MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > Nie mam już siły....
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: MAMA 28.03.2011 22:50  
Nie mam już siły....
Mialam :pogodne, wrazliwe dziecko. To samo dziecko w dalszym ciagu jest wrazliwe, ale nie jest juz pogodne... cierpi w ciszy i wszystko znosi z ,,dorosla dzielnością"... Moj synek nie dawno sonczyl 3 latka. Chodzi do przedszkola. ,,Uczu sie" ,,obycia przedszkolnego".. Szarpanie dla ,,zabawy" wsrod 3 latkow to jak zuwazylam forma zabawy-jeden drugieg szprnie np. za kaptur drugiego- a dzieci smieja sie....Moj synek ,,podchwycil zabawe". Rowiesnicy dzis w taki wlasnie spopob wspolnie ,,bawili sie" na placu zabaw pod okiem nauczycielek.... Przychodze dzis po swoje dziecko do przedszkola.Odbieram je, ubieram itp. w pewnym momencie podchodzi do mnie 6-latek z grupy starszj-widze jednoczzesnie, ze moje dziecko jest jakies dziwne, takie zawieszona, ale nie przygladam mu sie tak, dokladnie w pierwszej chwili-ten chlopak mowi do mnie:,, Niech pani pojdzie z R ... do lekarza, zostal dzis uerzony w glowe, mial calą buzie brudna, szarpnol raz mojego kolege za kaptur, a ten wyszarpal go za rece i doprowadzil do pisakownicy popychajac celowo i uderzajac glowa o ziemie, dobrze, ze cegla betonowa była dalej, bo rozbilby mu glowe. R.... nie plakal nawet-byl dzielny ale siedzial pozniej smutny"... Bylam w szoku, poszlam i zapytalam o cale zdarzenie nauczycielke, uslyszalam, ze:,, No byla taka sytuacja, ale nie ona byla wtedy na placu zabaw zreszta synek nie ma obrazen i jest ok"..... Bylam w szoku. Absolutne zero wyjasnien, kompletne nic. Po ok 1 godz. na nosie moojego dziecka pojawil sie obrzek kosci nosa. Poszlam wiec z nim do pediatry, ktory skierował na izbe przyjec. W szpitalu zrobiono mu badania-rozpoznanie- uraz nosa w tym krwiak wewnatrz nosa. Lekarze pytali mnie dokladnie kiedy doszlo do zdarzenia itp.... Nie bylam w stanie nic konkretnego odpowiedziec, bo Panie zbagatelizowaly problem, nawet nie zwrocily uwagi i nic nie powiedzialy matce tego prawie 7-latka, ktory w taki sposob potraktowal moje dziecko...
Dziecko moje milczy, nie skarzy sie. Tak, jak kiedys o wszystkim mi opowiadal, tak teraz nic kompletnie. Dodam, ze w zeszlym tygodniu wrocil z cczerwonym czolem, tez niby nic-uraz w trakcie zabawy- zignorowalam wtedy sprawe. Ale tak chyba nie moze byc, ze ja jako matka zostaje poinformoowana o calym zajsciu od 6-latka, a Panie bagatelizuja sprawe?!
Dziecko robi sie co raz bardziej zamkniete w sobie... Pomijajac fakt urazu nos- psychika tak malego dziecko nic nie jest wrata???
wyślij odpowiedź


Autor: MAma 29.03.2011 23:43  
Odp:Nie mam już siły....
Boże, gdzie była ta opiekunka(bo inaczej nie potrafię tego określić) ?przecież ona powinna za takie COŚ zostać zwolniona z pracy-nawet dyscyplinarnie !!! Co za niesubordynacja i lekceważący stosunek do Obowiązków względem dziecka i rodzica !!! Gratuluję rozsądku,temu 6-cio latkowi,gdyż okazał się bardziej dojrzały od opiekunek !!! Sugeruję,aby złożyła Pani oficjalną skargę do dyrekcji Przedszkola,ponieważ sytuacja skrajnie zagraża bezpieczeństwu dzieci.Proszę rozejrzeć się za miejscem dla synka w NORMALNYM PRZEDSZKOLU ! POZDRAWIAM !
wyślij odpowiedź

Autor: Zofia 30.03.2011 14:59  
Nie mam już siły....
Jak Pani syn szarpał, to normalne,niewinny, bo się nauczył, ale to inne co szarpało, to już winne, a może też się nauczyło? Zacznijcie patrzeć krytycznie też na swoje dzieci, to wszystkim wyjdzie to na dobre.Nauczycielka powinna poinformować o zdarzeniu, ale winę za zachowanie dzieci ponoszą głównie rodzice.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 30.03.2011 17:45  
Odp:Do MAma
O Witam starą znajomą ! A teraz,do tematu:TAKA nieodpowiedzialność i niesubordynacja ze strony OPIEKUNKI (Nawet Opiekunki w Żłobku są bardziej zdyscyplinowane i odpowiedzialne - z całym szacunkiem dla Personelu tych Placówek!) Jak można o tej kobiecie powiedzieć Nauczycielka ?!Czego uczy dzieci-Lekkomyślności!! Autor i Zofia czytajcie dokładnie,a nie tylko wyrwane z kontekstu frazy,to może zrozumiecie sens wypowiedzi ! Narazie kłania się:CZYTANIE ze Zrozumieniem !!!!!!
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 30.03.2011 18:49  
Odp:Do MAma...
Czyli się nie mylę,Stara i chamska do potęgi entej "znajoma". Znam ten sam prymitywnie brzmiący ton,który brzmiał też w innych wątkach tego forum. Teraz brak cywilnej odwagi nie pozwala się podpisać. Tu wychodzi,że ja "rozmawiam" z byle kim !
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 30.03.2011 18:57  
Prośba do Administratora
Czy można zablokować te obraźliwe odzywki,tej pani ,zresztą już nie pierwszy raz !Ta osoba,widać wzięła sobie za punkt honoru upokarzać wybrane osoby(w tym także i mnie).Myślałam,że to forum ma służyć rodzicom do wymiany doświadczeń związanych z dziećmi-ALE WIDZĘ ,że się myliłam.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 30.03.2011 22:05  
Nie mam już siły....
Na wstępie oczywiście serdecznie pozdrawiam autora MAma. Przychylam się do każdej Pani wypowiedzi. Widzę, że według "teori" naszej starej znajomej, to wszyscy ponoszą odpowiedzialność za nasze dzieci (w czasie pobytu w przedszkolu oczywiście), tylko nie nauczyciele. Każdy normalny nauczyciel czuje taką odpowiedzialność. To obowiązek. Sprawa, którą opisuje MAMA nadaje się do dyrekcji, a jeszcze lepiej byłoby zmienić przedszkole. Szkoda dziecka. Przecież nie mowa tu o zwykłych zadrapaniach, czy otarciach, ale o dużo poważniejszych kontuzjach. Życzę pomyślnego rozwiązania problemu.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 31.03.2011 10:35  
Odp:Nie mam już siły....mama
Dziękuję i pozdrawiam !
wyślij odpowiedź

Autor: MAMA 31.03.2011 21:31  
Odp:Nie mam już siły....
Przepraszam, ale ja nie pisałam, że moje dziecko jest niewinne. Zresztą tez zastanawia mnie dlaczego właśnie, tak dziwacznie zachowuje się moje dziecko na terenie przedszkola? W obecnosci mojej oraz najbliższj rodziny dziecko nigdy, nikogo nie zaczepialo?!
Widze, że w grupie mojego dziecka:,, szarpanie za ubrania" wystepuje w formie zabawy. Nie rozumiem tego? Też denerwuje mnie to. Mimo wszystko co ja moge zrobic? Przy mnie dziecko nie ,,bawi się" w taki sposob.
Abstrahując jednak od tego-widzi chyba Pani różnice- miedzy szarpnięciem ,,dla zabawy" 3 latka z celowym popchnięciem 6 latka w taki sposób, zeby zadać cierpienie innemu dziecku?
wyślij odpowiedź

Autor: MAMA 31.03.2011 21:37  
MAma
Nie mam doświadczenia z tym, jak powinno wygladać przedszkole. To jest nasz pierwszy rok.
Problem w tym, że zgłosiłam wszystko Dyrekcji tego przedszkola i totalna ignorancja problemu... niestety.
Spro już nasluchałam się o innych przedszkolach i nie chcę ,,wpaść z deszczu pod rynne" wiec nie wiem co mam robić?
Faktycznie zmieniać je?
Może będzie jeszcze gorzej. Dziecko jednak przyzwyczaiło się już do miejsca. Sama nie wiem?
wyślij odpowiedź

Autor: MAMA 31.03.2011 21:43  
Do Zoofii
Czy Pani naprawdę nie zrozumiała treści mojego wątku?
Ja nie pisze w nim o tym, ze moje 3 letnie dziecko jest bez winy tylko pytam o to, czy normalne jest to, że Panie nie poinformowały mnie o całym zdarzeniu,a informacje otrzymałam od zaniepokojonego 6 latka z tego przedszkola!
I dalej pytam co mam zrobić, czy normalne sa tez zabawy w tym przedszkolu na ktore najwidoczniej pozwalaja Panie, skoro dzieci w taki właśnie sposób ,,bawią się".
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 01.04.2011 17:30  
Odp:MAma
Witam ! Owszem,są różne przedszkola i różnie można trafić,ale to co dzieci wyprawiają pod "czujnym"okiem opiekunek-to jest kpina,a nie normalne przedszkole.Sama Pani widzi,że dyrekcja nie robi problemu z zagrożenia zdrowia i życia dziecka.Jeśli ma Pani dokumenty z Izby Przyjęć,proszę złożyć skargę w organie zarządzającym,tym przedszkolem lub odpowiednim Kuratorium Oświaty.Co do wyboru przedszkola,proszę się kierować np. sprawdzoną ! Pocztą Pantoflową.to że inne dzieci ciągną się za ubrania,to wiadome że synek też będzie tak robił(skoro mogą inni,to ja też),bo ma przyzwolenie w przechowalni Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: NUTKA 08.04.2011 14:46  
.........
ALE TRIO, HA, HA, HA, HA
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 08.04.2011 17:28  
Odp:.........NUTKA
Jak mam to rozumieć ? Nie ma obowiązku czytania forum !!!
wyślij odpowiedź

Autor: mama 08.04.2011 19:02  
wypdek
Dzisiaj mój synek uderzył się w przedszkolu w głowę, w róg szafki. Pani sama mnie o tym poinformowała. Jak uzasadniła, po to, abym obserwowała czy nic się nie będzie działo. Cieszę się, że mój maluch chodzi do normalnego przedszkola.
wyślij odpowiedź

Autor: Nauczyciel Przedszkola 09.04.2011 10:55  
Tak sytacja
Po pierwsze - proszę nie winic nauczyciela ktoty powiedzial ze nic o tym nie wie... skoro dopiero co zmienil innego a tamten mu NIE powiedzial co sie wlasciwie stalo TO - normalne ze nic nie wie i nie mowil. Prosze udac sie na rozmowe do tego pod ktorego opieka bylo dziecko. Na rozmowe i ewentualnie do dyrektora.
INFORMOWANIE Rodzica o kazdym powaznym zdarzeniu jest obowiązkowa!!!
Po drugie - "dziwne zabawy" w bicie i szarpanie staja sie na porzadkach dziennych w przedszkolach ze wzgledu na to czym karmione sa dzieci w domach - Bajki, filmy, gry - przerzucane zachowania z nicch na real. Nauczyciel ma pod soba 25 dzieci i nie jest fizycznie w stanie pochamowac zawsze takich zabaw - skoro jak przypuszczam niejednokrotnie rodzic sam ze swoim dzieckiem SOBIE nie radzi.....
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 09.04.2011 19:25  
Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Wg.wcześniejszego wpisu dot.tej sytuacji,MAMA pisała,że dyrekcja ZIGNOROWAŁA problem.Poza tym,to koleżanki nie będą na siebie donosiły,że p. X nie dopilnowała dzieci !!! Czy spotkała się Pani z tym w swojej pracy ? ŻADNA opiekunka nie wspomniała o tym wypadku !!! Gdyby nie ten rezolutny 6-cio latek,to matka wogóle nie wiedziałaby,że był ten incydent !!!!Gry-grami,oczywiście są różne ale to Was nie zwalnia z odpowiedzialności za nasze dzieci,które oddajemy WAM pod opiekę Wierząc,e je dopilnujecie ! Znowu wychodzi na to,że nauczycielka niewinna,a cała wina jak zwykle, jest po stronie rodziców - !!!
wyślij odpowiedź

Autor: Nauczyciel Przedszkola 09.04.2011 21:48  
Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Nie wiem skąd te emocje jak juz wcześniej napisałam nie można winić nauczyciela który przyszedł do pracy i inny nauczyciel nie zdał mu relacji z sytacji!!!
Jeżeli powiedział Pani, że o niczym nie wiem to nalezało zapytać kto w takim razie wcześniej miał pod opieką dzieci i do niego iść kolejnego dnia. Skoro Pani była u Dyrektora placówki należało poprosić o konfrontacje z TY nauczycielem!!!

i jeszcze jedno.....

Ma PANI racje za zachowania dzieci jakie wnoszą do grupy przedszkolnej ponosza winę RODZICE!!! :D
Nauczyciela zadaniem jest dzieci prowadzic, rozwijać, uczyc i wychowywac ale wkoncu to nie dom dziecka...Prawda?!

Zachowania wynoszone są z DOMU!!!

Pozdrwaiam.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 09.04.2011 22:50  
Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Kłania się:czytanie ze zrozumieniem !!! Znowu ten wątek:przedszkolanki bez winy - JAK ZWYKLE ! kto ponosi winę za wszystko ?! Rodzice ! Z jednym się nie zgadzam: że zachowanie wynoszone tylko z domu.On nauczył się tego w placówce !Ten chłopiec w domu tak nie robi,proszę przeczytać całą wypowiedź MAMY !!!
wyślij odpowiedź

Autor: NP 13.04.2011 13:27  
Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
czytanie ze zrozumieniem mam opanowane a "TY" nie... wiem o czym pisze...

Nauczyciel nie ma za rodzica WYCHOWAC dziecka
25 dzieci w przedszkolu nie jest MOJE
To nie "ja" powolalam ich do zycia

a skoro je MACIE to pomyslcie czasem jak z nimi spedzacie CZAS ... by potem nie zachowywalo sie agresuwnie jedne w stosunku do drugiego.

i tyle.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 13.04.2011 16:50  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Moje dzieci nie są agresywne,ani wobec nas rodziców,ani wobec siebie ! Dlaczego ? 1.Nie pozwalam na pełne agresji i zabijania bajki.2.Nie pozwalam też na agresywne gry. Nie bijemy dzieci. Stosujemy kary tzw."naturalne"(pomysł Superniani).Dużo z dziećmi rozmawiamy na różne tematy.Mogłabym jeszcze długo wymieniać.Kim w takim razie jest nauczycielka w przedszkolu ? Nie jesteście wychowawcami naszych dzieci przez ten czas,gdy one są pod waszą opieką-myślę że tak ?! Piszę o konkretnym przypadku tego chłopca,dlaczego tak dzieje się,że dzieci miały przyzwolenie na takie zachowanie ? Nie macie wychowywać naszych dzieci,tylko nas wspomóc (w tym co robimy dobrze) lub Naprowadzić (gdy błądzimy po "omacku" ) Nie oczekujemy od Was cudów,tylko obopólnego (tam gdzie można)zrozumienia !
wyślij odpowiedź

Autor: rere 06.05.2011 23:01  
Do Pani zwiącej się ,, nauczycielem przedszkola"
Moje dziecko wiele złych zachowań przyniosło wlaśnie z przedzkola. Nie ogląda TV po 30 min dziennie, nie gra na komputerze ... Jest delikatnym i kulturalnym człowiekiem.
Po roku chodzenia do przedszkola: przy stole zachowuje się ja świnka,ma dziwne zachowania względem innych dzieci, czego wczesniej nie bylo"...
Dlatego uwazam, ze nieudolny ,,nauczyciel" swoje porażki zawsze będzie zwalać na rodzinę.
Bo niby dlaczego moje dziecko zmieniło się? W domu ,,wszystko po staremu". Po prostu ,,nauczyciele" przedszkolni ignorują albo nie radzą sobie z akatami populyrazcji chamstwa w przedszkolu.A wiec: nie zwracają uwagi, no bo jak maja opanować 25 dzieci:) Klasyczna, tania ściema.
wyślij odpowiedź

Autor: iva 13.05.2011 11:14  
"Przechowalnia" nie przedszkole ;/
Na takie stanowisko powinny trafiać tylko i wyłącznie Panie które mają powołanie i angażują się, bo to ważny etap w życiu dziecka i ma duży wpływ na późniejsze zachowanie i podejście do szkoły. Ci nauczyciele z powołania wiedzą o tym, starają się wychwytywać złe zachowania i próbują je zwalczać w zarodku . Takie Panie zazwyczaj mówią o swojej grupie "moje dzieci"(w przeciwieństwie do Pani zwącej się tutaj nauczycielem przedszkola co świadczy o tym że dla dobra wszystkich powinna zmienić profesję) i tak je traktują. Na pocieszenie dodam że z doświadczenia wiem że są takie- ja nie musiałam nawet szukać. Gdy przez dziwne zachowanie syna wyszły naganne metody jego wychowawczyni zaprosiła mnie na rozmowę inna Pani zmartwiona tym co się działo w jej przedszkolu. Na drugi dzień Pani dyrektor przybiegła z pytaniem czy zgodzę się na przeniesienie syna do grupy Pani z którą rozmawiałam wczoraj ...i jedynie pretensje miała że nie przyszłam do niej od razu sama porozmawiać o metodach tej Pani...I to był ostatni rok pracy kobiety która nigdy nie powinna znaleźć się na tak odpowiedzialnym stanowisku.
Także jedyna rada to od razu reagować kochani rodzice (nawet jeśli oznacza to zmianę przedszkola ) bo jeśli olejemy sprawę to złe nawyki nabyte i utrwalone w przedszkolu będą się wlokły za nami latami. Dziecku które trafia na taką "felerną" nauczycielkę trudno później odzyskać szacunek dla innych nauczycieli a co się z tym wiąże do szkoły trafia z takim bagażem złych doświadczeń...a wtedy może być jeszcze gorzej...a w dodatku z perspektywy czasu możemy czuć się winni że przez olanie sprawy przyczyniliśmy się sami do problemów naszych dzieci...Polecam też spotkanie z psychologiem czym szybciej - tym lepiej, aby pomógł nam naprostować co zepsuł pseudonauczyciel od siedmiu boleści, bo sami możemy sobie z tym nie poradzić.
Piszę tu , mimo iż syn ma już 12 lat , ale właśnie perspektywa czasu pozwala mi ocenić sytuację obiektywnie i wiem jak wielkim błędem i obciążeniem była bezczynność w moim przypadku...
wyślij odpowiedź

Autor: sonia 13.05.2011 23:33  
odp.iva
W pełni się z panią zgadzam.Sama jestem naucztcielką w przedszkolu i jednocześnie mamą 3 latka.Nie wyobrażam sobie sytuacji, kiedy moja zmienniczka nie informuje mnie o tym, że dziecko dzoznało jakiegoś urazu!!!Gdzie mają sumienie panie, które uważają,że jakikolwiek wypadek w predszkolu to nie ich problem?!3-letnie dziecko jest jeszcze na tyle słabe fizyczne,że nie można bagatelizować uderzeń, siniaków, a szczególnie jeśli dotyczą one głowy!!!Dziwię się, że takie rzeczy trzeba tłumaczyć nauczycielom?!!
bezpieczeństwo i szczęście małego człowieka powinno być chyba priorytetem w tej pracy.I gdyby szukanie dla malucha fachowej i "ciepłej" opieki miało oznaczać zmainę placówki, to nie zastanawiałabym się ani chwili.
Dzięki Bogu,sama pracuję w prywatnym przedszkolu, założonym przez fantastyczną osobę, z myślą o naszych dzieciaczkach, a nie o ciepłym stołku dla pani "nauczycielki".Wracam z pracy umęczona, ale szczęśliwa i bez wyrzutów sumienia, że coś zaniedbałam.
a kiedy już mi się nie będzie chciało i dzieci zaczną mnie wkurzać to zmienię zawód.
Polecam to samo tak zwanym"nauczycielkom przedszkola" lub "Zofią".
wyślij odpowiedź

Autor: sonia 13.05.2011 23:34  
odp.do mamy
Mamo, trzymaj się! Szczęście Twojego maluszka powinno być dla Ciebie najważniejsze!
wyślij odpowiedź

Autor: iva 16.05.2011 00:55  
Odp:odp.sonia
Nauczycielka która mi wtedy pomogła sama była po niezłych przejściach. Jak tylko zauważyła że "dzieciaki zaczynają ją wkurzać" i się denerwuje poszła do specjalisty który pomógł jej odzyskać siłę psychiczną którą bez wątpienia w tym zwodzie trzeba mieć. Ja spotkałam ją już po tych przejściach i bardzo się cieszę że nie zrezygnowała tak szybko ze swojego powołania czego i Pani Soni życzę w razie dołka:)
wyślij odpowiedź

Autor: tata 17.05.2011 10:17  
ojciec
ja jestem ojcem bliżniąt5,5 latków.Nie dawno jeden z nich miał wypadek w przedszkolu.Stracił dwa zęby{na szczęscie mleczne}Ile było problemu z napisaniem protokołu z wypadku.Opiszę to od początku.Zaprowadziłem dzieciaki jak zwykle rano do przedszkola.Po ok dwóch godzinach dzwoni tel.pani mówi ze syn się przewrócił i rozbił sobie buzie i nie daje zatamować sobie krwi.Przyjechałem natychmiast,okazało się ze dzieciak miał przednie zęby wbite do środka,co można było stwierdzić nie będąc lekarzem.Pierwszą wersję jaką usłyszałem to taka ze dzieci biegały po dywanie,następnie klękały na kolana i ślizgały się po parkiecie.Mój syn zrobił to tak nie fortunnie ze uderzył w ławeczke przy której siadaja dzieci.Jakie było moje zdziwienie gdy przeczytałęm załącznik do protokołu .Było w nim napisane "W czasie zabawy chłopiec poślizgnął się i upadł".Po perwsze to jak można pozwalać dzieciom na takie zabawy.Po drugie widzę ewidentnie ze panie próbuje się jakos bronic,choc ja na początku powiedziałęm ze jej nie winie{ale po czasie to troszkę zaczynam w to wątpic czy nie było tu jej winy}Tak naprawde to od początku mamy problem z ta panią.Przez pierwszy misiąc nasłuchalismy się o naszych dzieciach tyle ze moja zona nie ma ochoty już odbierać dzieci z przedszkola aby nie oglądać tej paniTeż doradzała nam wizyte u psychologa.Tak się składa ze siostra mojej zony nim jest.Raz na jakiś czas z nimi zostaje.jak narazie nie stwierdziłą nic dziwnego w zachowaniu.Jak to jest ze ta pani twierdzi ze nie robią pewnych rzeczy które w tym wieku powinni a druga że jeden z nich np. ma wiedze czwartoklasisty.Kiedys usłyszałem ze za szybką uczą sie pisac a nie rysują na takim poziomie jak inne dzieci.Ja nad nimi nie stoje,jesli dziecko mnie prosi aby mu pomóc w napisaniu jakiejś literki to co mam powiedzieć że nie dziecko masz jeszcze na to czas .Rozmawiałem z panią dyr.i chyba od przyszłego roku będą w innej grupie.Nawet dziś miała pretensje o to że inni rodzice się skarza na nie które emocjonalne reakcje jednego z moich synów.Ale ja ze swoimi dziećmi rozmawiam i tez się skarżą na inne dzieci ze im psują różne zabawy,ale ja nie biegne do przedszkolanki ze skarga tylko staram się z dziećmi rozmawiac.W tym przypadku czuje że jest to jakies dziwne napuszczanie rodziców jednych na drugich.Przepraszam za taki długi wpis,ale szukałem czegos takiego,bo juz też łapałem doła chciałem się dowiedziec czy są jeszcze gdzieś podobne przypadki,pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Nauczyciel Przedszkola 17.05.2011 20:04  
Odp:ojciec
Do samego Wypadku!

Szanowny Tato, dzieci różne "zabawy" wymyślają Nauczyciel sie nie podzieli na 20 dzieci i nie stoi wszytskimi i wie co ktore w danym momencie zrobi... Twojsyn mial przykry wypadek podczas zabawy. :( szkoda.
A w protokole nic dziwnego nie jest ze napisane PODCZAS zabawy, syn sie bawil, w przedszkolu dieci m.inn. sie BAWIĄ.
wyślij odpowiedź

Autor: tata 19.05.2011 08:36  
ojciec
Do Pani nauczyciel,wyczuwam w pani odpowiedzi złośliwość,trzeba czytać dokładnie.Chodzi o to że w protokole nie ma mowy o tym ze się w ławeczke uderzył i o to jest spór.Ale te dzieci w ten sposób bawiły sie od jakiegos czasu,pani powinna tego zabronic.Skomentowała pani tylko jeden problem...?A może coś więcej ciekawego się dowiem z pani strony.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 19.05.2011 09:31  
ojciec
Ja również jestem nauczycielką i z Pana wypowiedzi wnioskuję, ze z chłopcami są kłopoty skoro nauczycielka sugerowała wizytę u psychologa. Pan sobie nie wyobraża jak dzieci potrafią być rozbrykane i nieposłuszne. Stwierdzenie "panie powinny zabronić" ma wiele niedomówień. A Pan mysli,ze nie zabraniają. Ja również kiedy jestem z dziećmi w ogródku, często zabraniam tego czy owego, ale skutkuje na chwilę. Ogród mamy ogromny, kiedy wiec pobiegnę dalej , to już to co było zabronione jest lekceważone przez dzieci. Dzieci nie rozumieją słowa "nie wolno, zabraniam, uważaj, nie rób tak. itp"Czasami jedyną metodą jest chwilowa izolacja, ale jak długo może to trwać, przecież na dwór wychodzimy po to, aby dzieci zaspokoiły potrzebę ruchu a nie siedziały na ławce. Dziecko po "tzw. "odbyciu kary" i tak wraca do zabaw zabronionych.Tam gdzie są dzieci zawsze były i bedą małe czy większe wypadki. A jakim wypadkom ulegają dzieci w domach, że często na widok dziecka jedynym słowem które się ciśnie na usta jest "O Boże co ci sie stało" Ale w domu to normalne prawda? Mama ma tylko jedno może dwoje dzieci pod opieką, a nauczycielka minimum 25, ale ona nie ma prawa dopuścić do żadnych wypadków tak? To prosimy o rady, sposoby, jak temu zaradzić, może skorzystamy.
wyślij odpowiedź

Autor: iva 19.05.2011 17:56  
do :Anna i ojciec
Pani Anno
Właściwie pisałam już o tym nieco wyżej....
W domu jest to normalne, ponieważ matka nie musi ciągnąć dziecka za sobą nawet do ubikacji, nie ma w tym momencie zazwyczaj "zastępstwa" , dziecko zostaje samo w pokoiku gdzie się bawi np. gdy gotowany jest obiad itd. A Przedszkole to instytucja w której małe dziecko nie ma prawa zostać bez opieki, bawić się w niebezpieczne gry i zabawy. Dlatego do przedszkola nie są zatrudniani rodzice a Nauczyciele którym nie obca co najmniej jest pedagogika i działania w grupach...Jeśli dziecko uległo by wypadkowi bo zahaczyło o coś idąc czy biegnąc, ktoś nawet na nie by wpadł przypadkowo, źle zjechało ze zjeżdżalni itd. to nikt nie robił by z tego problemu. Więc główną radą jest nie dopuszczanie do niebezpiecznych zabaw. Przede wszystkim reagowaniu bo to iż dziecko po odbyciu kary "wraca do zabaw zabronionych" to normalne.
Bo choć dzieci doskonale rozumieją mimo pozoru takie słowa jak nie rób, nie wolno, nie, to sprawdzają w ten sposób czy trzeba "liczyć się z tą osobą" czy jej słowa są coś warte i czy można ją "olać". Konsekwencja jest dość ważnym czynnikiem w wychowaniu i dobry nauczyciel wie iż jej brak skończy się tym iż dziecko nie będzie w końcu szanować i liczyć się z taką osobą.Więc stwierdzenie "panie powinny zabronić" nie ma żadnych niedomówień. Należy kategorycznie zabronić i zabraniać aż do skutku aby postawa dorosłego świadczyła o tym iż nie uznaje ustępstw jeśli mówi NIE. Straszną krzywdę możemy my dorośli wyrządzić tym małym człowieczkom (czy to nauczyciel czy rodzic) udawaniem że się czegoś nie widzi dla świętego spokoju bo już nie chce nam się reagować...A Panie w przedszkolu tak reagujące chyba minęły się z powołaniem i powinny jak najszybciej poszukać sobie mniej odpowiedzialnej pracy.
Panie ojciec (:))
Faktycznie Pan powinien jednak udać się do "neutralnego" psychologa dziecięcego a najlepiej poradni P-P. Jeśli nauczycielka zauważyła (a również jest to jej zadaniem więc proszę jej nie winić ) jakiekolwiek niepokojące sygnały to lepiej nie czekać aż bardziej się "uwidocznią".Chyba lepiej przekonać się czy obawy nauczycielki były nietrafne niżeli miało by się okazać np. że gdyby Państwo nie olali tej sprawy od razu to problem nawet by się nie rozwinął a teraz jest utrwalony i będzie ciężko...
Znajomy psycholog(nawet nie wiem czy dziecięcy a to wieeelka różnica) nie sprawdzał zachowań Pana dzieci w grupie a pociechy niestety "wrzucone" w tak dużą liczbę obcych rówieśników nagle oderwane od mamy i taty potrafią różnie reagować a rodzice nawet niekiedy mogą nie zdawać sobie z tego sprawy( choćby z braku możliwości sprawdzenia czy umieją dostosować się do grupy) ..Proszę zawsze pamiętać że w takich kwestiach nie liczy się kto ma racje ale dobro dzieci. Dlatego dziwi mnie reakcja żony - również bezczynność i liczenie że z czasem sam się problem rozwiąże?? Przecież tu chodzi o dobro waszych dzieci co powinno być priorytetem, a nie jak się czujemy "wysłuchując". Niestety będąc rodzicami trzeba sobie nieraz "ambicję w buty włożyć" dla dobra dzieci bo mnie nie powstrzymało by "wysłuchiwanie" a raczej zmotywowało do działania. A choćbyście Państwo udali się do poradni tylko po to aby udowodnić tej nauczycielce że się myli (taki argument lepszy niż żaden a jeśli miał by kogoś przekonać...) I choćbyście chodzili tam tylko dla świętego spokoju że robicie wszystko co można w takim przypadku zrobić...Każdy z tych argumentów jest lepszy od bezczynności i twierdzenia że nie widzi się problemu.
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 19.05.2011 21:22  
Do Ivy
Gdyby rodzice w wychowaniu dziecka stosowali więcej stanowczości, nie byłoby problemu z brakiem reakcji na zakazy. Zalewa mnie krew, gdy widzę jak matka, pół godziny stoi w drzwiach i prosi dziecko , aby z nią poszło do domu (z jednej strony to dla mnie komplement, ze dobrze mu ze mną). Ale tak nie powinno być, dziecko powinno, wiedzieć, że skoro mama przyszła to znaczy, ze ida do domu a nie zaczyna się zabawa w podchody. Musze wówczas interweniować, bo szkoda mi rodzica, biorę za rękę i prowadzę dziecko do mamy czy taty.Pracuje wiele lat z dziećmi i tak naprawdę nie mam problemu z egzekwowaniem posłuszeństwa i reagowaniem na prośby, czy zakazy, ale widzę jak męczą się moje młodsze koleżanki i pozwalają dzieciom na zbyt wiele ot tak dla świętego spokoju. Ale sprzeciwiam sie temu, bo inne dzieci widza i słyszy się stwierdzenia "bo pani ta czy ta, pozwala". Konsekwencja w wychowaniu to jest to co potrzebne jest dziecku, ale nauczyciel musi mieć wsparcie ze strony rodzica, który czasami musi zrozumieć, ze dziecko ma karę, że źle postąpiło.Rodzice niestety krzywo na to patrzą i nie wierzą,ze ich dziecko jest niegrzeczne czy nieposłuszne, choć dobrze o tym wiedzą, czego oznaka jest zachowanie dziecka w stosunku do matki czy ojca(np. zupełne nieposłuszeństwo, wymuszanie krzykiem płaczem wielu rzeczy, bicie rodzica po twarzy, kopanie)Konieczna jest współpraca i zawarcie pewnych umów.
wyślij odpowiedź

Autor: iva 21.05.2011 21:06  
Do Anny
Ależ tym razem oczywiście się z Panią zgodzę;) Mówiłam tu o konsekwencji ogólnie że jest ważnym czynnikiem w wychowaniu- czyli w domu a później i w przedszkolu. Po obu stronach zdarzają się nieodpowiedzialni ludzie i zawsze trzeba mieć na to wzgląd. Wiem że są rodzice którzy przyprowadzają do przedszkola "pępka świata" i teraz sobie radźcie nauczyciele ale moje dziecko jest grzeczne i najlepsze a jak już coś zbroi to na pewno wina Pań albo innych dzieci. Ale zdarzają się też przykłady złych nauczycielek które trafiając do tego zawodu minęły się z powołaniem i przychodzą do pracy "odbębnić " swoje i tyle.
Zresztą w odpowiedzi do taty również pisałam i zachęcałam do współpracy z nauczycielką argumentując na wszelkie sposoby bo tylko współpraca rodziców z nauczycielem a w tym wypadku i PP-P może przynieść jakiekolwiek efekty a obarczanie się wzajemnie winą tylko pogorszy stan i sytuację dzieci:)
wyślij odpowiedź

Autor: niki 23.06.2011 18:39  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Szkola wspomaga w wychowywaniu dzieci ,ja pochodze z malej miejscowosci gdzie dzieci w kl jest po piecioro i jak slysze wieczne utyskiwania ze dzieci sa okrrrropne sa takie srakie i owakie i ze wszystkiemu winni sa rodzice bo nauczyciel jest wspanialy i tyle uwagi poswieca uczniowi a w 1kl nie potrafi zadania dziecku wytlumaczyc to trafia mnie cos i apel do pseudo nauczycieli skoro dzieci nie wasze i rodzice be i dzieci be to do lasu na jagody i na rynek handlowac wtedy bedziecie zadowoleni
wyślij odpowiedź

Autor: ha, ha, ha, ha. 23.06.2011 18:58  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Ble. ble, ble. A tak w ogóle na tych wiochach to dzieci sa dzikie i bez wychowania więc nauczyciel takiej trzody nie wychowa.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 23.06.2011 20:58  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Sama chyba jesteś z wiochy ! Szacunek dla ludzi którzy żywią mieściuchów to do kieszeni sobie włożyłaś ? Co ty wogóle za słownictwa używasz ! HAMUJ się ! Km ty jesteś,że nie masz odwagi się podpisać ! To jest Prostactwo (twój wpis) !
wyślij odpowiedź

Autor: mama 24.06.2011 12:14  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
Nie dość, że jesteś ze wsi, lub pracujesz w wiejskim przedszkolu, to do tego jeszcze masz kompleksy na tym punkcie. Zapewniam cię, że niepotrzebnie. Polskie wioski są piękne i ludzie tam bardziej szlachetni od ciebie.
wyślij odpowiedź

Autor: HA, HA, HA, HA 24.06.2011 13:14  
mama
SPADAJ
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 24.06.2011 16:42  
Odp:mama.HAHAHAHA
Nie masz odwagi się podpisać(co wpis to inna nazwa),a obrażasz ludzi o których nic nie wiesz ! Licz się ze słowami !!!!
wyślij odpowiedź

Autor: HA, HA, HA 24.06.2011 17:45  
MAma
Jaki wpis , jaka nazwa, o co chodzi?. Wiesz co, ty też spadaj.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 24.06.2011 20:08  
Odp:MAma
Jaki wpis,jaka nazwa ? widać jesteś mniej kumata/y niż myślałam ! Nie wiesz o jaką nazwę chodzi czy tylko udajesz ?Nawet czytać ze zrozumieniem nie umiesz.Napiszę to jasno:Za każdym razem kiedy coś piszesz to podpisujesz się inaczej !!! Rozumiesz już JAKI WPIS i NAZWA ?
wyślij odpowiedź

Autor: mama 25.06.2011 13:03  
ha ha ha
Oooo, widzę, że stara znajoma znowu sobie używa na forum nie tylko w tym wątku. A tak było miło bez niej.
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 25.06.2011 14:02  
Odp:ha ha ha
Niestety,nic nie trwa wiecznie ! Pozdrawiam.
wyślij odpowiedź

Autor: niki 25.06.2011 17:58  
Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Odp:Tak sytacja.Nauczyciel przedszkola.
jestem z wiochy i nie wstydze sie tego,wrecz przeciwnie jestem z tego dumna co do twojej wypowiedzi o dzikich bez wychowania dzieciach i o trzodzie to coz..... wystarczy przeczytac twoja odp ktora mowi sama za siebie kto dziki i w trzodzie chowany
wyślij odpowiedź

Autor: MAma 25.06.2011 21:06  
Odp:ha ha ha.mama
Niestety w wątku " 4-o latek..."(Problemy naszych dzieci) znowu zostałyśmy obrzucone błotem przez kobietę podpisującą się "Anna". Ręce opadają na jej "styl" pisania i myślenia !
wyślij odpowiedź

Autor: mama 25.06.2011 22:34  
Odp:Odp:ha ha ha.mama
To prawda, a najzabawniejsze jest to, że pani Anna, która bardzo rzadko bywa na tym forum błyskawicznie zareagowała w wątku "4-o latek..." na naszą rozmowę o niej w tym wątku jako o starej znajomej:-)Na całe szczęście nie głosi już tych swoich chamskich odzywek jako nauczyciel przedszkola.
wyślij odpowiedź

Autor: mama 25.06.2011 22:49  
Odp:Odp:ha ha ha.mama
Raz jeszcze przeczytałam tą jej wypowiedź w tamtym wątku. Wie Pani, myślę, że błotem to ona obrzuciła siebie samą. Proszę nie brać bardzo do siebie tego co ona na nas pisze, to nie ma najmniejszego znaczenia. Jej wypowiedź jej wizytówką. Pozdrowionka:-)
wyślij odpowiedź

Autor: Joanna 05.07.2011 12:55  
nauczycielka
Ludzie, problem polega na tym, że tu, jak i w rzeczywistości, zamiast dojść do jakiejś synergii, każdy próbuje przewalić na swoją stronę i udowodnić, że to on ma rację. Jestem nauczycielką w przedszkolu publicznym i wiem, bo widzę na czym polega problem. Rodzić oddając dziecko pragnie, żeby było zaoopiekowane i zadbane z uwzględnieniem jego temperamentu, wrażliwości itp. Nie interesuje go to, że pani ma pod sobą 28 dzieci, każdy chce, żeby zająć się jego dzieckiem, bo to jest JEGO dziecko i ja to rozumiem. Panie w przedszkolach nie. Prowadzą walkę z rodzicem, żeby go uświadomić jaka to ciężka praca i że niemożliwością jest to, czego od niego chce rodzic, to też jest prawda, nie można wszystkiego widzieć, kiedy ma się pod sobą tyle dzieci. Problemem też jest to, że panie zmieniają się po pięciu godzinach, nie zawsze zostaje przekazane to, co się wydarzyło, a dodatkowo, czego sama doświadczam, nie zawsze panie pracujące w jednej grupie mają takie same priorytety. Jedna może mieć na uwadze dobro dzieci i rozumieć oczekiwania rodzica, a druga może mieć, kolokwialnie mówiąc, wszystko gdzieś. Brak komunikacji między nauczycielkami, brak komunikacji z rodzicami, brak zrozumienia i chęci zrozumienia, brak wspólnego celu, a wszystko odbija się, niestety na dzieciach. Jestem nauczycielką i jestem przerażona tym, co widzę, nie będzie nigdy dobrze, jeśli w przedszkolach będzie tak jak jest, bo wszystko zaczyna się od przedszkola, niestety. Niewłaściwe osoby na niewłaściwych stanowiskach, w niewłaściwym czasie i to wszystko. Nauczycielki robią ogólne wrażenie ludzi cierpiących katusze, będąc w pracy, a przecież jakby same wybrały sobie swoją drogę, tak czy nie? Z drugiej strony, grupy, w których jest 28 trzy czy czterolatków to ostatecznie nieporozumienie. Ludzie, postarajmy się zrozumieć siebie nawzajem, to jest aż tak proste....
Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: Beata 05.07.2011 14:16  
odp: nauczycielka
Nie wiem Joanno gdzie Ty spotykasz takich ludzi na nieodpowiednich stanowiskach. Ja również pracuje wiele lat w przedszkolu publicznym i obecne jest ono moim trzecim miejscem i odnoszę zupełnie inne wrażenie. Pracowałam z różnymi nauczycielkami ale jeszcze nigdy nie odniosłam wrażenia, że któraś z nauczycielek nie lubi swojej pracy czy dzieci.Nie powiesz chyba ,że nasza praca jest łatwa? Stosy dokumentacji mnie czasami dobijają, ja bym czas, który poświęcam na wypełnianie tych durnych arkuszy wolałabym poświęcić na wymyślanie dzieciom ciekawych zajęć. A co do rodziców to jest różnie, są wspaniali rodzice, bardzo pomocni wyrozumiali z którymi współpraca to sama przyjemność, ale są też rodzice egoiści, nie mający na uwadze innych dzieci tylko własne.Ja swoją prace lubię i koleżanki, które ze ,na pracują też więc u nas nie ma problemów typu "mam dość tej pracy"
wyślij odpowiedź

Autor: ojciec 22.09.2011 17:30  
Odp:ojciec
Dawno nie wchodziłem na forum i widzę ze nie ma czego załować,co tu sie wypisuje.Ja tylko do Anny mam pytanie czy to nie dziwne ze po 2 tygodniach pobytu w przedszkolu pani na 25 dzieci ok 20 chce wysłać do psychologa.Tzn że z prawie całą grupą jest coś nie tak i dziwnie się zachowują....do "usłyszenia"kiedyś
wyślij odpowiedź

Autor: Aga 23.09.2011 12:05  
pytanko
Czy zatem nie lepiej byłoby nie posyłać dziecka do przedszkola? Może wstrzymać się do zerówki.Czy dziecko by na tym straciło czy skorzystało.
Ja posłałam od września dziecko do przedszkola i zauważyłam że stało się bardziej agresywne. Nie wiem co robić.
Może ktoś fachowo doradzi....
wyślij odpowiedź

Autor: Anna 24.09.2011 14:21  
Odp:ojciec
Od września obowiązuje w przedszkolach rozporządzenie o udzielanie w związku z tym pomocy- psychologicznej dzieciom, które tej pomocy naprawdę potrzebują. Zanim zdecydujemy się na taki krok trzeba najpierw poznać dziecko i środowisko w jakim się wychowuje. Pomocy psychologiczno- pedagogicznej potrzebują dzieci: agresywne z ADHD, dzieci niedostosowane społecznie, dzieci wyjątkowo nieśmiałe, które maja trudności z nawiązywaniem kontaktów itd.Wydaje mi się, ze nauczycielka z przedszkola do którego uczęszcza Pana dziecko zbytnio przejęła się tym faktem. Nie sądzę, aby tyle dzieci potrzebowało tej pomocy to jest niemożliwe. Poza tym psycholog też nie zna dobrze tych dzieci.A żeby podjąc jakąś konkretną pracę z dzieckiem, które faktycznie potrzebuje tej pomocy to i tak musi być zgoda rodzica. W mojej grupie a jest to grupa 5-6 latków i też liczy 25 dzieci tylko dwoje dzieci potrzebuje takiej pomocy a w głównej mierze jest to prośba rodziców tych dzieci.Nasza Pani dyrektor też chce być nadgorliwa(miłośniczka tworzenia dokumentacji)i wymyśla dzieciom problemy.Psycholog powinien być dla dzieci, które naprawdę tego potrzebują i jestem przeciwniczką robienia nic na siłę. Zapewne psycholog porozmawia z dziećmi i na tym się skończy a opieką obejmie dzieci naprawdę potrzebujące tej pomocy(chodzi mi o przedszkole [ana dziecka).To jest następne rozporzadzenie , które utrudnia nam pracę i zabiera czas, który moglibyśmy poświęcić dzieciom na zabaqę, naukę i tworzenie dobrego klimatu.
wyślij odpowiedź

Autor: MAMA 6-CIO LATKA 10.11.2011 00:13  
Odp:Nie mam już siły....
DROGA MAMO MAM PODOBNA SYTUACJE.MOJ SYN W PRZECIAGU 5-CIU TYGODNI DOSTAL 4 RAZY W KROCZE,A NAUCZYCIELKA POWIEDZIALA MI ZE TO NIECHCACY.TOTALNA ZNIECZULICA,ZERO REAKCJI NA KRZYWDE INNYCH.A MOJE DZIECKO MA ZAL DO MNIE BO NIE MOZE SIE BRONIC.JA NIE POZWALAM MU ODDAWAC,A NAUCZYCIELKA SPLEPA I GLUCHA NA WSZYSTKO NAJCZESCIEJ O TAKICH SYTUACJACH DOWIADUJE SIE OD NAS RODZICOW.SZLAK MNIE TRAFIL JAK MAMA ALANKA(KOLEGI Z GRUPY MOJEGO SYNKA)POWIDZIALA CO WYPRAWIAJA Z JEJ DZIECKIEM.INNY CHLOPIEC PRZEWROCIL ALANA I JEGO GLOWA WALIL O PODLOGE A NAUCZYCIELKA PODZIEDZIALA MATCE ZE---MOZE MU SIE NALEZALO.ZGLOSILYSMY WSZYSTKO DO DYRYKTORKI MA PRZYJSC NA ROZMOWE Z DZIECMI.TERAZ MY JESTESMY WROGAMI,WSZYSCY KRZYWO NA NAS PATRZA.JAKA ZE MNIE BYLABY MATKA GDYBYM NA TO POZWALALA.JUTRO MAMY ZEBRANIE Z PANIA DYREKTOR-TRZYMAJCIE WSZYSCY ZA NAS KCIUKI,BO CHYBA BEDZIE CIEZKO.
wyślij odpowiedź

Autor: Mich.agnieszka 29.02.2012 18:50  
Nie mam już siły..
Przekazanie informacji o zdażeniu zagrażającym zdrowiu i życiu albo złych zachowaniach dziecka w przedszkolu to obowiązek każedgo nauczyciela. Jeśli nauczyciel się zmienia to ma obowiązek przekazać koleżance co się wydarzyło na jego zmianie. Jeśli rodzic o złym zdażeniu dowiaduje sie od innych to powinien na następny dzien wyjasnic z nauczycielem i zgłosić sprawe dyrektorowi przedszkola. Jesli powtarzają sie uwagi na nauczyciela który lekceważy swoje obowiązki dyrektor może go ukarać. Po każdej rozmowie nauczyciela z dyrektorem powinna byc spisana notatka wyjasniająca.
wyślij odpowiedź

Autor: Ania Warzocha 16.04.2012 13:02  
Odp:Odp:Nie mam już siły....
Ciekawa jestem jak się rozwiązała problem. Przyznam szczerze że z tym kopaniem w korcze to jest masowe zjawisko. Nic nie dzieje sie bez przyczyny. Jestem mama 6 latka i juz nieraz dostał w krocze z tzw."skopa". Jak pisze, nie bez przyczyny. Porozmawiałam z nauczycielką a ona mówi ze była słowna wymiana zdań z kolegą, po czym on go kopnął. I pani nic nie jest w stanie więcej zrobić. Nie mówię że moje dziecko bez winy...ale pezynajmniej nie bije, a tym samym nie zagraża bezpieczeństwu. U nas prawdopodobnie są takie dzieci że za zwykły spontaniczny śmiech "walą w krocze". Duża agresja występuje w grupie naprawde duża. Ja uważam że jeszcze 6 latek nie jest w stanie zapanowac nad emocjami (śmiech, żart słowny) po to tylko żeby nie zdenerwować kolegi i nie dostać w krocze... Wierzcie że to jest niebezpieczne.
wyślij odpowiedź

Autor: Zofia Mak 01.07.2014 20:48  
Wszyscy winni tylko nie moje dziecko
Kobieto zamiast pisać te głupoty poświęć czas dziecku.
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
  #####   #        #######  ####### 
 #     #  #    #   #        #    #  
       #  #    #   #            #   
  #####   #    #   ######      #    
 #        #######        #    #     
 #             #   #     #    #     
 #######       #    #####     #     
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp