego mama pani nauczycielka wrzasnęła, że nie przyjdzie żadna mama bo takie dzieci wyrzuca się na śmietnik albo oddaje do sierocińca, i że on już nie ma mamy.
Niewiele myśląc pobiegłam do gabinetu pani dyrektor poinformować o zajściu, bo bądź co bądź ale dzieciakowi na prawdę stała się krzywda. Pani nauczycielka została wezwana do gabinetu na dywanik, po czym wyszła i zaczęła przy wszystkich dzieciach i pracownikach wyzywać mnie i mi grozić.
Pani dyrektor wezwała nas obie do gabinetu i przyznam, że to co się wtedy wydarzyło przeszło moje wszelkie oczekiwania. Po konfrontacji pani dyrektor zaleciła nauczycielce, żeby odsunęła krzesło od szafki i tyle! Pani nauczycielka nic sobie nie robiąc z obecności zwierzchniczki zaczęła ponownie mnie obrażać. Zostałam wyproszona z gabinetu i wezwana 5 minut później. Pani dyrektor surowym tonem nakazała mi przeprosić nauczycielkę! Powiedziałam od razu pani dyrektor, że nie przeproszę i najlepiej będzie, jeśli nie przedłuży mi umowy, bo najwyraźniej to nie jest miejsce dla mnie. Dyrektorka wyniośle na koniec nakazała mi nikomu o całym zajściu nie mówić bo "ucierpi opinia przedszkola".
Ręce mi opadły. Z miejsca wybrałam cały urlop, bo najmniejszej ochoty nie mam przychodzić do pracy. Matka odbierając to dziecko kazała nam wszystkim pokazać dłonie, bo dziecko miało na całym ciele ślady paznokci. NIe wiem już co z tym wszystkim mam zrobić...
wyślij odpowiedź

Autor: An ia 17.06.2011 18:22  
O Boże!!!!!!
W życiu nie słyszałam o taki koszmarze!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: mama 17.06.2011 18:36  
Odp:Problemy, problemy...
Matko jedyna, włos mi się zjeżył na głowie. Niczym sceny z horroru. Szkoda, że wzięła Pani urlop, choć zdaję sobie sprawę z tego, że w takich warunkach ciężko pracować. Moja rada: kamera lub dyktafon i Kontakt24. Myślę, że reporterzy tvn24 szybko by się zainteresowali tematem. Takie sprawy należy nagłaśniać. Myślę, że to najskuteczniejsza metoda prowadząca do rozwiązania problemu, tym bardziej, że metody mniej radykalne zawiodły.
wyślij odpowiedź

Autor: NAuczyciel Przedszkoal 18.06.2011 13:54  
Dziwne to WSZYTSKO jakieś TAKIE
Ja by na nic nie czekala tylko zmirnila prace bo faktycznie cos sie stanie jakiemus dziecku w twoich godzinach pracy i powieda ze to ty SKORO juz masz taka latke przypieta
wyślij odpowiedź

Autor: mama 18.06.2011 20:56  
Odp:Problemy, problemy...
Kolejny raz czytam Pani wpisy i bardzo przeżywam to, co Pani opisuje. Proszę Pani, jeżeli to wszystko jest prawdą, to nie może Pani się bać o tym mówić, to Pani moralny obowiązek. Dyrekcja nie może Pani zmusić do milczenia. Moim zdaniem to zyskała by na tym opinia przedszkola i dyrekcji, gdyby podjęła odpowiednie działania. Agresywna nauczycielka powinna być odsunięta od pracy z dziećmi. Jeżeli Pani naprawdę nie ma nic na sumieniu, to musi Pani działać. Proszę Pani, żyjemy w cywilizowanym kraju i nie może być tak, że człowiek boi się mówić prawdę.
Jak znam siebie, w takiej sytuacji (Bogu dzięki, że nie jestem) nie zawahałabym się ani przez chwilę. Proszę tej nauczycielce powiedzieć, że to dziwne, że w erze wszechobecnych kamer, aparatów fotograficznych i dyktafonów nie boi się robić takich rzeczy. Pomijam już fakt, że nie należy z dziećmi postępować tak, bo to po prostu nieludzkie, ale jeżeli ta baba ma taką naturę, to przynajmniej ze strachu powinna umieć się powstrzymać. Jeżeli nie jest w stanie powstrzymać takich zachowań, to po prostu jest chora. Tak czy inaczej powinna być z dala od dzieci.
wyślij odpowiedź

Autor: tomcug 20.06.2011 07:29  
Odp:Problemy, problemy...
Czytam, czytam i nie wierzę. Co to za przedszkole, jak to możliwe, że w dzisiejszych czasach dochodzi do tak kuriozalnych sytuacji? Jestem nauczycielką w przedszkolu, ale też matką i nie wyobrażam sobie, aby moje dziecko trafiło do takiej placówki. Brak słów. Wiem, w jak trudnej sytuacji jest Pani, właściwie to Pani słowo przeciwko nauczycielce i dyrekcji, która ewidentnie ją chroni.Ale czy rodzice niczego nie widzą? Dzisiaj mogą naprawdę wiele, może tu trzeba szukać sojuszników?
wyślij odpowiedź

Autor: Aneta Oligarska 22.06.2011 13:30  
Odp:Odp:Problemy, problemy...
Pani dyrektor zabroniła mi kontaktować się z rodzicami w ogóle, nawet przyjmowanie informacji typu, czy przebrać dziecko, czy będzie spało na leżakowaniu i czy może, na przykład, jeść pomidory, ma odbywać się przy nauczycielce, ale jestem pewna, że rodzice wiedzą. Problem polega właśnie na bezczynności. Oni nic nie robią, ja boję się przychodzić do pracy, agresywna nauczycielka w wyśmienitym humorze paraduje po przedszkolu... Nie wiem co mam robić, boję się tam wracać, ale wiem, żen ie mogę tego wszystkiego tak zostawić.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 22.06.2011 18:17  
Odp:Odp:Odp:Problemy, problemy...
Podobno żyjemy w wolnym kraju ,to jakim prawem dyrektorka zabrania Pani rozmawiać z rodzicami ? Nie jest Pani przecież ubezwłasnowolniona ?! Widać,że dyrektorka ma "nieczyste sumienie" i boi się Pani. Ja jednak porozmawiałabym z rodzicami poza placówką i nieodwlekała tego w czasie bo rzeczywiście, jak dojdzie do dramatu (z winy nauczycielki)to Panią za to oskarżą.Potem może być w najlepszym wypadku dyscyplinarka,jeśli nie nawet wyrok sądowy za nie swoje winy ! Proszę działać jak najszybciej ! Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Dziennikarz 02.08.2011 13:05  
Problemy
Witam,

jestem dziennikarzem i chętnie przyjrzałbym się tej sprawie. Jeśli ktoś posiada wiedzę na temat złego traktowania dzieci w przedszkolu bardzo proszę o kontakt.

tel. 782-283-931
e-mail: sobierajski.mail@gmail.com
wyślij odpowiedź

Autor: gaa 08.09.2014 20:37  
gaa
Dziś byłam świadkiem jak mój syn był szarpany i popychany przez pracownika przedszkola. Siłą posadzony na krzesło wstał, ale pani pchnęła go ręką w okolice klatki piersiowej tak, że poleciał z powrotem na to krzesło. Nie wiem jakie stanowisko zajmuje pani, czy jest pomocą, czy kucharką, czy sprzątaczką, bo w sali było sporo dorosłych pomagających ubierać dzieci po leżakowaniu. Oczywiście owa pani nie zauważyła, że stoję w drzwiach i czekam na swoje dziecko. Dopiero jak krzyknęłam "hola. hola chyba nie w ten sposób" to wszyscy mnie zauważyli. Wychowawczyni zaczęła tłumaczyć tę panią, że syn jest niegrzeczny i zabiera dzieciom zabawki i w jednym miejscu nie postoi nawet minuty. Pani natomiast powiedziała, że źle widziałam, ale ja dobrze widziałam i wiem co widziałam. Naładowaną agresją sfrustrowaną pracownicę,która szarpała i pchnęła moje dziecko. Tak traktuje się dzieci w niektórych przedszkolach gdy drzwi są zamknięte.
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   #     #####   #######   #####  
  ##    #     #  #    #   #     # 
 # #          #      #    #     # 
   #     #####      #      #####  
   #          #    #      #     # 
   #    #     #    #      #     # 
 #####   #####     #       #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp