MAŁE DZIECKO
 
RADY I PORADY
 
PRZEDSZKOLE
 
KĄCIK NAUCZYCIELSKI
 
     
O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK

Forum > O PRACY PRZEDSZKOLI I NAUCZYCIELEK > problemy z pzredszkolakami
rozpocznij nowy wątek   |  lista wątków  |   lista kategorii  

Autor: ela r 24.04.2009 19:49  
problemy z pzredszkolakami
witam,

Mam pytanie. W sumie nawet kilka odnośnie pzredszkolaków, i nie tylko...
Otóż, zaczęłam pracę w przredszkolu. Widzę duzo błędów popełnianych przez
rodziców.
Najgorszy przypadek to 4 letni Tomek. Jest niegrzeczny,m nie słucha
nauczyciela, bije dzieci, mówi brzydkie słowa, krzyczy, nie cche uczestniczyc
w zabawach, ciągle cytuje jakies głupkowate bajki...nasladuje głupkowate
postaci z bajek...
Zauważyłam,że gdy siadam z nim sam na sam, dziecko wycisza się.. Rozmawiam z
nim wtedy dużo, o ty co lubi robić,m czytamy ksiązki..itp..Ale nie mam czasu i
możliwosci , zeby poswiecac czas jednemu dziecku tylko. Widac, ze problem tkwi
w złym wychowaniu rodziców,. Z tego co widzę i słyszę, to wydaje się ze go
kochają..ale domyslam sie, ze maja dla niego za mało czasu, pewnie puszczaja
mu bajki, zostawiaja samemu sobie...A najgorsze jest to, ze nie dopuszczajaa
do siebie faktu,z e zle zachowuje sie w pzredszkolu.."Bo w domu jest taki
grzeczny"/...Gdy probowałam rozmawiac z rodzicami, bagatelizuja problem, sa
zaganiani,,.,.nie maja czasu....

Całe to wychowanie pzredszkolne wydaje sie bezsensu, jesli wynosi z domu to co
najgorsze...Jak z nim postepowac i jak dotzrec do jego rodziców???


Inna sprawa...Dzieci, ktore chca byc zawsze pierwsze, uwazaja sie za
najlepsze, najpiekniejksze...Mam w grupie kilkoro takich dzieci...Rozwalaja mi
wszytkie zabawy, bo jesli nie beda 1 , to sie obrazają, krzyczą, kopią, a w
najlepszym wypadku nie chca sie bawic....na nic tłumaczenie, ze nie zawze
można byc pierwszym, ze kazdy czasem pzregrywa, albo musi byc ostatni,..Jak
wiec rozmwiac z nimi????
wyślij odpowiedź


Autor: nauczycielka 25.04.2009 20:06  
Do Eli R
Słuchaj Elu jestem nauczycielką z dość długim stażem i mogę Ci powiedzieć, że problemy o których piszesz to codzienność. Ja miałam szczęście,że zaczynałam pracę wtedy kiedy dzieci nie były takie rozpuszczone i słuchały nas. Ty zaś masz gorszy start i niestety chyba tylko musisz się uzbroić w cierpliwość i pogodzić z faktem,że rodziców to my już nie wychowamy. Współcześni rodzice, (oczywiście nie wszyscy, bo nadal jest dużo takich rodziców, którzy wiedzą na czym polega madre wychowanie dziecka)nie mają czasu dla dzieci w większości przypadków nie chcą mieć, dlatego pozwalają dziecko na wszystko. aby mieć święty spokój, żeby tylko nie płakało nie buntowało się, wyręczają je w podstawowych czynnościach a później podsyłają nam te zupełnie bezradne istoty nie potrafiące nic o przepraszam potrafiące :bić gryźć, kopać, pluć itp. A zamiast docenić naszą pracę krytykują obrażają obwiniają dosłownie za wszystko. Jezeli masz trochę czasu to poczytaj sobie jakie opinie wystawiają nam rodzice. Jesteśmy dla nich tylko niańkami do podcierania tyłków ich dzieci.Współpracować można ale tylko z mądrym rodzicem, któremu zależy na dziecku.Rodzice bardzo lubią oskarżać, obrażać szczególnie tu na forum, ale ciężko przyjąć im do wiadomości, że coś niedobrego dzieje się z ich dzieckiem,że sprawia kłopoty,że jest agresywne. Ale cóż tu wymagać kiedy jedna z mam napisała,że : gryzienie, bicie i plucie to typowe zachowanie dziecięce- co tu komentować chyba takiej mamie też potrzebna jest jakaś specjalistyczna pomoc.Ja także mam agresywnego chłopca- co robię, jeżeli jest już na tyle męczący,że dzieci nagminnie się skarżą ma wówczas zakaz zabawy, często próbuje zająć go czymś innym, kiedy jest po zajęciach. Zorientowałam się ,ze lubi prace plastyczne, majsterkowanie podsuwam mu wtedy coś do wykonania i chwalę, oczywiście kiedy zasłuży. Kiedy jest bardzo nieposłuszny mówię mu ,że dzisiaj ja jestem obrażona na niego i nie będę z nim rozmawiać a on jest strasznym gadułą i naprawdę często to skutkuje. Ale sa dni kiedy naprawdę mało co skutkuje i to są naprawdę trudne dni bo on potrafi być okrutny- rodzice twierdzą,ze nie mają do niego siły, a my się męczymy a inne dzieci cierpią.A problem gwiazdek tych co to są najlepsze i zawsze chą być i wszędzie pierwsze. Ja im ciągle powtarzam,że na wiele rzeczy trzeba zasłużyć i jeżeli wynika problem w zabawie, kto ma być pierwszy wybieram najgrzeczniejsze dziecko, wtedy one też chcą byc najgrzeczniejsze. Tez mi się buntują i odchodza od zabawy .ja się tym naprawdę nie przejmuję , bo wtedy to te dzieciaki tracą bo widzę jak zazdrośnie patrzą na bawiące się dzieci dociera do nich,że nikt nie rozpacza z powodu ich braku w zabawie i często wracają.A skąd bierze się ten problem, to skutek wychowania i ustępowania dziecku na każdym kroku, pozwalaniu decydowania o wielu sprawach bez względu na to czy ma rację czy nie.Rodzice często uważają ,ze ich dziecko to siódmy cud świata i nie rozumieją, ze ktoś jest innego zdania.Tolerują głupie zachowania swoich dzieci, często chwaląc je za to.Widziałam kiedyś dziecko w sklepie biegajace zrzucajace co się da z półek, a mamusia dumna do koleżanki mówiła jakiż to żywy i energiczny jest jej synek.Dla niej złe zachowanie dziecka było oznaką madrości i dobrego rozwoju. Pozdrawiam i życzę Ci cierpliwości bo dzięki temu możemy wytrzymać w tym zawodzie- bo fakt,ze lubimy pracować z dziećmi nie wystarczy.
wyślij odpowiedź

Autor: ela r 26.04.2009 10:55  
:)
dziekuję za odpowiedź. Napisałam tez tego posta na innym forum i naskoczono n mnie, ze widocznie nie jestem odpowiednia osoba do tej pracy jak nie umiem sobie poradzic z dziecmi. Ze rywalizacja jest zjawiskiem normalnym,. Ale ja pzreciuez to wiem, tylko chciałam zaczerpnąc jakis pprad u osob ktore maja wieksze doswiadczenie i jakies pomysły na reagowanie w konfliktowych sytuacjach...

Tylko Twoja odpowiedz jets odpowiedzią, która daje do myslenia...Mysle, ze na tamtym forum odpisywałymi mamy, a nie nauczycielki...Dziekuje:)
wyślij odpowiedź

Autor: nauczycielka 26.04.2009 18:38  
Do Eli
Tak ja też tak myślę,ze pod nauczycielki często podszywają się osoby nie mające nic wspólnego z tym zawodem.Przecież każda z nas może pisać o sobie w samych superlatywach i wypisywać niestworzone rzeczy jaka to ze mnie cudowna nauczycielka, oskarżać inne i popierać rodziców, ale przecież nie oto chodzi.Piszę też nauczycielki, o swoich problemach przedstawiają swój punkt widzenia odnosnie wielu spraw, ale jeśli nie jest on zgodny z tokiem myślenia rodzica to od razu ostra krytyka, obrażanie ,itp.Słuchaj to jest moje trzecie przedszkole( z pracy w pierwszym musiałam zrezygnować ze względu na przeprowadzkę, drugie zlikwidowano)poznałam wiele nauczycielek i uwierz mi nie spotkałam jeszcze takiej która nie miała problemu z niesfornymi dziecmi i zeby znalazła złoty środek na radzenie sobie z takimi dziećmi. Najpierw złościły mnie wypowiedzi typu: " pani się nie nadaje" , "wypaliła się pani", "czas na emeryturę" itp a teraz mnie bawią, osoby , które nie maja pojęcia o naszej pracy.Jedna mama napisała,ze jej trzyletni synek jest tak żywy,ze rozpiera go energia i niech taka mama i inne wyobrażą sobie 25 minimum takich wulkanów energi i wśród nich jedna nauczycielkę. Nie ma sensu się tłumaczyć bo zawsze znajdzie się taki , któremu coś niespodoba się w twojej wypowiedzi. Krytykują osoby , które nie radzą sobie ze swoim życiem i swoim dzieckiem a złość i rozgoryczenie przelewają na inne osoby.Ale w większosci tak jak np w moim przedszkolu rodzice- to osoby sympatyczne i doceniajace nasza pracę. Czy złośliwością odpowiadać na złosliwośc chyba się nie opłaca, bo niektórzy tylko czekają na momenty,uwielbiająsię kłócić i obrażać pokazują w czym są najlepsi. Pozdrawiam
wyślij odpowiedź

Autor: ja to przeżyłam 27.04.2009 18:24  
do Eli
Elu! za powierzone dziecko odpowiadasz najwyżej 2-3 lata, Rodzice mają problem całe życie.W trudnych przypadkach polecam film "Januszek" jestem dyrektorem z 30 letnim doświadczeniem w pracy z dziećmi i Rodzicami. Kocham tą pracę, dzieci i ludzi. Uważam, że najwięcej szkody dzieciom i rodzicom zrobiła akcja "przeciw przemocy" Media każdego dnia informowały: DZIECKO MA PRAWO, nie mówiły o tym, że dziecko również ma obowiązki. Z poziomu myślenia dzieci wynikało, że rodzice mają obowiązki (muszą zaspakajać ich żądania,( nie podstawowe potrzeby)Rodzice nie mają praw (nie mówiono o tym równolegle)Polecam lekturę kodeksu rodzinnego i opiekuńczego szczególnie odpowiedzialnym Rodzicom.
JESTEM PRZECIWNICZKĄ PRZEMOCY FIZYCZNEJ I PSYCHICZNEJ(która czyni więcej szkód?).
wyślij odpowiedź


Dodaj swoją opinię
Tytuł:
Komentarz:
Imię, nazwisko:
Adres email:
 
   #     #####   #######   #####  
  ##    #     #  #        #     # 
 # #          #  #        #     # 
   #     #####   ######    #####  
   #    #              #  #     # 
   #    #        #     #  #     # 
 #####  #######   #####    #####  
Kod zabezp.:

     
 góra     powrót
© STEP   |   Design by 3xw.pl   |   Hosting Infocomp