MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > problem
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: Daria Wasiłowska 31.05.2009 22:31  
problem
Witam serdecznie. Jestem nauczycielką przedszkola. Dotychczas wiodłam radosne życie zawodowe z niemałymi sukcesami, uwielbieniem ze strony dzieci oraz rodziców, licznymi akcjami, imprezami organizowanymi przez siebie. Praca z dziećmi = moje życie. Nie przypuszczałam, a jednak zawiódł mnie mój niepoprawny optymizm i niestety nadgorliwość. Ponieważ w mojej placówce trzeba wykłócać się z woźnymi o konieczność chwilowego (np. potrzeba fizjologiczna nauczyciela) zostania z dziećmi, dwa dni temu postanowiłam już się nie prosić i opuściłam salę na 3 minuty z częścią grupy, by przeprowadzic próbę kroków tańca konkursowego. kilka osób zostało przy stolikach, niestety równowagę rozchwiał przeraźliwy kryzk chłopca, który postanowił położyć się na stolikczku zabawkowym dla lalek, drewnianym...
stolik się zawalił, a ogromny gwóźdź wylądował w jego palcu przebijając go na wylot...z tego co wiem, od matki, nic tam poważnego się nie stało...ale będzie staranie o odszkodowanie i bhp w to się włączy i w ogóle....mam po prostu duży problem. przede wszystkim wyjście z sali, nie usprawiedliwiam się, wiem, że to moja wina, wiem, choć nawet w mojej obecości mogło się coś podobnego zdarzyć. Nie chcę szukać usprawiedliwienia. tylko przykro mi, że ja - osoba odpowiedzialna i nadzwyaczaj zaangażowana w pracę, mogła dopuścić do czegoś takiego, jeden jedyny raz i masz Ci Babo placek. Niech ten wątek będzie przestrogą dla wszysrkich nauczycieli, nie opuszczajcie sali nawet na sekundę!!! zawsze potem przedmioty martwe mogę być winne, nie bądźcie zbytnio ambitne, bo nadmiar dodatkowych rzeczy (dekorowanie itd)mogą przysłonic najważniejsze: bezpieczeństwo dzieci!!!!, wiem, że natłok papierów jest ogromny i jak to wszystko pogodzić ze sobą??? lepsza organizacja....wkurza mnie tylko zbierania opłat za jeżyk, za rytmikę, basen...przez nauczycielki (nie wiem, czy wszędzie), wkurza mnie, że co chwilę, ktoś, dyrektor ma do mnie sprawę i te ciągłe ocenianie przez pryzmat czynności dodatkowych....wkurza mnie. ale fakt faktem, że sama zawiniłam (Choć nie odpowiadam za złośliwość rzeczy martwych). Nie wiem, jakie grożą mi konsekwencje, a mozę zbytnio przeżywam?
wyślij odpowiedź


Autor: mell 01.06.2009 00:14  
...
współczuję...
wyślij odpowiedź

Autor: Beata- nauczycielka przedszkola 01.06.2009 08:17  
Do Darii
Ja także pracuję w przedszkolu i wiem,ze w każdej chwili kiedy muszę wyjść z sali może się coś złego wydarzyć.Pracuję w grupie najmłodszej i niestety wszelkie zapisy na wycieczki, zbieranie podpisów, zbieranie pieniędzy za zdjęcia, które robione są dzieciom na okrągło, wzywanie dyrektorki do telefonu spada to na mnie i koleżankę pracującą ze mną w grupie ciągle coś a to tego jeszcze rodzice proszący, żeby wyjść z dzieckiem do toalety- pytam się wtedy rodziców i rodziców na forum jak to zrobić kiedy nie mogę opuszczać sali i narażać inne dzieci i siebie też.Z rodzicami w przedszkolu jakąś załatwiam tą sprawę i proszę o uczenie dzieci samoobsługi. Tu natomiast na forum jest znacznie gorzej są matki, które rozumieją , ale większość ma klapki na oczach i nie docierają do nich żadne argumenty przecież to także ich dziecko może mieć wypadek, gdy pani nie będzie na sali. Zamiast trzeźwo spojrzeć na sprawę postawić się w naszej trudnej sytuacji wolą wypisywać,ze jesteśmy leniwe,ze pominęłyśmy się z powołaniem,że czas na emeryturę a gdyby każda z nich tak pomyślała logicznie i postawiła się w naszej sytuacji może wreszcie nie byłoby tych niedomówień i oskarżeń. Jedna pani w sali bez pomocy+ 25-30 dzieci to chyba samo mówi za siebie.Pani Dario proszę się tak nie martwić będzie dobrze musi być dobrze. Najważniejsze,ze to tylko palec mogło być gorzej. Sądzę,ze znajdzie Pani zrozumienie i rodzica i dyrektorki.Każda z nas może być w takiej sytuacji. Chciałabym,aby przeczytały ten post mamy ,które tak nalegają aby np. z dzieckiem wychodzić do łazienki co powiedzą czy skrytykują jeżeli tak to byłby to już szczyt braku wyrozumiałości i bezczelności.Doradzanie nic już tu nie da, niestety stało się. Mam nadzieję,ze dobrze się skończy cała ta sprawa,ale domyślam się co Pani przeżyła. Mamy nauczkę na przyszłość i musimy być bardziej stanowcze chociażby w stosunku do rodziców. Proszę się odezwać jak się to skończyło .
wyślij odpowiedź

Autor: Beata-nauczycielka przedszkola 01.06.2009 10:20  
Pech
Współczuję też bardzo temu dziecka, które miało takiego pecha, najgorszy to chyba ten ból.
wyślij odpowiedź

Autor: Daria Wasiłowska 01.06.2009 13:40  
Odp:Do Darii
Serdecznie dziękuję Pani Beatko (pozwolę sobie tak napisać) za słowa kojące i rozumiejące. Rzeczywiście zbieranie pieniędzy, wydawanie reszty, przerywanie rozpoczętych zabaw to coś bardzo dla mnie uciążliwego. Próbowałam coś poradzić, ustalałam dzień i godzinę na zapłaty, ale i tak się rodzice "napataczają" że użję takiego brzydkiego słowa. Wystarczy jedno odwrócenie się tyłem ...nie wspominając o coraz częściej występującej nadpobudliwości...nasza praca jest naprawdę trudna. Ktoś może zarzucić, że skoro pani kończyła studia, zarabia pani, musi być pani profesjonalistką!!!!!!!, oj dużo dużo nocy nieprzespanych, z ciałem pochylonym nad papierami, wycinankami,dekoracjami, konspektami, pracą korekcyjno-kompensacyjną, łażenie po sklepach, kupowanie pomocy do zajęć, masek, strojów, przyszywanie, lepienie, malowanie , załatwianie wycieczek do pobliskich zakładów, zajęcia w bibliotece, konkursy...wszystko dla podopiecznych... nie ma zmiłuj...jedno draśnięcie i niektórzy rodzice zjedzą Cię żywcem, w jednej sekundzie
zapominają o wszystkim tym co dobre było. Jestem w najstarszej grupie i być może mój optymizm był tym spowodowany, ale widać dzieciom nie można ufać, nawet jesłi recytują kodeks "dobrego kolegi i wzorowego przedszkolaka" ...bez współpracy albo niechętnej współpracy z rodzicami jest to niemożliwe. Także czytam forum, dotychczas nie zabierałam głosu, ale jeste w niektórych przypadkach przerażona z powodu wręcz "nienawiści". Szkoda, że niektóre panie ("olewaczki")wyrabiają opinie nauczycielkom z duszą, które świadomie chcą czynić dobrze, ..heh, gdzieś przeczytałam, że średnio ciężka praca, ta nasza....hahahhaha, jeśli ja integruję treści edukacyjne, jeśli korzystam z nowatorskich metod, jeśli dużo czytam, jeśli mam na głowie co chwilkę zmiany dekoracji i na każde zajęcie pomoce dydaktyczne, nadpobudliwe dzieci w grupie oraz dla niech specjalne programy korekcji zachowań, jest to trudna praca,...naprawdę! ale ja ją kocham, tylko chciałabym żeby chociaż jedna osoba z tych "gdakających" najgłośniej postawiła się w sytuacji nauczycielki przedszkola, któ ama na głowie bardzo dużo, ona stara się rozwijać wszechstronnie dziecko, musi robić to z dużą wiedzą i taktem, musi znać się na psychologii rozwojowej, musi rozwiązywać konflikty i..tu najgorsze, budować swój autorytet pod każdym względem nawet jeśli jest on zdeptany przez rodziców..dziecko od najmłodszych lat uczy się braku szacunku i wie, że mu wszystko wolno, bo rodzic w domu mu powiedział!!!, dziecko jest podmiotem , zgadza się!!!! ale czy naprawdę wszyscy sądzą, że nauczycielowi zależy tylko na sobie? nie wierzę, nie wierzę, że nauczycielka przedszkola nie ma w sobie wrażliwości, nie wierzę.....

Łazienka i maluszki! wiem, że to ciężka przeprawa, ..chodzimy razem do toalety,ale na Boga, przecież dziecko nie jest robotem : siusiu zachce się w nieoczekiwanym momencie. Kiedy zostawię resztę i pójdę z dzieckiem siusiu, może się właśnie zdarzyć wypadek, znacznie gorszy niż ten nieszczęsny paluszek.a ostatnio niania od "maluszków" była na zwolnieniu lekarskim, nauczycielka dopiero się bała...szkoda,że w starszych grupach nie ma 2 nauczycieli...nawet najlepiej zorganziowanej pani może się coś przydarzyć, jedna pani na 26 dzieci. Rodzice bądźcie bardziej wyrozumiali. Rozumiem Was, że chcielibyście, aby Waszym dzieciom było najbezpieczniej w świecie, NAM TAKŻE NA TYM ZALEŻY,ale nie palcie nas na stosie, proszę...



Troszkę się rozpisałam, moja sprawa rozstrzygnie się w najbliższym czasie, już ostra nagana dyrekcji,póki co werbalna. z palcem suma sumarum nic się nie dzieje złego ...rodzice zmiękli, ale komisja BHP urwie mi głowę, czuję. pozdrawiam ciepło i dziękuję jeszcze raz, bardzo mi Pani pomogła:* napiszę czy bardoz mi "dowalą" jak będzie po sprawie:*

a Chłopca bardzo bolało, mnie jeszce nie przestało
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   #     #####    #####   ####### 
  ##    #     #  #     #  #       
 # #          #        #  #       
   #     #####    #####   ######  
   #    #              #        # 
   #    #        #     #  #     # 
 #####  #######   #####    #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp