MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > odbieranie dzieci z przedszkola
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: mama 3 i 4 latka 08.10.2006 21:36  
odbieranie dzieci z przedszkola
mam pytanie, czy powszechnie, w większości przedszkoli praktykowany jest zakaz wchodzenia po dzieci na sale(nawet 3letnie, będące pierwszy dzień w przedszkolu)tylko wywoływanie ich przez cos w rodzaju domofonu?
moje dziewczynki były zachwycone faktem pójscia do przedszkola, przez 4 dni sierpnia chodziły na krótsze zajęcia i były zachwycone, zajęcia te odbywały się w pierwszej grupie - trzylatków. Rodzicom wolno było być na sali, patrzec itp. Co rano stawały z ubrankiem w ręku gotowe leciec do przedszkola bo jest tak fajnie. ! wrzesnia starsza córka poszła jednak do 2 grupy. Odebrałam je czym prędzej o 15.03 a dziecko wyszło całe spłakane, rozhisteryzowane i spuchnięte (to wlasnie jej najbardziej podobało sie w tym przedszkolu). Pani woźna stoi od g.15 przed wejsciem, pilnując, by nikt nie wchodził dalej tylko wywoływał dzieci.Za trzyletnią córka zamknęły sie drzwi i nikt nawet nie wyszedł powiedziec mi jak było - był to jej pierwszy dzień!czteroletnia natomiast błagała mnie na kolanach by wiecej jej tu nie prowadzić, bo pani jej sie nie podoba, ale czy wygląd pani jest powodem takiej histerii u czterolatka?? pani poinformowała mnie, ze dziecko płakało bo było za długo. Córka natomiast mówi, ze do przedszkola chciała by chodzić bardzo, ale do młodszej grupy bo tamta pani przynajmniej sie z dziecmi bawi. Wiem napewno, ze dla większości jestem teraz przewrazliwioną mamuśką, ale nie wiem co mam o tym mysleć. Poza tym, w poniedziałek juz musze oddac ja tam siłą, podczas gdy do tej pory sama leciała jak na skrzydłach...pomóżcie

2 września 2006
wyślij odpowiedź


Autor: Elżbieta 08.10.2006 21:37  
Wskazana ostrożność
Wskazane z dużą ostrożnością podchodzić do wyciągania wniosków
Jest tak w życiu, że jednemu dziecku najbardziej podoba się w przedszkolu pani X innemu Y, jedne lubią kiedy mogą z rodzicami żegnać i witać się w sali, dla innych kiedy wywołują je przez domofon. Tak jest i dorosłym życiu, z czego innego się śmiejemy i co innego lubimy. Niestety przedszkole, a potem szkoła stosuje zunifikowane formy które nie od razu akceptujemy. Prawdopodobnie po kilkunastu dniach spadnie napięcie emocjonalne związane z dłuższą rozłąką z mamą i znajdą się interesujące możliwości zabawy i poznania nowych przyjaciół. Dziecko małe denerwuje się nową sytuacją i podaje czasami dość przypadkowe powody dla których nie chce godzić się na obecny stan. Trzeba bardzo uważnie i z dużą ostrożnością podchodzić do wyciągania wniosków oraz do podejmowania działań. Trzeba zasugerować dziecku inne korzyści i ocenę sytuacji jaka może mieć miejsce. Trzeba szukać pozytywów i je pokazywać. Trzeba tez liczyć się z tym, że niektóre dzieci dłużej niż inne potrzebują przystosowywać się do pobytu w przedszkolu. Jeśli nie ma poważnych zagrożeń musimy pogodzić się z tym, że i nasze dzieci będą miały czasami okresy mniej komfortowe.Takim okresem jest z pewnością pierwsze tygodnie pobytu w przedszkolu. Nie ma tutaj zależnoci


wyślij odpowiedź

Autor: nika11 08.10.2006 21:37  
rodzice - zakaz wstepu
Witam
poruszyl mnie ten temat, bowiem w przedszkolu mojej córki która jest w grupie starszaków w tym roku ni stąd ni zowąd zacząl obowiązywac rodzicow taki sam zakaz. Owszem mojemu dziecj=ku o sie podoba bo czuje sie juz taka samodzielna, mnie natomiast nie podoba się to wogole. Tym bardziej ze nikt z dyrekcji nie byl laskaw uzasadnic logicznie takiej "innowacji".Czekam tylko na zebranie w przyszlym tygodniu ...

wyślij odpowiedź

Autor: ela 28.10.2006 11:19  
odp
Drogie panie, wyobraźcie sobie co by było, gdyby wszyscy rodzice mogli wchodzić do sali! Sale przedszkolne są dla dzieci a nie dla rodziców. Zrobiłby się wielki bałagan a pani nauczycielka to chyba by oszalała. Dzieci zupełnie inaczej zachowują się bez rodziców a takie wchodzenie do sali tylko im szkodzi-uwierzcie. Przestańcie dramatyzować.
wyślij odpowiedź

Autor: magda przedszkolanka 28.10.2006 12:01  
Odp:odp
droga elu, sama jestem nauczycielką i pozwalam rodzicom odbierać dziecko z sali, wręcz proszę szatniarkę i dyzurnych (ze starszej grupy) by nie wywoływali moich 4latków z sali, lecz by przychodzili po nich rodzice, mam wówczas pewność że dziecko odbieraja upoważnione do tego osoby, szatniarka nie jest w stanie zapamietać komu wolno odbierać dzieci z całego przedszkola, i zapewniam cię że od wielu lat to praktykuję i jeszcze nie oszalałam ;-)
w uzasadnionych sytuacjach pozwalam rodzicom przebywać w sali zajęć nawet przez cały dzień, jest to ciężkie ale okazajonalnie do zniesienia, ustalam wóczas z rodzicem reguły jego przebywania, tak by ta obecność nie była dla mnie zbyt męcząca, uważam że mniej męczące jest dla mnie przebywanie rodzica w klasie przez kilka godzin niż kilkugodzinny płacz dziecka, oczywiscie godze sie na obecnosc jednego, dwu rodziców a nie wszystkich, dla wszystkich organizuje otwarte zajecia, pozdrwawiam
wyślij odpowiedź

Autor: monika 06.11.2006 01:13  
rodzice - zakaz wstępu
Wiem, że jest to z wielu względów nieosiągalne ale moim zdaniem ale jakże genialne... wytarczyłby jakieś okienko do sali czy coś takiego ( a może jeszcze lepiej lustro weneckie :-) ) przez które rodzice mogliby deyskretnie obserwować co dzieje sieęwewnątrz. A tak ta sala to jeden wielki temat tabu! Nie można dziwic się rodzicom, że chcą tam wejść, zajrzeć, skontrolować, przeciez to wszystko w trosce o swoje dziecko. Wiele rzeczy jest możliwych do wykonania przy odrobinie dobrej woli personelu. Uczucia rodziców są bardzo ważne bo później chcąc nie chcąc i tak przelewają je na dzieci. Ja tez nie mogę tego ścierpieć - drzwi sie za dzieckiem zamykaja jak w więzieniu i STOP, nieupoważnionym wstęp wzbroniony. Rodzice nie chcą przeszkadzać w pracy więc trzeba sie jakos dogadac w jakiej formie mogą jakos nadzorować pobyt swojego dziecka w przedzkolu. Takie lustra weneckie czy dykretne okienka (chodzi o to żeby nie zwracały uwagi dzieci) byłyby super. Rodzice mogliby obserwowac do woli i na pewno byliby pokojniejsi, rozwiali pewne wątpliwości, mogliby odpowiednio zweryfikowac relacje swojego dziecka, dostrzec problemy. A co niektóre nauczycielki na pewno bardziej by kontrolowały swoje zachowania. Napiszcie co o tym sądzicie!
wyślij odpowiedź

Autor: Alka 07.11.2006 14:35  
Wzajemne relacje
Problem jest poważny! Nie należy go lekceważyć, ale....
Należałoby się przyjrzeć tematowi wzajemnego zaufania i wspierania się w pokonywaniu trudności na jakie niewątpliwie napotyka dziecko w przedszkolu, szczególnie w pierwszych dniach jego pobytu.
"Mama 3 i 4 latka" ma problem, o którym powinna najpierw porozmawiać z nauczycielką. Nauczycielka natomiast powinna być wsparciem dla rodzica.
W naszych przedszkolach wciąż funkcjonuje model blokady między tymi dwoma ogniwami. a na kim to się skupia? Na dziecku oczywiście.
wyślij odpowiedź

Autor: Elżbieta 13.11.2006 20:23  
Odp:Wzajemne relacje
Zgadzam się z tezą Alki o blokadzie między dwoma ogniwami czyli rodzicami i nauczycielkami. Oczywiście zawsze są, będą i można podać wyjątki i przykłady doskonałej współpracy i kontaktów. Patrząc jednak na najczęściej ukształtowane relacje to zakamuflowana uśmiechem i zdawkowymi pytaniami chęć unikania poważniejszych zapytań i rozmowy w celu nawiązania pewnych, nawet prostych form współpracy. Nie wiem z czego to wynika, że rodzice zbyt często zadawalają się krótką informacją, zdawkową opinią. I dla potwierdzenia moich przemyśleń - na propozycję indywidualnych konsultacji pozytywnie odpowiedziało zaledwie 30% rodziców.
wyślij odpowiedź

Autor: Alka 06.12.2006 20:48  
odbiór
A ja mam super Rodzicow , przez pierwsze 2 tygodnie można wchodzić , a później maluchy chodzą same i nikt nie robi problemu , chyba ze mama nadopiekuńcza ( dwoje dzieci ma lęk przed schodami ,bo mama mnie wnosi!!!)
wyślij odpowiedź

Autor: ap 07.12.2006 20:44  
do moniki
Jak czułabyś się Moniko gdyby ukradkiem ciągle ktoś Cie podglądał w pracy, na pewno źle i stresująco, a taki stres też udzielał by się dzieciom. W sali nie ma nic do ukrycia, dzieci są najlepszymi obserwatorami i one najlepiej opowiadają co sie dzieje w przedszkolu. Więc nie sądze żeby lustra weneckie były potrzebne. Wiecej zaufania!
wyślij odpowiedź

Autor: Aga 23.10.2008 13:23  
Prywatne przedszkole jest lepsze.
Mój synek już drugi rok chodzi do przedszkola. Jest to placówka prywatna(płacę mniej niż w państwowej) i prowadzona przez siostry zakonne. One kochają swoją pracę z dziećmi, chętnie pomagają, gdy jest jakiś problem. Mogę na nie zawsze liczyć (ufam im). Atutem jest również mała grupa-15 osobowa.Ponadto angielski, gim. korekcyjna, rytmika, taniec, logopeda. Moje dziecko chętnie chodzi do przedszkola i nie wyobrażam sobie innego. Córka też tam będzie uczęszczać. Nie wyobrażam sobie innej placówki. :)
wyślij odpowiedź

Autor: ala 23.10.2008 15:20  
Odp:Prywatne przedszkole jest lepsze.
Aga
a to przedszkole jest w Warszawie?
troche mnie dziwi, ze prywatne jest tansze niż państwowe, ?!
wyślij odpowiedź

Autor: Katarzyna Wolska 23.10.2008 16:54  
Wchodzenie rodziców do sali
Moze moja opinia nie spodoba się rodzicom dzieci, ale jestem przeciwna wchodzeniu rodziców do sali w których przebywają dzieci.Sama jestem nauczycielką i dla mnie rodzice wchodzący do sali i przez kilkanaście minut rozmawiajacy ze mną o ich dziecku,byli po prostu uciązliwi, ponieważ w tym czasie pozostałe dzieci były pozbawione kontroli, robiły co chciały. Dla chetnych rodziców organizuję co miesiąc drzwi otwarte, podczas których uczestniczą w zajeciach dydaktycznych na zasadzie obserwatora, również raz w miesiącu są organizowane dyzury, podczas ktorych rodzice mogą indywidualnie porozmawiać na temat swojego dziecka.Jedynie w grupie dzieci najmłodszych rodzice przez dwa tygodnie mogli przebywać z dziecmi w sali, ale na zasadzie, ze ja w tym czasie zajmuję się dziećmi, a oni tylko obserwują i bawią się z dzieckiem, ale nie absorbują mnie rozmową.Uwierzcie, niektórzy rodzice potrafią przez pół godziny opowiadać o swoim dziecku, ja nie chcę być niegrzeczna i ich mówiąć brzydko spławiać, a w tym czsie dzieci zaczynają biegać po sali, bić się, bo pani jest zajeta rozmową i nie widzi co się dzieje.Dzieci są naprawdę cwane i potrafią w mig wykorzystac sytuację, ze w danym momencie nikt ich nie obserwuje. Pamiętajcie rodziece, ze tych dzieci w sali jest 30 i nauczyciel musie mieć oczy dookoła głowy, a nie w tym czsie prowadzić z wami rozmowy o dziecku!Aha, jeszcze przypomniała mi się sytuacja, kiedy rodzic po wejsciu do sali sam chciał wymierzyć sprawiedliwość dziecku, które uderzyło jego córkę, dlatego ze wzgledów bezpieczeństwa dzieci, wolę, aby rodzice nie wchodzili do sali po dzieci.Nadmieniam,ze nie mam nic do ukrycia!
wyślij odpowiedź

Autor: Abi 27.10.2008 13:47  
problem z wchodzeniem do sal
Jestem przekonana,że każdy rodzic powinien mieć taką możliwośc,by zobaczyć Swoją Pociechę w trakcie pracy,nauki,zabawy,z czasem nabywamy zaufania do Przedszkola i Pań i takie wizyty nie są potrzebne...zatrważająca sytuacja jest w żłobkach,przecież nie zostawiamy plecaka w supermarkecie na przechowanie,tylko częsć siebie,która czasami ma tylko kilka miesięcy,nie możemy od razu zaufać obcej osobie...
wyślij odpowiedź

Autor: Inka 27.10.2008 19:05  
trochę zaufania do ludzi
Abi, a na sale operacyjną też wejdziesz? Bo przecież jak powiadasz : "nie możemy od razu zaufać obcej osobie".
Tak sobie myślę, czy to już obsesja???
wyślij odpowiedź

Autor: Sylwia 02.09.2010 22:36  
robi się bałagan
Ja właśnie jutro powieszę kartkę na drzwiach aby rodzice nie wchodzili do sali. Mamy chodzą w szpilkach po dywanie na którym bawią się maluchy, dzieci robią się nerwowe, płaczliwe bo dlaczego mojej mamy nie ma i tak ciągle.Dzieci przy rodzicach stają się kapryśne, histeryzują. Dezorganizuje to porządek i ład.Więcej zaufania dla nauczycieli.
wyślij odpowiedź

Autor: Nauczyciel : 20.09.2010 21:58  
RAcja dka Sylwi
My w naszym przedszkolu z trudem trawimy przez wrzesien te rozchisteryzowane mamuski, ktore pchaja sie na kraj dywanu i sleczą nad nim z dzieckiem, uzalajac sie nad jego losem. Tymczasem reszta patrzy na to i co?????? Mamusiu bedzie jak sie 24 dzieci rozpłacze, ze chce do mamy bo ty Stoisz i nie wychodzisz????????????????Chcialabys zeby to spotkalo twoje dziecko?????? NIe wiec pomysl i nie pakuj sie na sale tylko do Drzwi dochoć
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka przedszkola. 21.09.2010 20:31  
robi się bałagan
A do tego ten wzrok , jakby oskarżający, czemu dziecko płacze, tak jakby to była nasza wina. Powinien być wprowadzony zakaz wchodzenia rodziców do sal.Jak można pracować kiedy kilka osób śledzi cię i patrzy na ręce? Obecność rodzica tylko przedłuża okres adaptacji dziecka do przedszkola. Dziecko myśli skoro jest mama to pewnie tak już pozostanie, przyzwyczaja się do jej obecności a ta mama, któregoś dnia znika , no i wtedy zaczyna się rozpacz a kto jest winowajca, oczywiście nadwrażliwa mamusia czy tatuś, kto robi dziecku krzywdę, kto go okłamał i zawiódł- oczywiście rodzice.Obecność rodzica w niczym nie pomaga, tylko przeszkadza a nam nauczycielom utrudnia pracę.
wyślij odpowiedź

Autor: rodzic 21.10.2010 11:20  
odbieranie dzieci
w naszym przedszkolu niestety rodzice nie mogą wejść nawet do przedszkola, dzieci są odbierane przy drzwiach wejściowych, bardzo mi się to nie podoba bo gdzie jest kontakt rodzic-wychowawca. Powód nowy parkiet.
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   ###      #     #####   #       
  #   #    ##    #     #  #    #  
 #     #  # #          #  #    #  
 #     #    #     #####   #    #  
 #     #    #          #  ####### 
  #   #     #    #     #       #  
   ###    #####   #####        #  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp